Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 listopada 2022
w Esensji w Esensjopedii

Iron Office
‹Ambience›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAmbience
Wykonawca / KompozytorIron Office
Data wydania1978
Wydawca Sonet Records
NośnikWinyl
Czas trwania37:23
Gatunekfunk, jazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Allan Botschinsky, Benny Rosenfeld, Erik Tschentscher, Fred Nøddelund, Nils Tuxen, Ole Kock Hansen, Niels-Henning Ørsted Pedersen, Gert Rostock Jensen, Bent Clausen, Niels Neergaard, Axel Windfeld, Jan zum Vohrde
Utwory
Winyl1
1) Further On03:39
2) Strunck04:54
3) Flowers in Bloom03:42
4) Libra05:55
5) Ambience05:38
6) Smile04:14
7) Niels04:27
8) Fanfare04:54
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Przystanek przed Apokalipsą

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi (i ostatni) album duńskiej formacji Iron Office Allana Botschinsky’ego.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Przystanek przed Apokalipsą

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi (i ostatni) album duńskiej formacji Iron Office Allana Botschinsky’ego.

Iron Office
‹Ambience›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAmbience
Wykonawca / KompozytorIron Office
Data wydania1978
Wydawca Sonet Records
NośnikWinyl
Czas trwania37:23
Gatunekfunk, jazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Allan Botschinsky, Benny Rosenfeld, Erik Tschentscher, Fred Nøddelund, Nils Tuxen, Ole Kock Hansen, Niels-Henning Ørsted Pedersen, Gert Rostock Jensen, Bent Clausen, Niels Neergaard, Axel Windfeld, Jan zum Vohrde
Utwory
Winyl1
1) Further On03:39
2) Strunck04:54
3) Flowers in Bloom03:42
4) Libra05:55
5) Ambience05:38
6) Smile04:14
7) Niels04:27
8) Fanfare04:54
Wyszukaj / Kup
Po wydaniu w 1976 roku pierwszego longplaya w prowadzonej przez trębacza Allana Botschinsky’ego kopenhaskiej formacji Iron Office zaszły poważne zmiany personalne. Przede wszystkim pożegnał się z nią Palle Mikkelborg (który odszedł do grupy Entrance), co jednak wcale nie oznaczało, że sekcja dęta uległa pomniejszeniu. Było dokładnie na odwrót, ponieważ na zwolnione przez Pallego miejsce Allan przyjął… czterech nowych muzyków: puzonistów Nielsa Neergaarda i Axela Windfelda, saksofonistę i flecistę Jana zum Vohrde oraz norweskiego trębacza Freda Nøddelunda. Kiedy dodamy do nich samego lidera, jak również grających w zespole już wcześniej Benny’ego Rosenfelda i Erika Tschentschera, okazuje się, że od tego momentu dęciaków w składzie będzie aż siedem. Ze starych znajomych w Iron Office pozostali jeszcze: gitarzysta Nils Tuxen, klawiszowiec Ole Kock Hansen, basista Niels-Henning Ørsted Pedersen oraz perkusjonista Bent Clausen. Kolejną nową twarzą był natomiast zastępujący Kurta Riedela – szwedzki bębniarz Lennart Gruvstedt.
W tym zestawieniu w styczniu 1978 roku zespół wszedł do położonego na przedmieściach Kopenhagi studia Ivara Rosenberga, aby zarejestrować materiał na drugi (i, jak się potem okazało, ostatni) album, który zatytułowany został „Ambience”. Wydała go duńska odnoga wytwórni Sonet. Pod wieloma względami był on kopią swojego poprzednika: nie tylko dlatego, że trafiło na niego osiem kompozycji, trwających nieco ponad trzydzieści siedem minut (to zaledwie didaskalia), ale z uwagi na przynależność gatunkową utworów. Ponownie bowiem mieliśmy do czynienia z mocno podrasowanym funkiem łagodnym, pozbawionym pierwotnej zadziorności (znanej z płyt wykonawców fusion z początku dekady), jazz-rockiem. Sześć numerów wyszło spod ręki Botschinsky’ego, dwa – idealnie wpisujące się w stylistykę Iron Office – dorzucił Neergaard.
Kompozycją otwierającą „Ambience” jest „Further On”. To tętniący życiem, aczkolwiek stonowany, pozbawiony improwizatorskich zapędów jazz-rock, któremu ton nadają funkująca sekcja rytmiczna i wspierający ją fortepian elektryczny oraz lekko zadziorna gitara elektryczna. I to właśnie jej właściciel, Nils Tuxen, jest autorem pierwszego popisu solowego na płycie; po nim pałeczkę przejmuje natomiast trębacz Benny Rosenfeld, którego Botschinsky delegował do grania najważniejszych partii. Kolejnym smaczkiem jest krótki, ale za to bardzo intensywny, wtręt Benta Clausena na kongach, podczas którego możemy poczuć się, jak europejscy turyści, którzy zabłądzili w afrykańskim buszu i przez przypadek trafili do tubylczej osady. W „Strunck”, będącym utworem Nielsa Neergaarda, także nie brakuje emocji ani ciekawostek: od efektów elektronicznych, poprzez majestatyczne bigbandowe dęciaki, aż po ich dialog z syntezatorem Mooga, na którym zagrał Ole Kock Hansen. To nowość w brzmieniu Iron Office. Zaskakująca o tyle, że ten akurat instrument częściej wykorzystywali artyści z grup progresywnych, nie zaś jazzrockowych (choć akurat Józef Skrzek mógłby temu stanowczo zaprzeczyć).
