Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 stycznia 2023
w Esensji w Esensjopedii

Józef Skrzek
‹Ojciec chrzestny Dominika›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOjciec chrzestny Dominika
Wykonawca / KompozytorJózef Skrzek
Data wydania26 sierpnia 2022
Wydawca GAD Records
NośnikCD
Czas trwania61:59
Gatunekelektronika, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Józef Skrzek, Jan ’Kyks’ Skrzek
Utwory
CD1
1) Zaćmienie słońca19:04
2) Toczy się koło historii20:00
3) Zaćmienie słońca [Organ Solo I]03:39
4) Toczy się koło historii [excerpts TV special]04:37
5) Zaćmienie słońca [Organ Solo II]01:20
6) Zaćmienie słońca [Organ Solo III]02:38
7) Toczy się koło historii [first instrumental mix]10:41
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Zaćmienie historii

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi solowy album Józefa Skrzeka, nagrany jeszcze w czasie, kiedy istniał pierwszy skład SBB.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Zaćmienie historii

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi solowy album Józefa Skrzeka, nagrany jeszcze w czasie, kiedy istniał pierwszy skład SBB.

Józef Skrzek
‹Ojciec chrzestny Dominika›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOjciec chrzestny Dominika
Wykonawca / KompozytorJózef Skrzek
Data wydania26 sierpnia 2022
Wydawca GAD Records
NośnikCD
Czas trwania61:59
Gatunekelektronika, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Józef Skrzek, Jan ’Kyks’ Skrzek
Utwory
CD1
1) Zaćmienie słońca19:04
2) Toczy się koło historii20:00
3) Zaćmienie słońca [Organ Solo I]03:39
4) Toczy się koło historii [excerpts TV special]04:37
5) Zaćmienie słońca [Organ Solo II]01:20
6) Zaćmienie słońca [Organ Solo III]02:38
7) Toczy się koło historii [first instrumental mix]10:41
Wyszukaj / Kup
Pod koniec lat 70. ubiegłego wieku historia pierwszego, a więc najbardziej klasycznego składu SBB (z Jerzym Piotrowskim na perkusji) powoli zbliżała się ku końcowi. Być może Józef Skrzek, lider legendarnego już wtedy tria, przeczuwał to swoim „szóstym zmysłem” i zaczął – z powodzeniem zresztą – rozwijać karierę solową. W kwietniu 1978 roku w studiu Radia Opole zarejestrował materiał, który trafił na debiutancki album, choć pierwotnie wydany jedynie na kasecie magnetofonowej przez Wifon – „Pamiętnik Karoliny”. Niemal dokładnie rok później Skrzek ponownie zaszył się w tym samym miejscu, tyle że tym razem nie zdołał zamknąć sprawy za jednym zamachem i w dość regularnych odstępach powracał do Opola także w kolejnych miesiącach, aż do grudnia. Efektem tej sesji okazał się prawdopodobnie najlepszy solowy krążek artysty – „Ojciec chrzestny Dominika” – który do sprzedaży trafił jednak dopiero, za sprawą Polskich Nagrań, w 1981 roku.
Dlaczego praca nad płytą trwała tak długo? Najprostsza odpowiedź jest taka, że Skrzek porwał się na przedsięwzięcie o ogromnym rozmachu aranżacyjnym i realizatorskim. Ani on, ani inżynierowie dźwięku nie mieli dotychczas doświadczenia w takich produkcjach. Dość powiedzieć, że lider SBB był nie tylko kompozytorem dwóch suit, jakie wypełniły album, ale zagrał również na – uwaga! uwaga! – gitarach elektrycznej i basowej, perkusji, marimbie i instrumentach perkusyjnych, harmonijce ustnej, fortepianach akustycznym i elektrycznym, syntezatorach oraz organach Hammonda i piszczałkowych, dzwonach rurowych i banjo japońskim. Do tego oczywiście zaśpiewał teksty złożone z wierszy Juliana Mateja (a w zasadzie Romualda Skopowskiego). Robi wrażenie, prawda? Wszak do tego momentu nie było w Polsce artysty, który ważyłby się na coś takiego. Podobnie ambitnych prób nie podejmował nawet Czesław Niemen.
Kim był (i wciąż jest) tytułowy Dominik? To Dominik Górski, syn przyjaciół Józefa Skrzeka i jednocześnie jego chrześniak. W późniejszych latach został on operatorem filmowym i reżyserem-dokumentalistą. Płyta sprzed czterdziestu dwóch (względnie czterech, jeśli weźmiemy pod uwagę rok nagrania, a nie wydania) lat jest dla niego zapewne bardzo miłą pamiątką. Składają się na nią, jak już wspomniałem powyżej, dwie – każda wypełniająca jedną stronę winylowego krążka – suity: „Zaćmienie słońca” oraz „Toczy się koło historii”. Na ubiegłorocznej reedycji longplaya dokonanej przez GAD Records znalazło się jednak jeszcze nieco ponad dwadzieścia minut dodatkowej muzyki. Nie są to, niestety, dodatkowe, nieznane wcześniej kompozycje, a jedynie fragmenty sesji, na które składają się na przykład próbne sola organowe do „Zaćmienia słońca” oraz pierwsza, pozbawiona wokalu, wersja drugiej ze suit. Za ciekawostkę można uznać też wyjątek z „Toczy się koło historii”, który Józef zagrał ze swoim bratem Janem (harmonijka ustna) na potrzeby programu telewizyjnego „Muzyczne forum” w 1981 roku.
