Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 czerwca 2024
w Esensji w Esensjopedii

J. Siemionow
‹Trzech z wydziału śledczego›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrzech z wydziału śledczego
Tytuł oryginalnyПетровка, 38
Data wydania1965
Autor
PrzekładIgnacy Szenfeld
Wydawca Iskry
CyklWładysław Romanowicz Kostenko
SeriaKlub Srebrnego Klucza
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

UWAGA, MILICJA!: Jak własowiec, to musi być bydlę
[J. Siemionow „Trzech z wydziału śledczego” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Milicyjna kariera Władysława Kostienki zaczęła się w 1963 roku od powieści „Trzech z wydziału śledczego”. W swoim debiucie pojawił się on jako oficer w stopniu majora, będący podwładnym pułkownika Sadczikowa. Julian Siemionow postawił przed nimi arcytrudne zadanie: mają dopaść i unieszkodliwić grasującą po Moskwie bandę, która napada, kradnie, a nawet zabija. I oczywiście planuje kolejne „skoki”.

Sebastian Chosiński

UWAGA, MILICJA!: Jak własowiec, to musi być bydlę
[J. Siemionow „Trzech z wydziału śledczego” - recenzja]

Milicyjna kariera Władysława Kostienki zaczęła się w 1963 roku od powieści „Trzech z wydziału śledczego”. W swoim debiucie pojawił się on jako oficer w stopniu majora, będący podwładnym pułkownika Sadczikowa. Julian Siemionow postawił przed nimi arcytrudne zadanie: mają dopaść i unieszkodliwić grasującą po Moskwie bandę, która napada, kradnie, a nawet zabija. I oczywiście planuje kolejne „skoki”.

