Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Georges Simenon
‹Maigret i przybysz z Krakowa›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMaigret i przybysz z Krakowa
Tytuł oryginalnyPietr-le-Letton
Data wydania2004
Autor
PrzekładZofia Bystrzycka
Wydawca Wydawnictwo Dolnośląskie
CyklKomisarz Maigret
SeriaZ gawronem
ISBN83-7384-088-5
Format160s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Przeczytaj to jeszcze raz: Może z Łotwy… może z Estonii…
[Georges Simenon „Maigret i przybysz z Krakowa” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Polscy wydawcy bardzo starali się wymyślać atrakcyjne dla czytelnika znad Wisły tytuły dla pierwszej powieści Georges’a Simenona z komisarzem Maigretem w roli głównej. Stąd najpierw pojawił się „Maigret i goście z Europy Wschodniej”, a dekadę później „Maigret i przybysz z Krakowa”. I chociaż z oryginalnym francuskim „szyldem” niewiele mają one wspólnego, to jednak fabularnie dają się usprawiedliwić.

Sebastian Chosiński

Przeczytaj to jeszcze raz: Może z Łotwy… może z Estonii…
[Georges Simenon „Maigret i przybysz z Krakowa” - recenzja]

Polscy wydawcy bardzo starali się wymyślać atrakcyjne dla czytelnika znad Wisły tytuły dla pierwszej powieści Georges’a Simenona z komisarzem Maigretem w roli głównej. Stąd najpierw pojawił się „Maigret i goście z Europy Wschodniej”, a dekadę później „Maigret i przybysz z Krakowa”. I chociaż z oryginalnym francuskim „szyldem” niewiele mają one wspólnego, to jednak fabularnie dają się usprawiedliwić.

