Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

John Zorn, Soup
‹Shinjuku Pit Inn›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułShinjuku Pit Inn
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn, Soup
Data wydania5 stycznia 2021
Nośnikcyfrowy
Czas trwania54:58
Gatunekjazz, noise, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Bill Laswell, Ōtomo Yoshihide, Yasuhiro Yoshigaki, John Zorn
Utwory
Pliki
1) Part 123:44
2) Part 203:51
3) Part 315:51
4) Part 411:32
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: John i Bill podbijają Japonię
[John Zorn, Soup „Shinjuku Pit Inn” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Można by pomyśleć, że John Zorn jest nienasycony. Że nieustannie myśli jedynie o tym, jak wzbogacić swoją – i tak już imponującą – dyskografię o kolejne pozycje. Tyle że za publikację najnowszej płyty z jego udziałem, „Shinjuku Pit Inn”, odpowiada tym razem nie on, lecz Bill Laswell, który sięgnąwszy do swoich przepastnych archiwów, wydobył z nich zapomniany koncert Zorna z udziałem japońsko-amerykańskiego tria Soup.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: John i Bill podbijają Japonię
[John Zorn, Soup „Shinjuku Pit Inn” - recenzja]

Można by pomyśleć, że John Zorn jest nienasycony. Że nieustannie myśli jedynie o tym, jak wzbogacić swoją – i tak już imponującą – dyskografię o kolejne pozycje. Tyle że za publikację najnowszej płyty z jego udziałem, „Shinjuku Pit Inn”, odpowiada tym razem nie on, lecz Bill Laswell, który sięgnąwszy do swoich przepastnych archiwów, wydobył z nich zapomniany koncert Zorna z udziałem japońsko-amerykańskiego tria Soup.

John Zorn, Soup
‹Shinjuku Pit Inn›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułShinjuku Pit Inn
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn, Soup
Data wydania5 stycznia 2021
Nośnikcyfrowy
Czas trwania54:58
Gatunekjazz, noise, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Bill Laswell, Ōtomo Yoshihide, Yasuhiro Yoshigaki, John Zorn
Utwory
Pliki
1) Part 123:44
2) Part 203:51
3) Part 315:51
4) Part 411:32
Wyszukaj / Kup
John Zorn potrafi doskonale – i nie ma w tym oczywiście nic złego – zadbać o własny interes. Między innymi w tym celu w połowie lat 90. ubiegłego wieku powołał do życia wytwórnię płytową Tzadik Records. Od samego początku istnienia publikuje w niej nie tylko własną twórczość, ale także dokonania zespołów, które są mu artystycznie bliskie. Zdarza się też jednak od czasu do czasu, że za udostępnianie muzyki zdolnego i pracowitego Amerykanina bierze się kto inny. Na przykład jego wieloletni współpracownik i przyjaciel – basista Bill Laswell, znany z wielu ambitnych projektów z pogranicza jazzu, ambientu, rocka i metalu. Najbardziej znane i cenione z nich to Massacre (z gitarzystą Fredem Frithem), Praxis (z grającym na tym samym instrumencie Bucketheadem), Arcana (z legendarnym Tonym Williamsem na bębnach), wreszcie PainKiller (z Johnem Zornem na saksofonie i fenomenalnym japońskim perkusistą Tatsuyą Yoshidą). W pierwszej połowie poprzedniej dekady Laswell, niezwykle hołubiony w Kraju Kwitnącej Wiśni, stał się również fundamentem międzynarodowego – amerykańsko-japońskiego (względnie, jak kto woli, na odwrót) – efemerycznego tria Soup.
Żywot zespołu był krótki, ale intensywny. W „epoce” wydał on zaledwie dwie pełnowymiarowe płyty: w grudniu 2003 roku ukazał się zarejestrowany w studiu krążek „Soup”, natomiast we wrześniu następnego roku – podwójny koncertowy „Soup Live”. Zawarto na nim materiał z dwóch występów w tokijskim, istniejącym od połowy lat 60., klubie jazzowym Pit Inn New Jazz Hall (znajdującym się w dzielnicy Shinjuku). Obok Laswella trio tworzyli jeszcze dwaj Japończycy: pochodzący z Jokohamy gitarzysta Ōtomo Yoshihide (legenda sceny improwizowanej, mający na koncie kilkaset wydawnictw) oraz perkusista i okazjonalnie trębacz Yasuhiro Yoshigaki (równie aktywny co jego wyżej wymieniony kolega). O ile w studiu nagraniowym zespół ograniczył się do własnego towarzystwa, o tyle pojawiając się na scenie, chętnie korzystał z udziału gości. Na „Soup Live” usłyszeć można na przykład skrzypka Yuji Katsuiego (z progresywno-jazzrockowego Bondage Fruit), saksofonistę i organistę Naruyoshi Kikuchiego (z łączącej free jazz z progresem formacji Tipographica) oraz – i to jest gigant światowej sceny freejazzowej – saksofonistę Akirę Sakatę. Innym znów razem Laswell zaprosił do Tokio… Johna Zorna.
Koncert (a w zasadzie koncerty, bo był więcej niż jeden) kwartetu Soup plus Zorn odbył się we wspomnianym już Pit Inn New Jazz Hall 24 września 2004 roku i pomyślany był jako promocja albumu „Soup Live”. Zarejestrowany wówczas materiał trafił do archiwum Billa Laswella, który nie wiedzieć czemu zwlekał z jego upublicznieniem aż do… stycznia tego roku. Wtedy to umieścił płytę, którą zatytułował „Shinjuku Pit Inn”, na swoim Bandcampie (z możliwością zakupu). Zaskoczenie spowodowane tym, że przez ponad szesnaście lat nagrania te leżały na półce albo, co gorsza, wepchnięte w głąb szuflady bądź szafy, jest tym bardziej doskwierające, że jest to ponad pięćdziesiąt minut doskonałej fuzji jazzu improwizowanego z progresywnym metalem, a do tego jeszcze z mocno wyeksponowanymi wpływami noise’u, post-rocka, a nawet… krautrocka. Zdecydowanie łatwiej byłoby więc wymienić, czego w muzyce kwartetu nie ma.
Materiał zagrany w Pit Inn (a przynajmniej w trakcie pierwszego setu) podzielony został na cztery niezatytułowane części. Najdłuższy z nich jest fragment otwierający występ (i jednocześnie płytę) – został bowiem rozciągnięty przez kwartet aż do prawie dwudziestu czterech minut. Nie ma jednak możliwości, aby w jego trakcie ziewnąć z nudów – tyle się tutaj przeróżnych rzeczy dzieje! Początek jest zaskakująco spokojny i psychodelicznie przestrzenny; można nawet odnieść wrażenie, że gdzieś w tle rozbrzmiewają smyczki (tyle że w opisie ich nie ma), które z czasem ustępują miejsca delikatnemu saksofonowi altowemu Johna Zorna oraz mocno „zamglonej” gitarze Ōtomo Yoshihidego. Sygnał do otwarcia kolejnego wątku rzuca Yasuhiro Yoshigaki, znacząco podkręcając tempo. Zorn z miejsca przeskakuje na freejazzowe tory, grając coraz agresywniej. Tonuje go natomiast subtelnie ciepłym basem Bill Laswell, który z kolei pociąga za sobą Yoshigakiego w stronę jazzrockowego krautrocka. I tak przez kilka kolejnych minut trwa intensywne przeciąganie liny: czadowy saksofon Johna kontra – opowiadająca się po rockowej stronie – gitara Ōtomo. Obaj muzycy nie tylko jednak ze sobą konkurują; w ostatniej części „Part 1”, następującej po solowym popisie Yasuhiro, udowadniają, że potrafią ze sobą także zgodnie współpracować.
Najkrótszy, niespełna czterominutowy, „Part 2” to gęsta od dźwięków mieszanina free jazzu (vide saksofon) i noise’u (gitara). W zasadzie stanowi on preludium do części trzeciej, którą rozpoczyna Yoshihide – zrazu stonowanie, potem coraz intensywniej. Kiedy dodamy do tego jeszcze bardzo emocjonalną sekcję rytmiczną i idący trochę pod prąd saksofon – będziemy mieć pełen obraz. Kwartet nadzwyczaj konsekwentnie buduje tu postrockową ścianę dźwięku, a za sprawą gitary odważnie wkracza nawet na terytorium post-metalu. I tak jest praktycznie do samego końca. Ostatni fragment, co w tym kontekście nie powinno zaskakiwać, tonuje emocje. Muzycy powoli budują nastrój, wykorzystują pogłosy, dzięki czemu muzyka zyskuje na powłóczystości; w finale natomiast po raz kolejny pobrzmiewają smyczki, za których generowanie odpowiada prawdopodobnie wykorzystujący jakieś efekty Laswell. Muzyka Soup – obojętnie: z Johnem Zornem czy z Akirą Sakatą – nie jest dla każdego. Ale jeżeli ktoś już wcześniej miał styczność z takimi japońskimi formacjami, jak Korekyojinn, Koenjihyakkei czy Ruins (względnie Sax Ruins), i na dodatek przypadły mu one do gustu – na pewno nie będzie narzekał. „Shinjuku Pit Inn” to album, do którego chce się wracać; jest zatem szansa, że długo będzie cieszył Wasze uszy.
koniec
26 stycznia 2021
Skład:
John Zorn – saksofon altowy

