Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 maja 2024
w Esensji w Esensjopedii

Jerzy Edigey
‹Pomysł za siedem milionów›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPomysł za siedem milionów
Data wydania1982
Autor
Wydawca Czytelnik
CyklMajor Janusz Kaczanowski
SeriaZ jamnikiem
ISBN83-07-00639-2
Format190s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

PRL w kryminale: Pomysłowy złodziej w milicyjnym mundurze
[Jerzy Edigey „Pomysł za siedem milionów” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Takie rabunki nie zdarzały się w Polsce Ludowej często. A w sposób opisany przez Jerzego Edigeya w wydanej krótko po wprowadzeniu stanu wojennego, ale napisanej kilka lat wcześniej, powieści „Pomysł za siedem milionów” – chyba nigdy. Aczkolwiek głowy ani ręki za stuprocentową pewność tego stwierdzenia uciąć sobie nie dam. Zresztą dzisiaj taka historia z oczywistych powodów zdarzyć by się już nie mogła.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Pomysłowy złodziej w milicyjnym mundurze
[Jerzy Edigey „Pomysł za siedem milionów” - recenzja]

Takie rabunki nie zdarzały się w Polsce Ludowej często. A w sposób opisany przez Jerzego Edigeya w wydanej krótko po wprowadzeniu stanu wojennego, ale napisanej kilka lat wcześniej, powieści „Pomysł za siedem milionów” – chyba nigdy. Aczkolwiek głowy ani ręki za stuprocentową pewność tego stwierdzenia uciąć sobie nie dam. Zresztą dzisiaj taka historia z oczywistych powodów zdarzyć by się już nie mogła.

