Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 9 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Strave, Serge Bringolf
‹Vision›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułVision
Wykonawca / KompozytorStrave, Serge Bringolf
Data wydania1981
Wydawca Omega Studio
NośnikWinyl
Czas trwania35:48
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Serge Bringolf, Mano Kuhn, Alain Eckert, Philippe Geiss, Denis Petithory, Bertrand Eck, Claude Boussard, Alain Lecointe, Emmanuel Séjourné
Utwory
Winyl1
1) Vision10:18
2) Plus I02:05
3) Plus II07:52
4) Plus III02:27
5) Ma-Ho. Penata13:10
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Utopijna wizja ambitnego Alzatczyka

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj solowy album francuskiego perkusisty Serge’a Bringolfa i zespołu Strave.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Utopijna wizja ambitnego Alzatczyka

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj solowy album francuskiego perkusisty Serge’a Bringolfa i zespołu Strave.

Strave, Serge Bringolf
‹Vision›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułVision
Wykonawca / KompozytorStrave, Serge Bringolf
Data wydania1981
Wydawca Omega Studio
NośnikWinyl
Czas trwania35:48
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Serge Bringolf, Mano Kuhn, Alain Eckert, Philippe Geiss, Denis Petithory, Bertrand Eck, Claude Boussard, Alain Lecointe, Emmanuel Séjourné
Utwory
Winyl1
1) Vision10:18
2) Plus I02:05
3) Plus II07:52
4) Plus III02:27
5) Ma-Ho. Penata13:10
Wyszukaj / Kup
To nigdy nie był artysta z pierwszych stron gazet. Nigdy nie brylował w mediach. Jego nazwisko nawet najwytrawniejszym znawcom rockowej i jazzowej muzyki francuskiej z lat 70. i 80. ubiegłego wieku może wydawać się obce. Pochodził z Alzacji, a swoje życie artystyczne związał ze Strasburgiem. Początkowo uczył się gry na saksofonie, ale później, gdy założył swój pierwszy zespół – nazwany Utopie – przerzucił się na perkusję. Widocznie chciał być jak Christian Vander, który ukształtował jego gust muzyczny. Grupa, mimo zmian personalnych, przetrwała do 1979 roku; nie pozostawiła po sobie jednak żadnej płyty. Czas dla awangardowo-progresywnego jazz-rocka, który nad Sekwaną i Loarą określano mianem Zeuhlu, nie był wtedy zbyt łaskawy. Nawet Magmie zdarzało się w tym okresie zawieszać działalność.
Po ostatecznym pogrzebaniu Utopie Serge Bringolf nie zakończył jednak kariery, lecz otworzył jej nowy rozdział – zaczął działać pod własnym nazwiskiem. Skompletował nowy zespół i nagrał podwójny album zatytułowany „Strave” (1980). Nazwiska towarzyszących mu muzyków dzisiaj mogą wydawać się enigmatyczne. Byli to: saksofonista Philippe Gisselman, puzonista Pascal Beck, trębacz Jean Gobinet, fleciści Mary Cherney i Jürgen Roth, skrzypek Mickäel Nick, wibrafonista Richard Muller, basista François Grillot oraz udzielająca się wokalnie Mano Kuhn. Płyta nie podbiła rynku, ale to właśnie dzięki niej na Serge’a zwrócił uwagę – związany jeszcze w tamtym czasie z awangardową formacją Art Zoyd – gitarzysta Alain Eckert. Obaj panowie nawiązali współpracę, której owocami były dwa longplaye: solowy debiut Eckerta („Alain Eckert Quartet”, 1981) oraz drugie wydawnictwo Bringolfa („Vision”, 1981).
Po wydaniu „Strave” grupa akompaniująca Serge’owi rozpadła się. Przy liderze pozostała jedynie wokalistka Mano Kuhn. Nowy skład Bringolf oparł częściowo na muzykach Kwartetu Eckerta (sam Eckert i basista Alain Lecointe) oraz członkach jazzrockowego St Erhart (saksofonista Philippe Geiss, wibrafonista Emmanuel Séjourné i basista Claude Boussard), którzy rok wcześniej wzięli udział w nagraniu albumu „Paprika”. Do tego doszło jeszcze dwóch dodatkowych członków sekcji dętej – trębacz Denis Petithory oraz kornecista Bertrand Eck – i formacja była gotowa. Formacja, której lider postanowił nadać nazwę… Strave, podkreślając tym samym, że choć rozdział jest nowy, to jednak wciąż mamy do czynienia z tą samą opowieścią. Latem 1981 roku – dokładnie pomiędzy 19 a 23 lipca – dziewięcioosobowy zespół zamknął się w strasburskim studiu Omega i zarejestrował materiał, który kilka miesięcy później ujrzał światło dzienne pod tytułem „Vision” (wydała go ta sama firma, która zawiadywała studiem nagraniowym).
Wsłuchując się w „Vision”, naprawdę nietrudno dostrzec nawiązania do klasycznych wydawnictw Magmy. Bringolf, pełniący nie tylko obowiązki perkusisty i wokalisty, ale również kompozytora całego materiału i jego aranżera, prezentuje to samo podejście do materii muzycznej co Christian Vander. Korzysta z tych samych inspiracji: od klasycznej awangardy, poprzez free jazz, aż do rocka progresywnego. Słowem: „Wizja” Serge’a to Zeuhl w najczystszej postaci. Wzorzec, który można by umieścić – obok płyt Magmy – w Międzynarodowym Biurze Wag i Miar w Sèvres pod Paryżem. Czy to źle? Dla fanów zespołu Vandera na pewno nie. Zwłaszcza że utwory zawarte na krążku nie brzmią wcale jak popłuczyny po „Mekanïk Destruktïw Kommandöh” (1973), „Köhntarkösz” (1974) czy „Üdü Wüdü” (1976). Brzmią natomiast jak ich pełnoprawna kontynuacja. Z „magmowym” znakiem jakości.
Płytę otwiera ponad dziesięciominutowa kompozycja tytułowa, w której dzieje się tyle, że zawartymi w niej pomysłami można by obdzielić kilka innych albumów wykonawców spod znaku jazzu i rocka. Po delikatnej perkusyjnej introdukcji, w czasie której do Bringolfa dołącza jeszcze Séjourné na marimbie, pojawiają się klasycznie „magmowe” wokalizy – żeńska (Mano Kuhn) i męska (wzorem Vandera jest to sam Serge), które przynajmniej w tym fragmencie czynią „Vision” utworem z pogranicza fusion i world music (nieco w stylu ówczesnego Embryo). W dalszej części do snucia opowieści zgrabnie zostaje zaproszona przez lidera sekcja dęta, która przemawiając jednym głosem, na razie bardzo subtelnie wspiera pozostałych. Ostatnie minuty kompozycji to z kolei popisy solowe: perkusisty, saksofonisty, wibrafonisty, trębacza i dwukrotnie gitarzysty. Jak widać, Bringolf zadbał o to, aby żaden z jego współpracowników nie poczuł się pominięty.
Stronę A albumu uzupełniają jeszcze dwa numery: krótki, dwuminutowy „Plus I” to prezentacja grającej unisono powłóczyste akordy sekcji dętej, natomiast niemal ośmiominutowy „Plus II” to już utrzymany w wolnym tempie, ale za to z wieloma improwizacjami typowy Zeuhl. Ścieżki kolejnych instrumentów nakładają się na siebie, dzięki czemu rośnie napięcie, a faktura utworu robi się z minuty na minutę gęstsza. Dokończeniem tej sekwencji jest kolejna miniatura – „Plus III” – którą siłą rzeczy trzeba było przenieść na stronę B. W niej z kolei więcej jest rocka niż jazzu, swoje robią też szybsze tempo i wyeksponowana gitara Alaina Eckerta. Na zamknięcie wydawnictwa Serge wybrał najdłuższą ze wszystkich kompozycję – „Ma-Ho. Penata”. I jest to kolejny przykład wywodzącego się z tradycji Magmy Zeuhlu: rozwiązania charakterystyczne dla współczesnej awangardy wpisują się we freejazzowe podziały rytmiczne i podlane są psychodelicznym rockowym transem. Nawet w tych momentach, kiedy robi się bardziej melodyjnie, zespół nie przestaje zaskakiwać.
Żałować można jedynie, że Bringolf i Strave pozostawili po sobie tylko tę jedną płytę studyjną. Wydany dwa lata później krążek „Live” to już bowiem trochę inna bajka. Dość powiedzieć, że skład zespołu został ponownie przewrócony do góry nogami…
koniec
22 maja 2021
Skład:
Serge Bringolf – perkusja, instrumenty perkusyjne, wokalizy, muzyka, aranżacje

