Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii
Fot. www.cianciodj.it
Fot. www.cianciodj.it

A pamiętacie…: Gazebo – lubię Szopena

Esensja.pl
Esensja.pl
„I like Chopin” był drugim singlem włoskiego piosenkarza i jednym z trzech zaledwie, których popularność wyszła poza granice Italii. Mimo szesnastu nagranych (jak do tej pory) albumów.

Wojciech Gołąbowski

A pamiętacie…: Gazebo – lubię Szopena

„I like Chopin” był drugim singlem włoskiego piosenkarza i jednym z trzech zaledwie, których popularność wyszła poza granice Italii. Mimo szesnastu nagranych (jak do tej pory) albumów.
Fot. www.cianciodj.it
Fot. www.cianciodj.it
Paul Mazzolini urodził się w 1960 roku w libańskim Bejrucie. Dlaczego tam? Ponieważ jego ojciec był dyplomatą, pracującym w ambasadzie. Dzięki temu już jako dziecko poznał też Jordanię, Danię (gdzie w szkole opanował język angielski) i Francję. W młodości był też gitarzystą w Londynie. Naukę ukończył na uniwersytecie w 1983 roku, studiując literaturę francuską.
Ponieważ w tych czasach radiowi didżeje oczekiwali od początkujących wykonawców chwytliwych pseudonimów, Paul sięgnął do… architektury. Gazebo to rodzaj altany ogrodowej, okrągłej lub wielościennej, najczęściej bez ścian, za to fantazyjnie dekorowanej.
Pierwszy singiel Gazebo, „Masterpiece”, wydany został już w 1982 roku. Sięgnął do drugiego miejsca na liście przebojów w ojczuźnie, ponadto piątego w Szwajcarii i trzydziestego piątego w Niemczech (Zachodnich). Rok później światło dzienne ujrzały cztery kolejne single. Z czego pierwszy okazał się być największym hitem artysty.
Utwór „I like Chopin” (skomponowany przez Pierluigiego Giombini, z tekstem Gazebo) zdobył szczyty notowań w Austrii, RFN, Hiszpanii oraz Szwajcarii. Drugie miejsce osiągnął we Francji oraz… Włoszech, trzecie w Belgii, piąte i siódme w Holandii (na dwóch różnych listach). We Francji sprzedaż singla szacowana jest na 614 tysiące egzemplarzy, w Niemczech certyfikowany został złotem, co oznacza ćwierć miliona sprzedanych sztuk. W sumie na całym świecie zakupiono osiem milionów kopii tego utworu. Serwis IMDB wymienia sześć produkcji filmowych, w których wykorzystano „I like Chopin” – w tym filmy dokumentalne.
Tekst piosenki nie ma oczywiście zbyt wiele wspólnego z Szopenem – ot, podmiot liryczny wspomina czyjąś (ukochanej?) wspaniałą, delikatną grę na pianinie, którą on komentował słowami „lubię Szopena” – po czym romantycznie mówi o miłości, deszczowym dniu, pożądaniu i rozbłyskach światla na twarzy. Teledysk z kolei jest fabularyzowaną historią kryminalną, mocno kojarzącą się z ekranizacjami prozy Agaty Christie o Herculesie Poirot.
Fot. twitter.com/GazeboOfficial
Fot. twitter.com/GazeboOfficial
Kolejnym singlem z 1983 roku był „Lunatic”, który dotarł we Włoszech na miejsce #3, w Niemczech na #4, w Szwajcarii na #6 i w Austrii na #13. Żaden z następnych (ponad dwudziestu) nie powtórzył sukcesu tych trzech.
Pierwszy album, zatytułowany po prostu „Gazebo”, wyszedł w tymże 1983 roku. W latach 80. pojawiło się jeszcze pięć kolejnych: „Telephone Mama” (1984), „I Like Chopin” (1985), „Univision” (1985), „The Rainbow Tales” (1987) oraz „Sweet Life” (1989). W kolejnych dekadach piosenkarz ograniczał się do trzech płyt – „Scenes from the News Broadcast” (1991), „Portrait” (1994), „Viewpoint” (1997), „Portrait & Viewpoint” (2000), „Ladies! The Art of Remixage” (2007), „The Syndrone” (2008), „I Like … Live!” (2013), „Reset” (2015), „Wet Wings” (2016), „Italo by Numbers” (2018) – wydając zarówno nowe kompozycje, jak i remiksy, składanki czy albumy koncertowe. Gazebo wciąż koncertuje i nagrywa nowe utwory, Dodatkowo, jest także producentem nagrań innych artystów – w przyszłym roku ma więc spore szanse świętować czterdziestolecie swej ciągłej kariery.
Muszę przyznać, że z uwagi na angielski tekst piosenki oraz enigmatyczny pseudonim artysty, nie kojarzyłem „I like Chopin” z nurtem italo disco. A jednak – faktycznie: zarówno elektroniczne brzmienie, rytm i pochodzenie wykonawcy na to wskazują. Choć jednocześnie autorzy wpisów w Wikipedii nie klasyfikują Gazebo tak jednoznacznie, dodając również wykonywane inne podgatunki: pop oraz italian rock (cokolwiek pod tym pojęciem się kryje).
koniec
31 marca 2021

Komentarze

31 III 2021   18:49:49

Nie będąc wielki fanem italo disco, ale jednak wychowawszy się muzycznie w latach osiemdziesiątych, chciałem tylko zauważyć, że nie wszyscy twórcy tego nurtu pochodzą z Włoch.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Prawdziwych artystów znać po tym, jak wieńczą
Sebastian Chosiński

17 IV 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj piąty „solowy” album amerykańskiego jazzrockowego duetu John Lee i Gerry Brown z udziałem między innymi Duńczyków Kennetha Knudsena i Pallego Mikkelborga.

więcej »
Fot. anniversaire-celebrite.com

A pamiętacie…: Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
Wojciech Gołąbowski

14 IV 2021

Aktor, gitarzysta i piosenkarz aktywny na scenie od roku 1966, wydał do tej pory kilkanaście albumów studyjnych, znany jest przede wszystkim z dwóch przebojów cudzego autorstwa.

więcej »

Non omnis moriar: Powrót na Stary Kontynent
Sebastian Chosiński

10 IV 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj album amerykańskiego jazzrockowego duetu John Lee i Gerry Brown nagrany z towarzyszeniem amerykańskiego pianisty Stu(arta) Goldberga.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Mała Esensja: Przyznać się proszę – kto wrzucił komiks do pralki?
— Wojciech Gołąbowski

Szkoła dorzucania do stosu
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Powrót trudny w dwójnasób
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Grunt to dawkowanie
— Wojciech Gołąbowski

Jak bardzo mnie (nie) znasz?
— Wojciech Gołąbowski

Historia w obrazkach: Gdy dzieci nie słuchają rodziców…
— Wojciech Gołąbowski

Klasycy rocka ostrzegają
— Wojciech Gołąbowski

Ale czemu szaleńca?
— Wojciech Gołąbowski

Biografia kadrami ilustrowana
— Wojciech Gołąbowski

Niesamowita księga
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.