Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii
Fot. discogs.com
Fot. discogs.com

A pamiętacie…: Ryan Paris – słodkie życie

Esensja.pl
Esensja.pl
Ryana Paris wiele łączy z Gazebo: obaj podbili świat śpiewając italo disco, obaj swój największy przebój mieli w 1983 roku – a obie ich najsłynniejsze piosenki skomponowane zostały przez tę samą osobę.

Wojciech Gołąbowski

A pamiętacie…: Ryan Paris – słodkie życie

Ryana Paris wiele łączy z Gazebo: obaj podbili świat śpiewając italo disco, obaj swój największy przebój mieli w 1983 roku – a obie ich najsłynniejsze piosenki skomponowane zostały przez tę samą osobę.
Fabio Roscioli urodził się w 1953 roku w Rzymie. Dorastając, studiował architekturę, gitarę klasyczną i aktorstwo. W Konserwatorium Muzycznym Frosinone był członkiem dużej orkiestry jazzowej, w gimnazjum Virgilio nauczycielem muzyki a w szkole muzyki ludowej Testaccio – profesorem gitary. W latach 70. wystąpił w kilku filmach science fiction Alfonso Brescia: „Anno zero – Guerra nello spazio”, „Battaglie negli spazi stellari” oraz „La guerra dei robot”.
W latach 80. pasja do muzyki pchnęła go także w kierunku jej wykonywania. Tekst jego pierwszego singla napisał Paul Mazzolini, czyli Gazebo, a kompozycja pochodziła od twórcy wielkiego hitu tegoż, czyli od Pierluigiego Giombini.
Pierluigi wspominał, że pomysł napisania utworu bazującego na tytule filmie „Dolce vita” wyszedł od Gazebo, a ponieważ sam był wielkim fanem twórczości Federico Felliniego, chętnie na to przystał. Gdy skomponował melodię, Gazebo dopisał tekst. W tym też czasie Giombini nawiązał kontakt z Fabio – i sprawa nabrała rozpędu. Po kilkunastu dniach utwór został nagrany w tym samym studiu, skąd niewiele wcześniej wyszło „I like Chopin”.
Fot. discogs.com
Fot. discogs.com
Roscioli z kolei wspomina, że gry przygotowywał się na pierwszy Rock Italian Festival w 1982 roku, jego klawiszowiec został powołany do rocznej służby wojskowej. Rozglądając się za zastępstwem, poznał Pierluigiego. Gdy przyniósł mu kilka swoich kawałków, śpiewanych po włosku, ten odrzekł, że „robi tylko po angielsku”, puszczając mu „Masterpiece” i „You Are A Danger”, w tym czasie będące na drugim i piąty miejscu listy przebojów. Fabio obiecał więc dostarczyć mu utwór z angielskim tekstem – i jeszcze tego wieczora go skomponował. Gdy trzy dni później zaprezentował go Giombiniemu, zaczęli wspólnie nad nim pracować. Aż ni stąd, ni zowąd kompozytor mówi „napisałem dla ciebie nową piosenkę, ale nie rockową” – i puścił Fabio „Dolce vita”. Ten miał aż podskoczyć z radości, tak bardzo mu się spodobała.
Przebój italo disco zdobył szczyty notowań w Belgii, Hiszpanii, Holandii (Dutch Top 40 oraz Single Top 100) a także Eurochart Hot 100. Drugie miejsce zajął w Austrii, Irlandii, Norwegii i Szwecji, trzecie w RFN, RPA i Szwajcarii. W pierwszej dziesiątce zmieścił się również we Francji, Włoszech i Wielkiej Brytanii. Teledysk nakręcony został w Paryżu, ale nie porywa ani oryginalnością, ani wykonaniem – gdyby nie wcześniej przeczytana informacja o wystepach w kilku filmach, nie posądziłbym artysty o jakikolwiek talent aktorski.
Mimo to rok później występuje w kolejnych dwóch filmach; obok „La bella Otero” jest to także słynne „Pewnego razu w Ameryce” w reżyserii Sergia Leone (m.in. z Robertem DeNiro). Jednak wydaje się, że nie zagrał tu większej roli – nie został nawet wymieniony…
Fot. discogs.com
Fot. discogs.com
Nagrywa więc i śpiewa dalej – wydaje dwa single w 1984, po jednym w ‘85, ‘88, ‘92, ‘93, ‘94, ‘95, ‘97. Robi też w branży inne rzeczy – w latach 1999-2000 produkuje 6 piosenek dla Coca Coli, ale przede wszystkim skupia się na kompozycji, na nauce gry na gitarze elektrycznej (był profesorem śpiewu oraz gitary klasycznej i brazylijskiej) a także na produkcji muzycznej w swoim studiu nagraniowym – najpierw we Frankfurcie nad Menem i Rzymie, potem w Moguncji, a następnie w Wenecji.
Pierwsza dekada XXI wieku przynosi pierwsze albumy piosenkarza od debiutanckiego „Ryan Paris” z 1984 roku: „The Best Of” (2002), „I Successi” (2000), „Dolce vita” (2004), „Let’s Do It Together” (2004) oraz „Don’t Let Me Down” (również 2004). Z kolei drugą dekadę wita komponując, produkując i wydając swoje nowe single: dwa w 2010, po jednym w kolejnych dwóch latach, cztery w ‘13, trzy w ‘15, jeden w ‘16 i dwa w ‘17, w tym „Dolce Vita 2017” zaśpiewaną po katalońsku, z przeznaczeniem na cel charytatywny. Płyta CD z tą piosenką – „La Marato 2017” – trafiła do Księgi Rekordów Guinessa za sprzedaż 250 tysięcy egzemplarzy jednego dnia.
W 2016 roku wydaje również podwójną płytę CD „You are my Life”. A po 25 latach nieobecności w Rzymie, wracając tam otrzymuje nagrodę „Romanista Vip”.
koniec
7 kwietnia 2021

Komentarze

07 IV 2021   16:14:10

Teledysk super :-)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Prawdziwych artystów znać po tym, jak wieńczą
Sebastian Chosiński

17 IV 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj piąty „solowy” album amerykańskiego jazzrockowego duetu John Lee i Gerry Brown z udziałem między innymi Duńczyków Kennetha Knudsena i Pallego Mikkelborga.

więcej »
Fot. anniversaire-celebrite.com

A pamiętacie…: Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
Wojciech Gołąbowski

14 IV 2021

Aktor, gitarzysta i piosenkarz aktywny na scenie od roku 1966, wydał do tej pory kilkanaście albumów studyjnych, znany jest przede wszystkim z dwóch przebojów cudzego autorstwa.

więcej »

Non omnis moriar: Powrót na Stary Kontynent
Sebastian Chosiński

10 IV 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj album amerykańskiego jazzrockowego duetu John Lee i Gerry Brown nagrany z towarzyszeniem amerykańskiego pianisty Stu(arta) Goldberga.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Mała Esensja: Przyznać się proszę – kto wrzucił komiks do pralki?
— Wojciech Gołąbowski

Szkoła dorzucania do stosu
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Powrót trudny w dwójnasób
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Grunt to dawkowanie
— Wojciech Gołąbowski

Jak bardzo mnie (nie) znasz?
— Wojciech Gołąbowski

Historia w obrazkach: Gdy dzieci nie słuchają rodziców…
— Wojciech Gołąbowski

Klasycy rocka ostrzegają
— Wojciech Gołąbowski

Ale czemu szaleńca?
— Wojciech Gołąbowski

Biografia kadrami ilustrowana
— Wojciech Gołąbowski

Niesamowita księga
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.