Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Michał Cetnarowski
‹Gnoza›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGnoza
Data wydania8 października 2021
Autor
Wydawca Powergraph
ISBN978-83-66178-58-8
Format354s. 135×205mm; oprawa twarda
Cena39,—
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Duch czy Demiurg?
[Michał Cetnarowski „Gnoza” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Gnoza” Michała Cetnarowskiego nie rozczarowuje jako pełnoprawna powieść SF z trochę wyższej półki – może trochę epigońska, ale nadrabiająca ciekawym konceptem, choć dalekim od naukowej ortodoksji.

Sławomir Grabowski

Duch czy Demiurg?
[Michał Cetnarowski „Gnoza” - recenzja]

„Gnoza” Michała Cetnarowskiego nie rozczarowuje jako pełnoprawna powieść SF z trochę wyższej półki – może trochę epigońska, ale nadrabiająca ciekawym konceptem, choć dalekim od naukowej ortodoksji.

Michał Cetnarowski
‹Gnoza›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGnoza
Data wydania8 października 2021
Autor
Wydawca Powergraph
ISBN978-83-66178-58-8
Format354s. 135×205mm; oprawa twarda
Cena39,—
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Zachwyciłbym się tą powieścią. Gdybym nie znał „Katedry” Dukaja, „Ślepowidzenia” Petera Wattsa, cyberpunkowych thrillerów Neala Stephensona i flirtów z metafizyką Philipa Dicka. Powieść Cetnarowskiego zaczyna się jak „Czarne lustro” (choć nie aż tak fatalistycznie), płynnie przechodząc w opowieść o Kontakcie, aż wreszcie okazuje się być właściwie fantastyką religijną (ontologiczną?), odważnie spekulując na temat natury rzeczywistości. Tylko że… to wszystko już było i nawet słabo oczytanego w SF czytelnika powieść niespecjalnie zaskoczy. Aczkolwiek miłą niespodzianką jest wysmakowany język powieści, daleki od banału i od przeciętnej fantastycznej średniej. Szkoda tyko, że korekta przespała zdanie (s. 28) „Matylda zaczęła rzuć rostbef z dinozaura”.
Powieść zaczyna się jak thriller cyberpunkowy, dzieje się w 2058 roku (obchodzi się sto dziesiątą rocznicę urodzin Raymonda Kurzweila) w swojskiej Warszawie. I jest to wizja ciekawa, choć bardzo, bardzo zanurzona w obecnych czasach i ekstrapolująca drugą dekadę XXI wieku. W przyszłości jeszcze bardziej nasili się cyfrowa kontrola społeczna na chińską modłę. Odejdzie się już nie tylko od pisma, ale i od werbalnej komunikacji – wszak „dialogi w realu to pornofanaberia retrokochanków” (!). Mamy zatem „postkapitalizm inwigilacji” i „biowładzę” (owszem, zapoczątkowaną przez pandemię koronawirusa) pod kuratelą tajemniczego Marszałka, o którym wiemy niewiele. Choć to wizja pesymistyczna, to jednak nie skrajnie – choćby dlatego, że efekt cieplarniany udało się przyhamować. Wciąż można też, choć z trudem, żyć na uboczu systemu, i – co może najważniejsze – buntować się. Chociaż… jak daleko można się posunąć w oddawaniu woli i decyzyjności pod władzę algorytmów, Asystentów Personalnych? A może wybrać losowość? Oto istnieją w powieści „progresywni hipsterzy-probabiliści, wpinający sobie w oprogramowanie mody losowo zmieniające ich aktualne preferencje, polityki, wyznania”. Ciekawe też, że mrzonką okazują się rojenia o cyfrowym transferze świadomości, choć jakieś tam kopie (ale tylko kopie) samego siebie można tworzyć – autor stara się być realistą i nie popadać ani w techno-hurraoptymizm, ani w fatalizm.
Główny koncept utworu jest bardzo w stylu u Dicka – oto w „Gnozie” Kosmos, więc i Ziemia, stają się areną walki między „materialistycznym” Demiurgem i „boskim” Duchem – dualizm jak się patrzy, choć inny niż Dobro-Zło czy yin-yang. Najbliższy podobnej idei był może Dick („Kosmiczne marionetki”). Jasne, spór „materia czy duch” (idea) nie został rozstrzygnięty od starożytności, choć materialiści zdobywają kolejne przyczółki. Oświeceniowcy i racjonaliści uznający prymat materii (tak, padają nazwiska w powieści) tak naprawdę stoją po stronie Demiurga (złego gnostyckiego boga), a mistycy wszelkiej maści uznają prymat Ducha. Powieściowa kosmogonia wyjaśnia, że powstanie życia i świadomości nie było efektem ciągu nieprawdopodobieństw i przypadków (jak u Lema), ale przeciwnie – „dobry” Duch wciąż próbuje „wzbudzić” świadomość (tak, dinozaury miały swoją szansę, więc musiały zostać powstrzymane…), a zły Demiurg wciąż interweniuje i niszczy takie próby w zarodku. Konflikt między „materią” a „duchem” rzekomo zachodzi też w ludzkim mózgu, między „analityczną” a „intuicyjną” półkulą. Bardzo to naciągane, ale dość fascynujące. Od strony naukowej tego typu dualizmy (jak kartezjański dusza-ciało) zostały dawno obalone, a Carl Gustav Jung to taki sam „naukowiec” jak William Blake, ale od czego fantastyka? Inna sprawa, że teza o „złej” materii, która potrzebuje „uduchowienia”, to herezja także z perspektywy chrześcijańskiej.
Sugestywność wizji takiego konfliktu dwóch zasad napędzających świat jest duża, ale dla ortodoksów SF skręt w parareligijny koncept może być nie do przełknięcia. Kto chce, może „teorię Ducha i Demiurga” postawić obok teorii Nadistot Snerga czy „zagnieżdżonych światów” Huberatha.
„Gnoza” to też piękny przykład tego, jak na poletku naukowej fantastyki romantyzm czy mistycyzm toczy boje z racjonalizmem, na nim też odbywa się takie „starcie ducha i materii”. „Materialistycznego” Lema co prawda wszyscy cenią, ale to Dicka kochają – za szaleństwo, empatię i owo „bycie na pograniczu” dwóch światów czy paradygmatów. Wydaje się, że to polscy autorzy wciąż mają większe inklinacje do wplatania w SF metafizycznych konceptów, nawet jeśli zaczynają pisać w nurcie cyberpunka. Autorska samoświadomość gatunkowa jest olbrzymia – „Gnoza” aż kipi od cytatów i aluzji, czasem wręcz dość czytelnego naśladownictwa stylów (np. Dukaja). Powieść próbuje znaleźć właściwe słowa, by opisać mistykę kosmosu czy doznania nie-ludzkie, nie-świadome – i dobrze, SF powinna umożliwiać takie spojrzenie z zewnątrz na homo sapiens. Mamy też w „Gnozie” echa obecnych sporów o płeć i ideologie – bardzo proekologiczna i antykapitalistyczna bohaterka widzi w raczkującym podboju kosmosu ludzkie (samcze) rozpychanie się, ale zmienia zdanie, kiedy dostrzega w oczach kapitana „młodzieńczy romantyzm”. Skoro tak, to można podbijać!
Można też „Gnozę” czytać dla relaksu, pomijając warstwę filozoficzną i niespecjalnie skupiając się na umiarkowanie obszernych infodumpach (w tym takich, które traktują o… infodumpach rozbijających narrację). Dostaniemy wówczas utwór, będący połączeniem cyberpunkowego thrillera i opowieści o Kontakcie, gdzie dramaturgia towarzysząca „antysystemowym” poczynaniom bohaterki zmieni się w grozę spowodowaną kontaktem z Nieznanym.
koniec
23 października 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Każdy ma swoje demony
Marcin Mroziuk

