Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Daniel Rosenboom
‹Book of Omens›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBook of Omens
Wykonawca / KompozytorDaniel Rosenboom
Data wydania2013
NośnikCD
Gatunekjazz, metal, rock
EAN616892117346
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Daniel Rosenboom, Vinny Golia, Jake Vossler, Tim Lefebvre, Matt Mayhall
Utwory
CD1
1) Prologue: The 12 Signs1:44
2) Playing With Fire4:38
3) Moth6:08
4) Panther4:29
5) Blood Moon3:23
6) Viper2:28
7) The Swarm2:23
8) Wolf in the Mist4:15
9) The Last Regent2:41
10) Eagle Eclipse4:29
11) The Pale One3:26
12) The Celestial Arrow5:47
13) Supernova6:19
14) Epilogue: Rebirth2:06
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Współcześni szamani jazzu
[Daniel Rosenboom „Book of Omens” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Freejazzowy concept-album? Nie jest to zjawisko często spotykane. Tym baczniejszą uwagę należy więc zwrócić na najnowszą produkcję amerykańskiego trębacza Daniela Rosenbooma, który na płycie zatytułowanej „Book of Omens” postanowił pożenić ze sobą awangardowy jazz z muzyką bliską stylistyce nowoczesnego heavy metalu. Jaki jest tego efekt? Może nie zachwycający, ale na pewno bardzo intrygujący.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Współcześni szamani jazzu
[Daniel Rosenboom „Book of Omens” - recenzja]

Freejazzowy concept-album? Nie jest to zjawisko często spotykane. Tym baczniejszą uwagę należy więc zwrócić na najnowszą produkcję amerykańskiego trębacza Daniela Rosenbooma, który na płycie zatytułowanej „Book of Omens” postanowił pożenić ze sobą awangardowy jazz z muzyką bliską stylistyce nowoczesnego heavy metalu. Jaki jest tego efekt? Może nie zachwycający, ale na pewno bardzo intrygujący.

