Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Jim Butcher
‹Wiatrogon aeronauty›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWiatrogon aeronauty
Tytuł oryginalnyThe Aeronaut’s Windlass
Data wydania18 maja 2016
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklPodniebne Kasztele
ISBN978-83-7480-643-5
Format688s. oprawa twarda
Cena49,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Nieustraszony
[Jim Butcher „Wiatrogon aeronauty” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Pomimo dość sporej objętości „Wiatrogon aeronauty”, czyli pierwszy tom cyklu Jima Butchera „Podniebne kasztele” to lekka i nie nużąca lektura, po której jednak niewiele zostaje w pamięci.

Beatrycze Nowicka

Nieustraszony
[Jim Butcher „Wiatrogon aeronauty” - recenzja]

Pomimo dość sporej objętości „Wiatrogon aeronauty”, czyli pierwszy tom cyklu Jima Butchera „Podniebne kasztele” to lekka i nie nużąca lektura, po której jednak niewiele zostaje w pamięci.

Jim Butcher
‹Wiatrogon aeronauty›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWiatrogon aeronauty
Tytuł oryginalnyThe Aeronaut’s Windlass
Data wydania18 maja 2016
Autor
PrzekładMichał Jakuszewski
Wydawca MAG
CyklPodniebne Kasztele
ISBN978-83-7480-643-5
Format688s. oprawa twarda
Cena49,—
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Jim Butcher odniósł sukces dzięki cyklowi urban fantasy o magu-detektywie Harrym Dresdenie. Chwali się, że zamiast osiąść na laurach zdecydował się rozpocząć nową serię, tym razem wykorzystującą mieszankę motywów zaczerpniętych z innych podkonwencji – od klasycznej fantasy po steampunk.
Pomysł wyjściowy na świat po katastrofie, w którym powierzchnię ziemi pokrywa pełna potworów dżungla, ludzie zamieszkują w iglicach, będących dziełem mitycznych już Budowniczych, zaś źródłem mocy dla magii i technologii jest eter, zdecydowanie ma potencjał. Szkoda, że autor nie poświęcił więcej miejsca na opisanie swojego uniwersum, koncentrując się raczej na akcji. Długie opisy i wyjaśnienia zapełniające pierwsze rozdziały wielu powieści fantasy bywają zmorą czytelników, jednak opcja, którą wybrał Butcher jest niewystarczająca – informacje o wyglądzie kaszteli, czy podniebnych statkach są raczej skąpe i pojawiają się dość późno. Przyznam, że na ich podstawie nie udało mi się zwizualizować sobie dokładnie wyglądu „Drapieżcy”, nie rozumiem też, dlaczego bywa on nazywany sterowcem, skoro nie posiada zbiorników z gazem nośnym.
Autor nie poświęcił zbyt wiele miejsca przedstawieniu sposobu myślenia ludzi wychowanych w tak odmiennym środowisku. Czytelnik dowiaduje się jedynie tyle, że mieszkańcy kaszteli boją się tego co na powierzchni, a większość z nich odczuwa panikę na otwartej przestrzeni. Zdecydowanie można było wyciągnąć konsekwencje z pomysłu, postarać się oddać klaustrofobiczny klimat iglic oraz wpływ stylu życia na światopogląd obywateli. Niekoniecznie od razu tworzyć konstrukcje na miarę powieści Le Guin, ale poświęcić tym zagadnieniom choćby tyle miejsca, co Licia Troisi w przeznaczonym dla młodszego czytelnika „Marzeniu Talithy”. Przy okazji – dziwne wydało mi się, że na poszczególnych kondygnacjach stawia się domy z dachami, sprawia to wrażenie, jakby autor typowe miejsca w rodzaju karczmy czy świątyni najzwyczajniej w świecie poustawiał na kolejnych piętrach swoich kamiennych wież. Kasztel Albion, w którym rozgrywa się większość akcji jest wzorowany na Anglii, ale objawia się to głównie w nazwiskach, zamiłowaniu do picia herbaty oraz przesadnej kurtuazji.
