Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 13 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Tadeusz Żołnierowicz
‹Śmierć u schyłku nocy / Gdy zapadnie ciemność›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚmierć u schyłku nocy / Gdy zapadnie ciemność
Data wydania2017
Autor
Wydawca Wielki Sen
SeriaSeria z Warszawą
Format123s.
Cena25,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

PRL w kryminale: „Kudłacze” i „obiboki”
[Tadeusz Żołnierowicz „Śmierć u schyłku nocy / Gdy zapadnie ciemność” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Śmierć u schyłku nocy” to pierwszy dłuższy tekst Tadeusza Żołnierowicza – można go chyba nawet zakwalifikować jako mikropowieść – jaki ukazał się na łamach bydgoskiego „Dziennika Wieczornego”. Pojawia się w nim osamotniony porucznik Altar, który w prowincjonalnym miasteczku stara się wytropić sprawcę (bądź sprawców) wyjątkowo brutalnych i perfidnych zbrodni.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: „Kudłacze” i „obiboki”
[Tadeusz Żołnierowicz „Śmierć u schyłku nocy / Gdy zapadnie ciemność” - recenzja]

„Śmierć u schyłku nocy” to pierwszy dłuższy tekst Tadeusza Żołnierowicza – można go chyba nawet zakwalifikować jako mikropowieść – jaki ukazał się na łamach bydgoskiego „Dziennika Wieczornego”. Pojawia się w nim osamotniony porucznik Altar, który w prowincjonalnym miasteczku stara się wytropić sprawcę (bądź sprawców) wyjątkowo brutalnych i perfidnych zbrodni.

Tadeusz Żołnierowicz
‹Śmierć u schyłku nocy / Gdy zapadnie ciemność›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚmierć u schyłku nocy / Gdy zapadnie ciemność
Data wydania2017
Autor
Wydawca Wielki Sen
SeriaSeria z Warszawą
Format123s.
Cena25,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Od połowy lat 60. ubiegłego wieku Tadeusz Żołnierowicz – dziennikarz bydgoskiej popołudniówki „Dziennik Wieczorny” – zaczął publikować na jej łamach utrzymane w reportażowym stylu krótkie opowiadania kryminalne. Kilka dekad później wydawnictwo Wielki Sen zebrało je w dwóch tomach zatytułowanych – od nazwisk głównych bohaterów, którymi byli dzielni milicjanci tropiący mniej lub bardziej zwyrodniałych złoczyńców – „Kapitan Sieniuć i porucznik Altar na tropie”. Po kilku latach pisarz zaczął rozwijać fabularnie swoje opowieści; z czasem przyjmowały one rozmiary rozbudowanych opowiadań, a nawet mikropowieści. Jak na przykład „Zbrodniarz myli tropy”, które dla odmiany pierwotnie ukazało się w 1970 roku w toruńskich „Nowościach”. W tym samym roku pierwszy tak długi tekst Żołnierowicza zagościł również w „Dzienniku Wieczornym”, a była to „Śmierć u schyłku nocy” (wydrukowano ją w siedemnastu odcinkach w numerach od 104 do 129). Wielki Sen sięgnął po nią przed czterema laty, przypominając razem z „Gdy zapadnie ciemność” (1971).
Dzisiaj zajmiemy się jednak tylko pierwszą z wymienionych mikropowieści. Co ciekawe, główną rolę odgrywa w niej porucznik Daniel Altar; nie pojawia się natomiast wcale kapitan Krzysztof Sieniuć. Zamiast niego na początku fabuły wspomniany jest inny oficer Komendy Wojewódzkiej MO – kapitan Karasz. Można więc domniemywać, że przywoływany w kolejnych rozdziałach – już bez podawania nazwiska – funkcjonariusz tej rangi to właśnie on (a nie odstawiony z jakiegoś powodu na boczny tor Sieniuć). Historia opisana przez Żołnierowicza zaczyna się bardzo dramatycznie. Pewnej majowej nocy we wsi wybucha pożar. Doszczętnie płonie w nim dom doktora Zbigniewa R. Straż pożarna, która przyjeżdża na miejsce zdarzenia, nie ma tak naprawdę nic do roboty, co najwyżej dogasić pogorzelisko. W czasie tych działań okazuje się, że w pomieszczeniu, które kiedyś było kuchnią, zostają znalezione zwęglone zwłoki.
Nie są to jednak zwłoki właściciela domu, lecz jego starej gosposi, wdowy Marty W. Jakby nieszczęść było mało, lekarz przeprowadzający sekcję stwierdza, że kobieta nie zmarła w wyniku zaczadzenia bądź spalenia, lecz została zamordowana (ktoś uderzył ją ciężkim narzędziem w głowę) jeszcze przed pożarem, a ten najprawdopodobniej wywołano po to, aby zatrzeć ślady. Kolejne pytanie, na które musi znaleźć odpowiedź porucznik Altar, brzmi: co stało się z doktorem Zbigniewem R.? I – ewentualnie – czy to on jest odpowiedzialny za śmierć gosposi? Oprócz tego istotny jest też motyw zabójstwa. Napad? Rabunek? Pewien trop pojawia się kilka dni później, kiedy w oddalonym kilkanaście kilometrów od miejsca tragedii leśnym jeziorku zostaje znalezione ciało lekarza. Jak tam trafiło? Ktoś musiał je przewieźć. Jako że las znajduje się niedaleko miasteczka – możliwe, że zrobił to ktoś właśnie tam mieszkający.
By to sprawdzić, porucznik Altar wciela się w rolę młodego ekonomisty, który po zdanych egzaminach postanawia jakiś czas odpocząć od zgiełku wielkiego miasta i wyjeżdża na prowincję. Działając „pod przykrywką”, milicjant ma rozejrzeć się w miasteczku, poznać mieszkańców, posłuchać, co mówią na temat śmierci Marty W. i Zbigniewa R., w ostatecznym rozrachunku – znaleźć trop, który powiedzie funkcjonariuszy MO do rozwiązania zagadki. W takim miasteczku nie jest jednak łatwo ukrywać swoją prawdziwą tożsamość i miejsce zatrudnienia, w efekcie prowadzi to do kolejnej tragedii, która poniekąd obciąża sumienie porucznika. Tadeusz Żołnierowicz, podobnie jak inny dziennikarz-prozaik Jacek Wołowski (vide „Rekin w sieci”, „Uwaga, wszystkie radiowozy!”, „Porwano dziecko”), przydaje swojemu tekstowi formę reportażową. Unika rozbudowanych opisów; fabułę popycha do przodu, stosując zdania krótkie i konkretne; używa także, aby zdynamizować narrację, czasu teraźniejszego. Taka forma idealnie sprawdza się w prasie, w wydaniu książkowym może niektórych czytelników drażnić.
Co jest natomiast plusem „Śmierci u schyłku nocy”? Na pewno wyłaniający się z tej mikropowieści obraz polskiej prowincji końca lat 60. XX wieku i jej mieszkańców. Rzeczywistość jest szara i pozbawiona nadziei na lepszą przyszłość. Pracownicy pobliskiej bazy napraw kombinują, jak tylko się da. W ogóle można odnieść wrażenie, że wszyscy zastanawiają się głównie nad tym, jak obejść prawo, by żyło się łatwiej i lepiej. Pani Krystynie T., u której Altar wynajmuje pokój, nie daje też spokoju ulegająca zachodnim wpływom młodzież. Jest ona przekonana, że tragedia, jaka się rozegrała, to „(…) wszystko przez te nowe mody, i my bowiem (…) mamy swoich kudłaczy i swoich obiboków”. Drugiego pojęcia tłumaczyć nie trzeba, w przypadku „kudłaczy” chodzi prawdopodobnie o długowłosych hipisów. Wypowiedź kobiety idealnie więc wpisuje się w propagandę peerelowską i to, co o takiej młodzieży myślał Władysław Gomułka. Swoją drogą ciekawe, jakie zdanie na ich temat miał sam autor? Ostatecznie nie zostaje wyjaśnione, czy sprawca zbrodni był „kudłaczem”, bo „obibokiem” to na pewno!
koniec
17 grudnia 2021

