Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Soul Caravan
‹Live 1969›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive 1969
Wykonawca / KompozytorSoul Caravan
Data wydania2006
NośnikCD
Czas trwania37:28
Gatunekjazz, koncert, rock, soul
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Werner Funk, Klaus Briest, Öcki von Brevern, Hansi Fischer, Tim Belbe, Skip van Wyck III
Utwory
CD1
1) My Favorite Things08:37
2) All Green13:15
3) Skipping04:00
4) [Sittin’ On] The Dock of the Bay04:16
5) Lick a Stick07:20
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Portret przemijającej epoki

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj (zachodnio)niemiecki zespół Soul Caravan.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Portret przemijającej epoki

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj (zachodnio)niemiecki zespół Soul Caravan.

Soul Caravan
‹Live 1969›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive 1969
Wykonawca / KompozytorSoul Caravan
Data wydania2006
NośnikCD
Czas trwania37:28
Gatunekjazz, koncert, rock, soul
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Werner Funk, Klaus Briest, Öcki von Brevern, Hansi Fischer, Tim Belbe, Skip van Wyck III
Utwory
CD1
1) My Favorite Things08:37
2) All Green13:15
3) Skipping04:00
4) [Sittin’ On] The Dock of the Bay04:16
5) Lick a Stick07:20
Wyszukaj / Kup
Przełom lat 60. i 70. XX wieku to bezsprzecznie najbardziej wartościowy okres w dziejach muzyki popularnej. Scena rockowa przypominała wówczas gotujący się tygiel, z którego co rusz wydobywały się na powierzchnię, by zacząć żyć na własny rachunek, nowe formacje. Blues mieszał się z hard rockiem, jazz z psychodelią, do muzyki potocznie nazywanej młodzieżową przenikały elementy awangardy i klasyki. Ton światowej kulturze nadawały w tamtym okresie przede wszystkim trzy kraje: Wielka Brytania, Stany Zjednoczone oraz… Niemcy zachodnie, będące ojczyzną – po dziś wywołującego ekscytację starszych fanów – krautrocka. W rubryce „Non Omnis Moriar” wielokrotnie przypominaliśmy już zespoły zza Łaby i znad Renu, które – choć współcześnie nierzadko zapomniane – przed paroma dekadami odcisnęły niezaprzeczalne piętno na historii rocka, jak chociażby Orange Peel, Eloy, Et Cetera, Out of Focus, Guru Guru, Novalis, Dzyan, Wallenstein, Murphy Blend, Hanuman, Ikarus, Pell Mell, Prof. Wolfff czy Emergency. Dzisiaj do tej kolekcji dołącza kolejna grupa – Xhol (i jej – tak, to nie błąd – wcześniejsze inkarnacje).
Historia tej formacji zamyka się w pięciu latach działalności – pomiędzy 1967 a 1972 rokiem. W tym czasie dwukrotnie zmieniała ona nazwę i wydała, nie licząc płyt z archiwaliami opublikowanych w ostatnim czasie, zaledwie cztery albumy. Jedyne, co pozostawało niezmienne, to baza wypadowa zespołu, którą było miasto Wiesbaden, stolica Hesji. Tam właśnie w pierwszych tygodniach 1967 roku trzech Niemców i trzech… Amerykanów powołało do życia grupę Soul Caravan. Byli to: gitarzysta basowy Klaus Briest, saksofoniści Hansi Fischer i Tim Belbe, perkusista Skip van Wyck III oraz dwaj czarnoskórzy wokaliści James Rhodes i Ronnie Swinson. Największy wpływ na muzykę formacji mieli zwłaszcza dwaj ostatni muzycy, zafascynowani artystami soulowymi i rhythmandbluesowymi nagrywającymi dla legendarnej wytwórni Motown Records. W pierwszym repertuarze Soul Caravan znalazło się zresztą wiele coverów twórców zza Oceanu, a i własne piosenki do nich nawiązywały. To soulowo-bluesowe brzmienie zespołu najlepiej słyszalne jest na jego pierwszych wydawnictwach: skierowanych do sprzedaży w końcu grudnia 1967 roku singlu z utworami „So Much Soul” i „Hey Hey Hey, What’s This You’re Doin’, Baby” oraz debiutanckim – i, jak się potem okazało, jedynym w dyskografii – longplayu „Get in High” (wydanym przez CBS Records).
Muzyka zawarta na płycie w niczym nie przypominała późniejszych produkcji grupy, ba! nie sposób nawet określić ją mianem krautrocka (czy rocka w ogóle). Jak więc doszło do tego, że o zespole tym mówimy w kontekście niemieckiej awangardy? Zdecydowały o tym w pewnym sensie przemiany społeczne i polityczne, które przetoczyły się przez świat zachodni wiosną 1968 roku. Muzycy Soul Caravan zdali sobie wówczas sprawę z tego, że ich twórczość jest z lekka anachroniczna. Że nie przystaje do coraz bardziej psychodelicznej epoki, w której artyści rockowi napędzają się narkotykami takimi, jak LSD czy haszysz. Postanowili więc w szybkim tempie nadrobić zaległości, co wywołało kilkumiesięczne burze personalne. W ich efekcie z grupą pożegnali się kolejno Swinson i Rhodes, a zasilili ją klawiszowiec Öcki (a właściwie Gerhard Egmont) von Brevern oraz gitarzysta Werner Funk. Zmianie zaczął ulegać także styl formacji; do tego stopnia, że wiosną 1969 roku muzycy postanowili wystartować pod nowym (przynajmniej częściowo) szyldem – odrzucili słówko „Soul”, a zastąpili je „Xhol” (co można rozumieć jako jednosylabową zbitkę „ex-soul”). Jak to przepoczwarzenie wyglądało? W dużym stopniu obrazuje je wydany dekadę temu przez specjalizującą się w archiwaliach wytwórnię Garden of Delights album „Live 1969”.
