Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 2 marca 2021
w Esensji w Esensjopedii

Hawkestrel
‹The Future is Us›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Future is Us
Wykonawca / KompozytorHawkestrel
Data wydania9 sierpnia 2019
Wydawca Purple Pyramid
NośnikCD
Czas trwania62:14
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Alan Davey, Bridget Wishart, William Shatner, Nigel Potter, Kevin M. Sommers, Ian „Lemmy” Kilmister, Simon House, Paul Rudolph, Mick Slattery, Huw Lloyd-Langton, Nik Turner, Ginger Baker
Utwory
CD1
1) Do What Ya Need to Do08:16
2) World of Fear04:42
3) Sea of Sand05:00
4) Nyx of Khaos03:46
5) The Future is Us04:39
6) Sonic Attack03:16
7) 12 String Shuffle03:47
8) May Sun06:10
9) Goodbye Death Valley04:46
10) Free Like Us05:04
11) Old Dinah04:22
12) Hawkestrel05:00
13) Bad Boys for Life [2019 AD Version]03:27
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Bycie Jastrzębiem – zobowiązuje
[Hawkestrel „The Future is Us” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W 2019 roku brytyjska grupa Hawkwind świętowała półwiecze istnienia. Jak na tak wiekową formację, jest ona nadzwyczaj żywa. Także za sprawą swoich byłych muzyków, którzy również pozostają aktywni i wciąż wydają płyty utrzymane w stylistyce macierzystego zespołu. Jak na przykład kierowany przez Alana Daveya Hawkestrel, który w ubiegłym roku zadebiutował krążkiem „The Future is Us”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Bycie Jastrzębiem – zobowiązuje
[Hawkestrel „The Future is Us” - recenzja]

W 2019 roku brytyjska grupa Hawkwind świętowała półwiecze istnienia. Jak na tak wiekową formację, jest ona nadzwyczaj żywa. Także za sprawą swoich byłych muzyków, którzy również pozostają aktywni i wciąż wydają płyty utrzymane w stylistyce macierzystego zespołu. Jak na przykład kierowany przez Alana Daveya Hawkestrel, który w ubiegłym roku zadebiutował krążkiem „The Future is Us”.

