Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

A pamiętacie…: Całuski dla mnie

Esensja.pl
Esensja.pl
Brytyjską piosenkę „Save Your Kisses for Me”, która w 1976 roku wygrała konkurs Eurowizji, coverowało następnie ok. 40 artystów. Co się stało z zespołem Brotherhood Of Man, który ją skomponował i wykonał?

Wojciech Gołąbowski

A pamiętacie…: Całuski dla mnie

Brytyjską piosenkę „Save Your Kisses for Me”, która w 1976 roku wygrała konkurs Eurowizji, coverowało następnie ok. 40 artystów. Co się stało z zespołem Brotherhood Of Man, który ją skomponował i wykonał?
Tekst piosenki jest na pozór banalny. On chce, a właściwie musi iść do pracy, Ona wciąż go zatrzymuje w drzwiach, płacze i obcałowuje, On tłumaczy, że ją kocha, że wkrótce wróci, że będzie odliczał każdą sekundę do powrotu… I gdy się wydaje, że wiemy już wszystko, następuje – jak w najlepszych short storiestwist wywracający całe nasze zrozumienie. Bo Ona ma… trzy latka.
Mając w domu roześmianą trzyletnią córeczkę, jestem wielkim fanem tego przeboju.
Grupa Brotherhood Of Man powstała w 1969 roku z inicjatywy producenta muzycznego Tony’ego Hillera. Początkowo miała różne składy, złożone z muzyków sesyjnych. Ostateczny czteroosobowy skład (Martin Lee, Lee Sheriden, Nicky Stevens i Sandra Stevens – zbieżność nazwisk przypadkowa) został ustalony dopiero w roku 1973, po wydaniu kilku przebojów.
Z początkiem roku 1976 Hiller zdecydował się pchnąć utwór skomponowany na drugi album zespołu (przez niego samego oraz Martina Lee i Lee Sheridena) do konkursu A Song For Europe, brytyjskich eliminacji do Eurowizji. 25 lutego utwór ten wygrał konkurs, w związku z czym w marcu został wydany na singlu, który na dwa tygodnie przed samą Eurowizją wylądował na pierwszym miejscu listy przebojów (sprzedaży). 3 kwietnia grupa wystąpiła w Holandii, ubrana na czerwono, biało i czarno, do śmieszącej dzisiaj, prostej choreografii… i odniosła bezapelacyjne zwycięstwo.
Piosenka stała się przebojem na całym świecie, w wielu krajach zajmując pierwsze miejsca. Singiel sprzedał się w ponad sześciu milionach kopii (globalnie) i – wedle Wikipedii powołującej się na publikację z 2007 roku – pozostaje najlepiej sprzedającym się zwycięzcą Eurowizji w całej jej historii.
Grupa kontynuowała swą działalność, wydając kolejne single i albumy, które jednak nie zdobywały tak wielkiej popularności, mimo podobieństwa swych utworów do przebojów śpiewanych przez zespół ABBA (zwyciężczyni Eurowizji w 1974). Większą sławę odniosły jedynie „Angelo” z 1977 (krytykowany za podobieństwo do „Fernando”) oraz „Figaro” z 1978 roku. Kolejne albumy nie trafiały jednakże na czołówki list przebojów, niektóre były wydawane wręcz tylko w innych krajach (np. „Good Fortune” w Australii).
W latach 80. wydawnictwo Warwick namówiło zespół do wydania składanki coverów innych autorów, klasycznych przebojów. „Sing 20 Number One Hits” było powrotem Brotherhood Of Man na listy przebojów – ale na krótko i nie ze swoim repertuarem.
W 1982 roku Lee Sheriden opuścił grupę, by skupić się na karierze naukowej (muzycznej). W zastępstwie za niego Hiller namówił innego kompozytora, Barry’ego Uptona, by dołączył do składu. Rok później skomponowali utwór na kolejną edycję A Song For Europe, ale ponieważ chcieli zostać zapamiętani jako zwycięzcy, utwór wykonała inna grupa – i przegrała. Brotherhood Of Men wydała piosenkę na singlu jako swój, nadal koncertowała – lecz w kolejnym roku się rozpadła, kończąc jednocześnie dwunastoletnią współpracę z Hillerem.
W 1985 roku zespół reaktywował się w składzie z Sheridenem na potrzeby występu w TV, po czym zdecydował się kontynuować swą działalność, pozostawiając samym sobie kwestie menedżerskie. Nagrali kilka albumów (w tym koncertowe), które dostępne były jedynie w trakcie ich koncertów. W 2002 roku wpadli na pomysł nowego show o nazwie „The Seventies Story”, stanowiącym przekrój muzyki lat 70. (cudzej oraz własnej), uzupełniony o narrację. Wydali też płytę pod tym samym tytułem, z utworami granymi podczas show. Dwa lata później światło dzienne ujrzało ich przerwsze DVD z zapisem koncertowych wersji ich przebojów.
W 2006 roku wystąpili na duńskiej gali 50-lecia Eurowizji, gdzie zostali wybrani do piątki eurowizyjnych przebojów wszech czasów. Wciąż koncertują wraz z grupą Bucks Fizz (zwycięzcy Eurowizji dla Wielkiej Brytanii z roku 1981), grając zarówno „The Seventies Story”, jak i własne utwory.
koniec
17 listopada 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Prawdziwych artystów znać po tym, jak wieńczą
Sebastian Chosiński

17 IV 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj piąty „solowy” album amerykańskiego jazzrockowego duetu John Lee i Gerry Brown z udziałem między innymi Duńczyków Kennetha Knudsena i Pallego Mikkelborga.

więcej »
Fot. anniversaire-celebrite.com

A pamiętacie…: Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
Wojciech Gołąbowski

14 IV 2021

Aktor, gitarzysta i piosenkarz aktywny na scenie od roku 1966, wydał do tej pory kilkanaście albumów studyjnych, znany jest przede wszystkim z dwóch przebojów cudzego autorstwa.

więcej »

Non omnis moriar: Powrót na Stary Kontynent
Sebastian Chosiński

10 IV 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj album amerykańskiego jazzrockowego duetu John Lee i Gerry Brown nagrany z towarzyszeniem amerykańskiego pianisty Stu(arta) Goldberga.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Mała Esensja: Przyznać się proszę – kto wrzucił komiks do pralki?
— Wojciech Gołąbowski

Szkoła dorzucania do stosu
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Powrót trudny w dwójnasób
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Grunt to dawkowanie
— Wojciech Gołąbowski

Jak bardzo mnie (nie) znasz?
— Wojciech Gołąbowski

Historia w obrazkach: Gdy dzieci nie słuchają rodziców…
— Wojciech Gołąbowski

Klasycy rocka ostrzegają
— Wojciech Gołąbowski

Ale czemu szaleńca?
— Wojciech Gołąbowski

Biografia kadrami ilustrowana
— Wojciech Gołąbowski

Niesamowita księga
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.