J. Siemionow
‹Trzech z wydziału śledczego›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrzech z wydziału śledczego
Tytuł oryginalnyПетровка, 38
Data wydania1965
Autor
PrzekładIgnacy Szenfeld
Wydawca Iskry
CyklWładysław Romanowicz Kostenko
SeriaKlub Srebrnego Klucza
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Julian Siemionow (1931-1993) to dla literatury rosyjskiej, aczkolwiek głównie tej o proweniencji czysto rozrywkowej, postać nadzwyczaj znacząca. Głównie jako autor cyklu powieści sensacyjno-szpiegowsko-wojennych (w zależności od roku, w jakim działa się ich akcja) o Maxie Ottonie von Stirlitzu, w rzeczywistości noszącym nazwisko Maksim Isajew. Popularność przyniosły mu jednak także książki kryminalne, w których jedną z głównych postaci był major, później awansowany do stopnia pułkownika milicji – Władysław Kostienko. W sumie pojawił się on w pięciu pozycjach, ale jedynie w trzech jest postacią pierwszoplanową, są to „Trzech z wydziału śledczego” (1963), „Przy Ogariowa 6” (1972) oraz „Przeciwnicy” (1979). W dwóch jeszcze późniejszych, czyli „Reporterze” (1987) i „Tajemnicy Prospektu Kutuzowa” (1990), jest jedynie „gościem”. Co ciekawa, ostatnie z wymienionych dzieł powstało na krótko przed atakiem serca, który doprowadził pisarza do stanu śmierci klinicznej. I chociaż przywrócono go do życia, doszło u niego do poważnych uszkodzeń mózgu, w efekcie czego przez ostatnie trzy lata – zmarł 5 września 1993 roku – nic już nie napisał.
Kiedy młody Kostienko przybył – tuż po zdaniu matury – z prowincji do Moskwy, zapewne nie spodziewał się, że będzie mu dane zrobić taką karierę w służbach. Początkowo trafił do stołecznego wydziału śledczego, który mieścił się w potężnym gmachu przy ulicy Pietrowka 38; później, awansując na pułkownika, przeniósł się o szczebel wyżej, do samego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, co jednocześnie wiązało się z przeprowadzką do budynku przy ówczesnej Ogariowa 6. Dla czytelników radzieckich tytuły powieści nawiązujące do adresów były jak najbardziej czytelne, dla polskich już niekoniecznie – dlatego zapewne tłumacz książki Ignacy Szenfeld zdecydował, by nad Wisłą wydać ją pod zupełnie innym, zresztą całkiem zgrabnym i sensownym szyldem – „Trzech z wydziału śledczego”. Siemionow pisał tę książkę podczas pobytu w abchaskich Gagrach nad Morzem Czarnym. Przebywający tam w tym samym czasie młody naukowiec Jewgienij Primakow, przyszły premier Federacji Rosyjskiej (pod koniec lat 90.), wspominał, że pisarz zawziął się. Przez dwadzieścia dni nie dawał się namówić na żadne pijaństwo, tylko stukał w maszynę.
Dwadzieścia dni? Byłoby to niezłe tempo. Choć wspomnieniom Primakowa przeczy trochę fakt, że na końcu powieści znajduje się odautorska adnotacja, że powstawała ona od kwietnia do sierpnia 1962 roku. A więc znacznie dłużej niż trzy tygodnie. Chyba że wczesną wiosną Siemionow rozpoczął kwerendę i zbieranie materiałów, a w środku lata, podczas pobytu w słynnym kurorcie, sfinalizował dzieło. Jak po latach w wydanej w 2006 roku książce poświęconej ojcu wspominała jego młodsza córka Olga, czytelnikiem „Trzech z wydziału śledczego” stał się sam twórca postaci komisarza Maigreta, belgijski mistrz prozy detektywistycznej Georges Simenon, który wyraził swoje zadowolenie z lektury, pisząc nawet list do mieszkającego w Moskwie autora. Czy można wyobrazić sobie lepszą rekomendację?!
Polski tytuł powieści jest o tyle znaczący, że rzeczywiście ma ona trzech głównych bohaterów milicyjnych, są to funkcjonariusze moskiewskiego wydziału śledczego: pułkownik Aleksiej Sadczikow, major Władysław Kostienko oraz starszy lejtnant (w powieści przedstawiony jako pracownik operacyjny) Walentin Roslakow. Wspólnie prowadzą oni śledztwo w sprawie bandy dokonującej w maju 1962 roku napadów z bronią w ręku. Bandyci są zdeterminowani i okrutni. Swój krwawy marsz rozpoczynają od ataku na starszego już wiekiem milicjanta Kuźmę Kopytowa, którego zabijają podczas wieczornego obchodu tylko po to, aby zabrać mu służbową broń. A potem idzie już jak po lodzie: najpierw skok na sklep komisowy, parę dni później na spożywczak i wreszcie po kolejnych czterech dniach – na urząd pocztowy. I dopiero za trzecim podejściem coś idzie nie tak. Nie dość, że nawala umówiony wcześniej kierowca, to na dodatek do dwóch bandziorów przypałętał się jeszcze ktoś trzeci. To siedemnastoletni Leonid Samsonow, uczeń klasy maturalnej, którego na drodze przestępców postawił ślepy los.
I to właśnie on sprawia, że milicja wreszcie łapie trop. Lonia zostawia bowiem na stoliku w urzędzie pocztowym książeczkę opłat na nazwisko swojego ojca. W pierwszej chwili Sadczikow i Kostienko myślą nawet, że to Aleksiej Samsonow – projektant w instytucie – był uczestnikiem napadu, lecz – jak się okazuje – ma on alibi. Natomiast nigdzie nie można znaleźć jego syna. Leonid to, jak zapewnia jego nauczyciel literatury, bardzo mądry i wrażliwy chłopak, który mocno przeżywa rozpad związku jego rodziców. Jeżeli więc popełnił jakąś głupotę, to najprawdopodobniej właśnie z tego powodu. Profesor Lew Strachow namawia zresztą młodego Samsonowa, by sam zgłosił się na milicję i wszystko wyznał. Ten, choć początkowo bez przekonania, spełnia tę prośbę i szczerze wyznaje wszystko, co wie o swoich nowych „znajomych”. Ten cudzysłów jest jak najbardziej zasadny – Lonia widział ich bowiem tylko raz w życiu przez kilka godzin. Jego zeznania pozwalają jedna uchwycić kolejny trop.