Jerzy Edigey
‹Pomysł za siedem milionów›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPomysł za siedem milionów
Data wydania1982
Autor
Wydawca Czytelnik
CyklMajor Janusz Kaczanowski
SeriaZ jamnikiem
ISBN83-07-00639-2
Format190s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
W drugiej połowie lat 70. ubiegłego wieku „rosnącą w siłę” (jak przekonywała rządowa propaganda) Polskę Ludową dopadł kryzys ekonomiczny. Cud gospodarczy Edwarda Gierka, polegający w dużej mierze na konsumpcji kredytów zaciąganych w bankach zachodnich, zaczął się załamywać. Stopniowo wprowadzano reglamentację na towary pierwszej potrzeby: zaczęło się od cukru (w lipcu 1976 roku), po kilku latach dorzucono do tego mięso, masło, mąkę i inne. Ale braków było oczywiście znacznie więcej. Wydawnictwa gazetowe i książkowe cierpiały nade wszystko na niedostatek papieru, co sprawiało, że wiele pozycji czekało na publikację nawet po kilka lat. Doświadczyli tego również pisarze przychylni władzy komunistycznej, w tym i czołowy piewca bohaterstwa Milicji Obywatelskiej – Jerzy Edigey. „Pomysł za siedem milionów”, będący jedną z jego ciekawszych powieści kryminalnych, ukazał się wiosną 1982 roku (w Czytelnikowskiej serii „Z jamnikiem” w astronomicznych, jak na współczesne standardy, nakładzie 160 tysięcy egzemplarzy), ale powstał zapewne przynajmniej cztery lata wcześniej.
Głównymi bohaterami są po raz kolejny dwaj oficerowie Komendy Stołecznej MO pułkownik Adam Niemiroch oraz major Janusz Kaczanowski, których poznaliśmy już przy okazji śledztw prowadzonych w „Błękitnym szafirze” (1971), „Najgorszy jest poniedziałek” (1975) oraz „Dwóch twarzach Krystyny” (1976); ten pierwszy dodatkowo pojawił się w „Sprawie dla jednego” (1978). Czytelnicy mieli więc sporo okazji, aby ich polubić. Bo też było za co. Kaczanowski ujmował sympatycznym sposobem bycia, inteligencją i – co wcale nie było takie częste wśród literackich milicjantów – upodobaniem do płci przeciwnej (choć akurat wymyślony przez Zbigniewa Zeydlera-Zborowskiego major Stefan Downar też był prawdziwym „psem na baby”).
Akcja „Pomysłu za siedem milionów” rozpoczyna się w piątek 9 września 1977 roku. Kaczanowski przychodzi do pracy z przekonaniem, że czeka go bardzo pracowity, ale zarazem wyjątkowo nudny, spędzony z głową w papierach dzień. Musi bowiem sfinalizować kilka spraw przed odesłaniem ich do prokuratury. Tymczasem przełożony ma dla niego zupełnie nowe zadanie. Otóż okazało się, że trzy dni wcześniej na szosie prowadzącej ze stolicy do Katowic, niedaleko zjazdu do Nadarzyna w niezwykle przebiegły sposób skradziono ogromną gotówkę – 7 milionów 386 tysięcy złotych. Na dodatek zrobiona to w sposób tak pomysłowy i zuchwały, że musieli to docenić nawet milicjanci. Choć gwoli prawdy nie było im wcale do śmiechu.
Co takiego się wydarzyło? Służbowym fiatem należącym do Zakładu Aparatury Precyzyjnej w Nadarzynie wracali z Warszawy kierowca Jan Kowalski, kasjerka Krystyna Paluchowa (oj, miał Edigey szczególne upodobanie do tego żeńskiego imienia!) oraz strażnik Andrzej Balicki. Jak co dwa tygodnie, wieźli pieniądze na wypłatę dla pracowników. Po drodze zostali zatrzymani przez funkcjonariusza w mundurze drogówki i towarzyszącego mu cywila na motocyklu. W czasie oględzin sprawności wozu okazało się, że najprawdopodobniej rozładował się akumulator i nie można odpalić silnika. Milicjant poprosił więc kasjerkę i strażnika, aby opuścili wóz i pomogli kierowcy pchać, on natomiast usiadł za kierownicą. Po kilkudziesięciu metrach odpalił i odjechał w nieznane, pozostawiając na drodze zdumionych pracowników nadarzyńskiego zakładu. W tym samym czasie towarzysz funkcjonariusza wsiadł na motocykl i odjechał w kierunku Warszawy. Dopiero po chwili kasjerka zdała sobie sprawę, że nadzwyczaj ciężka torba z gotówką została na tylnym siedzeniu samochodu.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Nawet majorowi Kaczanowskiemu trudno było ukryć rozbawienie całą sytuacją, choć oczywiście natychmiast z pułkownikiem Niemirochem zadali sobie kluczowe pytanie: kim był młody mężczyzna w mundurze funkcjonariusza drogówki – prawdziwym czy fałszywym milicjantem? Jeśli to drugie, to skąd miał mundur – zabrał znajomemu (bądź krewnemu), podebrał z teatralnej garderoby, a może uszył specjalnie na tę okazję? Jakiekolwiek by sobie Kaczanowski nie zadawał pytania, musiał zapakować „cztery litery” w samochód i ruszyć do Nadarzyna, aby przesłuchać nieszczęsnych świadków zdarzenia. Po rozmowie z kierowcą jedna rzecz nie daje oficerowi spokoju. Otóż okazało się, że zaledwie tydzień wcześniej wóz został odebrany z zakładowego warsztatu i działał bez zarzutu, jak więc się stało, że na szosie silnik nie chciał zapalić. Zwłaszcza że Kowalski przekonuje majora, iż nawet gdy milicjant drogówki siedział za kierownicą, to on, stojąc obok, próbował dwukrotnie włączyć silnik, przekręcając kluczyk w stacyjce i to mu się nie udało. A chwilę później… wiadomo.
Kaczanowski nie ma wątpliwości, że złodzieje musieli tu zastosować jakiś trick techniczny, a to oznaczałoby, że albo sam kierowca Kowalski, albo jakiś inny pracownik zakładu, który miał dostęp do samochodu, był w zmowie z przestępcami. A to już coś! Bo może pomóc zredukować liczbę potencjalnych podejrzanych. Przynajmniej do pewnego momentu major ma taką nadzieję. Później jednak okazuje się, że całkiem sporo osób niezauważonych mogło dostać się do fiata w czasie, kiedy parkował pod wiatą. Cóż, nie takie niepowodzenia w przeszłości nie załamywały Kaczanowskiego. Aby mieć wiarygodne informacje na temat tego, co dzieje się w Nadarzynie, milicjant z Pałacu Mostowskich zaczyna spotykać się z uroczą pracownicą przedsiębiorstwa, dojeżdżającą do firmy z Warszawy Elżbietą Jarot. I to właśnie ona – za dużo chyba w ten sposób nie zdradzam? – przekazuje funkcjonariuszowi wiadomość, która w końcu naprowadza go na właściwy trop.
W „Pomyśle za siedem milionów” wszystko jest na swoim miejscu. Ciekawa intryga, sprytni przestępcy i odpowiednio dużo przeszkód, na jakie natrafia dzielny milicjant, prowadząc dochodzenie. Przychodzi nawet taka chwila, kiedy pułkownik Niemiroch jest przekonany, że tym razem Kaczanowski nie da rady, że będzie to jego pierwsza nierozwiązana sprawa. Co pośrednio świadczy o przebiegłości i inteligencji bandytów. W takim momencie, by nie zagrzebać śledztwa na dobre, Edigey nieco pomaga swojemu bohaterowi, zmuszając złodziei do popełnienia błędu. Na szczęście nie jest to żaden zabieg w stylu „deus ex machina”, wpadka ma swoje uzasadnienie psychologiczne i wpisuje się w przyczynowo-skutkowy ciąg zdarzeń. W efekcie „Pomysł…” okazuje się nie tylko sprawnie napisaną, ale i logicznie skonstruowaną fabułą, z nadzwyczajnym mocnym – jak na peerelowską „powieść milicyjną” – finałem.
koniec
24 lutego 2023

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Pecunia non olet
Sebastian Chosiński

17 V 2024

Za najohydniejsze dzieło w dorobku Romana Bratnego uznaje się opublikowany po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego „Rok w trumnie”. Siedem lat wcześniej autor „Kolumbów” wydał jednak inną książkę. W kontekście tego, czym inspirował się pisarz, być może nawet ohydniejszą. To „Na bezdomne psy”, w której, aby zdyskredytować postać okrutnie zamordowanego Jana Gerharda, Bratny posłużył się kostiumem „powieści milicyjnej”.

więcej »

O miłości, owszem, o detektywach – niekoniecznie
Wojciech Gołąbowski

16 V 2024

Parker Pyne, Hercules Poirot, Harley Quin i pan Satterthwaite… Postacie znane miłośnikom twórczości Agaty Christie wracają na stronach wydanych oryginalnie w Wielkiej Brytanii w 1991 roku zbiorze „Detektywi w służbie miłości” – choć pod innym tytułem.

więcej »

Alchemia
Joanna Kapica-Curzytek

15 V 2024

„Rozbite lustro” to saga rodzinna, ale przede wszystkim proza o najwyższych walorach językowych i literackich.

więcej »

Polecamy

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie

Stare wspaniałe światy:

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.