Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Georges Simenon
‹Znajoma pani Maigret›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZnajoma pani Maigret
Tytuł oryginalnyL’Amie de Mme Maigret
Data wydania1968
Autor
PrzekładIrena Szymańska
Wydawca Iskry
CyklKomisarz Maigret
SeriaKlub Srebrnego Klucza
Format165s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

Przeczytaj to jeszcze raz: Żona komisarza na tropie
[Georges Simenon „Znajoma pani Maigret” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Powieści Georges’a Simenona to gratka nie tylko dla wielbicieli klasycznych historii detektywistycznych, ale również tych czytelników, którzy lubią gruntowną podbudowę psychologiczną. W książkach Belga nic bowiem nie dzieje się bez przyczyny, każde postępowanie jest uzasadnione, a zło nie spada z nieba. Łatwo przekonać się o tym, czytając „Znajomą pani Maigret”.

Sebastian Chosiński

Przeczytaj to jeszcze raz: Żona komisarza na tropie
[Georges Simenon „Znajoma pani Maigret” - recenzja]

Powieści Georges’a Simenona to gratka nie tylko dla wielbicieli klasycznych historii detektywistycznych, ale również tych czytelników, którzy lubią gruntowną podbudowę psychologiczną. W książkach Belga nic bowiem nie dzieje się bez przyczyny, każde postępowanie jest uzasadnione, a zło nie spada z nieba. Łatwo przekonać się o tym, czytając „Znajomą pani Maigret”.

