Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Georges Simenon
‹Niepokoje komisarza Maigreta›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNiepokoje komisarza Maigreta
Tytuł oryginalnyMaigret a peur
Data wydania1970
Autor
PrzekładTeresa Jackowska
Wydawca Iskry
CyklKomisarz Maigret
SeriaKlub Srebrnego Klucza
Format160s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

Przeczytaj to jeszcze raz: W małych miasteczkach nie lubi się obcych i bogatych
[Georges Simenon „Niepokoje komisarza Maigreta” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W 1940 roku – po klęsce Francji w wojnie z Niemcami – władze okupacyjne skonfiskowały dom Georges’a Simenona (jako obcokrajowca) w nowoakwitańskim Nieul. Pisarz przeprowadził się wówczas na farmę niedaleko Vouvant, a następnie do zamku w wandejskim Fontenay-le-Comte. Po latach wrócił do tego miasteczka, które wspominał niechętnie, by osadzić w nim akcję powieści „Niepokoje komisarza Maigreta”.

Sebastian Chosiński

Przeczytaj to jeszcze raz: W małych miasteczkach nie lubi się obcych i bogatych
[Georges Simenon „Niepokoje komisarza Maigreta” - recenzja]

W 1940 roku – po klęsce Francji w wojnie z Niemcami – władze okupacyjne skonfiskowały dom Georges’a Simenona (jako obcokrajowca) w nowoakwitańskim Nieul. Pisarz przeprowadził się wówczas na farmę niedaleko Vouvant, a następnie do zamku w wandejskim Fontenay-le-Comte. Po latach wrócił do tego miasteczka, które wspominał niechętnie, by osadzić w nim akcję powieści „Niepokoje komisarza Maigreta”.