Daniel Rosenboom
‹Book of Omens›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBook of Omens
Wykonawca / KompozytorDaniel Rosenboom
Data wydania2013
NośnikCD
Gatunekjazz, metal, rock
EAN616892117346
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Daniel Rosenboom, Vinny Golia, Jake Vossler, Tim Lefebvre, Matt Mayhall
Utwory
CD1
1) Prologue: The 12 Signs1:44
2) Playing With Fire4:38
3) Moth6:08
4) Panther4:29
5) Blood Moon3:23
6) Viper2:28
7) The Swarm2:23
8) Wolf in the Mist4:15
9) The Last Regent2:41
10) Eagle Eclipse4:29
11) The Pale One3:26
12) The Celestial Arrow5:47
13) Supernova6:19
14) Epilogue: Rebirth2:06
Wyszukaj / Kup
Daniel Rosenboom (rocznik 1982) pochodzi z Los Angeles i zgodnie uznawany jest przez amerykańskich krytyków za jednego z najciekawszych muzyków jazzowych młodego pokolenia na Zachodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. W każdym razie chętnych do współpracy z nim nie brakuje, a kolejne projekty trzydziestojednolatka spotykają się z dużym zainteresowaniem słuchaczy. Od 2006 roku, pod różnymi szyldami, jako lider bądź współlider, opublikował jedenaście płyt; do tego należy doliczyć albumy innych twórców, na których pojawiał się jako akompaniator. Zadebiutował wydanym pod własnym nazwiskiem krążkiem „Bloodier, Mean Son”, który zawierał awangardową odmianę jazzu. I to jest chyba właśnie najbliższa jego sercu muzyka. Amerykanin często jednak pozwala sobie na artystyczne skoki w bok. Jak chociażby wtedy, gdy powołał do życia formację Plotz!, w której oprócz niego znaleźli się jeszcze: saksofoniści Gavin Templeton i Brian Walsh, gitarzysta Jake Vossler, gitarzyści basowi Orest Balaban i Antony DiGennaro oraz perkusista Austin Wrinkle. Zespół, specjalizujący się w jazz-rocku podlanym folkiem bałkańskim, wydał dotychczas trzy płyty z materiałem premierowym: „Extraordinary Renditions” (2007), „Live 2008” (2008) oraz „The Kid” (2010).
W innych rejonach poszukuje natomiast inspiracji kierowana przez Rosenbooma grupa Dr. Mint, która wykonuje jazz-rock w stu procentach improwizowany. Poza liderem i znanym z Plotz! Templetonem jej skład uzupełniają: gitarzysta Alex Noice, basista Sam Minaie i bębniarz Caleb Dolister. Ich muzykę możemy usłyszeć na trzech albumach: „A New Symphony” (2008), „Visions and Nightmares” (2008) oraz „Ritual” (2013). Noice i Templeton są również – obok basisty Kaia Kurosawy i perkusisty Dana Schnellego – muzykami kwintetu Daniela Rosenbooma, którego dokonania, znane z krążka „Book of Riddles” (2008), najbliższe są klasycznemu fusion. Poza tym Amerykanin prowadzi jeszcze skład siedmioosobowy, w którym u jego boku występują wymienieni już wcześniej Templeton i Walsh oraz Jon Armstrong (saksofon, klarnet), Rory Cowal (fortepian), Hamilton Price (bas) i Matt Mayhall (bębny). W tym zestawieniu Daniel zrealizował dwa albumy: „Fallen Angeles” (2011) oraz „Unsayable Absence: Live at the Blue Whale” (2013), które z kolei powinny przypaść do gustu wielbicielom jazzu skrzyżowanego z muzyką klasyczną. Oprócz tego Rosenboom odegrał także istotną rolę w nagraniu płyt Doriana Wooda („Black Pig Suite”, 2009; „Rattle, Rattle”, 2013), RootSystem Robby’ego Marshalla („RootSystem”, 2011), sekstetu Vinny’ego Golii („Abstractions and Retrocasualties”, 2011) oraz Trevora Anderiesa („Shades of Truth”, 2013).
Jak więc widać, artysta z Miasta Aniołów na brak zajęć na pewno nie narzeka. Ale by mieć pełen obraz jego dokonań, należy wspomnieć jeszcze o zespole The Modern Brass Quintet, który specjalizuje się w muzyce klasycznej. Rosenboom gra w nim jedynie na trąbce, a za towarzyszy ma Marissę Benedict (druga trąbka), Dylana Harta (róg), Stevena Suminskiego (puzon) i Douga Tornquista (tuba). Tylko w tym roku ukazało się, jak do tej pory, pięć płyt z udziałem Amerykanina; o czterech wspomnieliśmy wcześniej, tą pozostawioną na deser jest „Book of Omens”, sygnowana jedynie imieniem i nazwiskiem muzyka. Nagrał ją w składzie pięcioosobowym, a do współpracy zaprosił tym razem, grającego na instrumentach dętych Vinny;ego Golię, basistę Tima Lefebvre’a oraz znanych już z innych swoich projektów gitarzystę Jake’a Vosslera i bębniarza Matta Mayhalla. Szczególnie ważna jest tutaj postać Golii, który nie tylko tworzy idealnie dopełniający się duet dęciaków z Rosenboomem, ale na dodatek jest wydawcą krążka. Bo to przecież on w 1977 roku założył, mającą siedzibę w Los Angeles, wytwórnię płytową Nine Winds Records, która zajmuje się przede wszystkim promocją muzyków jazzowych (choć nie tylko) z Zachodniego Wybrzeża. Rosenboom związany jest z nią od początku swojej kariery. I trudno się temu dziwić, skoro Golia daje mu całkowicie wolną rękę w poszukiwaniach twórczych, a gdy istnieje taka potrzeba, wspiera go dodatkowo swoim talentem.
„Book of Omens” nagrany został – uwaga! – w ciągu zaledwie jednego dnia: 30 marca ubiegłego roku w studiu Kingsize Sound Labs w Mieście Aniołów. Na wydanie czekał jednak ponad rok – do lipca 2013. Głównie dlatego, by nie robić konkurencji innym płytom Amerykanina, które pojawiły się w sprzedaży parę miesięcy wcześniej (vide Dr. Mint i Daniel Rosenboom Septet). Jest to złożony z czternastu części concept-album (można by go chyba nawet nazwać suitą), który nawiązuje do mitów północnoamerykańskich z czasów przedchrześcijańskich, do szamanizmu i astrologii. Każdy utwór, poza wstępem i zakończeniem, jest muzycznym portretem jednego z magicznych „znaków”. Podróż muzyczną zaczynamy od prologu („The 12 Signs”), w którym w sto sekund artyści definiują to, czego będziemy słuchać przez kolejnych ponad pięćdziesiąt minut – na planie pierwszym pojawia się potężnie brzmiąca sekcja dęta (saksofon i trąbka), w tle zaś majestatyczna sekcja rytmiczna, która równie dobrze sprawdziłaby się w kapeli o proweniencji doommetalowej. „Playing With Fire” otwiera ostra, heavy metalowa gitara, której rozpędzona solówka mocno kontrastuje z powolnym, transowym rytmem nadawanym przez nałożone na siebie partie trąbki. Obrazu dopełnia jeszcze solo Golii na saksofonie tenorowym, które przenosi nas w czasy, gdy o obliczu nowoczesnego jazzu decydowali tacy artyści, jak John Coltrane i Wayne Shorter.
Po odrobinie jazzrockowego (czy wręcz jazzmetalowego) szaleństwa czeka nas kilka minut eksperymentów z pogranicza muzycznej awangardy. „Moth” okraszone jest elektronicznymi efektami dźwiękowymi, za które odpowiada Tim Lefebvre; dopełniają je docierające z oddali nuty grane przez Rosenbooma do spółki z Golią. To najbardziej wyciszony i klimatyczny fragment albumu. „Panther” rozpisane zostało z kolei na dwa „głosy” – gitarę i trąbkę. Oba instrumenty z czasem otrzymują duże wsparcie – Vosslera zaczyna popędzać bębniarz, a trębaczowi dodaje animuszu saksofonista. Całość kończy się prawdziwie freejazzowym odjazdem, który notabene kontynuowany jest w „Blood Moon”. Ta kompozycja mogłaby zresztą służyć za definicję wolności w muzyce; w tym całkowicie improwizowanym utworze każdy bowiem gra co innego, a i tak sprawia on wrażenie bardzo spójnego. „Viper” i „The Swarm” to sąsiadujące ze sobą, skrajnie odmienne w formie miniatury. W pierwszej Vossler częstuje nas pojedynczymi dźwiękami gitary, w drugiej – zasypuje ich lawiną; wszystko to jednak dzieje się w tle, bo plan pierwszy zarezerwowany jest dla instrumentów dętych. W zbudowanym w oparciu o elektronikę „Wolf in the Mist” Vinny Golia sięga po flet altowy, dzięki czemu przydaje temu utworowi dużo romantycznego uroku. W połowie kompozycji nastrój ulega jednak zmianie – do akcji włączają się pozostali muzycy i nad wszystkim zaczyna się unosić duch rockowej rebelii.
Na moment oddechu możemy za to liczyć w króciutkim „The Last Regent”, które jest w zasadzie solowym popisem Rosenbooma. „Eagle Eclipse” rozpoczyna partia perkusji, do której po kilkudziesięciu sekundach dołącza saksofon tenorowy, a z biegiem czasu również kolejne instrumenty. Poza wyeksponowanym saksofonem uwagę przykuwa też to, co dzieje się na znacznie dalszym planie – niemal thrashowe zagrywki Vosslera oraz rytmiczne połamańce Matta Mayhalla. W „The Pale One” ponownie rządzi Rosenboom, który udowadnia – nie po raz pierwszy zresztą – że na pewno nie jest mu obca twórczość mistrza znad Wisły, czyli Tomasza Stańki. W podobnym klimacie utrzymana jest solówka lidera w następnym utworze – „The Celestial Arrow”, który charakteryzuje się również wyśmienitą jazzrockową partią gitary i sekcji rytmicznej. Mniej więcej w połowie tego kawałka do dialogu z trąbką przystępuje saksofon – i jest to, delikatnie mówiąc, dyskusja na bardzo wysokim poziomie ekscytacji i jednocześnie abstrakcji. Jeszcze dynamiczniej jest, choć początek absolutnie tego nie zapowiada, w przedostatniej na płycie „Supernovej”. Po nastrojowym wstępie robi się iście hardrockowo i wcale nie zmienia tego kolejny duet instrumentów dętych; wręcz przeciwnie – Rosenboom i Golia sprawiają wrażenie, jakby prześcigali się w tym, który z nich wykrzesze więcej czadu. Dwuminutowy epilog („Rebirth”) ma zaś przede wszystkim wyciszyć emocje – i udaje mu się to idealnie. Hipnotyczny rytm zwalnia z każdą sekundą, aż wreszcie ostatni dźwięk gitary zostaje pochłonięty przez ciszę.
koniec
6 września 2013
Skład:
Daniel Rosenboom – trąbka, flugelhorn
Vinny Golia – saksofon tenorowy, flet altowy, klarnet kontrabasowy
Jake Vossler – gitara elektryczna
Tim Lefebvre – gitara basowa, efekty dźwiękowe
Matt Mayhall – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Spróbujcie to zatańczyć!
Sebastian Chosiński

