Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 marca 2024
w Esensji w Esensjopedii

Tusmørke
‹Ført bak lyset›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFørt bak lyset
Wykonawca / KompozytorTusmørke
Data wydania18 marca 2016
NośnikCD
Czas trwania44:13
Gatunekfolk, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Benedikt Momrak (Benedikator), Kristoffer Momrak (Krizla), Lars Fredrik Frøislie (Marxo Solinas), Øystein Bech Gadmar (DreymimaðR), Martin Nordrum Kneppen (HlewagastiR), Annette Stav Johansen
Utwory
CD1
1) Ekebergkongen05:46
2) Et djevelsk mareritt05:59
3) De reiser fra oss07:06
4) Ført bak lyset04:36
5) Spurvehauken04:58
6) Nordmarka07:31
7) Vinterblot08:21
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Trolle mogą być z nich dumne
[Tusmørke „Ført bak lyset” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Trzecia płyta długogrająca norweskiej formacji Tusmørke nie poraża może oryginalnością, ale urzeka charakterystycznym połączeniem rocka progresywnego z folkiem i psychodelią. W ich twórczości pobrzmiewają echa Jethro Tull i sceny Canterbury, do których to wpływów dodać należy jeszcze teksty inspirowane skandynawskimi podaniami ludowymi. To chyba wystarczająca rekomendacja, aby sięgnąć po album „Ført bak lyset”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Trolle mogą być z nich dumne
[Tusmørke „Ført bak lyset” - recenzja]

Trzecia płyta długogrająca norweskiej formacji Tusmørke nie poraża może oryginalnością, ale urzeka charakterystycznym połączeniem rocka progresywnego z folkiem i psychodelią. W ich twórczości pobrzmiewają echa Jethro Tull i sceny Canterbury, do których to wpływów dodać należy jeszcze teksty inspirowane skandynawskimi podaniami ludowymi. To chyba wystarczająca rekomendacja, aby sięgnąć po album „Ført bak lyset”.

