Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Dan Simmons
‹Letnia noc›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLetnia noc
Tytuł oryginalnySummer of Night
Data wydaniaczerwiec 2003
Autor
PrzekładArkadiusz Nakoniecznik
Wydawca MAG
CyklPory horroru
ISBN83-89004-46-1
Format636s.
Cena39,—
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Toż toto „To” prawie jest
[Dan Simmons „Letnia noc” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Podobieństwo „Letniej nocy” do „To” naraża ją na porównania z jednym z najlepszych horrorów, które powstały, ale poza tym w żaden sposób nie obniża jej oceny. Książka Simmonsa sprawdza się doskonale we wspomnianej warstwie obyczajowej, ale wcale nie gorzej prezentuje się jako horror. Autor wynajduje zbiorowe lęki i wyłamuje się wielu stereotypom opowieści grozy, co w połączeniu z obrazowym stylem pisania daje wyśmienity efekt – książka, w przeciwieństwie do wielu horrorów, potrafi przestraszyć. Kto wie, czy „Letnia noc” nie jest najlepszą wydaną w tym roku opowieścią grozy na jałowym rynku polskim, a już z pewnością bije na głowę najnowsze produkcje Kinga.

Tomasz Kujawski

Toż toto „To” prawie jest
[Dan Simmons „Letnia noc” - recenzja]

Podobieństwo „Letniej nocy” do „To” naraża ją na porównania z jednym z najlepszych horrorów, które powstały, ale poza tym w żaden sposób nie obniża jej oceny. Książka Simmonsa sprawdza się doskonale we wspomnianej warstwie obyczajowej, ale wcale nie gorzej prezentuje się jako horror. Autor wynajduje zbiorowe lęki i wyłamuje się wielu stereotypom opowieści grozy, co w połączeniu z obrazowym stylem pisania daje wyśmienity efekt – książka, w przeciwieństwie do wielu horrorów, potrafi przestraszyć. Kto wie, czy „Letnia noc” nie jest najlepszą wydaną w tym roku opowieścią grozy na jałowym rynku polskim, a już z pewnością bije na głowę najnowsze produkcje Kinga.

Dan Simmons
‹Letnia noc›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLetnia noc
Tytuł oryginalnySummer of Night
Data wydaniaczerwiec 2003
Autor
PrzekładArkadiusz Nakoniecznik
Wydawca MAG
CyklPory horroru
ISBN83-89004-46-1
Format636s.
Cena39,—
Gatunekgroza / horror
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
„Latem roku 1960 ktoś – albo coś – prześladuje dzieci w miasteczku Elm Haven” – już pierwsze zdanie edytorskiego streszczenia na tylnej stronie okładki „Letniej nocy” Dana Simmonsa przywodzi skojarzenia z „To” Stephena Kinga. Skojarzenie, jak się okazuje w trakcie lektury, bardzo trafne – Simmons albo poważnie inspirował się powieścią Kinga („To” powstało 5 lat wcześniej), albo nastąpił przedziwny zbieg okoliczności. Oś fabularna, wymowa, a nawet niektóre sceny są w obu powieściach identyczne.
Akcja „Letniej nocy” rozpoczyna się w roku 1960 (a więc trzy lata po wydarzeniach opisanych przez Kinga) w ostatni dzień roku szkolnego. W niewielkim miasteczku Elm Haven do wiekowej szkoły Old Central uczęszcza grupka bliskich przyjaciół, nastolatków stojących na progu dorosłości i przeżywających błogie chwileodchodzącego dzieciństwa. Rozbrzmiewa ostatni dzwonek, zaczynają się wakacje, w trakcie których grupka chłopców nazywających siebie Rowerowym Patrolem (Klub Frajerów z „To”?) będzie musiała zmierzyć się z rodzącym się w miasteczku Złem. Wszystko zaczyna się od zaginięcia jednego z uczniów Old Central, a później ilość coraz dziwniejszych zdarzeń będzie rosnąć lawinowo.
Simmons dość wolno rozwija akcję. Od początku widać, że stara się nie tylko przestraszyć czytelnika, ale także oddać klimat małych amerykańskich miasteczek z początku lat sześćdziesiątych i magię dzieciństwa. Próbuje też opisać koniec niewinności – ten przełomowy moment, w którym przestajemy być dziećmi. I znów trzeba dodać: wszystko jak u Kinga. Obaj autorzy opisują godziny spędzane na grze w baseball, przeżycia związane z pierwszymi kinowymi seansami, wspominają te same wydarzenia (jak choćby chwile grozy, które przeżyła Ameryka, gdy Rosjanie jako pierwsi wystrzelili w kosmos sztucznego satelitę), programy telewizyjne, komiksy czy rowery Shwinn (taki odpowiednik naszego Wigry 3). Obaj panowie z nostalgią i dużą dawką ciepła opisują, wplatając zapewne wiele własnych doświadczeń, dzieciństwo w ubogiej amerykańskiej mieścinie. A że są bardzo dobrymi obserwatorami i sprawnymi pisarzami, od pierwszych stron porywają w ten wir wspomnień czytelnika.
Podobieństwo „Letniej nocy” do „To” naraża ją na porównania z jednym z najlepszych horrorów, które powstały, ale poza tym w żaden sposób nie obniża jej oceny. Książka Simmonsa sprawdza się doskonale we wspomnianej warstwie obyczajowej, ale wcale nie gorzej prezentuje się jako horror. Autor wynajduje zbiorowe lęki i wyłamuje się wielu stereotypom opowieści grozy, co w połączeniu z obrazowym stylem pisania daje wyśmienity efekt – książka, w przeciwieństwie do wielu horrorów, potrafi przestraszyć. Kto wie, czy „Letnia noc” nie jest najlepszą wydaną w tym roku opowieścią grozy na jałowym rynku polskim, a już z pewnością bije na głowę najnowsze produkcje Kinga.
Jeśli chodzi o wady, to chyba trzeba przyczepić się do zakończenia. Jest emocjonujące, ale płaskie… Powieść zdaje się być zapowiedzią czegoś oryginalnego, ale odpowiedzi, które autor zostawił na koniec, wypadają mizernie, chyba zabrakło mu pomysłu na interesujące zamknięcie fabuły. Prócz tego Simmonsowi nie udała się jeszcze jedna sztuka, która stawia „Letnią noc” o klasę niżej od „To” – nie potrafił umiejętnie połączyć obu głównych wątków, ponieważ w pewnym momencie horror zaczyna dominować nad całą resztą. „Letnia noc” okazuje się być straszydłem z mocno rozbudowanym, ale w sumie mało znaczącym, tłem obyczajowym, gdy tymczasem u Kinga jedno i drugie od początku do końca tworzy nierozerwalną całość i uzupełnia się nawzajem.
Połowę „To” zajmują opisy perypetii dorosłych już bohaterów. W „Letniej nocy” tego nie ma, braki nadrabia dopiero napisana niedawno kontynuacja „A Winter Haunting”. Ciekawe, czy i tu podobieństwa będą równie liczne. Miejmy nadzieję, że będziemy się mogli o tym wkrótce przekonać.
koniec
21 listopada 2003