Georges Simenon
‹Niepokoje komisarza Maigreta›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNiepokoje komisarza Maigreta
Tytuł oryginalnyMaigret a peur
Data wydania1970
Autor
PrzekładTeresa Jackowska
Wydawca Iskry
CyklKomisarz Maigret
SeriaKlub Srebrnego Klucza
Format160s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Ostatnią powieść ze słynnym francuskim policjantem z Quai des Orfèvres w roli głównej (chodzi o „Maigreta i pana Charlesa”) Georges Simenon wydał w 1972 roku. Na siedemnaście lat przed śmiercią. Nie oznacza to jednak, że ostatnie lata życia spędził na słodkim emeryckim nicnierobieniu. Przeciwnie! Wciąż bardzo dużo pisał, ale były to przede wszystkim wspomnienia i publikacje o charakterze stricte autobiograficznym. Widocznie uznał, że to dla niego znacznie ważniejsze niż tworzenie kolejnych kryminałów (co można zrozumieć, chociaż trudno się z tym zgodzić). Zwłaszcza że w swojej detektywistycznej beletrystyce rzadko sięgał do własnych przeżyć i emocji z przeszłości (inaczej niż w książkach obyczajowych). Wyjątek uczynił w powieści „Niepokoje komisarza Maigreta”, którą napisał – tradycyjnie w ciągu kilku dni (pomiędzy 20 a 27 marca 1953 roku) – podczas dobrowolnego dziesięcioletniego „wygnania” do Stanów Zjednoczonych (mieszkał wówczas w Lakeville w stanie Connecticut).
To, biorąc pod uwagę chronologię pierwszych wydań, czterdziesta druga powieść, w której pojawia się komisarz Maigret. Jej akcję belgijski prozaik umieścił, o dziwo, nie w stolicy Francji, lecz w leżącym w historycznej Wandei (co nie jest bez znaczenia) miasteczku Fontenay-le-Comte (notabene znajdującym się pięć i pół tysiąca kilometrów od Lakeville), które znał doskonale, albowiem tam właśnie – w renesansowym zamku Terre-Neuve – spędził dwa wojenne lata (1940-1942). Dokładniej okres ten opisał w książce „Pedigree” (1948), ale widocznie to, co było mu dane wówczas przeżyć, tkwiło w nim tak głęboko, iż echa tego pojawiają się jeszcze w późniejszych o pięć lat „Niepokojach…”. Co to było? Specyficzna mentalność mieszkańców miasteczka, którzy z wielką nieufnością i niechęcią odnosili się do miejscowej elity intelektualnej i ekonomicznej. Simenona postrzegano podobno jako oryginała i traktowano jak „bogatego cudzoziemca” (pamiętajmy, że był Belgiem). Czy należy się zatem dziwić, że po latach postanowił „odwdzięczyć” im się, wbijając kilka ostrych szpil?
Czytelnicy francuscy szybko poznali tę powieść, ponieważ zaczęła ukazywać się w odcinkach na łamach „Le Figaro” niespełna dwa miesiące po tym, jak Simenon ją ukończył (od 19 maja do 6 czerwca 1953 roku); w wersji książkowej trafiła natomiast do sprzedaży już w lipcu (oczywiście za sprawą paryskiej oficyny Presses de la Cité). W Polsce „Niepokoje komisarza Maigreta” ukazały się w serii Iskier „Klub Srebrnego Klucza” w 1970 roku i od tamtej pory nie doczekały się, niestety, wznowienia. Tłumaczka powieści, Teresa Jackowska, ówczesnym zwyczajem spolszczyła niektóre imiona bohaterów, czego dzisiaj zapewne by już nie zrobiono. Historia rozgrywająca się w Fontenay-le-Comte doczekała się, jak dotąd, tylko trzech telewizyjnych adaptacji (angielskiej i dwóch francuskich), co jest jednym z gorszych wyników. W postać legendarnego policjanta wcielili się w nich Rupert Davies (w 1963 roku), Jean Richard (1976) oraz Bruno Cremer (1996).
Jest kwiecień. Kalendarzowa i astronomiczna wiosna, której Jules Maigret wypatruje jak kania dżdżu. Marzy o tym, aby w końcu na niebie zagościło słońce, a tu – jak na złość – wciąż chłód i deszcze. Na jego nienajlepszy nastrój wpływa także fakt, że w czasie trzech dni spędzonych na międzynarodowym kongresie policji w Bordeaux przede wszystkim… pił. Na dodatek na spotkanie nie przybył jego dobry znajomy ze Scotland Yardu (więcej o nim w „Mój przyjaciel Maigret”), na co komisarz bardzo liczył. W drodze powrotnej Maigret planował już wcześniej zatrzymać się w Fontenay-le-Comte, gdzie od lat mieszka i pracuje jako sędzia śledczy jego serdeczny przyjaciel z czasów studiów w Nantes Julien Chabot (niejako na marginesie dowiadujemy się, że przyszły komisarz paryskiej policji przez cztery semestry zgłębiał tajniki nie prawa, ale medycyny). W Bordeaux myli jednak pociągi, co przy takim trybie trzydniowego konferowania wydaje się w pełni zrozumiałe; w efekcie do miejsca przeznaczenia dociera z kilkugodzinnym opóźnieniem.
Dziwne rzeczy zaczynają dziać się już w drodze do miasteczka. W pociągu zagaduje Maigreta mężczyzna, który przedstawia się jako Hubert Vernoux de Courçon. Zna on komisarza ze zdjęć w prasie, co samo w sobie nie dziwi; bardziej zaskakujący jest fakt, że jest on przekonany, iż wezwano go służbowo. Tak samo zresztą uważają niepokojący policjanta już w hotelu, od razu po zameldowaniu, dziennikarz miejscowej gazety Lomel i komisarz Féron, szef policji w Fontenay-le-Comte. Tymczasem Maigret nie ma o niczym pojęcia, ale wie już, że musiało się tu wydarzyć coś, co zbulwersowało opinię publiczną. Dokładne okoliczności sprawy poznaje dopiero, kiedy odwiedza w końcu Chabota. Otóż kilka dni temu zamordowany został miejscowy arystokrata – prawda, że mocno zubożały – ponad siedemdziesięcioletni Robert de Courçon, szwagier mężczyzny, który rozpoznał komisarza w pociągu. Ktoś wszedł do jego mieszkania i zdzielił go potężnie ciężkim przedmiotem w głowę.
Ale to wcale nie koniec nieszczęść. Krótko potem w identyczny sposób została zamordowana uboga wdowa Gibon. W obu przypadkach nic nie zginęło, a więc przyczyną napadu nie był motyw rabunkowy (inna sprawia, że wdowie pewnie i tak nie było co ukraść). Na mieszkańców ośmiotysięcznego Fontenay-le-Comte padł blady strach. Wcześniej takie rzeczy przecież tu się nie działy! Proszę więc sobie wyobrazić minę sędziego Chabota, kiedy w czasie spotkania ze swoim paryskim przyjacielem odbiera telefon i zostaje poinformowany o kolejnej zbrodni, której ofiarą tym razem padł nikomu nie szkodzący pijaczek Gobillard. Różnica jest tylko jedna: de Courçona i Gibon pozbawiono życia w ich mieszkaniach, natomiast Gobillarda na ulicy. Co by oznaczało, że morderca staje się coraz bardziej zuchwały. Czy to oznacza, że teraz zagrożony może czuć się każdy? W miasteczku narasta psychoza; oddolnie powołany „komitet czujności” organizuje patrole uliczne, mnożą się wysyłane do sędziego śledczego i Maigreta anonimy.
Właśnie, Maigret! Jako że komisarz przebywa w Fontenay-le-Comte prywatnie, nie chce angażować się w śledztwo oficjalnie. Mogłoby to być niemile widziane przez lokalną policję i na dodatek postawić w trudnej sytuacji Chabota. Z drugiej strony, zauważając, że dochodzenie plącze się w sieci miejscowych układów, znajomości i interesów – komisarz z Paryża robi pewne rozeznanie, które ostatecznie prowadzi do rozwiązania zagadki. „Niepokoje…” to, jak niemal zawsze w przypadku Georges’a Simenona, kryminał z potężną podbudową psychologiczną. A tym razem również zdradzający zapędy socjologiczne pisarza. Belg poddaje bowiem tutaj wiwisekcji tę konkretną małomiasteczkową społeczność, z jej przekazywanymi z pokolenia na pokolenie niechęciami i fobiami. Ale autor nie oszczędza tylko lewicujących „biedaków”; dostaje się również upadającej arystokracji (reprezentowanej przez de Courçonów), żyjącej w zakłamaniu i oderwaniu od rzeczywistości.
To, co wybija się na plan pierwszy – pomijając oczywiście intrygę stricte kryminalną – to idealne zobrazowanie idei darwinizmu społecznego, który rozpada się w proch w zetknięciu nie tyle nawet z brutalną rzeczywistością, co z czysto ludzkimi cechami, jak na przykład… wyrzuty sumienia. Pod tym względem Simenon bliski jest Fiodorowi Dostojewskiemu. Jako że pierwszą ofiarą zbrodniarza był Robert de Courçon – mieszkańcy Fontenay-le-Comte winą za całą makabrę obarczają właśnie jego rodzinę: dwie siostry, szwagra Huberta i jego syna Alaina Vernoux (na marginesie mówiąc: lekarza-psychiatrę). Odżywają implikowane ekonomicznie dawne waśnie, sięgające aż do czasów wojen wandejskich z końca XVIII wieku. Pokaźnych rozmiarów kamienica arystokratycznego rodu w centrum miasta staje się niemal oblężoną twierdzą, wokół której zbierają się coraz bardziej zrewolucjonizowane masy. Simenon zaś stara się znaleźć odpowiedź na pytanie, skąd ta niechęć, przeradzająca się w nieokiełznaną nienawiść? Czy wyrasta jedynie z kompleksów, których na pewno bagatelizować nie można, czy też z niezabliźnionych od dawna ran?
koniec
23 sierpnia 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Grzech niedocenienia (ludowej milicji)
Sebastian Chosiński

