Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Marcin Mortka
‹Karaibska krucjata. Płonący Union Jack›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKaraibska krucjata. Płonący Union Jack
Data wydania31 sierpnia 2005
Autor
Wydawca RUNA
CyklKaraibska krucjata
ISBN83-98595-18-4
Format320s. 125×185mm
Cena27,50
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Któż nie chciał być piratem?
[Marcin Mortka „Karaibska krucjata. Płonący Union Jack” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Niektórzy twierdzą, że akcja „Karaibskiej krucjaty” Marcina Mortki mogłaby w ogóle nie istnieć, a czytelnik nadal miałby ogromny ubaw. To prawdopodobne. Inni idą dalej i uważają, że fabuła jest pretekstowa. Ci się mylą – widocznie tak bardzo zapatrzyli się w zewnętrzną warstwę książki, że po prostu nie zdołali się skupić na tym, co się w niej dzieje…

Ewa Pawelec

Któż nie chciał być piratem?
[Marcin Mortka „Karaibska krucjata. Płonący Union Jack” - recenzja]

Niektórzy twierdzą, że akcja „Karaibskiej krucjaty” Marcina Mortki mogłaby w ogóle nie istnieć, a czytelnik nadal miałby ogromny ubaw. To prawdopodobne. Inni idą dalej i uważają, że fabuła jest pretekstowa. Ci się mylą – widocznie tak bardzo zapatrzyli się w zewnętrzną warstwę książki, że po prostu nie zdołali się skupić na tym, co się w niej dzieje…

Marcin Mortka
‹Karaibska krucjata. Płonący Union Jack›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKaraibska krucjata. Płonący Union Jack
Data wydania31 sierpnia 2005
Autor
Wydawca RUNA
CyklKaraibska krucjata
ISBN83-98595-18-4
Format320s. 125×185mm
Cena27,50
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
A warstewka owa miodną jest bardzo, a raczej pieprzną i smakowitą. Wcześniejsze książki Mortki były bardzo ciekawe i dobrze napisane, natomiast humoru było w nich niedużo (czego nie nazwę ich wadą, a jedynie cechą). Tym razem wygląda, jakby autor mrugnął oczkiem i zaprosił czytelnika do zabawy. Oficjalnie jest to opowieść o piratach i oczywiście mamy tam wszelkie możliwe smaczki takowej: piękne kobiety, w których nieodwołalnie i zazwyczaj głupio zakochuje się główny bohater (mogą przy okazji znajdować się w opresji), groźni i nieobliczalni wrogowie, wojna wszystkich przeciwko wszystkim, zwariowany kapitan, wykazujący od czasu do czasu szlachetne odruchy, dzielny zastępca – podpora kapitana – opoka i źródło zdrowego rozsądku, wspaniały szermierz… No, jest też straszliwy kucharz, bardzo niekompetentny, acz lojalny, oficer i potężnie przejęty statkiem cieśla. Ogólnie do wyboru, do koloru. A, i papugi. Oraz czart. Też. Opowiadana historia jest ciekawa, barwna i podcieniowana lekką grozą. Bardzo jestem ciekawa, jak autor to dalej rozwiąże – książka jest przecież pierwszym tomem i, jak to pierwsze tomy, kończy się zdecydowanym zawieszeniem.
Ale przede wszystkim, przy pierwszym czytaniu, zauważa się humor. Najczęściej klasycznie postmodernistyczny, czyli utkany z odnośników, odwołań i żartów skojarzeniowych. Prawdopodobnie mało kto wyłapie, zwłaszcza po pierwszym przeczytaniu, wszystkie – mnie kilka pokazano palcem, bo brakowało mi wiedzy. Ale myślę, że żartów jest aż tak wiele, iż każdy czytelnik wyłapie dość, by się dobrze ubawić. (Nie zalecam czytania przy jedzeniu – mąż byłby mi się udławił przy kolacji.) Będę miła i żadnego nie zacytuję, żeby nie psuć obcowania z lekturą. Chociaż pchają się bardzo, bo i w pamięci zostają.
Jak zwykle w książkach Marcina Mortki, fantastyki jest niedużo i jest ona bardziej mistyczna niż magiczna. Nawet nie do końca wiadomo, ile z tych ponadnaturalnych zdarzeń to zwidy i przesądy, a ile rzeczywiście coś więcej i ponad. W każdym razie dowiadujemy się, że zbyt manifestacyjna niewiara w siły nadprzyrodzone jest na statku źle widziana.
Chyba już widać, że książkę zdecydowanie polecam? Znakomita rozrywka, tak dla wielbicieli książek o piratach jak i dla kogoś, kto po prostu szuka czegoś o wartkiej akcji, podbarwionego fantastyką i usianego żartami. Uroczego. I jak to do siebie mają tego typu książki, zawsze za krótkiego.
koniec
27 października 2005

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Grzech niedocenienia (ludowej milicji)
Sebastian Chosiński

23 II 2024

Gdybym miał obstawiać, jednak bez groźby utraty postawionej gotówki, stwierdziłbym, że Paweł Borys Henelt napisał „Nieuchwytnego” w 1955 bądź następnym roku i że była to chronologicznie pierwsza jego powieść z majorem MO Wiktorem Zarubą w roli głównej. Mimo to na swój pierwodruk – i to nie w formie książkowej, lecz jako „gazetowiec” na łamach „Słowa Powszechnego” – musiała ona czekać długich siedem lat.

więcej »

PRL w kryminale: Nadmiernie wrażliwy śledczy
Sebastian Chosiński

16 II 2024

Niepohamowane ludzkie namiętności niejednokrotnie stawały się – także w literaturze – przyczyną wielkich tragedii. Zwłaszcza miłosnych. Taki właśnie wątek postanowił rozwinąć w jednej ze swoich „powieści milicyjnych” Artur Morena, pod którym to pseudonimem ukrywał się Andrzej Wydrzyński. Nosi ona tytuł „Arlekin”, a ukazała się – przed ponad półwieczem – w serii Iskier „Ewa wzywa 07…”.

więcej »

PRL w kryminale: „Kopan” i „kwasopran”
Sebastian Chosiński

9 II 2024

Skoro major Wiktor Zaruba, bohater „powieści milicyjnych” Pawła Borysa Henelta, jest jednym z najwybitniejszych przedstawicieli prawa, jakich świat nosi, to i sprawy, którymi się zajmuje, muszą być niezwykłej wagi. W wydrukowanym w 1962 roku na łamach „Słowa Powszechnego” „gazetowcu” „Plany rakiety X-1 zaginęły” próbuje on złapać podstępnych szpiegów, którzy czyhają na genialny polski wynalazek.

więcej »

Polecamy

Pierwsza wojna... czasowa

Stare wspaniałe światy:

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż twórcy

Krótko o książkach: Powroty są trudne
— Wojciech Gołąbowski

Krótko o książkach: Pościg, a zarazem ucieczka
— Wojciech Gołąbowski

Krótko o książkach: W kosmos – na złamanie karku!
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Powrót trudny w dwójnasób
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Zdziwniej i zdziwniej
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Perypetie szkolne i ogrodowe
— Marcin Mroziuk

Krótko o książkach: Miasteczko Nonstead
— Jarosław Loretz

Ahoj marynarzu!
— Magdalena Kubasiewicz

Ostrze przeznaczenia
— Beatrycze Nowicka

Grzechot kości
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

Ponure spojrzenie pirackiej papugi
— Ewa Pawelec

Czasy przemian
— Ewa Pawelec

Linuksiarz w krainie czarów
— Ewa Pawelec

Smutek i ciernie
— Ewa Pawelec

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.