Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Danuta Frey
‹Dama ze strusim piórem›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDama ze strusim piórem
Data wydania1987
Autor
Wydawca Iskry
SeriaEwa wzywa 07…
Format48s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

PRL w kryminale: Striptizerka Mariola bez strusiego pióra
[Danuta Frey „Dama ze strusim piórem” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W „Damie ze strusim piórem” – kolejnej „powieści milicyjnej” Danuty Frey(-Majewskiej) opublikowanej w serii „Ewa wzywa 07…” – jest to wszystko, co decydowało o sensacyjności dzieła w drugiej połowie lat 80. XX wieku. Mamy więc zdradzającego męża i striptizerkę z „Kongresowej”, cenne dzieło sztuki i tajemniczą zbrodnię. A na finał szaleńczy pościg ulicami Warszawy.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Striptizerka Mariola bez strusiego pióra
[Danuta Frey „Dama ze strusim piórem” - recenzja]

W „Damie ze strusim piórem” – kolejnej „powieści milicyjnej” Danuty Frey(-Majewskiej) opublikowanej w serii „Ewa wzywa 07…” – jest to wszystko, co decydowało o sensacyjności dzieła w drugiej połowie lat 80. XX wieku. Mamy więc zdradzającego męża i striptizerkę z „Kongresowej”, cenne dzieło sztuki i tajemniczą zbrodnię. A na finał szaleńczy pościg ulicami Warszawy.

