Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 czerwca 2024
w Esensji w Esensjopedii

Julian Siemionow
‹Przeciwnicy›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzeciwnicy
Tytuł oryginalnyПротивостояние
Data wydania1986
Autor
PrzekładEwa MMarkowska
Wydawca MON
SeriaWładysław Romanowicz Kostenko
ISBN83-11-97233-7
Format296s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

UWAGA, MILICJA!: Trupy bez głów
[Julian Siemionow „Przeciwnicy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wydanie takiej powieści, jak „Przeciwnicy”, musiało być w Związku Radzieckim w końcu lat 70. XX wieku zaskoczeniem. Choć grasowali w nim seryjni mordercy (jak chociażby Andriej Czikatiło), władze komunistyczne stały na stanowisku, że w Kraju Rad takowych nie ma. A tu pułkownik Władysław Kostienko musi prowadzić śledztwo w sprawie zbrodniarza, który nie tylko morduje, ale także rozczłonkowuje swoje ofiary.

Sebastian Chosiński

UWAGA, MILICJA!: Trupy bez głów
[Julian Siemionow „Przeciwnicy” - recenzja]

Wydanie takiej powieści, jak „Przeciwnicy”, musiało być w Związku Radzieckim w końcu lat 70. XX wieku zaskoczeniem. Choć grasowali w nim seryjni mordercy (jak chociażby Andriej Czikatiło), władze komunistyczne stały na stanowisku, że w Kraju Rad takowych nie ma. A tu pułkownik Władysław Kostienko musi prowadzić śledztwo w sprawie zbrodniarza, który nie tylko morduje, ale także rozczłonkowuje swoje ofiary.