Georges Simenon
‹Znajoma pani Maigret›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZnajoma pani Maigret
Tytuł oryginalnyL’Amie de Mme Maigret
Data wydania1968
Autor
PrzekładIrena Szymańska
Wydawca Iskry
CyklKomisarz Maigret
SeriaKlub Srebrnego Klucza
Format165s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Zastanawialiście się kiedyś, jak miał na imię legendarny porucznik Columbo? Albo jego małżonka, wspominana niemal w każdym odcinku, ale nigdy nie pokazana na ekranie? Otóż autorzy serialu nigdy tego nie zdradzili. Podobnie zresztą jak Georges Simenon nigdy nie poinformował czytelników, jakie imię dostała na chrzcie żona komisarza Maigreta. Mimo że w zdecydowanej większości powieści, w jakich odgrywa on główną rolę, pojawia się jako postać drugo- bądź trzecioplanowa. Ba! w „Znajomej pani Maigret” wyrasta na jedną z najważniejszych osób. Mąż nawet bezpośrednio angażuje ją w prowadzone przez siebie dochodzenie. Ale nawet w takiej historii nie zwraca się do niej po imieniu. Podobnie zresztą jak ona do niego (zawsze mówi mu tylko po nazwisku).
„Znajomą…” Simenon pisał – jak na niego – długo, bo aż… dziesięć dni (od 13 do 22 grudnia 1949 roku). Zazwyczaj bowiem potrafił zamknąć powieść w ciągu tygodnia, niekiedy potrzebował do tego dodatkowego dnia. Może rozpraszały go nietypowe okoliczności przyrody, ponieważ przebywał w tym czasie w położonej nad Oceanem Spokojnym północnokalifornijskiej miejscowości Carmel-by-the-Sea. Była to, podchodząc do rzeczy chronologicznie, trzydziesta czwarta pełnowymiarowa książka Belga, w jakiej pojawił się paryski policjant. Czytelnicy dostali ją do rąk kilka miesięcy po postawieniu ostatniej kropki; w przeciwieństwie do wielu innych „Znajoma pani Maigret” nie została wcześniej opublikowana w odcinkach w prasie. Po latach doczekała się natomiast trzech ekranizacji telewizyjnych – angielskiej, holenderskiej i francuskiej – w których w komisarza wcielili się odpowiednio Rupert Davies (1962), Kees Brusse (1965) i Jean Richard (1977).
W Polsce powieść opublikowano dwukrotnie: w 1968 roku zrobiły to Iskry w serii Klub Srebrnego Klucza, a po trzydziestu trzech latach – efemeryczne (należące do nieistniejącej już Trójmiejskiej Grupy Wydawniczej) Wydawnictwo L&L. Jeśli więc komuś będzie na tym zależało, dotrze do tego dzieła Simenona. Zwłaszcza że jest to jedna z najbardziej zagmatwanych fabuł kryminalnych, jakie zrodziły się w głowie belgijskiego mistrza prozy detektywistycznej. A wszystko zaczyna się od… wizyty pani Maigret u dentysty. Nie chcąc dusić się w przegrzanej poczekalni, żona komisarza czeka na swoją kolej na ławce na skwerku – i tak w niecodziennej sytuacji poznaje nieznaną sobie kobietę w gustownym białym kapelusiku, której towarzyszy mniej więcej dwuletni chłopiec. Gdy nagle okazuje się, że nieznajoma ma pilną sprawę do załatwienia, zostawia malucha pod opieką pani Maigret i… znika na dwie godziny. Z wizyty u dentysty oczywiście nic nie wyszło, ale cała sprawa tak zafrasowała paryżankę, że musiała później opowiedzieć o niej mężowi.
W tym samym czasie komisarz głowi się nad inną, zdaje się, że dużo poważniejszą, niezwykłą sprawą. Na Quai des Orfèvres dotarł bowiem anonimowy list, którego autor wyznał, że „introligator z ulicy de Turenne spalił zwłoki w piecu centralnego ogrzewania”. Nawet jeżeli brzmi to niedorzecznie, trzeba sprawdzić prawdziwość donosu. Szybko okazuje się, że coś jest na rzeczy, ponieważ w piecu wśród popiołów policjanci znajdują dwa ludzkie zęby, a w szafie garnitur z plamami krwi. Na dodatek między jedną a drugą wizytą funkcjonariuszy w domu introligatora znika walizka. Ktoś ją musiał ukryć? Pytanie: dlaczego? Właściciel mieszkania, w którym znajduje się również warsztat, zostaje doprowadzony do komisariatu. To czterdziestopięcioletni Flamand Frans Steuvels, który od ćwierćwiecza mieszka we Francji i za żonę ma Francuzkę, byłą prostytutkę Fernande. Kobiety nie ma akurat w domu, ponieważ po otrzymaniu złowróżbnego telegramu wyjechała do rodziny w Concarneau.
Jak się potem okazuje, jej wyjazd do Bretanii nie był wcale konieczny, ponieważ wbrew informacjom zawartym w telegramie jej matce nic nie dolegało. Komuś jednak musiało zależeć na tym, aby na kilka dni opuściła mieszkanie i męża. Może nawet jemu samemu. Gdy jeden z inspektorów bada ten trop, ustala, że depeszę do Fernande wysłała… kobieta w białym kapeluszu. Z opisu wynika, że to podobne albo wręcz takie samo nakrycie głowy, jakie posiadała (nie)znajoma pani Maigret. To może być oczywiście zbieg okoliczności, ale komisarzowi nie daje spokoju dziwne zachowanie matki, która na ponad dwie godziny zostawiła swoje dziecko pod opieką zupełnie obcej osoby. Uznaje, że trzeba ją za wszelką cenę odnaleźć, a potem, niejako przy okazji, sprawdzić, czy to nie ona wybrała się do Concarneau, aby wywabić z domu Fernande Steuvels. W tym zaś może mu pomóc małżonka.
Fabuła powieści toczy się więc dwutorowo. Drugi tor poświęcony jest Fransowi, który uparcie odmawia składania zeznań, choć dowody obciążają go bezpośrednio. Inny „gliniarz” pewnie zadowoliłby się aresztowaniem Flamanda, zebrał odpowiednie materiały i przekazał je sędziemu śledczemu, który zająłby się resztą. Lecz nie Maigret! On musi – w miarę możliwości – rozwiać wszystkie wątpliwości, zajrzeć w głąb duszy podejrzanego (względnie sprawcy) i dowiedzieć się, dlaczego bierze na siebie brzemię tak okrutnego czynu. Zwłaszcza że Steuvels nie pasuje mu do profilu zbrodniarza, który zabija człowieka we własnym mieszkaniu, a potem – po poćwiartowaniu (innej opcji nie ma) – spala jego szczątki w swoim piecu. Zatem jeżeli to nie on, to kto? I kto jest ofiarą?
Georges Simenon, choć zasłynął jako twórca powieści kryminalnych, zyskał sławę głównie dzięki walorom psychologicznym swoich książek. Dla belgijskiego pisarza człowiek popełniający przestępstwo nie jest tylko osobą zasługującą na odpowiednio wysoką karę. Winni, choć w nieco innym kontekście, są również ci, którzy go do tego pchnęli, nakłonili, zmusili, względnie sprawili, że znalazł się w sytuacji bez wyjścia i przekroczył granicę zła (pod tym względem pisarstwo Simenona przypomina wielu późniejszych prozaików skandynawskich wpisujących się w nurt nordic-noir). Frans Steuvels to wręcz archetyp takiej postaci. Gdyby jego życie ułożyło się inaczej, byłby może przykładnym obywatelem, wzorem cnót i pracowitości. Nosząc jednak w sobie traumę z dawnych lat, wszedł na drogę, z jakiej nie było już odwrotu. I na dodatek poruszył symboliczną kostkę, która wywołała efekt domina, wciągając niechcący w całą aferę panią Maigret. Choć, gwoli ścisłości, bezwiednie i sam komisarz przyczynił się do zaognienia całej sytuacji.
koniec
24 lipca 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Grzech niedocenienia (ludowej milicji)
Sebastian Chosiński

