Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

Masami ’Merzbow’ Akita, Mats Gustafsson, Balázs Pándi, Thurston Moore
‹Cuts of Guilt, Cuts Deeper›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCuts of Guilt, Cuts Deeper
Wykonawca / KompozytorMasami ’Merzbow’ Akita, Mats Gustafsson, Balázs Pándi, Thurston Moore
Data wydania25 marca 2015
NośnikCD
Czas trwania81:54
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Masami ’Merzbow’ Akita, Mats Gustafsson, Balázs Pándi, Thurston Moore
Utwory
CD1
1) Replaced By Shame – Only Two Left19:46
2) Divided By Steel. Falling Gracefully17:42
CD2
1) Too Late, Too Sharp – It is Over21:04
2) All His Teeth in Hand, Asking Her Once More23:22
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: W zgiełku, w chaosie, na trzech kontynentach
[Masami ’Merzbow’ Akita, Mats Gustafsson, Balázs Pándi, Thurston Moore „Cuts of Guilt, Cuts Deeper” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Japończyk, Szwed, Węgier oraz Amerykanin! Niełatwo byłoby o bardziej międzynarodową obsadę, w końcu w nowym, okazjonalnym kwartecie znaleźli się muzycy z trzech kontynentów. A każdy z nich jest w swoim kraju legendą. O kogo chodzi? Masamiego Akitę (ukrywającego się pod pseudonimem Merzbow), Matsa Gustafssona, Balázsa Pándiego i Thurstona Moore’a, którzy wspólnymi siłami stworzyli album „Cuts of Guilt, Cuts Deeper”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: W zgiełku, w chaosie, na trzech kontynentach
[Masami ’Merzbow’ Akita, Mats Gustafsson, Balázs Pándi, Thurston Moore „Cuts of Guilt, Cuts Deeper” - recenzja]

Japończyk, Szwed, Węgier oraz Amerykanin! Niełatwo byłoby o bardziej międzynarodową obsadę, w końcu w nowym, okazjonalnym kwartecie znaleźli się muzycy z trzech kontynentów. A każdy z nich jest w swoim kraju legendą. O kogo chodzi? Masamiego Akitę (ukrywającego się pod pseudonimem Merzbow), Matsa Gustafssona, Balázsa Pándiego i Thurstona Moore’a, którzy wspólnymi siłami stworzyli album „Cuts of Guilt, Cuts Deeper”.