5 XII 2021

Dla młodych czytelników lektura „Chuligani” jest okazją do poznania problemów rówieśników, którym życie nie rozpieszcza. Katarzyna Ryrych kreśli tutaj z dużą empatią intrygujący portret nastolatki muszącej stawić czoło światu po śmierci rodziców.

więcej »

Krótko o książkach: Wzloty i (głównie) upadki
Miłosz Cybowski

4 XII 2021

Pomysł na „Miasto Archipelag” Filip Springer miał całkiem niezły – wyruszyć w Polskę i odwiedzić niegdysiejsze miasta wojewódzkie, które straciły swoją pozycję w wyniku reformy administracyjnej z 1999 roku. Gorzej z wykonaniem.

więcej »

Jesteśmy tylko nośnikami
Miłosz Cybowski

2 XII 2021

Zarówno pozbawiony emocji styl, jak i niektóre tezy stawiane przez Richarda Dawkinsa mogą budzić instynktowny sprzeciw. „Samolubny gen” nie na darmo uchodzi za książkę kontrowersyjną, choć może wraz z rozpowszechnieniem nauki o genetyce to wrażenie nieco przygasło.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Bestia zdecydowanie nie najlepsza
— Miłosz Cybowski

Esensja czyta: Październik 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Pytania Cetnarowskiego
— Paweł Micnas

Do namysłu, do zachwytu, do wzruszeń… ale o czym?
— Mieszko B. Wandowicz

Tegoż autora

Kurs na czerwoną gwiazdę
— Sławomir Grabowski

Dwunastoletni czarodziej w okularach
— Sławomir Grabowski

Na promieniu światła
— Sławomir Grabowski

Kłopoty w Poviss
— Sławomir Grabowski

Sztuka wojny w kredzie
— Sławomir Grabowski

Wszyscy jesteśmy Japończykami
— Sławomir Grabowski

Zapętlony Ijon Tichy
— Sławomir Grabowski

Niedoceniane sondy i łaziki
— Sławomir Grabowski

Cthulhu i matematyka
— Sławomir Grabowski

Ech, ta magiczna młodzież
— Sławomir Grabowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.