Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Joe Abercrombie
‹Bohaterowie›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBohaterowie
Tytuł oryginalnyThe Heroes
Data wydania11 października 2019
Autor
PrzekładRobert Waliś
Wydawca MAG
CyklPierwsze Prawo
ISBN978-83-7480-665-7
Format752s. oprawa twarda
Cena49,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Kamienie nie krwawią
[Joe Abercrombie „Bohaterowie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Na Północy wciąż trwa wojna – tym razem toczą ją wojska zjednoczone przez Czarnego Dowa przeciwko Unii. To właśnie w okolicy Bohaterów – wielkich głazów ustawionych przed wiekami na jednym ze wzgórz – rozegra się główna bitwa, która zadecyduje o losach tysięcy ludzi. „Bohaterowie” Joego Abercrombiego to właśnie brutalny i bezkompromisowy opis tego starcia, ukazujący w pełni, że na wojnie nie ma bohaterów.

Miłosz Cybowski

Kamienie nie krwawią
[Joe Abercrombie „Bohaterowie” - recenzja]

Na Północy wciąż trwa wojna – tym razem toczą ją wojska zjednoczone przez Czarnego Dowa przeciwko Unii. To właśnie w okolicy Bohaterów – wielkich głazów ustawionych przed wiekami na jednym ze wzgórz – rozegra się główna bitwa, która zadecyduje o losach tysięcy ludzi. „Bohaterowie” Joego Abercrombiego to właśnie brutalny i bezkompromisowy opis tego starcia, ukazujący w pełni, że na wojnie nie ma bohaterów.

