Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 lipca 2022
w Esensji w Esensjopedii

Ralph Towner, Solstice
‹Sound and Shadows›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSound and Shadows
Wykonawca / KompozytorRalph Towner, Solstice
Data wydania1977
Wydawca ECM Records
NośnikWinyl
Czas trwania44:36
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Ralph Towner, Jan Garbarek, Eberhard Weber, Jon Christensen
Utwory
Winyl1
1) Distant Hills10:43
2) Balance Beam10:37
3) Along the Way05:10
4) Arion08:40
5) Song of the Shadows09:25
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Cień tancerza

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi (i ostatni) longplay amerykańskiego jazzmana Ralpha Townera nagrany pod szyldem Solstice (z udziałem Jana Garbarka i Eberharda Webera).

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Cień tancerza

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi (i ostatni) longplay amerykańskiego jazzmana Ralpha Townera nagrany pod szyldem Solstice (z udziałem Jana Garbarka i Eberharda Webera).

Ralph Towner, Solstice
‹Sound and Shadows›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSound and Shadows
Wykonawca / KompozytorRalph Towner, Solstice
Data wydania1977
Wydawca ECM Records
NośnikWinyl
Czas trwania44:36
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Ralph Towner, Jan Garbarek, Eberhard Weber, Jon Christensen
Utwory
Winyl1
1) Distant Hills10:43
2) Balance Beam10:37
3) Along the Way05:10
4) Arion08:40
5) Song of the Shadows09:25
Wyszukaj / Kup
Amerykański gitarzysta Ralph Towner (na co dzień w zasłużonym dla światowego jazzu zespole Oregon) musiał być bardzo zadowolony z artystycznej kooperacji z norweskim saksofonistą i flecistą Janem Garbarkiem, skoro nieco ponad dwa lata po nagraniu albumu „Solstice”, co miało miejsce w grudniu 1974 roku, zdecydował się na ciąg dalszy tej przygody i ponownie zawitał do Oslo. Tam, tyle że już w innym studiu – Talent (przetestowanym przez Garbarka przy okazji pracy nad longplayem „Dansere”), w lutym 1977 roku odbyła się sesja nagraniowa, której owocem stała się płyta „Sound and Shadows”. Sygnował ją Towner i zespół pod nazwą… Solstice. Nazwisk pozostałych muzyków na okładce już nie znajdujemy.
A przecież skład grupy się nie zmienił: w studiu – poza Ralphem i Janem – po raz kolejny pojawili się niemiecki kontrabasista i wiolonczelista Eberhard Weber oraz norweski perkusista Jon Christensen. Autorem wszystkich kompozycji był Towner, który postanowił zadedykować je zmarłemu dwa lata wcześniej Charlesowi Weidmanowi, amerykańskiemu choreografowi i pionierowi tańca nowoczesnego. Nie oznacza to jednak, że „Sound and Shadows” zdominowała muzyka taneczna, choć na pewno – stonowana i kontemplacyjna, idealnie wpisująca się w coraz wyrazistsze oblicze monachijskiej wytwórni ECM Records, która ponownie została wydawcą krążka. Artystycznie to dzieło nieco bardziej spójne od „Solstice”, ale jakościowo plasujące się mimo wszystko stopień niżej.
Na stronę A winylowego krążka trafiły dwa najdłuższe, ponad dziesięciominutowe utwory: „Distant Hills” i „Balance Beam”. W tym pierwszym dominują głównie dźwięki gitar Townera (dwunastostrunowej i klasycznej), z którymi co jakiś czas starają się nawiązać dialog saksofony Garbarek. Problem polega jednak na tym, że o ile Amerykanin gra bardzo subtelnie, partie Norwega niekiedy, bo nie zawsze, psują nastrój. To zapewne kwestia dobranych przez realizatora dźwięku proporcji, ale można odnieść wrażenie, że zupełnie niepotrzebnie poziom dynamiki dęciaków zostaje w sposób sztuczny podwyższony. W efekcie nawet w tych fragmentach, kiedy urzekają one powłóczystością, wydają się jednocześnie nazbyt jazgotliwe. Nawet w finale, w których Garbarek gra jak natchniony, jego instrument jest zwyczajnie zbyt głośny.
W „Balance Beam” panowie zamieniają się rolami: tutaj dominuje saksofon; gitara pojawia się głównie na drugim planie, niekiedy biorąc sobie za kompana do „pogaduszek” kontrabas. Fakt, że Norweg dostaje nieco więcej czasu, sprawia, że przeznacza go na improwizacje. Dalekie wprawdzie od tych, jakie grywał, będąc jeszcze bliskim współpracownikiem Terjego Rypdala, lecz już samo to, że pozwala sobie na odejście od schematu, zasługuje na podkreślenie i pochwałę. Zwłaszcza że takich momentów nie ma na „Sound and Shadows” zbyt wielu. Najkrótszy numer w zestawieniu Towner umieścił na otwarcie strony B. To „Along the Way”, który konstrukcję ma podobną do wszystkich pozostałych, co oznacza, że dopiero po introdukcji gitarowej pojawia się dęciak. Tu zresztą brzmiący zaskakująco radośnie; w drugiej części kompozycji Garbarek pozwala sobie natomiast na większy rozmach, jakby za wszelką cenę chciał wyrwać się z ram narzuconych mu przez kolegę zza Oceanu.
Kolejne dwa – ostatnie w zestawieniu – utwory znów są bardziej rozbudowane: „Arion” trwa prawie dziewięć, a „Song of the Shadows” ponad dziewięć minut. W pierwszym z wymienionych pojawia się zupełnie nowy element – to fortepian akustyczny, na którym gra Towner (nie oznacza to jednak wcale, że gitary poszły całkiem w odstawkę). Ralph wykorzystuje go zresztą w sposób dość specyficzny: gra z dużym zaangażowaniem i intensywnością, nierzadko przymuszając do tego również Garbarka. Kompozycja finałowa to jednocześnie najciekawszy rozdział albumu. Po stonowanym wstępie (gitara klasyczna plus flet i wiolonczela) muzycy ewidentnie rozkręcają się; motoryczny rytm narzucony przez Jona Christensena zachęca ich do większej otwartości i odwagi. Tyle że już niebawem amerykański lider daje sygnał do odpuszczenia, chcąc spuentować całość nastrojowymi akordami gitary klasycznej. Kwartet rozpadł się po nagraniu zaledwie dwóch płyt. Muzycy poszli swoimi ścieżkami, nagrywając jeszcze wiele albumów, które zapisały się w historii światowego jazzu. „Sound and Shadows” zaliczony do nich nie został…
koniec
30 kwietnia 2022
Skład:
Ralph Towner – gitara 12-strunowa, gitara klasyczna, fortepian, waltornia, muzyka
Jan Garbarek – saksofon tenorowy, saksofon sopranowy, flet
Eberhard Weber – kontrabas, gitara basowa, wiolonczela
Jon Christensen – perkusja, instrumenty perkusyjne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Podejście numer dwa
Sebastian Chosiński