Julian Siemionow
‹Przeciwnicy›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzeciwnicy
Tytuł oryginalnyПротивостояние
Data wydania1986
Autor
PrzekładEwa MMarkowska
Wydawca MON
SeriaWładysław Romanowicz Kostenko
ISBN83-11-97233-7
Format296s.
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Nie ma wątpliwości co do tego, że ulubionym bohaterem pisarza Juliana Siemionowicza Siemionowa (1931-1993) był sowiecki szpieg Maksim Isajew, dużo bardziej znany w świecie jako Max Otto von Stirlitz. To w końcu o nim napisał czternaście książek, podczas gdy majora, a następnie pułkownika Władysława Kostienkę uczynił pierwszoplanową postacią jedynie w trzech dziełach (i drugoplanową w dwóch kolejnych). Szkoda to wielka dla wielbicieli „powieści milicyjnych”, ponieważ historie kryminalne z moskiewskim stróżem prawa są nadzwyczaj zajmującą lekturą, nierzadko odsłaniającą mniej znaną z literatury, mroczną stronę Związku Radzieckiego (mam tu oczywiście na myśli literaturę publikowaną w Kraju Rad oficjalnie, nie w samizdacie ani na emigracji). Do tego bohatera Julian Siemionowicz powracał zawsze po kilkuletniej przerwie. Po raz pierwszy zaistniał on w wydanej w 1963 roku książce „Trzech z wydziału śledczego [Pietrowka, 38]”, powrócił po dziewięciu latach w „Przy Ogariowa 6”, a potem – po siedmioletnim oczekiwaniu – w „Przeciwnikach”.
Ta ostatnia, podobnie zresztą jak dwie wcześniejsze, doczekała się ekranizacji, na którą trzeba było jednak poczekać do połowy lat 80., kiedy to powstał sześcioodcinkowy serial Siemiona Aranowicza (gwoli ścisłości, to odcinków było pięć, tyle że finałowy rozrósł się do takich rozmiarów, iż zaistniała konieczność podzielenia go jeszcze na dwie części). Rok później powieść wydano w języku polskim. Nie był to jednak dobry okres dla literatury radzieckiej w Polsce; na dodatek za polską publikacją „Przeciwników” stało Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, co raczej nie zachęcało do kupna książki. Na dodatek opatrzono ją tak nijaką, wręcz beznadziejną okładką, że aż proszono się o handlową katastrofę (zwłaszcza że nakład wyniósł osiemdziesiąt tysięcy egzemplarzy). Tymczasem jest to znakomita literatura kryminalno-sensacyjno-wojenna. Sic! Siemionowowi udało się w jednej książce, na trzystu stronach, „pożenić” tak wiele różnych wątków, przy okazji rozpinając akcję pomiędzy wiosną 1945 a końcem lat 70.
Fabuła zaczyna się, jak nakazał mistrz Alfred Hitchcock, od trzęsienia ziemi. Powracający z wiosennego urlopu nad gruzińskim wybrzeżem Morza Czarnego do dalekowschodniego Magaranu (można się domyślać, że pierwowzorem tego fikcyjnego miasta był położony nad Morzem Ochockim Magadan) młody naukowiec Aleksiej Krabowski, jadąc taksówką z lotniska, zauważa na poboczu, w krzakach, dziwny worek. Prosi kierowcę, aby się zatrzymał. Kiedy zagląda do środka, jego oczom ukazuje się makabryczny widok – szczątki ludzkie. Nie całe ciało, ale jedynie jego fragmenty. Powiadomiona o dziwnym znalezisku milicja rozpoczyna przeczesywanie lasu i wkrótce znajduje ukryte w innych jego częściach pozostałe kawałki. Tylko głowy nigdzie nie można znaleźć. Bezimienna ofiara miała na sobie płaszcz oficera marynarki wojennej; na jej lewej ręce widniał natomiast tatuaż z literami „DSK”. Kiedy dokonano zbrodni? Wszystko wskazuje na to, że mogło się to stać nawet pół roku wcześniej, jesienią.
Sprawa tak okrutnej zbrodni, na dodatek być może popełnionej na żołnierzu, trafia natychmiast do Moskwy i ląduje na biurku pochodzącego z Ukrainy (tę informację Siemionow zdradza czytelnikom dopiero w „Przeciwnikach”) pułkownika Władysława Kostienki, pełniącego obecnie funkcję naczelnika wydziału Biura Kryminalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Jego prawą ręką jest major Rewaz Tadawa – trzydziestopięciolatek z Tbilisi, który zajął to stanowisko po śmierci pułkownika Sadczikowa (współbohatera dwóch poprzednich powieści cyklu). Kostienko nie przepada za nim. Łapie się czasami na tym, że absolutnie niesprawiedliwie oskarża w myślach Gruzina o śmierć swego przyjaciela. Ten, niczego nieświadom, uznaje, że szef po prostu taki jest i nic tego nie zmieni. Nie najlepiej to wróży arcytrudnemu śledztwu, które za chwilę będą musieli razem poprowadzić. Na razie, nie mając jeszcze większego pojęcia, jak rozwinie się dochodzenie, pułkownik leci na Daleki Wschód, by rozeznać się na miejscu.
Wita go tam major Aleksiej Żukow, szef miejscowej milicji, który jak na razie nie ma dla przybysza z centrali żadnej konkretnej wiadomości. Ustalono bowiem, że w ostatnim czasie nie zaginął żaden oficer marynarki ani zdemobilizowany żołnierz; nie wszczęto również poszukiwań osoby, której inicjały brzmiałyby „DSK”. Śledztwo rzeczywiście startuje od zera. Aby czegokolwiek uchwycić się, trzeba zbierać najdrobniejsze informacje, choćby plotki i donosy. Nawet takie, że w połowie października ubiegłego roku do byłego kryminalisty Zagibałowa przyjechał obcy mężczyzna z dwiema walizkami. Zagibałow (ani jego żona) nie jest skłonny do współpracy z milicją, ale kiedy wywiadowcy znajdują w jego domu jedną z walizek, w której na dodatek znajduje się legitymacja służbowa wystawiona na nazwisko Spiridona Kalinowicza Dieriabina (DSK!), nie ma wyboru. Chcąc ratować skórę, musi w końcu powiedzieć o swoim dawnym koledze z kolonii karnej, który przyjechał do niego po odsiadce i z którym, upiwszy się, pokłócili się. A potem Dieriabin wyszedł i… zniknął.
I kiedy wydaje się, że ofiara została wreszcie zidentyfikowana, okazuje się, że Spiridon Kalinowicz żyje, tyle że od tygodni przebywa w tajdze, gdzie poluje na jelenie. Jego przesłuchanie wnosi jednak coś do śledztwa. Tego dnia, kiedy pożarł się z Zagibałowem, pojechał taksówką na lotnisko. Jego współpasażerem był niski mężczyzna, który także niedawno wyszedł z łagru, w którym odbywał karę za spowodowanie wypadku samochodowego ze skutkiem śmiertelnym. Jego wzrost pasowałby do wzrostu ofiary. Czyżby więc zabitym miał okazać się Michaił Minczakow? Wiele by na to wskazywało. Po wyjściu na wolność pobrał z kasy gotówkę, którą zamienił na czeki na okaziciela i oznajmił znajomym, że leci odpocząć nad morze. I nigdy już nie wrócił. Kostienko i Żukow mogą cieszyć się z pierwszego sukcesu. Ale wkrótce dociera do nich informacja, która mocno gmatwa dochodzenie. Otóż okazuje się, że bardzo podobną – można by wręcz rzec, że identyczną – zbrodnię popełniono już wcześniej: wiosną 1945 roku w okolicach oblężonego przez Armię Czerwoną Wrocławia. Co jednak może łączyć zdarzenia, które dzieli ponad dwadzieścia lat i tysiące kilometrów?
Współczesna akcja „Przeciwników” przetykana jest retrospekcjami, które przenoszą czytelników w ostatnie miesiące wojny. Dzięki nim poznajemy antypatyczną postać Nikołaja Iwanowicza Krotowa – Rosjanina, który w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, jesienią 1941 roku, przechodzi na stronę niemiecką, zostaje przeszkolony przez Abwehrę i bierze udział w akcjach dywersyjnych na tyłach Armii Czerwonej, w pewnym momencie trafia do obozu na terenie III Rzeszy z powodu przestępstwa kryminalnego, ale w 1944 roku zostaje stamtąd wyciągnięty, by pójść na front w mundurze żołnierza kolaborującej z nazistami Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej generała Andrieja Własowa (wychodzi na to, że Julian Siemionowicz w sposób szczególny nienawidził własowców, ponieważ po raz drugi jednego z nich uczynił „czarnym charakterem” swojego kryminału). Krotow jest perfekcyjną maszyną do zabijania; dywersantem i sabotażystą z krwi i kości. Tyle że archiwa radzieckie straciły go z oczu jesienią 1941 roku w okolicach Kijowa. Od tamtej pory Sowieci nie wiedzą, co się z nim dzieje, a więc – albo poległ, albo zaginął, ewentualnie dostać się do niewoli i w niej zmarł.
Siemionow nie ukrywa, że to właśnie on jest głównym rywalem pułkownika Kostienki. W przeciwnym wypadku nie wprowadziłby go tak szybko na karty powieści. Dzięki temu prowadzona przez nich gra nabiera jeszcze większego smaku. Poszukiwany zbrodniarz stara się wywieść w pole milicję i zrealizować do końca swój niecny plan, natomiast Kostienko, Żukow i Tadawa (oraz kilku innych oficerów w różnych regionach kraju) próbują ze skrawków zeznań, wspomnień, zapisków w archiwalnych dokumentach (także niemieckich) poskładać całość i odkryć tożsamość, a w zasadzie kilka tożsamości, jakimi na przestrzeni lat posługiwał się tropiony przez nich człowiek. Czas odgrywa niebagatelną rolę, tym bardziej że Krotow nie ma zamiaru pozostawić przy życiu nikogo, kto mógłby pomóc milicji w jego ujęciu. „Przeciwnicy” są więc jakby dwiema powieściami w jednym: wątek sensacyjno-wojenny przenika się bowiem z kryminalnym.
W tym drugim autor perfekcyjnie opisuje dochodzenie, które startuje – w dosłownym tego słowa znaczeniu – od zera. I w którym nic nie dzieje się na skróty. Nie ma żadnego zabiegu w stylu deus ex machina. Nie pojawia się znienacka żaden nadzwyczajny trop. Choć może odrobinkę przypomina go pojawienie się na scenie niemieckiego historyka Paula Welera, który odwiedza Moskwę i którego przypadkowo spotyka pułkownik Kostienko. By dojść do prawdy, trzeba poruszyć potężną machinę na terenie Moskwy, Dalekiego Wschodu, Gruzji, Abchazji i Kraju Krasnodarskiego. Trzeba przesłuchać dziesiątki osób. I, niestety, również popełnić wiele błędów, których cena okaże się wysoka. Od strony propagandowej Siemionow stara się wyważać racje i emocje: z jednej strony nie brakuje pochwały systemu (jednak stonowanej), z drugiej – rozbrzmiewa także krytyka, zwłaszcza stosunków gospodarczych, które prowadzą do niewydolności ekonomicznej i zachęcają obywateli do łamania nieżyciowego prawa. Innemu twórcy pewnie cenzura by takie spostrzeżenia nakazała złagodzić bądź całkowicie usunąć, ale przecież Julian Siemionowicz był postacią zbyt znaczącą, aby go pouczać.
koniec
8 czerwca 2024