Joe Abercrombie
‹Bohaterowie›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBohaterowie
Tytuł oryginalnyThe Heroes
Data wydania11 października 2019
Autor
PrzekładRobert Waliś
Wydawca MAG
CyklPierwsze Prawo
ISBN978-83-7480-665-7
Format752s. oprawa twarda
Cena49,—
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Zaskakujące jest to, w jaki sposób autor zdołał wzbudzić w czytelniku sympatię do praktycznie wszystkich ważniejszych postaci pojawiających się na kartach tej powieści. Nie ma znaczenia, czy mówimy tu o „dobrych” przedstawicielach wojsk Unii, czy „złych” Północnych – wszyscy zostali nakreśleni z jednakową uwagą i pieczołowitością. Choć jeszcze w cyklu „Pierwsze Prawo” można było dostrzec pewną stronniczość autora w stosunku do niektórych bohaterów, tutaj nic takiego nie ma miejsca. Spiskujący książę Calder, jeden z synów pokonanego przez Krwawego-dziewięć Bethoda, który z zimną krwią zamordował Forleya Najsłabszego, wzbudza tyleż samo zainteresowania, co potężny Bremer dan Gorst, królewski obserwator i były dowódca straży samego króla Unii.
Ale znajome twarze to nie wszystko (nawet jeśli w głównym cyklu odgrywały one role niemal bez wyjątku trzecioplanowe). Abercrombie wprowadza na karty powieści bardzo licznych nowych bohaterów – do tego stopnia, że na samym wstępie dostajemy ich pełną listę, niczym w kolejnych odsłonach „Pieśni Lodu i Ognia” Martina. Na szczęście wszyscy zostali nakreśleni bardzo wyraźnie, przez co cofanie się do początku, by sprawdzić, kim jest Żółtko albo Seff nie jest konieczne. Każda postać ma do odegrania swoją rolę, nawet jeśli czasem polega ona na efektownej (i, co stanowi jedno z głównych przesłań książki, zupełnie pozbawionej sensu) śmierci.
Naturalnie główna historia zmagań między jedną a drugą grupą spragnionych krwi żołnierzy obraca się wokół kilku konkretnych postaci i grup. Po stronie Północnych jest to bez wątpienia barwny oddział starego wojownika Curndena Gnata. Po stronie Unii natomiast… tutaj nie ma już tak oczywistych głównych bohaterów, bo wiele miejsca zajmuje prezentacja problemów związanych z dowodzeniem, niekompetencją oficerów i ogólnym rozkładem armii. Tam, gdzie Północni są w stanie sobie doskonale poradzić dzięki sprytowi, determinacji i pragmatycznemu podejściu do wojny, armia Unii okazuje się nie dysponować praktycznie żadnymi sensownymi zaletami – może z wyjątkiem samej liczby żołnierzy, których dowódcy pchają raz po raz do boju. Sprawy nie ułatwia fakt, że po obu stronach wewnętrzne spiski i nieufność są na porządku dziennym – jak gdyby wzajemne mordowanie się na polu bitwy nie było wystarczającym powodem do współpracy.
Nie mogło oczywiście zabraknąć Pierwszego z Magów, który stanowi nie tylko siłę pchającą Unię do nieuchronnej konfrontacji z siłami Dowa (oczywiście pod płaszczykiem przynoszenia decyzji Zamkniętej Rady i samego króla), ale przede wszystkim największego spiskowca, działającego z ukrycia po obu stronach barykady. Wszystko oczywiście po to, by osiągnąć własne cele. Jeśli podczas lektury „Pierwszego Prawa” można było mieć jakieś wątpliwości co do charakteru Bayaza (przynajmniej przed samym finałem cyklu), to tutaj, w nielicznych rozmowach, wyraża się on wyjątkowo dobitnie na temat tego, co myśli o ludziach i ich roli w snutych przez niego planach.
Próżno byłoby szukać optymizmu w „Bohaterach”. To raczej opowieść o całkowitym bezsensie wojny, w trakcie której ludzie giną tysiącami tylko po to, by po wszystkim ich dowódcy mogli zasiąść do rokowań i ustanowić nowy status quo. Jak gdyby istniała jakaś wyższa konieczność, by raz na jakiś czas dać ludziom szansę na upust nagromadzonych emocji, skąpanie się we krwi wrogów i przyjaciół i refleksję nad ulotnością życia. Filozofują tu bowiem wszyscy bez wyjątku. Gorst, marzący o kobiecie, której nie może zdobyć, wspominający swoją hańbę i walczący jak bohater, którym wcale nie chce być. Gnat, który najchętniej porzuciłby wojaczkę i został stolarzem. Calder, który mimo braku waleczności potrafi się odnaleźć wśród gardzących nim północnych. Młody Beck, syn Szamy Bezlitosnego, marzący o sławie dorównującej tej, którą zyskał jego ojciec. Pod względem surowości charakterów, wszyscy oni (z nielicznymi wyjątkami) dorównują w pełni postaciom znanym z „Malazańskiej Księgi Poległych” Eriksona. Reprezentują ten sam archetyp wojownika-filozofa, który w wolnych od walki chwilach zastanawia się nad sensem wojny, istnienia oraz własnych wyborów:
„Za zasłoną ze skór, niecałe dwa kroki od stada, jedna z kobiet zarzynała zwierzęta, a trzy kolejne obdzierały je ze skóry, patroszyły i wieszały tusze. (…) Patrzyli na to dwaj młodzieńcy, którzy zapewne dopiero niedawno osiągnęli wiek odpowiedni do walki. Śmiali się z głupoty owiec, które nie domyślały się, co się dzieje za skórami. Nie rozumieli, że oni także są w zagrodzie, a za zasłoną z pieśni, opowieści i chłopięcych marzeń czeka wojna, unurzana po pachy we krwi i obojętna. Gnat to wszystko dostrzegał. Dlaczego więc wciąż pokornie siedział w swojej zagrodzie? Może stare owce nie potrafią skakać przez nowe ogrodzenia.”
Jeśli można mieć do czegoś zastrzeżenia, to na pewno do tłumaczenia. Choć Robert Waliś nie ustępuje w niczym Wojciechowi Szypule (który przekładał cykl „Pierwsze Prawo”), to miejscami razi po oczach niejednolite podejście do niektórych nazw (starszy syn Bethoda stał się ze Scale’a Szalką, ale taki Lederlingen, wokół imienia którego rozgrywa się cały szereg zabawnych gier językowych, nie został przetłumaczony). Na szczęście nie wpływa to w żaden sposób na przyjemność płynącą z lektury, ale zachowanie spójności sporo by ułatwiło.
Inna, również niezależna, kwestia, to samo podejście Wydawnictwa MAG do kolejnych książek Abercrombiego. Wydawane są z taką swobodą, że do końca nie wiadomo, czy istnieje jakakolwiek kolejność, w jakiej należałoby je czytać. Oczywiście wiem, że mogę zawsze sięgnąć do Wikipedii, ale czyż nie przyjemniej byłoby móc znaleźć informację o tym na okładce lub chociaż stronie wydawcy?
koniec
29 maja 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Grzech niedocenienia (ludowej milicji)
Sebastian Chosiński

