Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 października 2020
w Esensji w Esensjopedii

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Dżem z czarnych porzeczek›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDżem z czarnych porzeczek
Data wydania1974
Autor
Wydawca Iskry
SeriaEwa wzywa 07…
Format42s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

PRL w kryminale: Ciężkie jest życie alfonsa
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Dżem z czarnych porzeczek”, Zygmunt Zeydler-Zborowski „Czwartek, godzina 22 / Dżem z czarnych porzeczek” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
To dziwna (mikro)powieść Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego, kolejna opublikowana w serii „Ewa wzywa 07…”. Choć pojawia się w niej wielu klasycznych bohaterów stworzonych przez tego autora – pułkownik Leśniewski, major Walczak, porucznik Olszewski oraz sierżant Pakuła – nie ma w „Dżemie z czarnych porzeczek” tego najważniejszego, czyli majora Stefana Downara (i na dodatek brakuje wyjaśnienia, dlaczego tak się stało).

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Ciężkie jest życie alfonsa
[Zygmunt Zeydler-Zborowski „Dżem z czarnych porzeczek”, Zygmunt Zeydler-Zborowski „Czwartek, godzina 22 / Dżem z czarnych porzeczek” - recenzja]

To dziwna (mikro)powieść Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego, kolejna opublikowana w serii „Ewa wzywa 07…”. Choć pojawia się w niej wielu klasycznych bohaterów stworzonych przez tego autora – pułkownik Leśniewski, major Walczak, porucznik Olszewski oraz sierżant Pakuła – nie ma w „Dżemie z czarnych porzeczek” tego najważniejszego, czyli majora Stefana Downara (i na dodatek brakuje wyjaśnienia, dlaczego tak się stało).

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Dżem z czarnych porzeczek›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDżem z czarnych porzeczek
Data wydania1974
Autor
Wydawca Iskry
SeriaEwa wzywa 07…
Format42s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Jakby na to nie patrzeć, była to dość sprytna zagrywka pisarza z czytelnikami. Pomysł trochę karkołomny, bo finalnie mógł zirytować wielbicieli prozy kryminalnej Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego, ale jednocześnie trzymający ich w napięciu do (prawie) ostatniej sceny. Bywało już wcześniej – zwłaszcza w książkach z sierżantem / porucznikiem Franciszkiem Kociubą w roli głównej („Czerwona nitka”, „Nawet umarli kłamią”, „Pieczeń sarnia”), że major Stefan Downar pojawiał się dopiero w dalszej fazie akcji, początkowo więc jego nieobecność nie wzbudza szczególnych podejrzeń. Ale kiedy przedłuża się na kolejne rozdziały, niepokój rośnie – zwłaszcza że w śledztwo w sprawie śmierci niejakiego Mieczysława Kozielskiego zostają zaangażowani wszyscy najbliżsi współpracownicy Downara: major Karol Walczak (będący tu najważniejszą postacią!), porucznik Stanisław Olszewski oraz sierżant Pakuła, nad którymi tradycyjnie trzyma pieczę pułkownik Leśniewski. A Downara nie ma – i nawet nie zostaje wyjaśnione z jakiego powodu (a wystarczyłoby wspomnieć, że jest na urlopie, w szpitalu czy sanatorium…).
Wszystko jednak zaczyna się nie w Warszawie, lecz w Trójmieście. Jest środek lata, w jednym z domów wypoczynkowych nad Bałtykiem umiera turysta – to Mieczysław Kozielski, który przyjechał dwa tygodnie wcześniej ze stolicy z żoną. Jego ciało znajduje w pokoju właśnie małżonka, która wyszła na chwilę, aby odebrać od pokojówki pranie. Wezwani na miejsce zdarzenia oficerowie gdańskiej Komendy Wojewódzkiej – major Zielniak i porucznik Morawski – podejmują pierwsze działania. Badający denata lekarz sądowy potwierdza ich podejrzenia, że przyczyną zgonu był… cyjanek potasu. Co oznacza, że Kozielski – zajmujący się na co dzień komponowaniem piosenek popowych – został otruty. A truciznę podano mu w dżemie porzeczkowym, który uwielbiał. Sytuacja komplikuje się jednak, kiedy milicjanci dowiadują się, że nieboszczyk zjadał także dżem przeznaczony dla innych mieszkańców pensjonatu, którzy akurat – z różnych przyczyn – nie przepadali za tym przetworem. Należy więc brać pod uwagę, że trucizna była przeznaczona dla kogoś innego, a Kozielski stał się przypadkową ofiarą własnego łakomstwa.

