Właśnie dostajemy w polskim przekładzie powieść laureata literackiej nagrody Nobla z 2021 roku. „Powróceni” Abdulrazaka Gurnaha to intrygujący obraz pierwszej wojny światowej widzianej z perspektywy Afryki. Kolonializm ma wiele twarzy. Tej chyba dotąd nie znaliśmy.
Dramatyczne dziedzictwo
[Gurnah Abdulrazak „Powróceni” - recenzja]
Właśnie dostajemy w polskim przekładzie powieść laureata literackiej nagrody Nobla z 2021 roku. „Powróceni” Abdulrazaka Gurnaha to intrygujący obraz pierwszej wojny światowej widzianej z perspektywy Afryki. Kolonializm ma wiele twarzy. Tej chyba dotąd nie znaliśmy.
Gurnah Abdulrazak
‹Powróceni›
Abdulrazak Gurnah jest brytyjskim pisarzem, urodzonym na Zanzibarze w 1948r. (obecnie Tanzania). Do Wielkiej Brytanii przyjechał jako student, a od wielu lat jest wykładowcą literatury na uniwersytecie w Kent. „Powróceni” to jego dziesiąta powieść – i pierwsza, która ukazuje się w Polsce. W laudacji Komisji Noblowskiej czytamy, że Abdulrazak Gurnah otrzymał wyróżnienie za „bezkompromisowe i współczujące zgłębianie wpływu kolonializmu na los uchodźców, związany z przepaścią pomiędzy kulturami i kontynentami”.
Jak się wydaje, myśl ta jest doskonale czytelna w utworze „Powróceni”, opisującym trudne, oparte na przemocy relacje między społecznościami z terytoriów Afryki a przedstawicielami Cesarstwa Niemiec, ówcześnie europejskiego mocarstwa. Akcja powieści toczy się na początku XX wieku na terenach Niemieckiej Afryki Wschodniej. Choć Cesarstwo stosunkowo późno przystąpiło do wyścigu o kolonie, obecni tam Niemcy działali na tych obszarach nie mniej brutalnie niż inni Europejczycy, jak gdyby chcąc nadrobić stracony czas. Ekspansję powstrzymywały bunty rodzimej ludności, krwawo tłumione przez Schutztruppe, niemieckie oddziały kolonialne. Do ich szeregów trafiali tubylczy żołnierze – Askarysi. To z perspektywy europejskiej mało znany fakt, ale gdy wybuchła pierwsza wojną światowa, walki toczyły się również w Afryce. W imieniu Niemiec z wojskami brytyjskimi (wspomaganymi wojskiem z innych krajów) walczyły właśnie oddziały Schutzruppe.
Autora interesują indywidualne historie ludzi, uwikłanych w historię i społeczno-ekonomiczne zależności, które wpływają na ich moralne wybory. Abdulrazak Gurnah potrafi o tym opowiadać frapująco, odsłania przed nami koleje losu swoich protagonistów, pozwalając nam towarzyszyć im w tym, co niesie życie. To za sprawą postaci takich, jak główni bohaterowie „Powróconych”: Khalifa, Ilyas, Afiya i Hamza dramatyczne dziedzictwo kolonializmu nabiera perspektywy afrykańskiej, do tej pory wymazywanej, przeinaczanej czy uznawanej za „mniej ważną”. Brytyjski noblista oddaje głos i przywraca godność tym, którym odebrano człowieczeństwo. Upomina się o ich pamięć.
Hamza z własnej woli zaciąga się do szeregów Schutztruppe, gdzie staje się ofiarą dziwnej, budzącej niepokój relacji, sytuującej się pomiędzy przemocą a molestowaniem. Również w szeregach Schutztruppe znalazł się Ilyas, tyle że z innych powodów, bo pod przymusem, w konsekwencji porwania. Nie ma kontaktu z rodziną, co niesie ze sobą bolesne następstwa. Dramatyczne losy jego siostry o imieniu Afiya można odczytać nie tylko w perspektywie feministycznej, ale także jako alegoryczne przedstawienie konsekwencji kolonializmu w Afryce: jest tu ogrom cierpienia, uprzedmiotowienie, osamotnienie i rozbicie rodzinnych relacji. Symboliczna w tym kontekście jest także postać młodego chłopca, któremu na problemy związane z dorastaniem przychodzi na pomoc rodzima afrykańska magia. To ważny trop w powieści, wskazujący, jak ważna jest pamięć o korzeniach.
Dostrzegalny w „Powróconych” jest głęboki humanizm. Gurnah dba o to, aby pokazać, że bohaterowie jego książki są ludźmi, takimi jak wszyscy na świecie. Nie tanią siłą roboczą, „dziczą”, bezimienną masą, jak postrzegali ich kolonizatorzy. Każdy z czworga bohaterów ma własną życiową drogę: szukają miłości, ulegają namiętnościom, przejawiają zawodowe ambicje, chcą dbać o dobrostan swój i rodziny. Tak jak Khalifa – sportretowany, nawiasem mówiąc, lekko skrzywioną, satyryczną kreską, chwilami budzącą uśmiech. Jego wady sprawiają jednak, że jawi się on nam jako człowiek z krwi i kości. Ta postać niczym klamra spaja (przecinające się zresztą) losy pozostałej trójki. Chłoniemy te opowieści, budując sobie w myślach obraz rodzinnej sagi płynącej niczym rzeka i w miarę zbliżania się do zakończenia coraz bardziej krzepiącej i kojącej… „Powróceni” jako pochwała normalnego, spokojnego życia i dążenia do prywatnego szczęścia?
Nic bardziej mylnego, ponieważ dalsze, już powojenne losy Ilyasa stanowią czytelną przestrogę przed uleganiem czarowi złudnych idei. Ich niebezpieczną twarz nie zawsze da się dostrzec, zwłaszcza z geograficznego dystansu i w sytuacji, gdy funkcjonują one w innym kontekście społeczno-politycznym. To jak dla mnie najcenniejsze przesłanie tej powieści. Ten groźny uniwersalny mechanizm „zachłyśnięcia się” atrakcyjnymi z pozoru, ale w gruncie rzeczy niszczycielskimi dogmatami widać w powieści Gurnaha doskonale, choć nie jest to dominujący wątek w powieści: autor zawarł ją w swojej prozie z właściwą sobie subtelnością i jakby „od niechcenia”.
Tematyka „Powróconych” z pewnością nie jest aż tak znana i bliska polskiemu czytelnikowi. Dlatego trzeba bardzo docenić staranność, z jaką Wydawnictwo Poznańskie przygotowało tę książkę do publikacji. Na końcu znajdziemy ciekawe posłowie prof. dr hab. Anny Branach-Kallas, przybliżające nam postać autora, jak i realia, wokół których toczy się jego utwór. Tekst przekładu przeszedł konsultację afrykanistyczną, historyczną i językową. Tłumaczenie Krzysztofa Majera cechuje się „klinicznym”, precyzyjnym językiem, co sprawia, że proza Gurnaha brzmi subtelnie i cechuje się swego rodzaju powściągliwością, nie tracąc przy tym wyrazistości. Nie ma wątpliwości, że obcujemy z wysokiej próby literaturą, której ambicją jest pokazać to, co składa się na całość ludzkiego doświadczenia.