Powieść Butchera wydaje mi się bardzo rpgowa z ducha. Grupka głównych bohaterów przypomina typową drużynę złożoną z postaci opartych na kilku prostych założeniach bazowych i posiadających uzupełniające się umiejętności. Na razie ich portretom brakuje niuansów, to raczej typowe szablony – dzielny kapitan, niepokorna młoda arystokratka, proste dziewczę, co rozmawia ze zwierzętami (konkretnie kotami), szlachetny wojownik, dwaj magowie – tu zwani eterykami. „Wiatrogon aeronauty” zawiera także sporo heroizmu w wydaniu amerykańskim, który dla mnie jest niestrawny. Ci, którzy mają być dobrzy, są tacy aż do przesady, a autor nie szczędzi peanów na temat ich odwagi, poświęcenia, honoru i temu podobnych. Nie wystarczy, że dana postać dokonuje jakiegoś chwalebnego czynu – jego bohaterskość musi być jeszcze skomentowana, czy to przez stronę aktywną, czy to przez świadków, wyrażających swój zachwyt i wzruszenie postawą protagonisty. Oczywiście główni źli muszą być odpowiednio jednoznacznie odrażający; choć przyznam, pomysł na madame Cavendish z jej obsesją na punkcie dobrych manier jest niezły. Tym, co Butcherowi się udało, są koty występujące jako drugi zamieszkujący kasztele gatunek inteligentny – symulacja myślenia czworonożnych bohaterów jest bardzo zabawna i wydaje się trafna.
Wartka akcja stanowi główny atut powieści. Drużyna szybko wyrusza z misją, jest odrobina śledztwa, sporo walk z potworami w lochach… znaczy kanałach wentylacyjnych oraz kilka efektownych bitew z udziałem powietrznych statków, które z pewnością ucieszą fanów motywów związanych z dzielną Flotą. Pisząc krótko – stare rozwiązania fabularne w mniej ogranych dekoracjach. Ponownie nasuwają się skojarzenia z kampanią rpg. Najgorzej wypada w tym wszystkim pojawiający się na horyzoncie najważniejszy antagonista, czyli odradzające się pradawne zło, nazywane Nieprzyjacielem, które w dodatku mówi dużymi literami. Doprawdy, czy autorzy książek fantasy muszą katować czytelników kolejnymi wcieleniami Saurona? Właściwie czemu nie mogłoby to być – jeśli już upierać się przy tej dualistycznej koncepcji – jakieś zupełnie nowe zło? Na drugim miejscu od końca plasują się też seryjne „niespodziewane” odsiecze w ostatniej chwili.
Nie najlepiej udały się dialogi, które chwilami brzmią sztucznie, choć możliwe, że jest to też kwestia tłumaczenia. Miejscami irytuje brak wiary autora w inteligencję czytelnika. Z jednej strony Butcher skąpi opisów organizacji życia w kasztelach, z drugiej zaś bywa, że wyjaśnia w tekście rzeczy oczywiste. Jeśli do tego czyni to ustami bohaterów, zaczynają oni sprawiać wrażenie, eufemistycznie rzecz ujmując, mało inteligentnych. Zdarza się też, że jedna postać omawia jakąś kwestię, a potem druga powtarza ją swoimi słowami, żeby upewnić się, czy dobrze zrozumiała. W tekście nie brakuje też prawd objawionych w rodzaju „gdy przyjmowało się założenia, często okazywały się one słuszne, ale naturalnie nie była to nienaruszalna reguła”. Być może jednak jestem zbyt surowa – jeśli spojrzeć na wiek większości bohaterów, czy czarno-białe ujęcie przedstawianego konfliktu, „Wiatrogon aeronauty” wydaje się raczej przygodową pozycją skierowaną do nastolatków.
Styl zazwyczaj jest przezroczysty, choć zdarzają się gorzej brzmiące fragmenty. Niestety przekład też mógłby być lepszy. Pozwolę sobie na kilka przykładów: „czuła się szczęśliwa, robiąc to, czym trudziła się od wczesnego dzieciństwa”, „był mężczyzną o niezbyt imponującym wzroście, cechujący się – łagodnie rzecz ujmując – budową uczonego”, „nie przychodziło jej do głowy żadne lepsze nazwanie dla złowrogiej obecności, która wprawiła w ruch tkacze jedwabiu, niczym ogromną młockarnię mającą ich zamordować”, „była kadziowniczka odsunęła się od rogu budynku, obawiając się, że ktoś może ją zauważyć i zainteresować się, dlaczego młoda kobieta zachowuje się tak konspiracyjnie w obliczu równie dramatycznych wydarzeń”, „to było jeszcze bardziej irytujące niż za pierwszym razem i niemal równie irytujące”. W tekście zdarzają się także literówki i niewłaściwe przypadki gramatyczne. Nie jest tragicznie, ale mogło być lepiej.
Podsumowując, warto docenić bardziej oryginalny sztafaż, pomysły w rodzaju kotów albo eteryków szalonych w wyniku posługiwania się mocą, a także to, że „Wiatrogon…” czyta się błyskawicznie. Sprawia on jednak wrażenie produktu skrojonego pod określoną grupę odbiorców. Nie jest to powieść, do której będę wracać myślami – ot, niezobowiązująca lektura na kilka popołudni.
koniec
1 września 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Biały Kapitan ze Śródmieścia
Sebastian Chosiński