2 VII 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi (i ostatni) album norweskiej formacji jazzrockowej Moose Loose.

więcej »

Pink Floyd w XXI wieku: Ich pierwszy rhythm’n’blues
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

29 VI 2022

W XXI wieku zespół Pink Floyd praktycznie przestał istnieć. Panowie jeśli już nagrywali, to raczej na swój rachunek, a o koncertach mowy być nie mogło. Niemniej fani niemal co roku są uszczęśliwiani kolejnymi albumami sygnowanymi nazwą zespołu. Na przykład EP „1965: Their First Recordings” z 2015 roku.

więcej »

Non omnis moriar: Wylęgarnia talentów
Sebastian Chosiński

25 VI 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj debiutancka płyta norweskiej jazzrockowej formacji Moose Loose.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Podejście numer dwa
— Sebastian Chosiński

Wylęgarnia talentów
— Sebastian Chosiński

Siły zmierzone na zamiary
— Sebastian Chosiński

Liryczne oblicze rockowego jazzmana
— Sebastian Chosiński

Dylemat gitarzysty: Wbić się czy nie wbić?
— Sebastian Chosiński

Po deszczu łatwiej o nostalgię
— Sebastian Chosiński

Arcydzieło wykopane z archiwów
— Sebastian Chosiński

Rypdal – czarodziej gitary
— Sebastian Chosiński

Na falach oceanu dźwięków
— Sebastian Chosiński

Tańcząc na górskich halach
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.