Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 października 2020
w Esensji w Esensjopedii

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Czwartek, godzina 22›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzwartek, godzina 22
Data wydania1972
Autor
Wydawca Iskry
SeriaEwa wzywa 07…
Format47s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

PRL w kryminale: Zdradliwy urok niebieskiego ptaka
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Czwartek, godzina 22”, Zygmunt Zeydler-Zborowski „Czwartek, godzina 22 / Dżem z czarnych porzeczek” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Chronologicznie mikropowieść „Czwartek, godzina 22” była trzecim dziełem Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego, jakie zostało opublikowane w poczytnej serii Iskier „Ewa wzywa 07…”. Nie pojawia się w niej major Downar; trud wyjaśnienia tajemniczej zbrodni spada na barki jego młodszego – wiekiem i stażem – kolegi, porucznika Nowackiego.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Zdradliwy urok niebieskiego ptaka
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Czwartek, godzina 22”, Zygmunt Zeydler-Zborowski „Czwartek, godzina 22 / Dżem z czarnych porzeczek” - recenzja]

Chronologicznie mikropowieść „Czwartek, godzina 22” była trzecim dziełem Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego, jakie zostało opublikowane w poczytnej serii Iskier „Ewa wzywa 07…”. Nie pojawia się w niej major Downar; trud wyjaśnienia tajemniczej zbrodni spada na barki jego młodszego – wiekiem i stażem – kolegi, porucznika Nowackiego.

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Czwartek, godzina 22›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzwartek, godzina 22
Data wydania1972
Autor
Wydawca Iskry
SeriaEwa wzywa 07…
Format47s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Chronologiczne ułożenie twórczości prozatorskiej Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego nie należy do łatwych zadań. Przez wiele lat bowiem ten płodny pisarz, nie mogąc doczekać się książkowych publikacji swoich historii kryminalnych, drukował je w odcinkach w prasie codziennej (i to w niemal całej Polsce). Bywało, że dopiero po czasie wydawnictwa sięgały po teksty, które w rzeczywistości miały już premierę kilka, a nawet kilkanaście lat wcześniej. Nierzadko przy okazji zmieniały ich tytuły, co prowadzi do jeszcze większego chaosu. Nie inaczej było w przypadku mikropowieści, jakie ukazywały się w zeszytowej serii „Ewa wzywa 07…”. Zeydler-Zborowski zadebiutował w niej w 1969 roku średnio udanym „Złotym centaurem” (ze swoim sztandarowym bohaterem, majorem Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej Stefanem Downarem w roli głównej); dwa lata później oddał w ręce czytelników kryminał „Prawda rodzi nienawiść”, a w następnym – „Czwartek, godzina 22”. W obu Downara już, niestety, zabrakło.
Tylko najzagorzalsi wielbiciele i tropiciele twórczości warszawskiego autora wiedzieli, że pomiędzy 1970 a 1972 rokiem ukazały się jeszcze – na razie jednak tylko jako tak zwane „gazetowce” – trzy inne historie, które w przyszłości znajdą swoje miejsce w milicyjnym cyklu Iskier: „Major Downar zastawia pułapkę” (1970/1978), „Kardynalny błąd” (1970/1976) oraz „Eliza nie zgadza się na rozwód” (1972/1977). Dlaczego to jest takie istotne? Krótsze formy Zeydlera-Zborowskiego często mają bowiem zbliżoną do siebie konstrukcję i utrzymane są w podobnym nastroju. Co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę, że za tło społeczno-obyczajowe mają głównie Polskę Ludową schyłkowego Władysława Gomułki i wczesnego Edwarda Gierka, czyli jeszcze przed gospodarczym boomem połowy lat 70. XX wieku (nie zapominajmy, że sprezentowanym społeczeństwu za pożyczone pieniądze) i nasilającą się w mediach propagandą sukcesu.
Akcja „Czwartku…” zaczyna się od wizyty w Komendzie Miejskiej MO zaniepokojonej staruszki, której syn od kilku dni nie wraca do domu. Kobieta trafia do porucznika Władysława Nowackiego i żali mu się na swego jedynaka. Bogdan Zielnicki, czego jego matka – skromna i biedna krawcowa – wcale nie ukrywa, to typowy „niebieski ptak”. Kobieta wychowywała go samotnie, po tym jak mąż opuścił ją i wyjechał na stałe do Niemiec (gdzie zresztą całkiem nieźle sobie radzi, prowadząc firmę); Bogdanowi zwyczajnie więc zabrakło silnej męskiej ręki i dobrego wzorca do naśladowania. Teraz mężczyzna ma dwadzieścia pięć lat, żadnego konkretnego wykształcenia ani uczciwej pracy; czas spędza jeśli nie z dziewczynami, to na prowadzeniu podejrzanych interesów. Matka nie ma wątpliwości, że taki styl życia do niczego dobrego nie doprowadzi. Ma tylko nadzieję, że to najgorsze nie stało się już teraz…

