Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 lutego 2021
w Esensji w Esensjopedii

Hawkestrel
‹SpaceXmas›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpaceXmas
Wykonawca / KompozytorHawkestrel
Data wydania4 grudnia 2020
Wydawca Purple Pyramid
NośnikCD
Czas trwania46:59
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Alan Davey, Glenn Hughes, Huw Lloyd-Langton, Steve Leigh, Jürgen Engler, Robbie Krieger, Rick Wakeman, Nigel Potter, Nik Turner, Danny Faulkner, Adam Hamilton
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Psychodeliczne święta, święta… i po świętach
[Hawkestrel „SpaceXmas” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Rok 2020, mimo pandemii koronawirusa (a może właśnie z jej powodu), był bardzo pracowity dla Alana Daveya, eksbasisty zespołu Hawkwind, który korzystając z lockdownu, zamknął się w studiu nagraniowym i przygotował aż trzy wydawnictwa sygnowane nazwą Hawkestrel (a to i tak jeszcze nie wszystko!). To najnowsze – opublikowane na początku grudnia „SpaceXmas” – jest zbiorem utworów świątecznych bądź kojarzących się z Bożym Narodzeniem.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Psychodeliczne święta, święta… i po świętach
[Hawkestrel „SpaceXmas” - recenzja]

Rok 2020, mimo pandemii koronawirusa (a może właśnie z jej powodu), był bardzo pracowity dla Alana Daveya, eksbasisty zespołu Hawkwind, który korzystając z lockdownu, zamknął się w studiu nagraniowym i przygotował aż trzy wydawnictwa sygnowane nazwą Hawkestrel (a to i tak jeszcze nie wszystko!). To najnowsze – opublikowane na początku grudnia „SpaceXmas” – jest zbiorem utworów świątecznych bądź kojarzących się z Bożym Narodzeniem.