Zygmunt Zeydler-Zborowski
‹Czwartek, godzina 22 / Dżem z czarnych porzeczek›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzwartek, godzina 22 / Dżem z czarnych porzeczek
Data wydania27 października 2016
Autor
Wydawca LTW
ISBN978-83-7565-491-2
Format206s.
Cena22,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
To komplikuje sprawę, bo należy założyć, że morderca uderzy raz jeszcze – tym razem w tę osobę, na której śmierci mu zależało. Tylko kto to będzie? Schorowany impresario Andrzej Ślewicki, sprawiający wrażenie człowieka nienawidzącego wszystkich dookoła, czy też podstarzała poetka Cecylia Gruszecka, która nie mogąc pogodzić się z odchodzącą bezpowrotnie urodą, pociesza się młodszymi kochankami? Wkrótce wszyscy oni wracają z urlopu do Warszawy, w efekcie czego dochodzenie przejmują milicjanci z Komendy Stołecznej. Przesłuchają i poddają dokładnej inwigilacji wszystkich zamieszanych w tę sprawę – począwszy od wdowy po Kozielskim, poprzez kolejne ewentualne ofiary, aż po ich bliższych i dalszych znajomych, bo przecież nigdy nie wiadomo, a przynajmniej nie można tego określić na pierwszym etapie śledztwa, jakimi przesłankami kierował się zbrodniarz. Z każdym kolejnym dniem, z każdą kolejną rozmową sprawa coraz bardziej się wikła, pojawiają się również nowi podejrzani, tym bardziej że każdy z objętych indagacją ma coś „za uszami”. Wiadomo, „warszawska yntelygencja”, czyli nieroby i kombinatorzy, którzy myślą tylko o tym, jak na prawo i lewo zdradzać małżonków, oraz jak kombinować, by dużo zarobić, ale się nie narobić.
Ta obsesja Zeydlera-Zborowskiego staje się z każdą kolejną książka autora coraz bardziej zastanawiająca. Dlaczego to niemal zawsze artyści, inżynierzy, ludzie wykształceni, po studiach okazują się w jego powieściach szumowinami? Bo nie jest to – w prawdziwym życiu – takie oczywiste? Bo źle widziane byłoby przez cenzorów, gdyby zabójcą okazał się robotnik czy działacz partyjny bądź społeczny? W „Dżemie z czarnych porzeczek” pojawia się jeszcze jeden intrygujący wątek. W pewnym momencie major Zielniak przesłuchujący Ślewickiego (jeszcze na Wybrzeżu) słyszy od niego takie oto wyznanie: „Jestem alfonsem”. Po czym kilka akapitów dalej pojawia się wyjątkowo zjadliwe wyjaśnienie tego coming-outu: „Zajmuję się lansowaniem młodych piosenkarek i piosenkarzy, lokuję teksty piosenek, a także muzykę. Zarabiam oczywiście na tej działalności, która ma wszystkie cechy sutenerstwa. Stręczę tych młodych ludzi do występowania na estradzie. Przeważnie nie mają głosu, nie umieją śpiewać, nie posiadają żadnych zdolności. Zdaję sobie z tego doskonale sprawę, ale z czegoś trzeba żyć. Piosenki, które lokuję, także nic nie są warte. Wystarczy chyba przyjrzeć się temu, co się dzieje na tych wszystkich festiwalach. Przyjrzeć się i posłuchać”. Swoją drogą, jakże aktualne okazują się te słowa napisane prawie pół wieku temu!
„Dżem z czarnych porzeczek” można by ocenić nieco wyżej, gdyby nie fakt, że wiele elementów fabuły pojawiało się już we wcześniejszych dziełach Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego. Chociażby zawiązanie akcji – przecież to, wypisz, wymaluj powtórka z „Nieudanego urlopu majora Downara” (1967-1968), wątek spadku otrzymanego od krewnych mieszkających za granicą obecny jest z kolei w „Testamencie” (1974). Cóż, widać, że produkujący taśmowo swoje powieści pisarz miał coraz większe trudności z inwencją i chętnie chodził na skróty, sięgając po sprawdzone motywy. Pewnie też mniejszą wagę przykładał do tych dziełek, jakie ukazywały się w zeszytowej serii Iskier „Ewa wzywa 07…” („Dżem…” był jej siedemdziesiątą pozycją), zakładając, że służą one jedynie zapewnieniu krótkiej rozrywki, akurat na czas podróży pociągiem z Warszawy do Poznania, Krakowa czy Wrocławia – nie trzeba więc główkować nad wyrafinowanymi formami zbrodni, wystarczy lekko zmodyfikować te już kiedyś opisane.
koniec
15 października 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ci cwani Brytyjczycy
Marcin Osuch

27 X 2020

Po dłuższej przerwie czas powrócić do tematyki lotniczej. „Ci cholerni Polacy”, wbrew dosyć frywolnemu tytułowi, to solidne opracowanie ukazujące genezę, uwarunkowania i sam przebieg udziału polskich lotników w „Bitwie o Anglię” i nie tylko.

więcej »

Narodziny i upadek piekła kobiet
Marcin Mroziuk

26 X 2020

Można było się obawiać, że powrót po ponad trzydziestu latach do świata znanego z „Opowieści podręcznej”, jest dla Margaret Atwood jedynie odcinaniem kuponów od zwiększonego zainteresowania tą powieścią, które wywołała serialowa ekranizacja. Na szczęście tak nie jest, bo „Testamenty” nie tylko pozwalają nam lepiej przyjrzeć się stosunkom panującym w Gileadzie, ale mają też naprawdę ciekawie skonstruowaną fabułę.

więcej »

Ten okrutny rok 2050
Sławomir Grabowski

25 X 2020

Być może książka „Rozmowy o przyszłości” mówi jedynie o tym, jak sobie wyobrażano odległą o 30 lat przyszłość w roku 2020, i jest wyłącznie świadectwem epoki – ale i tak warto po nią sięgnąć.

więcej »

Polecamy

Kochać to nie znaczy zawsze to samo

Na rubieżach rzeczywistości:

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.