Tusmørke
‹Ført bak lyset›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFørt bak lyset
Wykonawca / KompozytorTusmørke
Data wydania18 marca 2016
NośnikCD
Czas trwania44:13
Gatunekfolk, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Benedikt Momrak (Benedikator), Kristoffer Momrak (Krizla), Lars Fredrik Frøislie (Marxo Solinas), Øystein Bech Gadmar (DreymimaðR), Martin Nordrum Kneppen (HlewagastiR), Annette Stav Johansen
Utwory
CD1
1) Ekebergkongen05:46
2) Et djevelsk mareritt05:59
3) De reiser fra oss07:06
4) Ført bak lyset04:36
5) Spurvehauken04:58
6) Nordmarka07:31
7) Vinterblot08:21
Wyszukaj / Kup
W pewnym sensie Tusmørke – nazwa zespołu oznacza Zmierzch – to interes rodzinny; od początku działalności zespołu na jego czele stoją bowiem bracia-bliźniacy Benedikt (ukrywający się pod pseudonimem Benedikator) oraz Kristoffer Momrakowie (fanom bardziej znany jako Krizla bądź Alwanzatar). I chociaż zespół funkcjonuje dopiero od początku dekady, to jego korzenie sięgają połowy lat 90. ubiegłego wieku, a więc czasów, kiedy bracia mieszkali jeszcze w Skien (w rejonie Telemark). Na poważniej jednak zainteresowali się muzyką dopiero po przeprowadzce do Oslo, co nastąpiło w 1997 roku. Angażowali się wówczas w różne projekty, najczęściej wspólnie. Sztandarową grupą Benedikta i Kristoffera był psychodeliczno-hiphopowy Momrakattakk, który – poza dwoma singlami – pozostawił po sobie jedynie longplay „Masters of Momrak” (2007). W późniejszym czasie pierwszy z braci przystał do eksperymentalno-hardrockowej formacji Lydia Laska, drugi natomiast związał się ze stoner-metalowym Spectral Haze. Ale i tego było im jeszcze za mało. W efekcie narodził się ich najważniejszy, przynajmniej jak do tej pory, zespół – Tusmørke.
W pierwszym składzie grupy – obok Benedikta (śpiew, gitara basowa) oraz Kristoffera (flet, chórki) – znaleźli się jeszcze: grający na perkusji Martin Nordrum Kneppen (czyli HlewagastiR), na co dzień muzyk progresywno-folkowego Wobblera, oraz obsługujący instrumenty klawiszowe Jon Østvedal (w udziale przypadł mu pseudonim Deadly Nightshade), który miał już na koncie współpracę z noise’owym Årabrot i psychodeliczno-stonerowym Spirits of the Dead. Ta czwórka – plus pojawiający się gościnnie Andreas Wettergreen Strømman Prestmo (bliski kumpel Kneppena) – wzięła udział w nagraniu płytowego debiutu formacji, opublikowanej w 2012 roku płyty „Underjordisk Tusmørke”. Po jej wydaniu z kolegami postanowił rozstać się Østvedal, którego w trybie awaryjnym zastąpił Lars Fredrik Frøislie (Marxo Solinas), kolejny artysta „wypożyczony” z Wobblera. Rozwiązanie tymczasowe okazało się jednak tradycyjnie nadzwyczaj trwałe i Frøislie pozostaje w zespole do dzisiaj. W nowym składzie Norwegowie nagrali drugi w dyskografii pełnometrażowy album „Riset bak speilet” (2014) oraz – dzieloną na pół z zaprzyjaźnionym Spectral Haze – płytę „Elektriske skrekkøgler og forhistoriske framtidsfabler” (2015).
Ostatnia z wymienionych płyt ukazała się w maju ubiegłego roku. Krótko po jej publikacji panowie z Tusmørke zabrali się do pracy nad kolejną płytą. Z biegiem czasu uznali jednak, że tym razem konieczne jest poszerzenie instrumentarium. Dlatego też – z jednej strony – w studiu nagraniowym Benedikator zdecydował się zagrać również partie gitary elektrycznej (wcześniej zespół doskonale się bez niej obywał), z drugiej natomiast – postanowiono przyjąć do składu nowego muzyka (co stało się faktem w październiku). Okazał się nim grający na… lirze korbowej Øystein Bech Gadmar. Jemu także bracia Momrakowie nie odpuścili i – chcąc nie chcąc – musiał przyjąć pseudonim. Jaki? DreymimaðR! Po raz pierwszy w karierze zespół stał się więc kwintetem. I trzeba przyznać – wyszło mu to na dobre. Czego widocznym efektem wydana 18 marca przez fińską (z Turku) wytwórnię Svart Records płyta „Ført bak lyset”. Ukazała się ona w dwóch (identycznych jeśli chodzi o zawartość) wersjach: kompaktowej oraz kolekcjonerskiej – winylowej (w zaledwie dwustu egzemplarzach).
„Ført bak lyset” to osiem kompozycji inspirowanych – w warstwie literackiej – norweskimi baśniami i podaniami ludowymi spisanymi w XIX wieku przez dwóch słynnych w Skandynawii folklorystów: Petera Christena Asbjørnsena oraz Jørgena Moego. Stąd w wyśpiewywanych przez Benedikatora tekstach pojawiające się nagminnie trolle, krasnoludy i innej maści magiczne stworzenia. Stąd charakterystyczny baśniowy image Tusmørke widoczny na promocyjnych zdjęciach. Muzycznie to także bardzo zwarta progresywno-folkowa (z wybijającymi się na plan pierwszy partiami fletu) płyta; można chyba nawet zaryzykować twierdzenie, że mamy do czynienia z concept-albumem. Otwiera go utwór „Ekebergkongen”, w którym Krizla od pierwszych sekund serwuje motyw jednoznacznie kojarzący się z muzyką dawną, czym przywodzi na myśl – nie po raz ostatni zresztą – dokonania wczesnego Jethro Tull. Temat ten będzie powracał jeszcze parokrotnie, „przetykany” melodeklamowanymi wstawkami Benedikatora oraz subtelnymi sekwencjami gitary i syntezatorów w tle. Mimo programowej delikatności grupa nie stroni tu jednak także od mocniejszego uderzenia, podkreślając tym samym swój progresywny rodowód.
„Et djevelsk mareritt” zaczyna się bardzo folkowo i melodyjnie. Ale taki jest tylko wstęp. Z biegiem czasu bowiem Tusmørke wyraźnie się rozkręca, w czym główna zasługa sekcji rytmicznej. Mocne bas i perkusja ciągną za sobą pozostałe instrumenty, pozostawiając jednocześnie sporo miejsca i na solówkę fletu, i na wypełniające drugi plan plamy syntezatorowe. Najważniejsze jednak, że zyskując na dynamice, utwór nic nie traci na przebojowości. Nie mniej energicznie i motorycznie brzmi „De reiser fra oss”, znaczony przede wszystkim „ćwierkaniem” instrumentów klawiszowych i podniosłymi chórkami, w którym HlewagastiR ma nawet przez chwilę możność wybicia się przed innych instrumentalistów. Kapitalne wrażenie pozostawia po sobie kompozycja tytułowa, będąca najklasyczniejszym przykładem progresywnego folku z lat 70. XX wieku. Świetnie, przestrzennie zaaranżowana pozwala wykazać się wszystkim muzykom; na dodatek łatwo wpadając w ucho, wcale nie schlebia tanim gustom (pobrzmiewają w niej dalekie echa Jade Warrior i Gryphona, co samo w sobie powinno być wystarczająco rekomendacją).
Rozbudzone emocje zespół nieco studzi balladowym „Spurvehauken”, ale chwilę później podnosi temperaturę utworem „Nordmarka”. Podkręcając tempo, Norwegowie ani na moment nie zapominają również o melodyjności. Prym ponownie wiedzie grający na flecie Krizla, który – takie można odnieść wrażenie – jest wszędzie. Pojawia się zarówno w duecie z Marxo Solinasem, jak i towarzyszy swemu bratu w jego partii wokalnej. A gdy gra solówkę, Benedikt odwzajemnia mu się dźwiękami przesterowanego basu. Album wieńczy najdłuższa w zestawie i najbardziej klimatyczna kompozycja „Vinterblot”. Uwagę z jednej strony przykuwa baśniowy wokal, z drugiej nader liczne smaczki w tle (cichutko rozbrzmiewająca gitara elektryczna, nastrojowy fortepian elektryczny, po którym z kolei pojawiają się syntezatory). Całość zaś okraszona jest prawdziwie progresywnym pulsem, który po raz kolejny przenosi nas cztery dekady wstecz, kiedy to na rockowych scenach dominowały takie formacje, jak Van der Graaf Generator, Soft Machine czy, nie oddalając się od Skandynawii, November, Arbete och Fritid, Saga i Berits Halsband. Podsumowując: „Ført bak lyset” to kapitalna propozycja dla tych wszystkich, którzy cenią sobie piękne i nastrojowe, przyprawione folkiem melodie, nie stroniąc przy tym od bajkowych opowieści. W każdym razie, jeśli chcecie spotkać prawdziwego trolla, to wybierając się na spacer do lasu, nie zapomnijcie skopiować do odtwarzacza albumu Tusmørke.
koniec
22 marca 2016
Skład:
Benedikator (Benedikt Momrak) – śpiew, gitara basowa, gitara elektryczna, instrumenty perkusyjne
Krizla (Kristoffer Momrak) – flet, śpiew, instrumenty perkusyjne
Marxo Solinas (Lars Fredrik Frøislie) – syntezatory, organy, fortepian, fortepian elektryczny
DreymimaðR (Øystein Bech Gadmar) – lira korbowa
HlewagastiR (Martin Nordrum Kneppen) – perkusja
gościnnie:
Annette Stav Johansen – chórki (3)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Delta, Brazylia i rockowy ogień
Sebastian Chosiński