oraz
Mano Kuhn – wokalizy
Alain Eckert – gitara elektryczna
Philippe Geiss – saksofon
Denis Petithory – trąbka
Bertrand Eck – róg
Claude Boussard – gitara basowa
Alain Lecointe – gitara basowa
Emmanuel Séjourné – marimba, wibrafon

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Stulecie Stanisława Lema: Pogrzeb pośród mgławic
Mieszko B. Wandowicz

2 XII 2021

Ani myślę oceniać płyty ni całej twórczości. Od dekady pisuję co najwyżej o koncertach, pozostawiając nagrania recenzentom właściwszym: nawet jeśli miałem jakiekolwiek kompetencje, z pewnością już nie mam. Są jednak, i w to nie wątpię, muzycy, którzy się marnują i przez złe podejście tracą potencjał. Niekiedy, ze względu na nadzwyczajną inspirację, mogą na chwilę niewykorzystanych zdolności użyć, a nawet je przekroczyć. Jak Maleńczuk w „Lema pamięci kosmicznym pogrzebie”.

więcej »

Nie przegap: Listopad 2021
Esensja

30 XI 2021

Na coraz dłuższe wieczory proponujemy lekturę naszych listopadowych recenzji.

więcej »

Non omnis moriar: Eksperymenty nieformalne
Sebastian Chosiński

20 XI 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi z bootlegów freejazzowego projektu The German All Stars.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.