Artyści lubujący się w tworzeniu rozbudowanych kompozycji często powielają wypracowane przez siebie wcześniej schematy. A że na albumach SBB takich utworów nigdy przecież nie brakowało – patrz: „Wizje” z „SBB” (1974), „Wolność z nami” z „Nowego horyzontu” (1975), „Pamięć w kamień wrasta” z „Pamięci” (1976), „Przed premierą” i „Ze słowem biegnę do ciebie” z tak właśnie zatytułowanego longplaya (1978) czy „Odejście” i „Wołanie o brzęk szkła” z krążka zarejestrowanego dla czeskiego Supraphonu” (1978) – można było podejrzewać, że i Skrzek nie oprze się tej pokusie. Na szczęście – oparł się! Przynajmniej częściowo. Bo choć „Zaćmienie słońca” nie jest kalką żadnej ze suit nagranych z SBB, to jednak pierwszą wersję „Toczy się koło historii” lider tria nagrał ze swoim macierzystym zespołem już w lecie 1975 roku (vide GAD-owskie bonusy do „Pamięci”). Wracając do tego dzieła cztery lata później, zdecydował się znacznie je poszerzyć: w efekcie z niespełna dziewięciu rozrosło się ono aż do dwudziestu minut.
fot. Tomasz Sikora
fot. Tomasz Sikora
„Zaćmienie słońca” to skrzący się wieloma barwami muzyczny kolaż, w którym Skrzek płynnie i umiejętnie przechodzi od jednego do drugiego wątku. A potem do kolejnego. I do jeszcze jednego. Czasami można dostać zawrotu głowy od tego, co artysta wyprawia w tym utworze. Choć bezsprzecznie największe wrażenie po dziś dzień pozostawia po sobie majestatyczna introdukcja zagrana na organach piszczałkowych, obok których rozbrzmiewają jeszcze dzwony rurowe (widać Skrzek pozazdrościł Mike’owi Oldfieldowi i chciał udowodnić, że też wie, jak je wprzęgnąć w swoją opowieść) i kotły. Ten wstęp trwa niespełna minutę, ale jest to niezapomniana minuta, wywołująca ucisk w sercu i gardle. Chwilę później, dla kontrastu, muzyk wycisza emocje, by od nowa wznosić swój z czasem coraz potężniejszy gmach. Przy okazji serwuje słuchaczom przegląd ulubionych gatunków muzycznych: od rocka (vide zadziorna gitara), poprzez bluesa (za sprawą harmonijki ustnej), folk (syntezatory wprowadzające elementy góralszczyzny), muzykę klasyczną (romantyczno-nostalgiczny popis na fortepianie), aż po pełen rozmachu i powłóczystości progres. Nawet po ponad czterech dekadach od nagrania nie da się obok tego utworu przejść obojętnie. To prawdziwa kopalnia pomysłów, które Skrzekowi udało się z wielkim talentem połączyć w jedno.
„Toczy się koło historii” ma dużo bardziej zwartą konstrukcję i z tego też powodu, czemu zresztą trudno się dziwić, przypomina dokonania SBB. Zaskoczeniem może być jednak wstęp, który ma postać wsamplowanych odgłosów z gry w ruletkę. W dalszej części jest już raczej przewidywalnie: numer nabiera charakteru symfonicznego (syntezatory), ale nie brakuje mu również zacięcia stricte rockowego. Do tego Skrzek „bawi” się wokalami, nakładając na siebie kolejne ścieżki i wykorzystując pogłosy, co daje efekt chórku. Praktycznie do końca niewiele się zmienia; ewolucji podlega głównie nastrój kompozycji: raz jest subtelnie i delikatnie, to znów dynamicznie i zadziornie. Im jednak bliżej końca, tym bardziej przekaz łagodnieje, aż do nagłego końca… Czy „Ojciec chrzestny Dominika” mógłby być kolejną płytą SBB? Może nawet powinien. Nierzadko zastanawiam się, jak obie suity zabrzmiałyby, gdyby w studiu obok Skrzeka znaleźli się wówczas Apostolis Anthimos i Jerzy Piotrowski. Pomarzyć zawsze można, nieprawdaż? Z bonusów dorzuconych przez GAD Records najciekawiej wypada instrumentalny mix „Toczy się koło historii”. Nie tylko dlatego, że to najdłuższy kawałek, ale głównie dlatego, że prezentuje się najbardziej rockowo, zupełnie inaczej niż wersja wykonana w 1981 roku w telewizji, gdzie całość została sprowadzona praktycznie do duetu fortepianu i harmoniki ustnej. Chociaż i to wykonanie ma w sobie niepowtarzalny urok. Zwłaszcza gdy zdamy sobie sprawę z tego, że na harmonijce gra tam nieżyjący już Jan Skrzek.
koniec
14 stycznia 2023
Skład:
Józef Skrzek – śpiew, gitara elektryczna, gitara basowa, perkusja, instrumenty perkusyjne, harmonijka ustna, fortepian, fortepian elektryczny, klawinet, syntezatory, organy Hammonda, organy piszczałkowe, dzwony rurowe, marimba, banjo japońskie, oklaski, muzyka