Hawkestrel
‹The Future is Us›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Future is Us
Wykonawca / KompozytorHawkestrel
Data wydania9 sierpnia 2019
Wydawca Purple Pyramid
NośnikCD
Czas trwania62:14
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Alan Davey, Bridget Wishart, William Shatner, Nigel Potter, Kevin M. Sommers, Ian „Lemmy” Kilmister, Simon House, Paul Rudolph, Mick Slattery, Huw Lloyd-Langton, Nik Turner, Ginger Baker
Utwory
CD1
1) Do What Ya Need to Do08:16
2) World of Fear04:42
3) Sea of Sand05:00
4) Nyx of Khaos03:46
5) The Future is Us04:39
6) Sonic Attack03:16
7) 12 String Shuffle03:47
8) May Sun06:10
9) Goodbye Death Valley04:46
10) Free Like Us05:04
11) Old Dinah04:22
12) Hawkestrel05:00
13) Bad Boys for Life [2019 AD Version]03:27
Wyszukaj / Kup
Historia tej formacji jest mocno pogmatwana. Początkowo bowiem nazywała się ona zupełnie inaczej i to nie Alan Davey był jej liderem, lecz wokalista, klawiszowiec, kompozytor i autor tekstów Danny Faulkner. Alan był jedynie jego najbliższym współpracownikiem. Projekt pierwotnie był czysto studyjnym (dopiero po paru latach zespół zdecydował się na koncerty), do udziału w którym Faulkner i Davey zapraszali potrzebnych im akurat instrumentalistów. Pierwsze wydawnictwo grupy ochrzczonej nazwą Pre-Med ukazało się, a opublikowano je własnym sumptem, w 2005 roku pod tytułem „Invisible Spies”; rok później natomiast, za sprawą wytwórni Hawkwind Records, światło dzienne ujrzała jego profesjonalna reedycja, tym razem jako „Meditation Time”. Na drugi krążek – „The Truth About Us” – trzeba było czekać do 2008, a na trzeci – „Einstein’s Day” – do 2013 roku. Muzyka Pre-Med na pewno mogła się podobać wielbicielom Hawkwind, wyrastała bowiem z tego samego pnia, lecz nie sprawiło to, by grupa zyskała popularność. W efekcie w 2014 roku Danny postanowił rozstać się z Daveyem.
Urodzony w Ipswich w 1963 roku Alan, kiedy dołączył do Faulknera, miał już ugruntowaną pozycję. Karierę zaczynał jako nastolatek w hardrockowej formacji Gunslinger, którą prowadził razem ze swoim kuzynem. I choć nie było jej dane zrobić kariery pokroju Iron Maiden czy Tygers of Pan Tang, przynajmniej on został dostrzeżony i w 1984 roku ściągnięty do Hawkwind, gdzie objął etat basisty. Za pierwszym razem wytrwał dwanaście lat; potem powrócił po czterech latach przerwy i dotrwał u boku Dave’a Brocka aż do 2007 roku. W tym czasie, jak już wiemy, kombinował na boku z Pre-Med, jak również prowadził działalność stricte solową (koncertował i wydawał płyty). Kilka lat po odejściu Danny’ego Alan zdecydował się reaktywować grupę, a przynajmniej podpiąć się pod jej dziedzictwo, jednocześnie nawiązując do tradycji Hawkwind. Tym sposobem narodził się… Hawkestrel, pod szyldem którego w maju tego roku w trzypłytowym zbiorze zatytułowanym „Hawkestrel Presents: Pre-Med” przypomniano albumy nagrane przez Faulknera i Daveya w latach 2005-2013.
Po co? Prawdopodobnie po to, aby udowodnić, że zespół nie startuje od zera, że ma się już czym pochwalić. Choć może tak naprawdę Alanowi chodziło o to, aby wyciągnąć starego druha – czytaj: Danny’ego – z zapomnienia i umożliwić mu otwarcie kolejnego rozdziału w karierze. Czas pokaże! W każdym razie gdy pojawiła się na rynku reedycja trylogii Pre-Med, Hawkestrel miał już swoją własną płytę – wydany w sierpniu 2019 roku przez kalifornijską wytwórnię Purple Pyramid album „The Future is Us”. To w zasadzie solowy projekt Daveya, który zaprosił do współpracy kilkoro (w tym jedną kobietę) artystów związanych w przeszłości – niekiedy zresztą bardzo krótko, ale jednak – z Hawkwind. Znaleźli się wśród nich: skrzypek Simon House, gitarzyści Paul Rudolph i Mick Slattery, saksofonista Nik Turner, perkusista Ginger Baker (zmarły zaledwie dwa miesiące po wydaniu płyty) oraz wokalistka Bridget Wishart. Na dodatek Alan wykorzystał ścieżki zarejestrowane prze dwóch innych nieżyjących już byłych członków Hawkwind: grającego na gitarze akustycznej i harfie Huwa Lloyda-Langtona („12 String Shuffle”) oraz śpiewającego Lemmy’ego Kilmistera („Bad Boys for Life (2019 AD Version)”).
Album co prawda nie zachwyca, ale utrzymuje się w średniej normie Hawkwindowej; na pewno nie wypada słabiej niż ostatnie studyjne dzieła formacji, jak chociażby „All Aboard the Skylark” (2019) czy „Carnivorous” (2020). A jego dodatkową atrakcją jest fakt, że możemy usłyszeć kilku ważnych dla historii grupy muzyków. Zacznijmy od mocnych stron. Jest nią otwierający wydawnictwo klasycznie spacerockowy ośmiominutowy „Do What Ya Need to Do”, nagrany praktycznie w pojedynkę przez Alana, jedynie z dorzuconą, zresztą bardzo istotną, partią skrzypiec elektrycznych House’a. Wyróżnić trzeba też drugą kompozycję zarejestrowaną z udziałem Simona, czyli „May Sun”, w której z kolei skrzypek prezentuje swoje bardziej nostalgiczne oblicze. Broni się także motoryczny, bliski stylistyce punkowej „World of Fear”, którego głównymi atrakcjami są popisy solowe Turnera na saksofonie i Rudolpha na gitarze. Podobać mogą się także orientalne wstawki w „Sea of Sand” (Davey zagrał tu na udzie) oraz folkowy klimat „12 String Shuffle” (z potraktowaną rockowo przez Lloyda-Langtona harfą).
Fani Hawkwind będą również ukontentowani, słuchając czadowego tytułowego „The Future is Us” oraz – za sprawą gitary Rudolpha zahaczającego niemal o stoner metal – „Free Like Us”. Nie zachwyci ich natomiast prawdopodobnie ani schematyczny i nijako brzmiący „Goodbye Death Valley”, ani „Bad Boys for Life (2019 AD Version)”, w którym głos Lemmy’ego brzmi bez charakterystycznej dla niego mocy. W lekką konsternację może wprawić natomiast instrumentalny „Nyx of Khaos”, w którym fragmenty jazzrockowe sąsiadują z synthpopowymi. Podobnie rzecz ma się z „Sonic Attack”, który wprawdzie nawiązuje do oryginału (z 1981 roku), ale wrzucony w sam środek płyty traci swój pierwotny wydźwięk. Choć na pewno ciekawostką jest melorecytacja zafundowana przez… Williama Shatnera, kanadyjskiego aktora znanego najbardziej z roli kapitana Kirka w serii fantastycznonaukowej „Star Trek”. Nie zachwycają również kompletnie bezpłciowy „Old Dinah” (z przetworzonym elektronicznie śpiewem Kevina M. Sommersa) oraz nagrany w stu procentach przez Daveya „Hawkestrel”, który – chociażby z racji tytułu – powinien być sztandarowym utworem płyty. A nie jest. Gdyby go tu w ogóle nie było, zapewne nikt by się o niego nie upominał.
koniec
29 grudnia 2020
Skład:
Alan Davey – śpiew, gitara basowa, gitara elektryczna, syntezatory, programowanie perkusji, ud (3), gitara 12-strunowa (5), fortepian elektryczny (8,11), smyczki (12), muzyka