Koncert, który znalazł się na płycie, został zarejestrowany prawdopodobnie na początku 1969 roku w jednym z klubów rozrywkowych dla żołnierzy amerykańskich (nawet nie ma pewności, czy było to w Wiesbaden, czy w jakimś innym mieście Republiki Federalnej Niemiec). Zachował się też jedynie we fragmencie – mimo to, z uwagi na wysoki walor archiwalny, zdecydowano się go upublicznić. Portretuje on grupę Soul Caravan na artystycznym rozdrożu: rozstali się z nią już Rhodes i Swinson, ale muzycy wciąż jeszcze byli wierni narzuconej przez nich stylistyce. Choć, gwoli ścisłości, należy podkreślić, że słyszalne są już pewne zapowiedzi wolty artystycznej, która dokonała się w drugiej połowie 1969 roku. Płytę otwiera, pochodząca ze słynnego broadwayowskiego musicalu „Dźwięki muzyki” Richarda Rodgersa i Oscara Hammersteina II, piosenka „My Favorite Things”, którą w tamtym czasie mieli także w swoim repertuarze tacy wykonawcy, jak John Coltrane czy Bill Evans. Soul Caravan wykonało tę kompozycję w wersji instrumentalnej – i trzeba przyznać, że wyszło im to doskonale. Piękna, zagrana na jazzowo, balladowa melodia oparta została o dialog dwóch saksofonów – sopranowego (Hansi Fischer) i tenorowego (Tim Belbe), ale swoje trzy grosze dorzucił również gitarzysta, chociaż uczciwie przyznać należy, że solówka Wernera Funka bardziej przypomina muzykę beatową niż klasyczny rock.
Ponad trzynastominutowe „All Green” to kompozycja zespołowa, mocno zabarwiona soulem i jazzem. Na plan pierwszy ponownie wybijają się, niekiedy grające unisono, dęciaki; pozostałe instrumenty zepchnięte są na dalszy plan, choć to wrażenie może być wywołane akurat także nie najlepszej jakości dźwiękiem. Początkowo muzycy starają się lekko kołyszącym rytmem ukoić publikę, z czasem jednak proponują ostrzejsze brzmienia – Skip van Wyck mocniej uderza w bębny, a Funk serwuje jazzrockową partię na gitarze. W finale wszystko zostaje spięte klamrą, następuje powrót do granej na otwarcie melodii, co oznacza, że Fischer i Belbe ponownie grają w duecie ten sam temat. „Skipping” to, jak można się domyśleć, kilkuminutowy solowy popis perkusisty (tytuł pochodzi od jego pseudonimu), podczas którego udowadnia on, że jest nadzwyczaj sprawnym muzykiem. W „(Sittin’ On) The Dock of the Bay” – utworze z repertuaru Otisa Reddinga – Soul Caravan powracają na przetarty już wcześniej soulowy szlak, a pomaga im w tym bliżej nieznany czarnoskóry wokalista o imieniu Leon. Co ciekawe, wokal słychać także w ostatnim na płycie „Lick a Stick”, który jest przeróbką „Licking Stick – Licking Stick” z repertuaru Jamesa Browna. Podobnie jak w oryginale, dużo tu funkowego groove’u; wartością dodaną jest natomiast rozbudowane solo saksofonu sopranowego.
„Live 1969” należy rozpatrywać przede wszystkim w kontekście archiwalnym, jako portret pewnej, odchodzącej w przeszłość, epoki. To także zapis narodzin – dodajmy: dość bolesnych – jednej z legend krautrocka. Krótko potem Soul Caravan przeistoczył się w Xhol Caravan, porzucając niemal całkowicie ów soulowo-jazzowy balast, jednocześnie stawiając na psychodelię i rockową awangardę. Ale o tym okresie w dziejach zespołu przeczytacie następnym razem.
koniec
11 czerwca 2016
Skład:
Werner Funk – gitara elektryczna
Klaus Briest – gitara basowa
Öcki von Brevern – organy Hammonda
Hansi Fischer – saksofon sopranowy
Tim Belbe – saksofon tenorowy
Skip van Wyck III – perkusja
gościnnie:
Leon – śpiew

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pink Floyd w XXI wieku: Wyjść poza oczekiwania
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

6 VII 2022

W XXI wieku zespół Pink Floyd praktycznie przestał istnieć. Panowie jeśli już nagrywali, to raczej na swój rachunek, a o koncertach mowy być nie mogło. Niemniej fani niemal co roku są uszczęśliwiani kolejnymi albumami sygnowanymi nazwą formacji. Dziś jednak skupimy się na ostatnim, jak dotąd, solowym materiale autorskim gitarzysty grupy Davida Gilmoura „Rattle That Lock” z 2015 roku.

więcej »

Non omnis moriar: Podejście numer dwa
Sebastian Chosiński

2 VII 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi (i ostatni) album norweskiej formacji jazzrockowej Moose Loose.

więcej »

Pink Floyd w XXI wieku: Ich pierwszy rhythm’n’blues
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

29 VI 2022

W XXI wieku zespół Pink Floyd praktycznie przestał istnieć. Panowie jeśli już nagrywali, to raczej na swój rachunek, a o koncertach mowy być nie mogło. Niemniej fani niemal co roku są uszczęśliwiani kolejnymi albumami sygnowanymi nazwą zespołu. Na przykład EP „1965: Their First Recordings” z 2015 roku.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.