Georges Simenon
‹Maigret i przybysz z Krakowa›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMaigret i przybysz z Krakowa
Tytuł oryginalnyPietr-le-Letton
Data wydania2004
Autor
PrzekładZofia Bystrzycka
Wydawca Wydawnictwo Dolnośląskie
CyklKomisarz Maigret
SeriaZ gawronem
ISBN83-7384-088-5
Format160s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Siedemdziesiąt pięć powieści i dwadzieścia osiem opowiadań napisanych pomiędzy 1929 a 1971 rokiem – to pełen dorobek Georges’a Simenona w odniesieniu do postaci komisarza Jules’a Maigreta. O wielu z nich mogliście już na łamach „Esensji” przeczytać. Być może przy tej okazji przyszło Wam do głowy takie pytanie: „No dobra, ale jak to wszystko się zaczęło?” By poznać odpowiedź na nie, trzeba sięgnąć po powieść, która w Polsce miała do tej pory dwa wydania (w 1993 i 2004 roku) i – chociaż w obu wykorzystano dokładnie ten sam przekład Zofii Bystrzyckiej – nadano im różne tytuły. Pierwszy brzmiał zachęcająco dla polskiego czytelnika: „Maigret i goście z Europy Wschodniej”, drugi jeszcze milej łechtał nasze ego: „Maigret i przybysz z Krakowa”. Żaden nie był jednak dosłownym tłumaczeniem oryginału francuskiego, czyli… „Piotra Łotysza”. Trzeba przyznać, że w tym przypadku Simenon trochę „odleciał”. Nie zakładał chyba, że pisząc to dziełko, zmieni historię literatury detektywistycznej. Zresztą powieść ta, choć chronologicznie pierwsza, ukazała się dopiero – przynajmniej w wersji książkowej – jako piąta odsłona cyklu.
Do dzisiaj istnieją wątpliwości, kiedy i gdzie dokładnie narodził się Maigret. Jedna wersja mówi, że pierwszą powieść z serii o legendarnym później paryskim komisarzu Simenon stworzył we wrześniu 1929 roku, mieszkając na cumującej na Sekwanie w miasteczku Morsang-sur-Seine barce „Ostrogoth”; inna – że miał to miejsce dopiero zimą na przełomie 1929 i 1930 roku w holenderskim miasteczku Delfzijl. Pewne jest natomiast, że jeszcze wcześniej belgijski pisarz wypuścił „balon próbny” – było to napisane w 1929, a opublikowane w 1930 roku pod pseudonimem Christian Brulls opowiadanie „Nocny pociąg”. To w nim tak naprawdę po raz pierwszy pojawił się Maigret. Widocznie Simenon nie był pewien, jak jego bohater zostanie przyjęty, więc jako autor wolał ukryć się pod fałszywą tożsamością. Dopiero gdy dotarły do niego pozytywne oceny, zdecydował się zrzucić maskę.
Wzorem wielu późniejszych powieści Belga, „Maigret i przybysz z Krakowa” (niech już będzie ten tytuł!) najpierw ukazał się w odcinkach w prasie pomiędzy lipcem a październikiem 1930 roku. Trzeba przyznać, że w dość dziwnym miejscu: ilustrowanym humorystycznym tygodniku „Ric et Rac”, który wydawany był przez prestiżową paryską oficynę Fayard. I to ono właśnie stało się pierwszym edytorem powieści o Maigrecie (na lata przed Gallimard i Presses de la Cité). „Przybysz z Krakowa” na półki księgarskie trafił w maju 1931 roku. Przed nim do sprzedaży trafiły natomiast: „Maigret i zmarły pan Gallet”, „Wisielec z Saint-Pholien” (obie w lutym), „Poganiacz z «Opatrzności»” (w marcu) oraz „Żółty pies” (w kwietniu). Takiego tempa publikowania nowych książek nie ma nawet Remigiusz Mróz, prawda? Zresztą chyba nie tylko w tej dziedzinie Simenon byłby w stanie zawstydzić ojca chrzestnego komisarza Wiktora Forsta i Joanny Chyłki.
Akcja „Przybysza z Krakowa” rozgrywa się w ciągu kilku deszczowych i wietrznych listopadowych dni. Nie tylko w Paryżu, ale także w leżącym nad kanałem La Manche miasteczku Fécamp. Maigret ma czterdzieści pięć lat (co oznaczałoby, że Simenon umieścił fabułę w 1929 roku), jest oficerem Pierwszej Brygady Lotnej i rezyduje na Quai des Orfèvres. Ma już wyrobioną markę wśród swoich współpracowników, ale do późniejszej sławy – wśród przestępców i zwykłych mieszkańców stolicy – wiele mu jeszcze brakuje. Przegląda właśnie najnowsze depesze nadsyłane z wiedeńskiej siedziby Interpolu (czyli Międzynarodowej Komisji Policji Kryminalnej) na temat niejakiego Piotra Łotysza – trzydziestodwuletniego, niewysokiego człowieka o nieustalonej narodowości (równie dobrze może być bowiem Estończykiem), który stoi na czele działającego na skalę międzynarodową gangu oszustów. Nie tak dawno wyjechał z Krakowa do Bremy, a stamtąd – przez Amsterdam i Brukselę – zmierza właśnie do Paryża. Maigret nie widział nigdy jego zdjęcia, ale dane otrzymane z kopenhaskiego Międzynarodowego Biura Identyfikacji są tak szczegółowe, że na ich podstawie łatwo może sobie wyobrazić wygląd podejrzanego.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Właśnie, jedynie „podejrzanego”, ponieważ do tej pory nic mu nie udowodniono. Nawet kiedy wpadał w ręce policji niemieckiej, udawało mu się uciec od odpowiedzialności. Maigret postanawia „przejąć” go do obserwacji na Dworcu Północnym. Gdy pociąg dociera, ma nawet wrażenie, że widzi na peronie pasażera odpowiadającego przysłanemu z Danii rysopisowi, ale… w tym samym momencie dochodzi go krzyk przerażonych osób. W toalecie jednego z wagonów znaleziono bowiem trupa. Komisarzowi wystarczy rzut oka na ciało, by stwierdzić, że zastrzelonym mężczyzną jest ten, na którego czekał – Piotr Łotysz. Jedno mu tylko nie pasuje: denat, ubrany bardzo przyzwoicie, ma na nogach mocno znoszone, dziurawe buty. I żadnych dokumentów. Dopiero późniejsze oględziny w zakładzie medycyny sądowej wskazują pewien trop: to niewielka koperta, w jakiej w zakładach fotograficznych wydawane są klientom zdjęcia. Po poddaniu tej konkretnej obróbce laboratoryjnej okazuje się, że pochodzi z nadmorskiego Fécamp.
Zanim jednak Maigret udaje się nad kanał La Manche, postanawia sprawdzić, co porabia w Paryżu inny mężczyzna podobny do poszukiwanego przestępcy, który mignął mu na dworcowym peronie. Okazuje się, że nazywa się Oswald Oppenheim i zamieszkał w hotelu Majestic przy Polach Elizejskich, gdzie spotyka się z amerykańskim miliarderem Mortimer-Levingstonem (i jego małżonką). Niebawem jednak obaj znikają, co tylko pogłębia podejrzenia snute przez Maigreta. Jeszcze więcej zamieszania wprowadza wspomniana wizyta w Fécamp, gdzie – poprzez miejscowy zakład fotograficzny – komisarz dociera do pani Berty Swann, żony Norwega, który jest drugim oficerem na niemieckim okręcie pływającym do Stanów Zjednoczonych. Zachowanie kobiety wydaje się jednak paryżaninowi na tyle niepewne, że postanawia obserwować willę. Jakiś czas później opuszcza ją obdartus, który wydaje się Maigretowi podobny do… Piotra Łotysza. Kolejny!
Ten upija się w portowej tawernie, a potem jedzie pociągiem do Paryża, by ostatecznie dotrzeć do podejrzanego hoteliku w dzielnicy zamieszkanej głównie przez Żydów i Polaków. Komisarz nie ukrywa się nawet z tym, że go śledzi. Wręcz przeciwnie! Chce, aby mężczyzna miał świadomość, że jest przez cały czas obserwowany. Kiedy nie może sam pilnować na ulicy pod hotelem, Maigret stawia tam swojego człowieka, inspektora Dufoura. Ten jednak daje się zwieść i obdartus, w hotelu zameldowany jako Rosjanin Fiodor Jurowicz, znika. I to wydarzenie wywołuje efekt domina. O ile do tego momentu akcja prowadzona była raczej niemrawo, od teraz następuje gwałtowne przyspieszenie i zaczynają padać trupy. Niewiele brakuje, aby jednym z nich stał się sam komisarz. „Przybyszowi z Krakowa” daleko jeszcze do najwybitniejszych powieści serii (jak chociażby „Maigret zastawia sidła”), ale posiada ona wszystkie najważniejsze i najlepsze cechy książek o paryskim policjancie.
Przez wkradający się miejscami do fabuły chaos na szczęście przebija się to, za co czytelnicy w kolejnych latach (i dekadach) pokochali powieści o Maigrecie. Przede wszystkim solidna podbudowa psychologiczna, niepowtarzalny klimat, w odmalowaniu którego Simenonowi bardzo pomagają opisy przyrody, wreszcie postać głównego bohatera, któremu naprawdę daleko do bycia herosem. Belgijski pisarz w paru miejscach podkreśla plebejsko-chłopskie pochodzenie komisarza (więcej na temat jego dzieciństwa i młodości dowiadujemy się ze „Sprawy Saint-Fiacre”), wspomina o jego ociężałości (dobrze, że nie umysłowej) i upartości. Ta ostatnia zresztą bardzo mu się przydaje w pracy policyjnej. Sprawia, że jest jak pies, który gdy raz uchwyci trop, to nie spocznie do samego końca, czyli do momentu aż wytropi zbrodniarza. A kiedy się już to dzieje, Maigret potrafi się nad nim pochylić, wysłuchać i odnieść się do niego ze zrozumieniem. Jest jednak w „Przybyszu z Krakowa” pewna rzecz, która bardziej obeznanych w twórczości Simenona czytelników wprowadzić w zakłopotanie. Dotyczy wprawdzie nie samego komisarza, ale inspektora Torrence’a, który… Nie, nie, ani słowa więcej – sami przeczytajcie!
koniec
3 sierpnia 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Trudne początki naszej państwowości
Marcin Mroziuk