oraz
Bridget Wishart – śpiew (3,10)
William Shatner – melorecytacja (6)
Nigel Potter – śpiew (8)
Kevin M. Sommers – śpiew (11)
Lemmy Kilmister – śpiew (13)
Simon House – skrzypce elektryczne (1,8)
Paul Rudolph – gitara elektryczna (2,3,5,9,10)
Mick Slattery – gitara elektryczna (4,11)
Huw Lloyd-Langton – gitara akustyczna, harfa (7)
Nik Turner – saksofon (2,4,5)
Ginger Baker – perkusja, instrumenty perkusyjne (3-5,7,8,11)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Nordic-kraut na organowym „kwasie”
Sebastian Chosiński

25 II 2021

Choć, jeśli chodzi o przynależność gatunkową, są to dwa zupełnie odmienne światy, jest jednak coś, co łączy – poza wytwórnią Rune Grammofon – najnowsze albumy szwedzkiego Fire! oraz norweskiego Elephant9. To fakt, że obie grupy nagrały płyty znacznie różniące się od swoich wcześniejszych produkcji. W przypadku formacji Stålego Storløkkena różnice są tak duże, że „Arrival of the New Elders” równie dobrze można by uznać za dzieło solowe lidera.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dolać oliwy do Ognia!
Sebastian Chosiński

23 II 2021

Fire! nieustannie ewoluuje. Nie jest tak, że Mats Gustafsson, Johan Berthling i Andreas Werliin, stworzywszy dla siebie atrakcyjną niszę, postanowili okopać się w niej i grać dokładnie te dźwięki, jakich oczekują po nich fani. Dowodem na to „Defeat” – najnowszy krążek tria, które tym razem rozrosło się do… nie, nie Orkiestry (w nawiązaniu do Fire! Orchestra), ale kwintetu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Progresywni epigoni rewolucji
Sebastian Chosiński

18 II 2021

Gdy pada hasło Zeuhl, z miejsca na myśl przychodzi odzew: Magma. Czyli lata 70. ubiegłego wieku, kiedy styl ten się kształtował. Ale Zeuhl, mimo upływu półwiecza od swoich narodzin, wciąż trwa i ma się przyzwoicie. O czym świadczą chociażby kolejne albumy francuskiej formacji Scherzoo. Ten najnowszy zatytułowany został „05” i jest – jak łatwo się domyślić – piątym w dorobku grupy kierowanej przez François Thollota.

więcej »

Polecamy

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?

A pamiętacie…:

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Robbie Nevil – takie jest życie
— Wojciech Gołąbowski

Paper Lace – Billy bohater w noc zgonu Chicago
— Wojciech Gołąbowski

Yvonne Elliman – Maria z Magdali od Bee Geesów i Claptona
— Wojciech Gołąbowski

Irene Cara – cóż za uczucie!
— Wojciech Gołąbowski

John Parr – widzę nowy horyzont
— Wojciech Gołąbowski

Feargal Sharkey – od punka do orderu
— Wojciech Gołąbowski

Całuski dla mnie
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.