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Para mieszana, mocno zakochana
Sebastian Chosiński

12 VIII 2022

Władysław Krupka lubił kapitana Mirskiego i parokrotnie powracał do tej postaci (będącej zresztą literackim alter ego komiksowego Jana Żbika). Pisząc powieść „Skazałeś ją na śmierć”, doszedł jednak do wniosku, że prawdopodobnie nie poradzi on sobie w walce z imperialistyczną siatką szpiegowską, więc postanowił dorzucić mu do pomocy bohatera z jeszcze wyższej półki – kapitana Wojciecha Mireckiego z kontrwywiadu Służby Bezpieczeństwa.

więcej »

Historia zatoczyła koło
Joanna Kapica-Curzytek

11 VIII 2022

W znakomitej książce „Dziewczyna i Uczony” fascynujące losy dwóch obrazów przenikają się z dramatycznymi biografiami ludzi i przeszłością państw. Historia Europy została tu opowiedziana przez pryzmat historii sztuki.

więcej »

Przeczytaj to jeszcze raz: Pierwsze koty… to znaczy psy – za płoty
Sebastian Chosiński

10 VIII 2022

Choć zdecydowaną większość swoich śledztw komisarz Maigret prowadził w Paryżu, to jednak od czasu do czasu Georges Simenon wysyłał go także na prowincję. W „Żółtym psie” policjantowi ze stolicy przychodzi rozwikłać zagadkę dziwnych i niebezpiecznych zdarzeń rozgrywających się w leżącym nad Atlantykiem miasteczku Concarneau.

więcej »

Polecamy

Terapia szokowa

W podziemnym kręgu:

Terapia szokowa
— Marcin Knyszyński

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.