18 IV 2024

W dziesięciu opowiadań tworzących „Piastowskie orły” autorzy nie tylko przybliżają kluczowe momenty z panowania pierwszej polskiej dynastii władców, lecz również ukazują realia codziennego życia w tamtej epoce. Co ważne, czynią to w atrakcyjny dla młodych czytelników sposób.

więcej »

Superwizja
Joanna Kapica-Curzytek

15 IV 2024

Zamieszkały w Berlinie brytyjski reportażysta podróżuje po niemieckim wybrzeżu. Jego znakomite „Duchy Bałtyku” są zapisem odkrywania, skrawek po skrawku, esencji niemieckiej duszy.

więcej »

PRL w kryminale: W kamienicy na Złotej
Sebastian Chosiński

12 IV 2024

W 1957 roku, na fali październikowej „odwilży”, swój powieściowy debiut opublikowała – dotychczas zajmująca się głównie dziennikarstwem – Anna Kłodzińska (w tym momencie miała już czterdzieści dwa lata). Wtedy nikt jeszcze nie mógł przewidywać, że za sprawą książki „Śledztwo prowadzi porucznik Szczęsny” na literacką scenę wkroczy jedna z najbardziej znanych postaci peerelowskiej literatury kryminalnej.

więcej »

Polecamy

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie

Stare wspaniałe światy:

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Z tego cyklu

Kto zamordował Kallego?
— Sebastian Chosiński

Czcij bliźniego swego!
— Sebastian Chosiński

Tak nieprawdopodobne, że aż przerażające
— Sebastian Chosiński

Zetrzeć uśmiech z twarzy niegodziwca
— Sebastian Chosiński

Biali i czarni – bohaterowie i kanalie
— Sebastian Chosiński

Wallander kontra komunistyczni fundamentaliści
— Sebastian Chosiński

Gliniarz po i w trakcie przejść
— Sebastian Chosiński

Eddie, Gino i Tony
— Sebastian Chosiński

Gliniarz na rowerze
— Sebastian Chosiński

Pozornie bez związku, niemal bez trupa
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż twórcy

Klasyka kina radzieckiego: Generalska córka
— Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Z Mińska do Nowego Jorku
— Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Moskiewskie zaułki jak Paryż
— Sebastian Chosiński

Komisarz z wyrzutami sumienia
— Sebastian Chosiński

Namiętni Holendrzy
— Sebastian Chosiński

W czterech ścianach
— Sebastian Chosiński

Trudne życie wiejskiego nauczyciela
— Sebastian Chosiński

Dlaczego giną uczciwi ludzie?
— Sebastian Chosiński

Miłość szczęścia nie daje
— Sebastian Chosiński

Tęsknota i rozczarowanie
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.