Danuta Frey
‹Dama ze strusim piórem›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDama ze strusim piórem
Data wydania1987
Autor
Wydawca Iskry
SeriaEwa wzywa 07…
Format48s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Lata 80. XX wieku były dla Danuty Frey(-Majewskiej) – popularnej autorki kryminałów milicyjnych – okresem bardzo intensywnej współpracy z wydawnictwem Iskry. Znana już między innymi z takich mikropowieści wydanych w serii „Ewa wzywa 07…”, jak „Maska śmierci” (1971) czy „Hotelu «Kormoran»” (1979), pomiędzy 1985 a 1989 rokiem opublikowała tam cztery kolejne pozycje: począwszy od całkiem udanego „Fiata z placu Teatralnego” (1985), poprzez „Damę ze strusim piórem” (1987) i „Zabawę w chowanego” (1988), aż po zamykający ten cykl „Dom, w którym straszy” (1989). Chwilę później Polska Ludowa przeszła do historii, więc siłą rzeczy „Ewa…” umarła śmiercią naturalną. Dzisiaj na warsztat weźmiemy napisaną w schyłkowym okresie PRL-u, co w treści widać zresztą bardzo jaskrawie, „Damę…”.
Powieść dzieli się na dwie części, co dodatkowo podkreślone zostaje wprowadzeniem na jej karty dwóch narratorów. W części pierwszej rolę tę pełni Aldona Godlewska, w drugiej – znany już z „Fiata…” major MO Marek Wanacki (aż dziw, że w ciągu tych dwóch lat nie awansował). I właśnie w przypadku postaci Godlewskiej pisarka pozwoliła sobie na pewien wtręt, którego jeszcze kilka lat wcześniej na pewno nie przepuściłaby cenzura, a już na pewno w publikacji, która powstała po to, aby gloryfikować Milicję Obywatelską. Bohaterkę tę poznajemy w momencie, kiedy szefuje ona Zespołowi Porad Społeczno-Prawnych – prywatnemu przedsięwzięciu, które zyski czerpie przede wszystkim z pisania podań w imieniu obywateli. Najistotniejsze jest jednak to, czym zajmowała się wcześniej. A była… dziennikarką, która nie przeszła weryfikacji.
O co tu chodzi? Po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku i likwidacji legalnie działającej „Solidarności” przeprowadzono w mediach – prasie, radiu i telewizji – weryfikację pracujących tam dziennikarzy. Tych, którzy aktywnie zaangażowali się w działalność polityczną przeciwko partii komunistycznej, najczęściej bezpardonowo wyrzucano z pracy. Możemy się więc domyślać, że Godlewska została zmuszona do rezygnacji z dotychczasowego zajęcia, a otwarcie wspomnianego zespołu stało się dla niej koniecznością życiową. Nawet najwięksi ideowcy muszą bowiem, jak powszechnie wiadomo, jeść i pić. Pojawienie się tego wątku nie oznacza jednak wcale, że w „Damie ze strusim piórem” pojawiają się jakieś nawiązania do sytuacji społeczno-politycznej późnego PRL-u. Frey(-Majewska) zrobiła tylko to jedno subtelne mrugnięcie okiem do czytelnika; na więcej nie mogła sobie pozwolić. A jeśli nawet próbowała, to możemy mieć pewność, że urzędnicy z ulicy Mysiej (gdzie mieścił się Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk) na pewno w odpowiednim momencie zareagowali.
Akcja powieści zaczyna się od niespodziewanej wizyty w Zespole Porad Społeczno-Prawnych niejakiej Lidii Fabisiak, żony znanego w Warszawie złotnika. Jan Fabisiak – człowiek nadzwyczaj majętny, ale również bezwzględny – znudziwszy się swoją małżonką i poznawszy znacznie od niej młodszą i, jak można mniemać, atrakcyjniejszą striptizerkę Mariolę (a w rzeczywistości Marię Partesę) – chce zmusić połowicę do rozwodu. Ta może i poszłaby na to, lecz pod warunkiem uznania winy męża, co wiązałoby się dla niej z otrzymaniem odszkodowania i wysokich alimentów. Adwokat podpowiada Fabisiakowej, że sąd może przystać na takie orzeczenie tylko w przypadku, kiedy oczywiste będzie dla niego niegodne zachowanie Jana. Na przykład jeśli żona przedstawi niepodlegający wątpliwościom dowód jego zdrady. Tyle że Godlewska nie ma prawa do prowadzenia działań stricte detektywistycznych, jest więc zmuszona odmówić, co czyni z wielkim bólem, ponieważ klientka oferuje sowitą zapłatę.
Tak się jednak składa, że w czasie rozmowy Godlewskiej z Fabisiakową w zespole znajduje się także dziennikarka Ewa Hanke, przed laty koleżanka Aldony z redakcji. Teraz, choć z wykształcenia jest historykiem sztuki, zajmuje się głównie kryminałkami. Wietrząc sensację, postanawia przyjrzeć się całej sprawie. Tym sposobem udałoby się obejść ograniczenia prawne, bo to nie członkowie zespołu, lecz dziennikarka zajęłaby się zdradzającym mężem. To jednak tylko połowa intrygi. W drugą jej część również zamieszana jest Hanke, która podczas tej samej wizyty u swojej przyjaciółki zwierza jej się z faktu posiadania drogocennej osiemnastowiecznej francuskiej miniatury przedstawiającej tytułową damę ze strusim piórem. Skąd ją ma? I jak weszła w jej posiadanie? Dlaczego tak cenną rzecz nosi w torebce? – te pytania pozostają na razie otwarte, choć, jak się szybko okazuje, mają zasadnicze znaczenie dla dalszego rozwoju akcji.
Chcąc poznać striptizerkę Mariolę, wieczorem tego samego dnia Hanke, Godlewska i Łukasz Chmielewski, kolega tej ostatniej z zespołu (na etacie pracujący jednak w jednej z central handlu zagranicznego) wybierają się do restauracji „Kongresowa”. Tam mają miejsce dziwne zdarzenia, które nabierają jeszcze bardziej złowieszczego posmaku, gdy okazuje się, że po nocy spędzonej w lokalu Ewa znika. Co się z nią stało? Czy miało to jakiś związek z Fabisiakiem? A może z miniaturą? Na te pytania szukać odpowiedzi będzie już kto inny – major Wanacki. Podzielona na dwie części narracyjne „Dama…” jest także niejednorodna pod względem fabularnym. I chociaż autorka robi wszystko, aby w finale powiązać wszystkie wątki, nie da się ukryć, że wychodzi jej to z trudem i wypada mało przekonująco. Być może forma taka sprawdziłaby się w rozbudowanej opowieści, ale w historyjce opublikowanej w serii zeszytowej, gdzie i tak akcja pędzi zazwyczaj na złamanie karku, wywołuje to jedynie wrażenie chaosu. Plusem jednak jest na pewno utrzymane w stylistyce zachodniego kina akcji zakończenie.
koniec
22 października 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Każdy ma swoje demony
Marcin Mroziuk

5 XII 2021

Dla młodych czytelników lektura „Chuligani” jest okazją do poznania problemów rówieśników, którym życie nie rozpieszcza. Katarzyna Ryrych kreśli tutaj z dużą empatią intrygujący portret nastolatki muszącej stawić czoło światu po śmierci rodziców.

więcej »

Krótko o książkach: Wzloty i (głównie) upadki
Miłosz Cybowski

4 XII 2021

Pomysł na „Miasto Archipelag” Filip Springer miał całkiem niezły – wyruszyć w Polskę i odwiedzić niegdysiejsze miasta wojewódzkie, które straciły swoją pozycję w wyniku reformy administracyjnej z 1999 roku. Gorzej z wykonaniem.

więcej »

Jesteśmy tylko nośnikami
Miłosz Cybowski

2 XII 2021

Zarówno pozbawiony emocji styl, jak i niektóre tezy stawiane przez Richarda Dawkinsa mogą budzić instynktowny sprzeciw. „Samolubny gen” nie na darmo uchodzi za książkę kontrowersyjną, choć może wraz z rozpowszechnieniem nauki o genetyce to wrażenie nieco przygasło.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.