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Sceny z życia gangstera
Miłosz Cybowski

17 VI 2024

„Człowiek yakuzy” Jake’a Adelsteina to pozycja bardzo przeciętna. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wyszła spod pióra doświadczonego dziennikarza, który spędził w Japonii aż dwadzieścia lat.

więcej »

Jak wyprowadzić świat z kryzysu?
Miłosz Cybowski

15 VI 2024

„Zamieszanie z liberalizmem” Francisa Fukuyamy to książka, w której więcej miejsca poświęcono na wyjaśnianie podstawowych zagadnień politycznych i ideologicznych niż na prezentację prób wyjścia z kryzysu.

więcej »

PRL w kryminale: „Piękny Lolo”, „Sucha Rączka” i „Hiszpan”
Sebastian Chosiński

14 VI 2024

Jest w tej powieści Anny Kłodzińskiej dużo nostalgii i sporo obrazków obyczajowych, portretujących środowisko praskiego półświatka. Widać, że autorka, pracując jednocześnie jako reporterka kryminalna, znała ten temat na wylot. Dzięki temu „Jak śmierć jest cicha” wypada bardzo przekonująco. Aż dziw, że przez niemal pół wieku ta historia z kapitanem Szczęsnym w roli głównej pozostawała praktycznie nieznana, będąc jedynie zapomnianym „gazetowcem”.

więcej »

Polecamy

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie

Stare wspaniałe światy:

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.