19 IV 2024

Oficer MO Szczęsny, co sugeruje już zresztą samo nazwisko, to prawdziwe dziecko szczęścia. Po śledztwie opisanym w swej debiutanckiej „powieści milicyjnej” Anna Kłodzińska postanowiła uhonorować go awansem na kapitana i przenosinami do Komendy Miejskiej. Tym samym powinien się też zmienić format prowadzonych przez niego spraw. I rzeczywiście! W „Złotej bransolecie” na jego drodze staje wyjątkowo podstępny bandyta.

więcej »

Mała Esensja: Trudne początki naszej państwowości
Marcin Mroziuk

18 IV 2024

W dziesięciu opowiadań tworzących „Piastowskie orły” autorzy nie tylko przybliżają kluczowe momenty z panowania pierwszej polskiej dynastii władców, lecz również ukazują realia codziennego życia w tamtej epoce. Co ważne, czynią to w atrakcyjny dla młodych czytelników sposób.

więcej »

Superwizja
Joanna Kapica-Curzytek

15 IV 2024

Zamieszkały w Berlinie brytyjski reportażysta podróżuje po niemieckim wybrzeżu. Jego znakomite „Duchy Bałtyku” są zapisem odkrywania, skrawek po skrawku, esencji niemieckiej duszy.

więcej »

Polecamy

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie

Stare wspaniałe światy:

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż twórcy

Przeczytaj to jeszcze raz: Kolejne ratowanie świata
— Miłosz Cybowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Zabawa w wojnę
— Miłosz Cybowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Dresden-egzorcysta
— Miłosz Cybowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Dresden ma kłopoty
— Miłosz Cybowski

Esensja czyta: Lipiec 2016
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Grudzień 2015
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Tomasz Kujawski, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Listopad 2015
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Trzy miasta i trzej magowie – część pierwsza
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Grudzień 2012
— Kamil Armacki, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Luty 2012
— Jędrzej Burszta, Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek

Tegoż autora

Tryby historii
— Beatrycze Nowicka

Imperium zwane pamięcią
— Beatrycze Nowicka

Gorzka czekolada
— Beatrycze Nowicka

Kosiarz wyłącznie na okładce
— Beatrycze Nowicka

Bitwy nieoczywiste
— Beatrycze Nowicka

Morderstwa z tego i nie z tego świata
— Beatrycze Nowicka

Z tarczą
— Beatrycze Nowicka

Rodzinna sielanka
— Beatrycze Nowicka

Wiła wianki i to by było na tyle
— Beatrycze Nowicka

Supernowej nie zaobserwowano
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.