Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj to jeszcze raz Sam: Hardkorowa terapia

Esensja.pl
Esensja.pl
Jaka jest wasza najbardziej traumatyczna kołysanka z dzieciństwa? Dla mnie to bezapelacyjnie „Na Wojtusia z popielnika”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Hardkorowa terapia

Jaka jest wasza najbardziej traumatyczna kołysanka z dzieciństwa? Dla mnie to bezapelacyjnie „Na Wojtusia z popielnika”.
Choć wydaje się, że „Na Wojtusia z popielnika” jest utworem tak zakorzenionym w naszej tradycji, że trudno wskazać dziś jego autora, tak na prawdę dotyczy to jedynie melodii. Sam tekst bowiem jest autorstwa Janiny Porazińskiej i oryginalnie nosi nazwę „Bajka iskierki”. Ukazał się w zbiorze „W wojtusiowej izbie” z 1925 roku. Inspirowany został życiem dzieci na wsi pod koniec XIX wieku. Stąd jej ludowy charakter. Tematem kołysanki są historie iskierek, które zapewniają, że opowiedzą Wojtusiowi długie bajki, ale szybko gasną. Wreszcie chłopczyk przestaje im wierzyć.
Nie wiem, czy to sprawa tekstu, który pozostawia nas w niepewności, co z tym grajkiem i królewną, oraz babą Jagą i domkiem z masła, czy jego aura przemijania, a może nostalgiczna, melancholijna melodia, niemniej całość ma w sobie coś przerażającego. W przeciwieństwie do większości kołysanek, które mają uspokoić nerwy, po tym utworze zawsze czułem się, niczym po maratonie kina grozy (choć do zaliczenia pierwszego horroru). Do dziś mam ciarki niepokoju, kiedy słyszę tę melodię. Chyba, że wykonuje ją zespół Materia.
Formacja ta pochodzi ze Szczecinka i jest reprezentantem technicznego hardcore’u. Jej największym komercyjnym sukcesem okazał się udział w polskiej edycji „Must Be The Music. Tylko muzyka”. W 2013 roku udało jej się zająć drugie miejsce, co zaowocowało możliwością nagrania płyty „We are Materia”. Przy okazji okazało się, że największą fanką Materii jest mama braci, tworzących trzon formacji. Jej reakcja na ich bezkompromisową i agresywną muzykę była rozczulająca. W ramach show chłopaki zagrali swoją wersję „Na Wojtusia z popielnika”, którą sprawili, że nieco wyleczyłem się z traumy związanej z tą kołysanką. Jeśli ktoś ma tak, jak ja, polecam tę hardcore’ową terapię.
koniec
21 sierpnia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie przegap: Luty 2021
Esensja

28 II 2021

Lutowe mrozy nie przeszkodziły nam w pisaniu recenzji.

więcej »

Non omnis moriar: Niech was nie zmiecie fala
Sebastian Chosiński

27 II 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi album solowy francuskiego pianisty jazzrockowego Benoît Widemanna.

więcej »
Credit: Simon Fowler<br/>fot. howardjones.com

A pamiętacie…: Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
Wojciech Gołąbowski

24 II 2021

Jak na kompozytora i piosenkarza, mającego na koncie trzynaście albumów studyjnych, dziewięć kompilacyjnych i trzy koncertowe, aktywnego na scenie nieprzerwanie od 1983 roku i występującego z wieloma gwiazdami, Howard Jones pozostaje u nas osobą zadziwiająco mało znaną.

więcej »

Polecamy

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?

A pamiętacie…:

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Robbie Nevil – takie jest życie
— Wojciech Gołąbowski

Paper Lace – Billy bohater w noc zgonu Chicago
— Wojciech Gołąbowski

Yvonne Elliman – Maria z Magdali od Bee Geesów i Claptona
— Wojciech Gołąbowski

Irene Cara – cóż za uczucie!
— Wojciech Gołąbowski

John Parr – widzę nowy horyzont
— Wojciech Gołąbowski

Feargal Sharkey – od punka do orderu
— Wojciech Gołąbowski

Całuski dla mnie
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Świat już nigdy nie będzie taki sam
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Indie obnażają kły
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Komiks o zapachu mrocznych bagien
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Weekendowa Bezsensja: 40 najgorszych okładek płyt 2020 roku i bonus
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kobiety Petera Parkera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jean Grey i jajo Feniksa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 największych muzycznych rozczarowań 2020 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

30 najlepszych płyt 2020 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Thanos menelem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 utworów Püdelsów w hołdzie Andrzejowi „Püdlowi” Bieniaszowi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.