oraz
Jan Skrzek – harmonijka ustna (4)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Nie tylko „kupa gówna”
Sebastian Chosiński

28 I 2023

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj piąty w dyskografii studyjny longplay Hawkwind.

więcej »

30 najlepszych płyt 2022 roku (wydanie subiektywne)
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

25 I 2023

Takie zestawienia jak niniejsze zawsze są subiektywne. Wolę jednak się zabezpieczyć, na wypadek, gdyby redakcja chciała dokonać samosądu. Zwłaszcza, jeśli chodzi o miejsce pierwsze.

więcej »

Non omnis moriar: Hawkwind – wersja amerykańska
Sebastian Chosiński

21 I 2023

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj kolejny koncertowy album grupy Hawkwind, nagrany wiosną 1974 roku, ale wydany ponad dwie dekady później.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Nie tylko „kupa gówna”
— Sebastian Chosiński

Hawkwind – wersja amerykańska
— Sebastian Chosiński

Odchodzi „stare”, rodzi się „nowe”
— Sebastian Chosiński

Rytuał przekroczenia przestrzeni
— Sebastian Chosiński

Jastrząb w locie!
— Sebastian Chosiński

„Odklejeni”, lecz zaangażowani
— Sebastian Chosiński

Pożegnania, powitania, poszukiwania…
— Sebastian Chosiński

Do odlotu – gotowi! Start!!!
— Sebastian Chosiński

W poszukiwaniu przestrzeni
— Sebastian Chosiński

Dylematy noworodka
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Biblia i Wszechświat
— Sebastian Chosiński

Dwupak tematyczny: Elektroniczne peregrynacje
— Sebastian Chosiński

Niebo gwiaździste nad nami
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Nowe oblicze klasyki
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.