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Czwartek, godzina 22 / Dżem z czarnych porzeczek›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzwartek, godzina 22 / Dżem z czarnych porzeczek
Data wydania27 października 2016
Autor
Wydawca LTW
ISBN978-83-7565-491-2
Format206s.
Cena22,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Niestety, kilka dni później spełniają się jej najbardziej pesymistyczne przewidywania. Powracający z kuracji w Ciechocinku mecenas Aleksander Garbarski i jego małżonka Julia znajdują w mieszkaniu – ku swemu niewyobrażalnemu zaskoczeniu – trupa nieznanego im mężczyzny. Okazuje się, że to właśnie otruty cyjankiem potasu Zielnicki. Pytanie tylko, jak tam trafił? Zamek jest nienaruszony, co oznacza, że nie dokonano włamania, a klucze – poza właścicielami – mają tylko studiujący syn Garbarskich, Jurek, i gosposia Felicja Montarska, których raczej trudno podejrzewać o to, że zamordowali Bogdana, a następnie jak gdyby nigdy nic, zostawili jego ciało. Nowacki już na samym początku dochodzenia ma zatem niezłą „zagwozdkę”, choć światełkiem w tunelu wydaje się fakt, że Zielnickiego najprawdopodobniej znali Jerzy Garbarski i Ewa Montarska, córka Felicji, którzy w tym samym czasie wybrali się z inną znajomą parą na wypoczynek do Kazimierza nad Wisłą.
Rozmowa z Jurkiem i Ewą pozwala porucznikowi nieco bliżej poznać ofiarę – jej wybuchowy charakter, skłonność do płci pięknej i niezrealizowane dotąd ambicje. Trudno jednak doszukać się w tym motywu zbrodni. Pewną wskazówką okazuje się znaleziona w pokoju Bogdana w paczce po papierosach Carmen karteczka z naszkicowanym odręcznie planem (okolic Węgrowa) i dopiskiem: „Czwartek, godzina 22”. Konkretne miejsce, dzień i godzina spotkania. Ale kiedy miało – bądź ma – do niego dojść? I w jakim celu? Śledztwo porucznika Nowackiego toczy się powoli i wciąż więcej jest w nim niejasności niż pewników. Jak często w takich sprawach, trzeba cierpliwie czekać na przełom – na jedną, być może nawet na pierwszy rzut oka nieistotną informację, jaka sprawi, że porozrzucane dotąd bezładnie elementy układanki zaczną w końcu do siebie pasować. Tylko czy przełożony porucznika, major Kazimierz Kolczak, będzie na tyle wyrozumiały…
Nie trzeba chyba dodawać, że wreszcie przychodzi ten dzień, gdy porucznik Nowacki łapie koniec nitki, po której będzie mógł pomaszerować prostą drogą do kłębka. Ok, trochę przesadziłem. Droga do rozwiązania zagadki wcale bowiem nie okazuje się taka prosta; na dodatek najeżona jest niebezpieczeństwami. By znaleźć mordercę, dzielny milicjant musi najpierw ruszyć nad morze, wcielić się w agenta działającego pod przykrywką, wreszcie wykazać się olbrzymim hartem ducha i siłą fizyczną. A to i tak okazuje się jedynie przystankiem w drodze do celu. Zeydler-Zborowski zadbał o to, aby odpowiednio skomplikować intrygę i utrudnić Nowackiemu zadanie, a tym samym podkreślić jego zapał i inteligencję. Wszystko jednak – co najistotniejsze – z korzyścią dla czytelnika. W „Czwartku…” nie brakuje też ciekawych przemyśleń socjologicznych autora. Tym razem wszystkie inne biją na głowę słowa pewnego naukowca-chemika: „Niebieski ptak ma w sobie zawsze coś pociągającego, szczególnie młodzież ulega tym urokom. Nie bez winy jest tu oczywiście literatura, specjalny gatunek powieści gloryfikujących ciekawe i łatwe życie różnych hochsztaplerów, oszustów, złodziei hotelowych, gentelmanów-włamywaczy. Specjalizują się w tej tematyce autorzy amerykańscy. Także i niektóre filmy odgrywają niemałą rolę”. Aż żal, że Zeydler-Zborowski nie zabawił się w demaskatora i nie podał konkretnych przykładów.
koniec
10 września 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ci cwani Brytyjczycy
Marcin Osuch

27 X 2020

Po dłuższej przerwie czas powrócić do tematyki lotniczej. „Ci cholerni Polacy”, wbrew dosyć frywolnemu tytułowi, to solidne opracowanie ukazujące genezę, uwarunkowania i sam przebieg udziału polskich lotników w „Bitwie o Anglię” i nie tylko.

więcej »

Narodziny i upadek piekła kobiet
Marcin Mroziuk

26 X 2020

Można było się obawiać, że powrót po ponad trzydziestu latach do świata znanego z „Opowieści podręcznej”, jest dla Margaret Atwood jedynie odcinaniem kuponów od zwiększonego zainteresowania tą powieścią, które wywołała serialowa ekranizacja. Na szczęście tak nie jest, bo „Testamenty” nie tylko pozwalają nam lepiej przyjrzeć się stosunkom panującym w Gileadzie, ale mają też naprawdę ciekawie skonstruowaną fabułę.

więcej »

Ten okrutny rok 2050
Sławomir Grabowski

25 X 2020

Być może książka „Rozmowy o przyszłości” mówi jedynie o tym, jak sobie wyobrażano odległą o 30 lat przyszłość w roku 2020, i jest wyłącznie świadectwem epoki – ale i tak warto po nią sięgnąć.

więcej »

Polecamy

Kochać to nie znaczy zawsze to samo

Na rubieżach rzeczywistości:

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.