Hawkestrel
‹SpaceXmas›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpaceXmas
Wykonawca / KompozytorHawkestrel
Data wydania4 grudnia 2020
Wydawca Purple Pyramid
NośnikCD
Czas trwania46:59
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Alan Davey, Glenn Hughes, Huw Lloyd-Langton, Steve Leigh, Jürgen Engler, Robbie Krieger, Rick Wakeman, Nigel Potter, Nik Turner, Danny Faulkner, Adam Hamilton
Wyszukaj / Kup
Uporządkowujmy przebieg wydarzeń, bo połapać się w nich niekoniecznie jest łatwo. Multiinstrumentalista Alan Davey startuje z nawiązującym do działalności Hawkwind, w którym grał przed laty, projektem Hawkestrel latem ubiegłego roku, publikując album studyjny „The Future is Us”. W maju 2020 roku wyciąga z zakamarków archiwów trzy płyty formacji Pre-Med, którą współtworzył przed laty z wokalistą Dannym Faulknerem, i przypomina je w zbiorze „Hawkestrel Presents: Pre-Med”; w październiku natomiast prezentuje kolejny album z premierowym materiałem zatytułowany „Pioneers of Space”. Mogłoby się wydawać, że jak na dwanaście miesięcy to absolutnie wystarczy. Ale nic z tego! Davey postanowił swoim fanom sprezentować jeszcze krążek z utworami, bo nie zawsze są to klasyczne piosenki, (około)świątecznymi, który trafił do sprzedaży na początku grudnia. I raczej nie ma wątpliwości co do tego, że „SpaceXmas” powinno stać się intrygującym dodatkiem do kolekcji każdego zaprzysięgłego fana space rocka i psychodelii.
To kolejne solowe przedsięwzięcie Alana Daveya, do udziału w którym nie tylko zaprosił zaprzyjaźnionych ze sobą artystów brytyjskich (również jednego Amerykanina i jednego Niemca), ale także sięgnął po kompozycje i ścieżki dźwiękowe zarejestrowane przez zmarłego 6 grudnia 2012 roku byłego gitarzystę Hawkwind Huwa Lloyda-Langtona. Listę gości – tym razem żyjących – uzupełniają jeszcze między innymi wokaliści Glenn Hughes (znany z kooperacji z Deep Purple i Black Sabbath), Jürgen Engler (eksfrontman Die Krupps oraz kilku okołokrautrockowych projektów z Dieterem Moebiusem i Manim Neumeierem), Danny Faulkner (przed laty założyciel i współlider Pre-Med) oraz Nigel Potter (stary kumpel Alana z jego pierwszego zespołu – hardrockowego Gunslinger); do tego dochodzą jeszcze grający na sitarze (sic!) Robbie Krieger (niegdyś w The Doors), klawiszowiec Rick Wakeman (po odejściu z Yes rozwijający po dziś dzień udaną karierę solową) oraz kolejny z muzyków Hawkwind, Nik Turner, tym razem pojawiający się jako flecista, a nie saksofonista. A to wcale nie wszyscy, choć na pewno najznaczniejsi.
Dobierając repertuar „SpaceXmas”, Davey postanowił skorzystać z kilku nieśmiertelnych kolęd i pieśni bożonarodzeniowych (w zdecydowanej większości pochodzących z połowy XIX wieku). Możemy więc usłyszeć bardzo klasycznie zaśpiewane przez Hughesa z imitującym orkiestrę symfoniczną mellotronem „O Holy Night” oraz instrumentalne wersje „We Three Kings” (odczytanym zdecydowanie na rockowo, z gitarą Alana grającą główny motyw), syntetycznie brzmiący „Silent Night” (głównie za sprawą wszechobecnych syntezatorów Daveya i Steve’a Leigha, który dorzucił jeszcze sekcję smyczkową), niemal hardrockowy, ale udanie przełamany orientalnym popisem Kriegera na sitarze „Little Drummer Boy” (za żywe tym razem bębny odpowiada Adam Hamilton), majestatyczny średniowieczny hymn „O Come All Ye Faithful” (w którym główną rolę odgrywają instrumenty klawiszowe Wakemana) oraz nieśmiertelne „Jingle Bells”, które zagrane zostało z takimi rockowymi rozmachem i zawziętością, że każdy wielbiciel psychodelii musi zaklaskać w dłonie w podekscytowaniu.
To sześć utworów, które są doskonale znane i które miały już setki, a może nawet tysiące wykonań. Które pojawiają się na większości podobnych zbiorów. Mimo to Alan Davey potrafił tchnąć w nie nowe życie (może poza „O Holy Night”), odczytać inaczej niż robili to jego poprzednicy, nadać im charakterystyczny spacerockowy rys, ale bez ingerowania w podstawową materię. Każdą z tych kolęd czy pieśni można bez problemu rozpoznać; żadna nie straciła na uroku, ba! wszystkie zyskały dzięki odpowiednio zaaranżowanym partiom gitar, klawiszy czy – jak w przypadku wkładu Robbiego Kriegera – sitaru. Drugą grupę numerów stanowią trzy nastrojowe kompozycje, w których ma swój udział świętej pamięci Lloyd-Langton. W kolędowym „It’s Wonderful (Funny Old) Life” do zachowanej ścieżki gitary akustycznej Davey dograł przede wszystkim partie syntezatorów i gitary basowej. W „Seasons” wykorzystał nagranie zarejestrowane przez Huwa w czasie solowej akustycznej sesji w… 1971 roku (i opublikowane ponad cztery dekady później na składance „Rare & Unreleased 1971-1999”). Tu gitarzystę słyszymy na początku i końcu; środek utworu to z kolei udanie wpisujące się w jego klimat syntezatory Alana i mellotron Jürgena Englera, za sprawą którego „wyczarował” on subtelne dźwięki fletu.
Ostatnim dziełem Lloyda-Langtona jest dedykowany jego córce urokliwy utwór „Für Kirsty”, który oryginalnie ukazał się w 1985 roku na longplayu The Lloyd-Langton Group „Night Air”. Nowa wersja wzbogacona jest przede wszystkim o ciepłe brzmienie basu. Jakby dla przełamania nastroju zaraz po „Für Kirsty” pojawia się najbardziej odbiegający od charakteru całej płyty „Ein weinachliches Lustobjekt”, wspólne dzieło Daveya i… Englera. Dominuje tu głównie synth-pop, a głos Jürgena jest elektronicznie przetworzony. W część instrumentalną wpleciono natomiast fragmenty słynnej kolędy „God Rest Ye Merry, Gentlemen”, którą można chyba uznać, jeśli chodzi o repertuar „SpaceXmas”, za największego nieobecnego. Całość zbioru zamyka skomponowany przez Alana, a zaśpiewany przez Danny’ego Faulknera klasycznie hawkwindowy (czytaj: psychodeliczny i motoryczny) „Twelve Daze of Drinxmas”, w którym obaj muzycy pozwalają sobie na duże poczucie humoru. Czy to już wszystko? O nie, wcale nie! Jest przecież jeszcze pochodzące z repertuaru Leonarda Cohena – z wydanego w 1984 roku krążka „Various Positions” – nieśmiertelne „Hallelujah”, zaśpiewane przez Nigela Pottera (w manierze Davida Bowiego) z dodaną partią fletu Nika Turnera. Nie jest to może najlepsza przeróbka tego dzieła, ale Cohen, gdyby żył, nie miałby chyba większych zastrzeżeń.
koniec
5 stycznia 2021
Skład:
Alan Davey – gitara basowa, syntezatory, gitara rytmiczna, mellotron (1,7,11), czelesta (1), fortepian elektryczny (3), dzwonki (3), gitara solowa (2,4,9,10), perkusja (4,5,9), programowanie perkusji (8), efekty elektroniczne (8), chórek (12)

