Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 czerwca 2022
w Esensji w Esensjopedii

McCoy Tyner
‹Enlightenment›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEnlightenment
Wykonawca / KompozytorMcCoy Tyner
Data wydania1973
Wydawca Milestone
NośnikWinyl
Czas trwania69:47
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
McCoy Tyner, Azar Lawrence, Jooney Booth, Alphonse Mouzon
Utwory
Winyl1
1) Presenting01:20
2) Enlightenment, Part 1: Genesis (10:04)
3) Enlightenment, Part 2: The Offering (04:00)
4) Enlightenment, Part 3: Inner Glimpse (10:06)
5) Presence10:36
Winyl2
1) Nebula09:41
2) Walk Spirit, Talk Spirit24:07
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: W nowym wydaniu – na festiwalowej scenie

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj czwarte (a pierwsze koncertowe) podejście do dyskografii amerykańskiego pianisty jazzowego McCoya Tynera.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: W nowym wydaniu – na festiwalowej scenie

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj czwarte (a pierwsze koncertowe) podejście do dyskografii amerykańskiego pianisty jazzowego McCoya Tynera.

McCoy Tyner
‹Enlightenment›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEnlightenment
Wykonawca / KompozytorMcCoy Tyner
Data wydania1973
Wydawca Milestone
NośnikWinyl
Czas trwania69:47
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
McCoy Tyner, Azar Lawrence, Jooney Booth, Alphonse Mouzon
Utwory
Winyl1
1) Presenting01:20
2) Enlightenment, Part 1: Genesis (10:04)
3) Enlightenment, Part 2: The Offering (04:00)
4) Enlightenment, Part 3: Inner Glimpse (10:06)
5) Presence10:36
Winyl2
1) Nebula09:41
2) Walk Spirit, Talk Spirit24:07
Wyszukaj / Kup
Choć był Amerykaninem, McCoy Tyner doskonale znał Europę Zachodnią – jeszcze za czasów Kwartetu Johna Coltrane’a, w latach 1961 i 1962, odbył dwie długie trasy koncertowe, obejmujące między innymi Francję, Danię, Szwecję, Finlandię, Austrię oraz Republikę Federalną Niemiec (wraz z Berlinem Zachodnim). W późniejszych latach również wracał na Stary Kontynent, tym razem jako lider własnego zespołu. Jednym z najgłośniejszych okazał się występ, jaki kwartet Tynera dał podczas – organizowanego od 1967 roku – Montreux Jazz Festival w Szwajcarii. Choć polscy fani zapewne woleliby, aby za takowy uchodził o rok późniejszy występ (tym razem w składzie pięcioosobowym) podczas warszawskiego Jazz Jamboree ’74. Tyle że ten pierwszy doczekał się rejestracji w formie dwupłytowego albumu, a po tym drugim pozostał jedynie jeden winylowy krążek Polskich Nagrań, na dodatek dzielony na pół z grupą Stana Getza. Może gdyby Polacy postarali się bardziej…
Zaproszenie na festiwal w Montreux przyszło do Tynera w artystycznie najlepszym dla niego momencie. W ciągu dwóch poprzednich lat wydał on bowiem płyty, które dzisiaj zaliczane są do najciekawszych i najwybitniejszych w jego bardzo przecież bogatej dyskografii: począwszy od „Sahary” (1972), poprzez „Song for My Lady” (1973), po „Song of the New World” (1973). Organizatorzy imprezy, która w tamtym (i następnym) roku odbywała się w Montreux Music & Convention Centre, nie mogli liczyć jednak na to, że usłyszą wiernie odegrany materiał ze wspomnianych wcześniej wydawnictw. W takim wypadku McCoy musiałby przywieźć do Szwajcarii cały big-band, a na to zwyczajnie nie było środków finansowych. W efekcie na scenie pojawiło się jedynie czterech muzyków: poza Tynerem – perkusista Alphonse Mouzon (który tym samym wieńczył swoją współpracę z McCoyem i otwierał nowy – solowy – rozdział swojej kariery), kontrabasista Jooney Booth (który dołączył do składu podczas sesji do „Song of the New World”) oraz nowy saksofonista – następca Sonny’ego Fortune’a – Azar Lawrence (rocznik 1952), dla którego był to dopiero początek profesjonalnej drogi artystycznej.
Koncert w Montreux miał miejsce 7 lipca 1973 roku. Zarejestrowany „na żywo” materiał został następnie zabrany przez muzyków do Stanów Zjednoczonych – tam poddany miksowi i masteringowi i jeszcze w tym samym roku wydany na płycie przez nowojorską wytwórnię Milestone. Co ciekawe, podczas ponad godzinnego występu grupa zaprezentowała same nowe kompozycje (wszystkie autorstwa lidera), co – patrząc z perspektywy czasu – zasługuje na szczególną pochwałę, ale z punktu widzenia tych, którzy byli wtedy obecni na widowni, zapewne było sporym minusem. Na szczęście rekompensowanym przez możliwość usłyszenia i ujrzenia na własne uszy i oczy muzyka, który już w poprzedniej dekadzie stał się legendą. Tym, który zapowiedział kwartet i przedstawił artystów, był Pierre Lattès – zmarły przed siedmioma laty znany francuski prezenter radiowy, dyskdżokej i dziennikarz muzyczny, wielki miłośnik i propagator jazzu. Nie powinien dziwić fakt, że największymi oklaskami powitani zostali Alphonse i McCoy…