Masami ’Merzbow’ Akita, Mats Gustafsson, Balázs Pándi, Thurston Moore
‹Cuts of Guilt, Cuts Deeper›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCuts of Guilt, Cuts Deeper
Wykonawca / KompozytorMasami ’Merzbow’ Akita, Mats Gustafsson, Balázs Pándi, Thurston Moore
Data wydania25 marca 2015
NośnikCD
Czas trwania81:54
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Masami ’Merzbow’ Akita, Mats Gustafsson, Balázs Pándi, Thurston Moore
Utwory
CD1
1) Replaced By Shame – Only Two Left19:46
2) Divided By Steel. Falling Gracefully17:42
CD2
1) Too Late, Too Sharp – It is Over21:04
2) All His Teeth in Hand, Asking Her Once More23:22
Wyszukaj / Kup
Choć w tym składzie muzycy spotkali się w studiu po raz pierwszy, wcześniej grywali już ze sobą w przeróżnych konfiguracjach; znają się więc – i, co najistotniejsze, świetnie rozumieją – od lat. Szwedzki saksofonista Mats Gustafsson nagrywał z amerykańskim gitarzystą Thurstonem Moore’em (doskonale znanym z Sonic Youth) już przed ponad dekadą, czego dowodem albumy „New York – Ystad” (2000) i „Hidros 3” (2004). Od kilku lat trwa także bardzo udana – głównie koncertowa – kooperacja obsługującego instrumenty elektroniczne Japończyka Masamiego Akity (który od końca lat 70. ubiegłego wieku ukrywa się pod pseudonimem Merzbow) z węgierskim perkusistą Balázsem Pándim (vide „Live at Fluc Wanne, Vienna”, 2010; „Ducks: Live in NYC”, 2011; „Katowice”, 2012). W tym samym czasie Gustafsson i Moore odnowili znajomość i zrealizowali w duecie kolejne dwie płyty: „Play Some Fucking Stooges” (2012) oraz „Vi är alla guds slavar” (2013). Ale Szwedowi – przez wielbicieli free jazzu kojarzonego głównie z takich projektów, jak The Thing, Fire! Orchestra i (Fake) The Facts – to wciąż było mało; dlatego też dołączył do Merzbowa i Pándiego, by najpierw ruszyć z nimi w trasę koncertową („Live in Tabačka 13/04/12”, 2015), a następnie wejść do studia, czego efektem okazał się kapitalny album „Cuts” (2013).
Mats Gustafsson był też pomysłodawcą tego, aby trio rozszerzyć do kwartetu, zapraszając do dalszej współpracy Thurstona Moore’a. Eksgitarzystę Sonic Youth nie trzeba było długo namawiać i niebawem ten wybitnie międzynarodowy skład przystąpił do tworzenia nowego, choć bezpośrednio wyrastającego z doświadczeń nabytych podczas nagrywania płyty „Cuts”, materiału. Na jego publikację zdecydowała się działająca w Londynie, ale założona przez dwóch włoskich producentów, Evaldo Bernocchiego i Giacomo Bruzzo, niezależna wytwórnia RareNoise Records. Wydawnictwo – zatytułowane „Cuts of Guilt, Cuts Deeper” – trafiło do sprzedaży 25 marca. Na dwóch kompaktowych krążkach znalazły się zaledwie cztery improwizowane kompozycje, które w sumie trwają jednak… ponad osiemdziesiąt minut. Słowem: Prawie półtorej godziny muzyki, która jest w stanie doprowadzić do szaleństwa każdego, kto nie miał wcześniej do czynienia z free jazzem i rockowym noise’em. Czy warto zatem ryzykować? Bezwzględnie! „Cuts of Guilt, Cuts Deeper” to – oczywiście w swojej kategorii – jeden z najciekawszych albumów ostatnich lat. Ale też trudno się temu dziwić, wiedząc, jakiej miary artyści wzięli udział w jego tworzeniu.
Nawet ten najmniej znany z całego grona, czyli Balázs Pándi, ma już na swoim koncie sporo osiągnięć; wspomnieć należy chociażby o takich projektach, jak awangardowo-progresywny Metallic Taste of Blood, doomowo-postrockowy Obake, eksperymentalno-jazzowy Rope Cosmetology, wreszcie łączący free jazz z metalem Slobber Pup. Do tego należy dodać jeszcze trio stworzone z dwoma polskimi muzykami – gitarzystą basowym Rafałem Mazurem oraz saksofonistą Mikołajem Trzaską – które przed rokiem wydało album „Tar & Feathers”. Choć więc jest Węgier najmłodszym z całej czwórki (od Moore’a nawet o dwadzieścia pięć lat), można mieć pewność, że nie trafił do zespołu przypadkowo. Co zresztą udowadnia już w otwierającym płytę utworze „Replaced By Shame – Only Two Left”. Jego początek bierze we władanie Merzbow, odpowiedzialny za projektowanie elektronicznych zgrzytów, które – jako zaproszenie do wspólnej zabawy – w pierwszej kolejności odbiera Mats Gustafsson. Brzmienie saksofonu Szweda może zaś kojarzyć się jego wielbicielom z awangardowymi poszukiwaniami przeprowadzanymi pod szyldem The Thing (w większym) i Fire! Orchestra (w mniejszym stopniu). W każdym razie gdy tylko rozbrzmiewa instrument dęty, zaczyna się ostra freejazzowa jazda.
Nie można jednak dokonań kwartetu sprowadzać tylko do tego mianownika. Jego muzyka wymyka się bowiem prostym klasyfikacjom. Gustafsson, owszem, odjeżdża mocno w kierunku jazzu improwizowanego, ale Pándi (z czasem rozpędzający się jak rasowy rockman) i Moore zdecydowanie bardziej ciągną w kierunku noise’u. W czym jeszcze utwierdza ich Merzbow, starający się mimo wszystko narzucić całości nieco bardziej zwartą formę (chociażby imitując swoimi instrumentami brzmienie gitary basowej). „Divided By Steel. Falling Gracefully” zaczyna się po raz kolejny od elektronicznego zgiełku, po którym następuje mocne uderzenie perkusji. To także sygnał dla Moore’a, który w tym samym momencie sięga po gitarę, aby skutecznie podnieść temperaturę kompozycji. Nieposkromione improwizacje Amerykanina wprowadzają wrażenie chaosu, ale nie ma wątpliwości, że jest to chaos kontrolowany, z którego prędzej czy później musi wyłonić się nowa ścieżka. I tak jest w rzeczywistości: po odstawieniu gitary do głosu dochodzą Merzbow i Pándi, a efektem tego jest psychodeliczna partia perkusji, wokół której Japończyk stara się budować melodię. Oczywiście nie z gatunku tych wpadających w ucho. Zresztą wkrótce wszelkich nadziei na to ponownie pozbawia słuchaczy Thurston Moore, który w finale utworu zabawia się w budowanie zgiełkliwej ściany dźwięku.
„Too Late, Too Sharp – It is Over”, jak na kompozycję trwającą ponad dwadzieścia minut przystało, ma wyjątkowo długi rozbieg, za który odpowiada japoński mistrz elektroniki. Pozostali muzycy dają mu się „wyszumieć”, a kiedy już uznają to za stosowne – decydują się dodać coś od siebie. Pierwszy jest Węgier, który wprowadza motoryczny, wręcz hipnotyczny rytm; Szwed i Amerykanin natomiast wspomagają kolegów jedynie drobnymi smaczkami, jakby zdawali sobie sprawę, że przejęcie przez nich palmy pierwszeństwa, mogłoby popsuć z mozołem budowany klimat utworu. Dzięki temu też ostatnie jego minuty to stopniowe wygaszanie emocji. Które jednak eksplodują ze zdwojoną siłą od pierwszych sekund „All His Teeth in Hand, Asking Her Once More”. Rozpędzona perkusja, świdrująca umysł gitara elektryczna, do tego rozimprowizowany saksofon i bezlitosny elektroniczny noise – czego można chcieć więcej?! Dopiero z biegiem czasu brzmienie staje się bardziej selektywne, choć mocy wciąż nie brakuje. W ostatnich minutach ostatnią szansę na zaistnienie otrzymują jeszcze Gustafsson, którego freejazzowa solówka wywołuje ciarki na plecach, oraz Moore, wyciskający ze swojej gitary ostatnie poty. To jemu, być może z racji starszeństwa i dotychczasowych dokonań, dane jest wysłać ostatni sygnał.
Podsumowując: „Cuts of Guilt, Cuts Deeper” to płyta dla nielicznych; mniej przygotowany i wyrobiony słuchacz może poczuć się wręcz zdemolowany muzyką międzynarodowego kwartetu. Jeśli więc ktoś z Was chciałby, ale i trochę się boi, lepiej, aby przygodę z awangardową mieszanką free jazzu, noise’u i elektroniki rozpoczął od zdecydowanie bardziej przyjaznych dokonań prowadzonego przez Kena Vandermarka Made to Break („Lacerba”, „Provoke”, „Cherchez la femme”).
koniec
2 kwietnia 2015
Skład:
Merzbow – elektronika
Mats Gustafsson – elektronika, saksofon
Balázs Pándi – perkusja, instrumenty perkusyjne
Thurston Moore – elektronika, gitara elektryczna