Krótki, bo niespełna czterominutowy, „Flowers in Bloom” przechodzi chyba największą metamorfozę spośród wszystkich kompozycji umieszczonych na „Ambience”: od leniwie snującego się jazzu modalnego (z trąbką Rosenfelda na pierwszym planie), poprzez freejazzową improwizację fortepianową Hansena, aż po powłóczyste orkiestrowe dęciaki w finale, których potężne brzmienie może przyprawić o ciarki. Stronę A zamyka „Libra” – drugi (i ostatni) utwór autorstwa Neergaarda. I ponownie sporo się w nim dzieje. Są fragmenty, w czasie których – głównie za sprawą perkusjonaliów Clausena – można puścić się w taneczny pląs, ale i takie, które zmuszają do uważnego słuchania (solówki na puzonie, trąbce oraz fortepianie). Jeśli więc komuś nie przeszkadzają momenty będące ewidentnym ukłonem w stronę wielbicieli muzyki dyskotekowej – powinien poczuć się ukontentowany.
W tytułowym „Ambience”, który Botschinsky wybrał na otwarcie drugiej strony winylowego krążka, też pojawiają się pewne nowinki, rodem z rodzących się wówczas ambientu i synth-popu. Z tym pierwszym mogą kojarzyć się awangardowe syntezatorowe szumy, z tym drugim – wykorzystanie przez Tuxena tak zwanego talkboxa, czyli procesora efektów wokalnych sterowanego sygnałem gitary. Jeżeli więc będziecie się zastanawiać, skąd ten syntetyczny głos, to już wiecie. Ale poza tym nie brakuje tu również ani klasycznego jazzu (z grającymi unisono pełnymi funkowego groove’u dęciakami), ani mocnego rocka (gitara Tuxena, tym razem już bez żadnych „wspomagaczy” elektronicznych). Po tych muzycznych ekscesach bardzo przydaje się subtelnie funkowy „Smile”, który jest miłym przerywnikiem przed intrygującą dwuczęściową kompozycją zatytułowaną… „Niels”. Część pierwsza oparta jest na delikatnym dialogu puzonu Neergaarda z fortepianem elektrycznym, w drugiej – do powłóczystego dęciaka dołączają perkusja i syntezator gitarowy. Trzeba przyznać, że Nils Tuxen, którego fantazja i umiejętności wykorzystane zostały na „Ambience” w znacznie szerszym stopniu, niż miało to miejsce w przypadku „Iron Office” – należycie odwdzięczył się Botschinsky’emu za zaufanie.
Także w finałowym „Fanfare, w którym z chęcią dołączył do bigbandowo zaaranżowanych dęciaków i tradycyjnie funkowej sekcji rytmicznej. Dodatkową atrakcją tego utworu jest zaś fakt, że wreszcie możemy w nieco większym zakresie wsłuchać się w grę saksofonisty Jana zum Vohrde oraz nacieszyć solówką prezentowaną przez sprowadzonego z Norwegii trębacza Freda Nøddelunda. Skoro oba longplaye Iron Office były udanymi produkcjami, dlaczego Allan Botschinsky nie kontynuował tej przygody? Powody były bardzo konkretne. Po pierwsze: miał swoje zobowiązania wobec Big Bandu Radia Duńskiego (DR Big Bandet), z którym związany był od połowy lat 60. XX wieku. Po drugie: w 1979 roku publiczny nadawca (Danmarks Radio) zaoferował mu etat dyrygenta i aranżera pracującego przy Dansk Melodi Grand Prix oraz odpowiadającego za duńskie eliminacje do Eurowizji (przez cztery kolejne lata). Nie oznacza to jednak, że w tym czasie Botschinsky całkowicie zrezygnował z ambitniejszych konceptów. Przeczy temu chociażby jego zaangażowanie – razem z Holendrem Jasperem van ’t Hofem (klawisze), swoim rodakiem Bo Stiefem (kontrabas) oraz Szwedem Lennartem Gruvstedtem (perkusja) – w ambitny jazzrockowy projekt Apocalypse („Twilight Music”, 1980).
koniec
24 września 2022
Skład:
Allan Botschinsky – trąbka, trąbka elektryczna, skrzydłówka, syntezator, muzyka (1,3,5-8), aranżacje
Benny Rosenfeld – trąbka, skrzydłówka
Erik Tschentscher – trąbka, skrzydłówka
Fred Nøddelund – trąbka, trąbka elektryczna, skrzydłówka
Niels Neergaard – puzon, muzyka (2,4)
Axel Windfeld – puzon basowy, tuba
Jan zum Vohrde – saksofon altowy, flet
Nils Tuxen – gitara elektryczna, gitara akustyczna, syntezator gitarowy, talkbox
Ole Kock Hansen – fortepian elektryczny, fortepian, syntezator
Niels-Henning Ørsted Pedersen – gitara basowa
Bent Clausen – kongi, instrumenty perkusyjne
Lennart Gruvstedt – perkusja, instrumenty perkusyjne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: W poszukiwaniu przestrzeni
Sebastian Chosiński

26 XI 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi album studyjny grupy Hawkwind.

więcej »

Non omnis moriar: Dylematy noworodka
Sebastian Chosiński

19 XI 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj debiut brytyjskiej formacji psychodeliczno-spacerockowej Hawkwind, którą przez lata współtworzył zmarły 10 listopada 2022 roku Nik Turner.

więcej »

Pink Floyd w XXI wieku: Wygaszanie wczesnego etapu
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

16 XI 2022

W XXI wieku zespół Pink Floyd praktycznie przestał istnieć. Panowie jeśli już nagrywali, to raczej na swój rachunek, a o koncertach mowy być nie mogło. Niemniej fani niemal co roku są uszczęśliwiani kolejnymi albumami sygnowanymi nazwą zespołu. Na przykład opublikowanym osobno, ostatnim fragmentem boksu „The Early Years 1965-1972” pod tytułem „1972: Obfusc/ation” z 2017 roku.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.