23 II 2024

Gdybym miał obstawiać, jednak bez groźby utraty postawionej gotówki, stwierdziłbym, że Paweł Borys Henelt napisał „Nieuchwytnego” w 1955 bądź następnym roku i że była to chronologicznie pierwsza jego powieść z majorem MO Wiktorem Zarubą w roli głównej. Mimo to na swój pierwodruk – i to nie w formie książkowej, lecz jako „gazetowiec” na łamach „Słowa Powszechnego” – musiała ona czekać długich siedem lat.

więcej »

PRL w kryminale: Nadmiernie wrażliwy śledczy
Sebastian Chosiński

16 II 2024

Niepohamowane ludzkie namiętności niejednokrotnie stawały się – także w literaturze – przyczyną wielkich tragedii. Zwłaszcza miłosnych. Taki właśnie wątek postanowił rozwinąć w jednej ze swoich „powieści milicyjnych” Artur Morena, pod którym to pseudonimem ukrywał się Andrzej Wydrzyński. Nosi ona tytuł „Arlekin”, a ukazała się – przed ponad półwieczem – w serii Iskier „Ewa wzywa 07…”.

więcej »

PRL w kryminale: „Kopan” i „kwasopran”
Sebastian Chosiński

9 II 2024

Skoro major Wiktor Zaruba, bohater „powieści milicyjnych” Pawła Borysa Henelta, jest jednym z najwybitniejszych przedstawicieli prawa, jakich świat nosi, to i sprawy, którymi się zajmuje, muszą być niezwykłej wagi. W wydrukowanym w 1962 roku na łamach „Słowa Powszechnego” „gazetowcu” „Plany rakiety X-1 zaginęły” próbuje on złapać podstępnych szpiegów, którzy czyhają na genialny polski wynalazek.

więcej »

Polecamy

Pierwsza wojna... czasowa

Stare wspaniałe światy:

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Z tego cyklu

Kto zamordował Kallego?
— Sebastian Chosiński

Czcij bliźniego swego!
— Sebastian Chosiński

Tak nieprawdopodobne, że aż przerażające
— Sebastian Chosiński

Zetrzeć uśmiech z twarzy niegodziwca
— Sebastian Chosiński

Biali i czarni – bohaterowie i kanalie
— Sebastian Chosiński

Wallander kontra komunistyczni fundamentaliści
— Sebastian Chosiński

Gliniarz po i w trakcie przejść
— Sebastian Chosiński

Eddie, Gino i Tony
— Sebastian Chosiński

Gliniarz na rowerze
— Sebastian Chosiński

Pozornie bez związku, niemal bez trupa
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż twórcy

Klasyka kina radzieckiego: Generalska córka
— Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Z Mińska do Nowego Jorku
— Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Moskiewskie zaułki jak Paryż
— Sebastian Chosiński

Komisarz z wyrzutami sumienia
— Sebastian Chosiński

Namiętni Holendrzy
— Sebastian Chosiński

W czterech ścianach
— Sebastian Chosiński

Trudne życie wiejskiego nauczyciela
— Sebastian Chosiński

Dlaczego giną uczciwi ludzie?
— Sebastian Chosiński

Miłość szczęścia nie daje
— Sebastian Chosiński

Tęsknota i rozczarowanie
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.