29 II 2024

Zakładam, że nie słyszeliście jeszcze o duńskim gitarzyście Davidzie Miilmannie. Nic dziwnego! Dla mnie parę tygodni temu także był „białą kartą”. Na szczęście za sprawą „What’s Left” – drugiego pełnowymiarowego albumu jego Grupy, który ukazuje się jutro – będzie Wam dane, jeśli tylko zechcecie, poznać jednego z najbardziej obiecujących skandynawskich artystów, poruszających się na pograniczu jazzu, bluesa, rocka i world music.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Oby tytuł nie okazał się proroczy!
Sebastian Chosiński

27 II 2024

Minęły zaledwie dwa miesiące nowego roku, a szwedzki saksofonista Mats Gustafsson uraczył nas już dwiema absolutnie fantastycznymi płytami: zawierającą archiwalny materiał „Afro Blue” tria GUSH oraz – to najnowsza premiera – „Testament” formacji Fire!. Ta ostatnia powstała w Stanach Zjednoczonych pod okiem producenta raczej nie kojarzonego z jazzem, czyli Steve’a Albiniego.

więcej »

Windą do nieba
Sebastian Chosiński

22 II 2024

Po siedmiu latach milczenia, częściowo spowodowanego pandemią koronawirusa, kanadyjski kwintet Last Ark Out wydaje właśnie własnym sumptem swój drugi pełnowymiarowy album – „Lift”. To produkcja, która powinna przypaść do gustu przede wszystkim wielbicielom stonowanego fusion, których nie wystraszy obecność na płycie inspiracji progresywnych, funkowych czy też popowych.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.