Komentarze

09 IV 2015   23:34:57

Oj kusi ten album kusi i to mocno.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Świętość zgrzytliwa i awangardowa
Sebastian Chosiński

19 V 2022

Pięć lat temu, gdy ukazała się pierwsza płyta Weserbergland, zastanawiałem się, czy będzie to jedynie efemeryczny projekt Ketila Vestruma Einarsena i Mattiasa Olssona, czy też zespół zagości na scenie na dłużej. Trzy lata później światło dzienne ujrzał kolejny album, a przed paroma miesiącami trzeci. Jego tytuł – „Sacrae Symphoniae Nr. 1” – sugeruje, że za jakiś czas możemy spodziewać się następnych.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Częstotliwość ma znaczenie!
Sebastian Chosiński

17 V 2022

Nie ma wątpliwości, że pochodzący z Częstochowy Krzysztof Majchrzak to jeden z najbardziej konsekwentnych polskich artystów. Chociaż zaczynał jako jazzman, jego obecne zainteresowania artystycznej wykraczają daleko poza jazz improwizowany. Aczkolwiek nie odżegnują się od niego. Najnowszy album muzyka – „432 Hz” – może zainteresować zarówno wielbicieli free jazzu, jak i elektroniki.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Niepisane prawo do nagrywania świetnych płyt
Sebastian Chosiński

12 V 2022

Nie licząc wydanej w 2018 roku płyty koncertowej, kwintet Niechęć kazał nam czekać na nowy album studyjny sześć lat. Cieszy zatem bardzo, że czas ten nie został zmarnowany. Najnowsze dzieło kwintetu – „Unsubscribe” – to wydawnictwo jeszcze dojrzalsze i ciekawsze, bo bardziej różnorodne. Aczkolwiek wciąż mamy do czynienia ze swoiście pojętym jazz-rockiem.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Świętość zgrzytliwa i awangardowa
— Sebastian Chosiński

Częstotliwość ma znaczenie!
— Sebastian Chosiński

Niepisane prawo do nagrywania świetnych płyt
— Sebastian Chosiński

Piękna nasza Ziemia cała
— Sebastian Chosiński

Pomarzyć warto
— Sebastian Chosiński

Balsam na skołataną duszę
— Sebastian Chosiński

Rewolucja bez rewolucji
— Sebastian Chosiński

Trzej przyjaciele ze studiów
— Sebastian Chosiński

Immanentnie i nieskończenie
— Sebastian Chosiński

Giganci wciąż nie śpią
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Krótko o muzyce: Surrealistyczny ekstremizm
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.