oraz
Glenn Hughes – śpiew (1)
Huw Lloyd-Langton – gitara akustyczna (3,5,7), śpiew (5), syntezator (7), trójkąt (7)
Steve Leigh – smyczki (4), syntezator (4)
Jürgen Engler – mellotron (5), śpiew (8)
Robbie Krieger – sitar (6)
Rick Wakeman – fortepian (9), syntezator (9)
Nigel Potter – śpiew (11), gitara elektryczna (11)
Nik Turner – flet (11)
Danny Faulkner – śpiew (12)
Adam Hamilton – perkusja (2,6,10)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Nordic-kraut na organowym „kwasie”
Sebastian Chosiński

25 II 2021

Choć, jeśli chodzi o przynależność gatunkową, są to dwa zupełnie odmienne światy, jest jednak coś, co łączy – poza wytwórnią Rune Grammofon – najnowsze albumy szwedzkiego Fire! oraz norweskiego Elephant9. To fakt, że obie grupy nagrały płyty znacznie różniące się od swoich wcześniejszych produkcji. W przypadku formacji Stålego Storløkkena różnice są tak duże, że „Arrival of the New Elders” równie dobrze można by uznać za dzieło solowe lidera.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Dolać oliwy do Ognia!
Sebastian Chosiński

23 II 2021

Fire! nieustannie ewoluuje. Nie jest tak, że Mats Gustafsson, Johan Berthling i Andreas Werliin, stworzywszy dla siebie atrakcyjną niszę, postanowili okopać się w niej i grać dokładnie te dźwięki, jakich oczekują po nich fani. Dowodem na to „Defeat” – najnowszy krążek tria, które tym razem rozrosło się do… nie, nie Orkiestry (w nawiązaniu do Fire! Orchestra), ale kwintetu.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Progresywni epigoni rewolucji
Sebastian Chosiński

18 II 2021

Gdy pada hasło Zeuhl, z miejsca na myśl przychodzi odzew: Magma. Czyli lata 70. ubiegłego wieku, kiedy styl ten się kształtował. Ale Zeuhl, mimo upływu półwiecza od swoich narodzin, wciąż trwa i ma się przyzwoicie. O czym świadczą chociażby kolejne albumy francuskiej formacji Scherzoo. Ten najnowszy zatytułowany został „05” i jest – jak łatwo się domyślić – piątym w dorobku grupy kierowanej przez François Thollota.

więcej »

Polecamy

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?

A pamiętacie…:

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Robbie Nevil – takie jest życie
— Wojciech Gołąbowski

Paper Lace – Billy bohater w noc zgonu Chicago
— Wojciech Gołąbowski

Yvonne Elliman – Maria z Magdali od Bee Geesów i Claptona
— Wojciech Gołąbowski

Irene Cara – cóż za uczucie!
— Wojciech Gołąbowski

John Parr – widzę nowy horyzont
— Wojciech Gołąbowski

Feargal Sharkey – od punka do orderu
— Wojciech Gołąbowski

Całuski dla mnie
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.