16 VIII 2022

„Suite for Piano” – tytuł najprostszy z możliwych. Skład ograniczony do trzech muzyków. Jak w klasycznych triach jazzowych Billy’ego Evansa czy Keitha Jarretta. Ale zawarta na płycie muzyka już taka oczywista nie jest. Czy jednak może to dziwić, skoro jest ona dziełem Johna Zorna, który na dodatek postanowił inspirować się dokonaniami Jana Sebastiana Bacha i Arnolda Schönberga?

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Jak na kozetce u psycho(delicznego)analityka
Sebastian Chosiński

11 VIII 2022

Przyznam, że nie wiem, jakie mają wykształcenie czterej muzycy tworzący Svenska Psykvänner. Może naprawdę mieli bądź wciąż jeszcze mają coś wspólnego z psychologią? Jakby nie było, dotąd jednak znacznie więcej rozgłosu przynosi im działalność artystyczna, zwłaszcza że trzech z nich współtworzy jednocześnie jeszcze popularniejszy zespół Kungens Män. Ale dzisiaj nie o nim. Dzisiaj o „Böjda Toner” – drugim wydawnictwie Svenska Psykvänner.

więcej »

Człowiek z duszą i sercem
Sebastian Chosiński

9 VIII 2022

Zaledwie miesiąc temu ukazała się nagrana przez Neila Younga z towarzyszeniem Crazy Horse płyta „Toast” (trafiły na nią utwory zarejestrowane na przełomie lat 2000-2001), a już pojawił się w sprzedaży nowy krążek Kanadyjczyka. „Noise & Flowers” to koncertowy zapis jego europejskiej trasy, jaka miała miejsce przed trzema laty z towarzyszeniem amerykańskiego kwintetu Promise of the Real.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.