Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Kelly Link
‹Magia dla początkujących›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMagia dla początkujących
Tytuł oryginalnyMagic for Beginners
Data wydania5 czerwca 2008
Autor
PrzekładKonrad Walewski
Wydawca Wydawnictwo Dolnośląskie
SeriaBehemot
ISBN978-83-245-8617-2
Format281s. 135×205mm
Cena24,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Alchemiczny sekret łączenia składników
[Kelly Link „Magia dla początkujących” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Zmieszaj humor z odrobiną melancholii, a w tle niech daje się wyczuć nuta całkiem poważnych, życiowych tragedii. Potem całość podlej sosem nieokiełzanej wyobraźni i już – zbiór opowiadań „Magia dla początkujących” gotowy. Proste? Nieszczególnie, bo żeby się udało, potrzebny jest przede wszystkim talent autorki, Kelly Link.

Anna Kańtoch

Alchemiczny sekret łączenia składników
[Kelly Link „Magia dla początkujących” - recenzja]

Zmieszaj humor z odrobiną melancholii, a w tle niech daje się wyczuć nuta całkiem poważnych, życiowych tragedii. Potem całość podlej sosem nieokiełzanej wyobraźni i już – zbiór opowiadań „Magia dla początkujących” gotowy. Proste? Nieszczególnie, bo żeby się udało, potrzebny jest przede wszystkim talent autorki, Kelly Link.

Kelly Link
‹Magia dla początkujących›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMagia dla początkujących
Tytuł oryginalnyMagic for Beginners
Data wydania5 czerwca 2008
Autor
PrzekładKonrad Walewski
Wydawca Wydawnictwo Dolnośląskie
SeriaBehemot
ISBN978-83-245-8617-2
Format281s. 135×205mm
Cena24,90
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Wyobraź sobie, czytelniku, torebkę skrywającą w sobie magiczny świat, którego mieszkańcy od czasu do czasu wychodzą na zewnątrz, by skoczyć do sklepu po batonika albo do kina na Gwiezdne wojny („Czarodziejska torebka”). Lub inną historię, tym razem o mężczyźnie, który poślubił nieżyjącą kobietę. Nie, nie zombie, po prostu ducha. Ma z nią troje dzieci – wszystkie martwe, gdyż „życie, podobnie jak rude włosy oraz niebieskie oczy, jest genem recesywnym”. Teraz więc nasz bohater z całą swoją rodziną porozumiewa się przy pomocy tabliczki ouija lub za pośrednictwem medium („Wielki rozwód”1)). I kolejną opowieść, tym razem o grupce wielbicieli nietypowego serialu telewizyjnego, który nadawany jest o różnej porze na różnych kanałach i nigdy nie pojawia się w ramówce. Pewnego dnia jedna z ekranowych bohaterek prosi piętnastoletniego Jeremy’ego o pomoc… Czy to serial wkroczył w życie zwyczajnej młodzieży czy może odwrotnie, Jeremy i jego przyjaciele, sami o tym nie wiedząc, są postaciami z serialu („Magia dla początkujących”)?
Mam nadzieję, że przy pomocy krótkiego streszczenia kilku opowiadań choć trochę oddałam niezwykłość prozy Kelly Link. Twórczość tej niesamowicie utalentowanej pisarki z trudem poddaje się klasyfikacji, a sama autorka na nikim konkretnym się nie wzoruje. Choć, oczywiście, można szukać pewnych analogii: w opowiadaniach Link jest coś z Gaimana, z jego umiejętnością balansowania na granicy powagi i humoru, coś z wyobraźni Murakamiego, wreszcie jest też szczypta magicznego (i lekko feminizującego) realizmu à la Angela Carter. Najprościej jednak byłoby powiedzieć, że Link tworzy swoje literackie światy trochę tak, jak dzieci pojmują rzeczywistość, bo dla kilkulatka nie istnieje granica pomiędzy tym, co realne, a tym, co wymyślone. Wrażenie owej szczególnej „dziecięcości” wzmacnia jeszcze język, momentami bardzo prosty, właśnie jak z powieści dla młodszych czytelników („A zatem dom jest nawiedzony. Nie szkodzi. Jakoś sobie z tym poradzą. Kupuje kilka książek na temat ogrodnictwa. W doniczce zasadza krzew różany oraz pnącą winorośl. Pomaga jej Tilly. Króliki objadają wszystkie liście.”). Tyle że proza Link zdecydowanie przeznaczona jest dla dorosłych odbiorców.
Do moich ulubionych opowiadań należą „Czarodziejska torebka” i „Magia dla początkujących”. Oba teksty mają otwarte zakończenia, dzięki czemu czytelnik może sobie dopowiedzieć happy end, w obu sporo jest ciepłego humoru, a w tle przewijają się postacie sympatycznych dziwaków – na przykład babka głównej bohaterki (i zarazem strażniczka tytułowej torebki), nałogowa kłamczucha, która twierdzi, że osobiście znała Dżyngis-chana. Albo ojciec Jeremy’ego, kleptoman (autorka pisze oględnie, że „uprawia rekreacyjne kradzieże”), który zarabia na życie, pisząc horrory, a swojemu synowi gotów jest udzielać osobliwych rad („Gdy będziesz całował się z dziewczyną, nie przejmuj się gigantycznymi pająkami”). I choć w „Magii dla początkujących” sporo jest słodko-gorzkiego bólu dorastania, to i tak opowiadanie to uważam za jedno z bardziej optymistycznych.
W pozostałych historiach jest już więcej smutku i melancholii. W „Kamiennych zwierzętach” pewna rodzina wprowadza się do nawiedzonego domu. Dla ścisłości: nie cały dom jest nawiedzony, tylko poszczególne przedmioty – szczoteczka do zębów, zlewozmywak, budzik. Potem „nawiedzenie” rozszerza się na niektóre pomieszczenia, wreszcie na kota i najmłodszą latorośl. Nietrudno w tym wątku dopatrzeć się metafory rozpadu więzi rodzinnych, gdy dom, miejsce na początku przyjazne, staje się coraz bardziej obcy. W „Hortlaku” życie młodego bohatera utknęło w martwym punkcie, a kiedy chłopak decyduje się coś zmienić, jest już za późno. „Plany awaryjne na wypadek ataku zombie” długo wydają się zabawną historyjką o dziwaku, który wprosił się na imprezę, i dopiero pod koniec czytelnik orientuje się, że właśnie patrzy na świat oczami szaleńca. Z kolei „Chwila ciszy” to przewrotna opowieść o pragnieniu zawrócenia czasu i naprawienia błędów, jakie popełniliśmy. A „Wielki rozwód”? Czy relacje żywego bohatera i jego zmarłej, niewidzialnej żony, którzy nie potrafią się dogadać, czegoś nam nie przypominają?
To najprostsze, ale niejedyne interpretacje, gdyż proza Link jest zbyt bogata i fantazyjnie rozwichrzona, by zamknąć ją w szkolnym schemacie „co autor miał na myśli”. Niewątpliwie w opowiadaniach tych sporo jest „dorosłych” problemów, takich jak samotność czy brak porozumienia (liczne dialogi, w których odpowiedzi rozmijają się z pytaniami), ale jest też mnóstwo radości ze snucia barwnej i mocno zakręconej opowieści. Najlepiej widać to w „Kociej skórze”2), którą uznać można za coś w rodzaju dziwacznej baśni (wszystkie opowiadania Link są dziwaczne, ale to wyróżnia się nawet na ich tle). Czarownice rodzą tu domy, koty okazują się dziećmi (a dzieci kotami), całość zaś naszpikowana jest niepokojącymi podtekstami erotycznymi, które Freuda niewątpliwie wprawiłyby w zawodową ekstazę.
Jeśli zaś czytelnik zgubi się pośród wytworów bujnej wyobraźni autorki, może powtórzyć w ślad za Nicholasem Whyte’em „Muszę przyznać, że tak naprawdę nie mam bladego pojęcia, o co chodzi w tym opowiadaniu, ale cudownie mi się je czytało”3). W końcu w literaturze najważniejsza jest magia słowa, a tego historiom Kelly Link nie brakuje.
koniec
25 lipca 2008
1) Opowiadanie pierwszy raz ukazało się w antologii „Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2005
2) Znanej już z antologii „Elektryzujące opowieści”.
3) W oryginale: „I have to say that I really don′t have the faintest notion what was going on in this story, but I simply loved reading it.”; cytat można znaleźć na stronie autora.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Grzech niedocenienia (ludowej milicji)
Sebastian Chosiński