23 II 2024

Gdybym miał obstawiać, jednak bez groźby utraty postawionej gotówki, stwierdziłbym, że Paweł Borys Henelt napisał „Nieuchwytnego” w 1955 bądź następnym roku i że była to chronologicznie pierwsza jego powieść z majorem MO Wiktorem Zarubą w roli głównej. Mimo to na swój pierwodruk – i to nie w formie książkowej, lecz jako „gazetowiec” na łamach „Słowa Powszechnego” – musiała ona czekać długich siedem lat.

więcej »

PRL w kryminale: Nadmiernie wrażliwy śledczy
Sebastian Chosiński

16 II 2024

Niepohamowane ludzkie namiętności niejednokrotnie stawały się – także w literaturze – przyczyną wielkich tragedii. Zwłaszcza miłosnych. Taki właśnie wątek postanowił rozwinąć w jednej ze swoich „powieści milicyjnych” Artur Morena, pod którym to pseudonimem ukrywał się Andrzej Wydrzyński. Nosi ona tytuł „Arlekin”, a ukazała się – przed ponad półwieczem – w serii Iskier „Ewa wzywa 07…”.

więcej »

PRL w kryminale: „Kopan” i „kwasopran”
Sebastian Chosiński

9 II 2024

Skoro major Wiktor Zaruba, bohater „powieści milicyjnych” Pawła Borysa Henelta, jest jednym z najwybitniejszych przedstawicieli prawa, jakich świat nosi, to i sprawy, którymi się zajmuje, muszą być niezwykłej wagi. W wydrukowanym w 1962 roku na łamach „Słowa Powszechnego” „gazetowcu” „Plany rakiety X-1 zaginęły” próbuje on złapać podstępnych szpiegów, którzy czyhają na genialny polski wynalazek.

więcej »

Polecamy

Pierwsza wojna... czasowa

Stare wspaniałe światy:

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Z tego cyklu

Kto zamordował Kallego?
— Sebastian Chosiński

Czcij bliźniego swego!
— Sebastian Chosiński

Tak nieprawdopodobne, że aż przerażające
— Sebastian Chosiński

Zetrzeć uśmiech z twarzy niegodziwca
— Sebastian Chosiński

Biali i czarni – bohaterowie i kanalie
— Sebastian Chosiński

Wallander kontra komunistyczni fundamentaliści
— Sebastian Chosiński

Gliniarz po i w trakcie przejść
— Sebastian Chosiński

Eddie, Gino i Tony
— Sebastian Chosiński

Gliniarz na rowerze
— Sebastian Chosiński

Pozornie bez związku, niemal bez trupa
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż twórcy

Klasyka kina radzieckiego: Generalska córka
— Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Z Mińska do Nowego Jorku
— Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Moskiewskie zaułki jak Paryż
— Sebastian Chosiński

Komisarz z wyrzutami sumienia
— Sebastian Chosiński

Namiętni Holendrzy
— Sebastian Chosiński

W czterech ścianach
— Sebastian Chosiński

Trudne życie wiejskiego nauczyciela
— Sebastian Chosiński

Dlaczego giną uczciwi ludzie?
— Sebastian Chosiński

Miłość szczęścia nie daje
— Sebastian Chosiński

Tęsknota i rozczarowanie
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.