Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Ian McDonald
‹Luna: Wilcza pełnia›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLuna: Wilcza pełnia
Tytuł oryginalnyLuna: Wolf Moon
Data wydania26 kwietnia 2017
Autor
PrzekładWojciech Próchniewicz
Wydawca MAG
CyklLuna
SeriaUczta Wyobraźni
ISBN978-83-7480-739-5
Format368s. oprawa twarda
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Pełnia oczekiwań nie spełnia
[Ian McDonald „Luna: Wilcza pełnia” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Luna: Wilcza pełnia” to, nie ukrywajmy, książka dość odległa pod względem jakości od stosunkowo solidnej „Luny: Nowiu”. Podczas gdy w pierwszej części cyklu sporo miejsca zajmowało przybliżenie czytelnikowi świata przedstawionego, to w kontynuacji Ian McDonald stawia na akcję i intrygi. Co nie wychodzi powieści na dobre.

Miłosz Cybowski

Pełnia oczekiwań nie spełnia
[Ian McDonald „Luna: Wilcza pełnia” - recenzja]

„Luna: Wilcza pełnia” to, nie ukrywajmy, książka dość odległa pod względem jakości od stosunkowo solidnej „Luny: Nowiu”. Podczas gdy w pierwszej części cyklu sporo miejsca zajmowało przybliżenie czytelnikowi świata przedstawionego, to w kontynuacji Ian McDonald stawia na akcję i intrygi. Co nie wychodzi powieści na dobre.

Ian McDonald
‹Luna: Wilcza pełnia›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLuna: Wilcza pełnia
Tytuł oryginalnyLuna: Wolf Moon
Data wydania26 kwietnia 2017
Autor
PrzekładWojciech Próchniewicz
Wydawca MAG
CyklLuna
SeriaUczta Wyobraźni
ISBN978-83-7480-739-5
Format368s. oprawa twarda
Cena39,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Akcja rozpoczyna się niedługo po upadku Cortów i opowiada o perypetiach kolejnych członków tej rodziny, którzy przeżyli masakrę. Lekkoduch Lucasihno, młody Robson, Lucas, który cudem uszedł z życiem, ranna i zdesperowana Ariel i trzymający się zawsze na uboczu Wagner po raz kolejny będą musieli zmierzyć się z przeciwnościami losu i przeżyć. Ale choć znamy już bohaterów i dostajemy w wielu przypadkach pogłębione portrety praktycznie wszystkich (może z wyjątkiem Lucasihno), to losy rozsianej po Księżycu i przyległościach rodziny nie są aż tak zajmujące, jak poprzednio. Odnoszę wrażenie, że McDonald chciał upchnąć zdecydowanie zbyt wiele treści na zbyt niewielu stronach. Widać to szczególnie w zakończeniu, którego urywane sceny, choć można je określić mianem filmowych, prezentują się jako desperacka próba domknięcia wszystkich wątków oraz ustanowienia dobrej podstawy do trzeciej części cyklu.
Pisząc drugi tom McDonald na pewno miał łatwiej – zarówno bohaterowie, jak i świat przedstawiony są już znani czytelnikowi. Z jakiegoś powodu, choć życie na Księżycu dla wszystkich pozostaje równie niebezpieczne, co wcześniej (w szczególności dla Cortów), akcja wlecze się niemiłosiernie, a kolejne epizody z życia bohaterów są nie tylko oderwane od siebie, ale też nieszczególnie ciekawe. Szczególnie że wciąż funkcjonują oni w księżycowym społeczeństwie i dość złożonych relacjach z przedstawicielami innych wiodących rodów. Problem pojawia się, kiedy przychodzi nam zidentyfikować jakiegoś nie-Cortę – tutaj niekiedy nawet zamieszczony na początku książki spis postaci nie pomaga (zawierając jedynie informacje o funkcji i pozycji bohaterów).
Jak sugeruje tytuł, o wiele większą rolę w całej fabule odgrywa tutaj Wagner Corta. Możemy się dzięki temu dowiedzieć nieco więcej na temat całej wilczej (pseudo-wilkołaczej) kultury, która rozwinęła się na Księżycu oraz relacjach panujących między ludźmi przynależącymi do stada. Mimo to odmienność wilków okazuje się dość rozczarowująca, a rola odegrana przez nich w powieści wcale nie tak duża. Trochę jak gdyby zabrakło pomysłu na wplecenie ich w polityczne walki o dominację.
Powiedzmy sobie wprost – McDonald nie jest (na szczęście) Martinem i nie radzi sobie najlepiej z dużą liczbą bohaterów. W jego poprzednich powieściach fabuła koncentrowała się co najwyżej na grupce mocno przemyślanych i odmiennych od siebie postaci, z ich historią i realnymi dylematami. W „Lunie” bohaterów jest zdecydowanie zbyt wielu. Choć różnice między nimi istnieją, to jednak nie są one aż tak dobrze zarysowane, żeby wywoływać większe zainteresowanie, o przywiązaniu nie wspominając. Najwięcej miejsca poświęcono oczywiście Lucasowi planującymi swoją zemstę na rodzinie Mackenzie, jednak zamiast politycznych negocjacji i szczegółów powrotu Cortów otrzymujemy opowieść o odległej potomkini Adriany Corta i jej życiu na Ziemi.
Brak wielkiej polityki w powieści, która jest kontynuacją historii o zmaganiach Pięciu Smoków o dominację nad Księżycem jest kolejnym mankamentem. W „Nowiu” czuło się ciągłe napięcie, było widać zakulisowe zmagania i polityczne machinacje na każdym kroku. Tutaj tego brak, wszystko dzieje się gdzieś w tle, a pokazane są jedynie efekty, które dotykają Księżyca i głównych bohaterów.
Wiele innych wątków zarysowanych w „Nowiu” nie doczekało się solidniejszego rozwinięcia. Najbardziej chyba boli dziwna i emocjonalna relacja między Ariel a Mariną, której pełniejsze rozwinięcie nadałoby powieści zupełnie odmiennego tonu. Przewijający się na marginesie części pierwszej Trzej Mędrcy również pozostają w tle, podobnie jak Zakon Panów Chwili z ich planami opracowania bezpiecznego ustroju społecznego, który pozwoli ludzkości przetrwać tysiąclecia.
Ostatecznie mamy w „Wilczej pełni” do czynienia z książką średnią, i to średnią podwójnie: zarówno jako powieść sf (która mimo wysiłków autora nie porywa), jak i jako kolejna pozycja w bogatym dorobku McDonalda. Być może (i piszę to bez ironii) bezpieczniej będzie wrócić na Ziemię?
koniec
27 sierpnia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zbrodnie w stylu retro: Wejść, ukraść, wyjść i… przeżyć
Sebastian Chosiński