Utworem, od którego kwartet rozpoczął występ, był trwający dwadzieścia cztery minuty, trzyczęściowy „Enlightenment”, mający konstrukcję typową dla dzieł symfonicznych. Część pierwszą suity („Genesis”) otwiera wprowadzenie na scenę – w duetach – poszczególnych instrumentalistów: najpierw słyszymy pianistę wraz z saksofonistą (grających charakterystyczny, zapadający w pamięć motyw), później dochodzą kontrabasista i bębniarz. Po tej „prezentacji” rozpoczyna się pierwszy solowy popis lidera – prawie czterominutową improwizację Tynera kończy powrót Lawrence’a i zagrana przez nich wspólnie repryza tematu z introdukcji. Część druga („The Offering”) to solowy, oddający pełnię możliwości twórczych i odtwórczych jednocześnie, występ McCoya, który płynnie przechodzi do części trzeciej („Inner Glimpse”), najbardziej dynamicznej i energetycznej, znaczonej wirtuozerskimi solówkami na fortepianie i saksofonie (oba instrumenty na przemian wybijają się na plan pierwszy, by następnie ukryć w tle).
Już po tym utworze słuchacze mogli się zorientować, jak istotną różnicę wprowadziło w stylu zespołu odejście Sonny’ego Fortune’a i przyjęcie do składu Azara Lawrence’a. Azar gra zupełnie inaczej, nie jest tak dynamiczny, jego dźwięki są bardziej miękkie i stonowane. O ile Fortune kontynuował freejazzową drogę wytyczoną przez Johna Coltrane’a, o tyle Lawrence podążał ścieżką przetartą przez mistrzów be- i hard-bopu. Jeszcze wyraźniej słychać to w „Presence”, które w całości „zatopione” jest w latach 60. ubiegłego wieku. Tyner gra tu bardzo nastrojowo, ale z wewnętrznym zadziorem. Niekoniecznie kołysze do snu, ale też nie rwie nerwów. Dopiero pod koniec pozwala sobie na nieco więcej szaleństwa w duecie z Azarem. Wielbiciele afro-kubańskich rytmów, obecnych na studyjnych płytach McCoya z początku lat 70., mogli poczuć się w pełni usatysfakcjonowani dopiero, kiedy kwartet zagrał utwór zatytułowany „Nebula”.
Alphonse Mouzon dwoi się tu i troi, a dodatkowo wspomaga go na perkusjonaliach sam Tyner. Ta transowa dynamika zostaje utrzymana do samego końca, mimo że po drodze następuje sporo zmian. Przede wszystkim pojawiają się kolejne popisy solowe pianisty i saksofonisty, ale też – i na to warto zwrócić szczególną uwagę – bębniarza! Całość koncertu wieńczy druga suita (podobnie jak „Enlightenment” trwająca w sumie dwadzieścia cztery minuty) – „Walk Spirit, Talk Spirit”. Zaczyna się nieco usypiająco, od trzyminutowej introdukcji Jooneya Bootha na kontrabasie. Jeśli jednak w tym czasie komuś rzeczywiście udało się przysnąć (w co osobiście nie wierzę), przebudzenie musiał mieć twarde w momencie, gdy do akcji wkroczyli pozostali muzycy. Na tle wcześniejszych kompozycji, ta mogła zaskakiwać optymistycznymi dźwiękami i romantyczno-klasycyzującą partią Tynera na fortepianie. Pod koniec kwartet zatoczył wielkie koło i wrócił do skocznego motywu z pierwszych minut. Trudno byłoby sobie wyobrazić piękniejsze podsumowanie koncertu!
Zdaję sobie jednak sprawę, że dla wielu wielbicieli McCoya Tynera zmiana, jaka dokonała się w obsadzie etatu saksofonisty, mogła być zaskakująca, a może nawet i szokująca. Czym kierował się lider? Może chciał odciąć się od porównań z Kwartetem Coltrane’a i pójść nową drogą, a może nagle zaczęło mu inaczej grać w duszy i stonowany Lawrence bardziej pasował do jego nowej koncepcji niż zadziorny Fortune. A wracając do „Walk Spirit, Talk Spirit”… Ten utwór McCoy zagrał także jesienią następnego roku podczas Jazz Jamboree. Tyle że w innym już składzie: z Lawrence’em i Boothem, ale bez Mouzona, którego zastąpił Wilby Fletcher. Piątym muzykiem na scenie był natomiast brazylijski perkusjonalista Guilherme Franco. Warto odszukać starą płytę Polskich Nagrań i porównać obie wersje!
koniec
2 maja 2020
Skład:
McCoy Tyner – muzyka, fortepian, instrumenty perkusyjne
Azar Lawrence – saksofon sopranowy, saksofon tenorowy
Jooney Booth – kontrabas
Alphonse Mouzon – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Wylęgarnia talentów
Sebastian Chosiński

25 VI 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj debiutancka płyta norweskiej jazzrockowej formacji Moose Loose.

więcej »

Pink Floyd w XXI wieku: Oko z monitora wciąż patrzy
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

22 VI 2022

W XXI wieku zespół Pink Floyd praktycznie przestał istnieć. Panowie jeśli już nagrywali, to raczej na swój rachunek, a o koncertach mowy być nie mogło. Niemniej fani niemal co roku są uszczęśliwiani kolejnymi albumami sygnowanymi nazwą formacji. Dziś jednak skupimy się na reedycji solowego dzieła byłego lidera grupy Rogera Watersa „Amused to Death” z 2015 roku.

więcej »

Non omnis moriar: Siły zmierzone na zamiary
Sebastian Chosiński

18 VI 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jedyna płyta niezwykłego norweskiego kwartetu stworzonego przez Håkona Grafa, Sveinunga Hovensjø, Jona Ebersona oraz Jona Christensena.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.