23 II 2024

Gdybym miał obstawiać, jednak bez groźby utraty postawionej gotówki, stwierdziłbym, że Paweł Borys Henelt napisał „Nieuchwytnego” w 1955 bądź następnym roku i że była to chronologicznie pierwsza jego powieść z majorem MO Wiktorem Zarubą w roli głównej. Mimo to na swój pierwodruk – i to nie w formie książkowej, lecz jako „gazetowiec” na łamach „Słowa Powszechnego” – musiała ona czekać długich siedem lat.

więcej »

PRL w kryminale: Nadmiernie wrażliwy śledczy
Sebastian Chosiński

16 II 2024

Niepohamowane ludzkie namiętności niejednokrotnie stawały się – także w literaturze – przyczyną wielkich tragedii. Zwłaszcza miłosnych. Taki właśnie wątek postanowił rozwinąć w jednej ze swoich „powieści milicyjnych” Artur Morena, pod którym to pseudonimem ukrywał się Andrzej Wydrzyński. Nosi ona tytuł „Arlekin”, a ukazała się – przed ponad półwieczem – w serii Iskier „Ewa wzywa 07…”.

więcej »

PRL w kryminale: „Kopan” i „kwasopran”
Sebastian Chosiński

9 II 2024

Skoro major Wiktor Zaruba, bohater „powieści milicyjnych” Pawła Borysa Henelta, jest jednym z najwybitniejszych przedstawicieli prawa, jakich świat nosi, to i sprawy, którymi się zajmuje, muszą być niezwykłej wagi. W wydrukowanym w 1962 roku na łamach „Słowa Powszechnego” „gazetowcu” „Plany rakiety X-1 zaginęły” próbuje on złapać podstępnych szpiegów, którzy czyhają na genialny polski wynalazek.

więcej »

Polecamy

Pierwsza wojna... czasowa

Stare wspaniałe światy:

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Styczeń-luty 2009
— Michał Foerster, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.