27 I 2022

To nie jest najbardziej udana powieść Adama Nasielskiego, który w połowie lat 30. XX wieku stał się pisarzem rozchwytywanym do tego stopnia, że stać go było na to, aby zamieszkać w naddniestrzańskim kurorcie Zaleszczyki. Chcąc jednak osiągnąć mistrzostwo, trzeba najpierw być zdolnym czeladnikiem. „Fort grozy” – druga powieść przyszłego twórcy postaci Bernarda Żbika – jest właśnie dziełem prozaika, który dopiero poznaje arkana zawodu.

więcej »

Dwadzieścia jeden ról
Joanna Kapica-Curzytek

26 I 2022

Czy „Rewolucja niebieska. Powieść o Mikołaju Koperniku” jest rzeczywiście powieścią? Ten bez wątpienia pięknie napisany utwór sprawdziłby się o wiele lepiej jako esej biograficzny lub historyczny.

więcej »

Perły ze skazą: Sąd – sądem, ale sprawiedliwość…
Sebastian Chosiński

25 I 2022

Gdy odchodzi stary świat i rodzi się nowy, zawsze dochodzi do konfliktów – niekiedy politycznych, niekiedy etycznych. W „Sądzie” Władimira Tiendriakowa – niewielkiej powieści, którą można uznać za majstersztyk prozy psychologicznej – oba te aspekty wzajemnie się przenikają. I z tego powodu ze zdwojoną siłą uderzają w kręgosłup moralny starego myśliwego Siemiona Tietierina.

więcej »

Polecamy

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo

Stulecie Stanisława Lema:

Pijane ślimaki prowadzą śledztwo
— Mieszko B. Wandowicz

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Ciemna strona Księżyca
— Dawid Kantor

Tegoż twórcy

Krótko o książkach: Luna: Nów
— Miłosz Cybowski

Niepełnia Księżyca
— Przemysław Ciura

Nie tak wielki skok
— Dawid Kantor

Księżyc to za mało
— Beatrycze Nowicka

Będziemy żyć w cyberpunku?
— Anna Kańtoch

Podróżować jest bosko
— Beatrycze Nowicka

Przeczytaj to jeszcze raz: Zgubić się i odnaleźć pod gwiazdami
— Beatrycze Nowicka

Radość czytania
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Luty 2013
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Telefon ze Stambułu
— Miłosz Cybowski

Tegoż autora

Niealgorytmiczny umysł
— Miłosz Cybowski

Nekromanci kontratakują
— Miłosz Cybowski

Jesteśmy tylko nośnikami
— Miłosz Cybowski

Dwóch panów w drodze (nie licząc lokaja)
— Miłosz Cybowski

Hannibal ante portas
— Miłosz Cybowski

Wszyscy jesteśmy neandertalczykami (w jakichś dwóch procentach)
— Miłosz Cybowski

Polowanie na czarownice
— Miłosz Cybowski

Postapokaliptyczna klasyka
— Miłosz Cybowski

Wiele stron o zemście i zabijaniu
— Miłosz Cybowski

Ostatni bastion ludzkości
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.