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Grzech niedocenienia (ludowej milicji)
Sebastian Chosiński

23 II 2024

Gdybym miał obstawiać, jednak bez groźby utraty postawionej gotówki, stwierdziłbym, że Paweł Borys Henelt napisał „Nieuchwytnego” w 1955 bądź następnym roku i że była to chronologicznie pierwsza jego powieść z majorem MO Wiktorem Zarubą w roli głównej. Mimo to na swój pierwodruk – i to nie w formie książkowej, lecz jako „gazetowiec” na łamach „Słowa Powszechnego” – musiała ona czekać długich siedem lat.

więcej »

PRL w kryminale: Nadmiernie wrażliwy śledczy
Sebastian Chosiński

16 II 2024

Niepohamowane ludzkie namiętności niejednokrotnie stawały się – także w literaturze – przyczyną wielkich tragedii. Zwłaszcza miłosnych. Taki właśnie wątek postanowił rozwinąć w jednej ze swoich „powieści milicyjnych” Artur Morena, pod którym to pseudonimem ukrywał się Andrzej Wydrzyński. Nosi ona tytuł „Arlekin”, a ukazała się – przed ponad półwieczem – w serii Iskier „Ewa wzywa 07…”.

więcej »

PRL w kryminale: „Kopan” i „kwasopran”
Sebastian Chosiński

9 II 2024

Skoro major Wiktor Zaruba, bohater „powieści milicyjnych” Pawła Borysa Henelta, jest jednym z najwybitniejszych przedstawicieli prawa, jakich świat nosi, to i sprawy, którymi się zajmuje, muszą być niezwykłej wagi. W wydrukowanym w 1962 roku na łamach „Słowa Powszechnego” „gazetowcu” „Plany rakiety X-1 zaginęły” próbuje on złapać podstępnych szpiegów, którzy czyhają na genialny polski wynalazek.

więcej »

Polecamy

Pierwsza wojna... czasowa

Stare wspaniałe światy:

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż twórcy

Przeczytaj to jeszcze raz: Kraj strachów dziecinnych
— Dawid Kantor

Umieranie w śniegu
— Anna Nieznaj

Thriller nadprzyrodzony
— Miłosz Cybowski

Czytając (dobre) science fiction
— Daniel Markiewicz

Śmierć na lodach Arktyki
— Tomasz Kujawski

Przeczytaj to jeszcze raz: Między realizmem a fantastyką
— Miłosz Cybowski

Esensja czyta: Grudzień 2012
— Kamil Armacki, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Potwór z Londynu
— Jacek Jaciubek

Esensja czyta: Październik 2012
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady

Esensja czyta: Październik 2011
— Jędrzej Burszta, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Inwazja głupot
— Tomasz Kujawski

Gdzie jest pomysł?
— Tomasz Kujawski

Śmierć na lodach Arktyki
— Tomasz Kujawski

Michael Nyman o wojnie w strugach deszczu
— Tomasz Kujawski

Historia niesie pisarza
— Tomasz Kujawski

O Kingu nijako i biograficznie
— Tomasz Kujawski

Co by było, gdyby…
— Tomasz Kujawski

Byliśmy wieczni
— Tomasz Kujawski

Miasto zbrodni
— Tomasz Kujawski

Zawsze można spróbować od nowa
— Tomasz Kujawski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.