23 II 2024

Gdybym miał obstawiać, jednak bez groźby utraty postawionej gotówki, stwierdziłbym, że Paweł Borys Henelt napisał „Nieuchwytnego” w 1955 bądź następnym roku i że była to chronologicznie pierwsza jego powieść z majorem MO Wiktorem Zarubą w roli głównej. Mimo to na swój pierwodruk – i to nie w formie książkowej, lecz jako „gazetowiec” na łamach „Słowa Powszechnego” – musiała ona czekać długich siedem lat.

więcej »

PRL w kryminale: Nadmiernie wrażliwy śledczy
Sebastian Chosiński

16 II 2024

Niepohamowane ludzkie namiętności niejednokrotnie stawały się – także w literaturze – przyczyną wielkich tragedii. Zwłaszcza miłosnych. Taki właśnie wątek postanowił rozwinąć w jednej ze swoich „powieści milicyjnych” Artur Morena, pod którym to pseudonimem ukrywał się Andrzej Wydrzyński. Nosi ona tytuł „Arlekin”, a ukazała się – przed ponad półwieczem – w serii Iskier „Ewa wzywa 07…”.

więcej »

PRL w kryminale: „Kopan” i „kwasopran”
Sebastian Chosiński

9 II 2024

Skoro major Wiktor Zaruba, bohater „powieści milicyjnych” Pawła Borysa Henelta, jest jednym z najwybitniejszych przedstawicieli prawa, jakich świat nosi, to i sprawy, którymi się zajmuje, muszą być niezwykłej wagi. W wydrukowanym w 1962 roku na łamach „Słowa Powszechnego” „gazetowcu” „Plany rakiety X-1 zaginęły” próbuje on złapać podstępnych szpiegów, którzy czyhają na genialny polski wynalazek.

więcej »

Polecamy

Pierwsza wojna... czasowa

Stare wspaniałe światy:

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż twórcy

Postęp musi trwać
— Miłosz Cybowski

Czasy się zmieniają, lecz zasady nie
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Krótko i do rzeczy
— Miłosz Cybowski

Wiele stron o zemście i zabijaniu
— Miłosz Cybowski

Świat pozbawiony sprawiedliwości i znaczenia
— Miłosz Cybowski

Esensja czyta: Styczeń 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Grudzień 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka

Garść monet
— Beatrycze Nowicka

Yarvi, królewicz gettlandzki
— Beatrycze Nowicka

Nim Abercrombie włączył przester
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

Przygody z literaturą
— Miłosz Cybowski

Dylematy samoświadomości
— Miłosz Cybowski

Tysiąc lat później
— Miłosz Cybowski

Europa da się lubić
— Miłosz Cybowski

Zimnowojenne kompleksy i wojskowa utopia
— Miłosz Cybowski

Powrót na „Discovery”
— Miłosz Cybowski

Odyseja kosmiczna 2001: Pisarz i Reżyser
— Miłosz Cybowski

Mniej, ale więcej
— Miłosz Cybowski

Jak drzewiej o erpegach rozprawiano
— Miłosz Cybowski

Wojenna matematyka
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.