Julian Siemionow od samego początku prowadzi akcję dwutorowo. Z jednej strony towarzyszymy milicjantom starającym się ująć groźnych przestępców, z drugiej – współuczestniczymy w ich procederze. Czytelnik wie więc znacznie więcej od Sadczikowa, Kostenki i Roslakowa. Chociażby to, że bandzior o ksywce „Czita” to były student geologii w Instytucie Metali Nieżelaznych Konstantin Nazarenko, a „Baron” – Aleksander Romin, niegdyś dobrze rokujący sportowiec, a następnie trener. W przypadku tego drugiego Siemionow wprowadza też na arenę wydarzeń wielką politykę. Powieść pisał zaledwie sześć lat po upadku stalinizmu w Związku Radzieckim i ogłoszeniu przez Nikitę Chruszczowa na XX Zjeździe KPZR słynnego referatu „O kulcie jednostki i jego następstwach”. Nieprzypadkowo więc czyni ojca „Barona” prominentnym generałem-majorem NKWD, który był bliskim współpracownikiem Ławrientija Berii i po jego odsunięciu od władzy został aresztowany i rozstrzelany (tak samo jak jego pryncypał). Przyzwyczajony do życia na wysokim poziomie Sasza Romin teraz musi żyć z piętnem ojca-zbrodniarza. Nazwisko, które kiedyś otwierało niemal wszystkie drzwi, teraz je zamyka.
Ale jeszcze ciekawszą postacią jest ten, który stoi w cieniu, który tak naprawdę kręci tym bandyckim interesem. To „Prochor” – były oficer kontrwywiadu w armii generała Andrieja Własowa, któremu już po wojnie udało się oszukać NKWD i sądzony był jako szeregowy własowiec. Dzięki temu ocalił głowę i po kilkunastu latach spędzonych w łagrze w Republice Komi, skąd został zwolniony z powodu złego stanu zdrowia, mógł zamieszkać w okolicach Moskwy. Teraz, niezrażony niepowodzeniem skoku na pocztę, planuje dla „Czity” i „Barona” dwa kolejne spektakularne napady, których ofiarami mają paść znani i bogaci profesor chirurgii i skrzypek z filharmonii. Jeśli się powiedzie, będą ustawieni na kolejnych kilka lat, a może nawet do końca życia. Przeszkodzić im w tym mogą jedynie ściśle ze sobą kooperujący funkcjonariusze z wydziału śledczego.
Nie dziwię się, że powieść Juliana Siemionowa przypadła do gustu Georges’owi Simenonowi. Jest napisana w jego stylu. Bez ozdobników, krótko i konkretnie, ale z mocną podbudową obyczajowo-psychologiczną. Autor chętnie dzieli się z czytelnikami przemyśleniami swoich bohaterów, pokazuje ich w sytuacjach nieoczywistych, na przykład z rodziną, otwarcie wspomina o ich problemach. Niektóre z nich mogą zaskakiwać. Jak chociażby to, że Kostienko – przypomnę: wysoki oficer milicji – mając żonę i trzyletnią córkę, do dyspozycji ma jedynie kawalerkę o powierzchni dziesięciu metrów kwadratowych. W efekcie gdy tylko pojawia się taka możliwość, ekspediuje rodzinę do bliskich poza Moskwę. Ale, jak twierdzi martwiący się o swego podwładnego pułkownik Sadczikow, utrzymywanie dłużej takiego stanu rzeczy może grozić nawet rozpadem małżeństwa Władysława. To byłoby tyle w temacie wszechwładności radzieckich milicjantów.
Biorąc pod uwagę fakt, że zarówno „Trzech z wydziału śledczego”, jak i „Przy Ogariowa 6” cieszyły się dużą popularnością wśród czytelników, dziwić może, że stosunkowo późno doczekały się w Związku Radzieckim ekranizacji filmowych. Obie powieści przeniesione zostały na ekran dopiero w 1980 roku przez Borisa Grigorjewa, a główne role zagrali w tych adaptacjach Wasilij Łanowoj (jako Kostienko), Gieorgij Jumatow (Sadczikow) oraz Jewgienij Gierasimow (Roslakow). Warto przy tym zaznaczyć, że w scenariuszach dokonano pewnych zmian, między innymi uwspółcześniając nieco fabułę i przenosząc ją w lata 1979 i 1980. Istotną zmianą było również to, że w ekranizacji „Przy Ogariowa 6” pojawia się postać Roslakowa, którego w powieści nie ma.
koniec
20 maja 2024

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pałac o trzech tysiącach komnat
Agnieszka ‘Achika’ Szady

19 VI 2024

Startująca rakieta czy sen pijanego cukiernika? Nowojorski wieżowiec w radzieckim wydaniu? Pałac Kultury i Nauki był tematem wielu tekstów publicystycznych, a niekiedy także literackich. O szczegółach możemy się dowiedzieć ze zbioru reportaży „Jako dowód i wyraz przyjaźni. Reportaże o Pałacu Kultury”.

więcej »

Sceny z życia gangstera
Miłosz Cybowski

17 VI 2024

„Człowiek yakuzy” Jake’a Adelsteina to pozycja bardzo przeciętna. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wyszła spod pióra doświadczonego dziennikarza, który spędził w Japonii aż dwadzieścia lat.

więcej »

Jak wyprowadzić świat z kryzysu?
Miłosz Cybowski

15 VI 2024

„Zamieszanie z liberalizmem” Francisa Fukuyamy to książka, w której więcej miejsca poświęcono na wyjaśnianie podstawowych zagadnień politycznych i ideologicznych niż na prezentację prób wyjścia z kryzysu.

więcej »

Polecamy

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie

Stare wspaniałe światy:

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.