oraz
SOUP:
Ōtomo Yoshihide – gitara elektryczna
Bill Laswell – gitara basowa
Yasuhiro Yoshigaki – perkusja, trąbka

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Częstotliwość ma znaczenie!
Sebastian Chosiński

17 V 2022

Nie ma wątpliwości, że pochodzący z Częstochowy Krzysztof Majchrzak to jeden z najbardziej konsekwentnych polskich artystów. Chociaż zaczynał jako jazzman, jego obecne zainteresowania artystycznej wykraczają daleko poza jazz improwizowany. Aczkolwiek nie odżegnują się od niego. Najnowszy album muzyka – „432 Hz” – może zainteresować zarówno wielbicieli free jazzu, jak i elektroniki.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Niepisane prawo do nagrywania świetnych płyt
Sebastian Chosiński

12 V 2022

Nie licząc wydanej w 2018 roku płyty koncertowej, kwintet Niechęć kazał nam czekać na nowy album studyjny sześć lat. Cieszy zatem bardzo, że czas ten nie został zmarnowany. Najnowsze dzieło kwintetu – „Unsubscribe” – to wydawnictwo jeszcze dojrzalsze i ciekawsze, bo bardziej różnorodne. Aczkolwiek wciąż mamy do czynienia ze swoiście pojętym jazz-rockiem.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Piękna nasza Ziemia cała
Sebastian Chosiński

10 V 2022

O ileż uboższa byłaby polska scena jazzowa bez wkładu trębacza Wojciecha Jachny! To muzyk wszechstronny nie tylko dlatego, że odnajduje się w różnych odcieniach jazzu, ale świetnie czuje się również, grając w składach kameralnych i rozbudowanych. Wojciech Jachna Squad to projekt, któremu artysta lideruje od kilku lat i który dał o sobie znać przed dwoma miesiącami drugim w dyskografii albumem – „Earth”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Częstotliwość ma znaczenie!
— Sebastian Chosiński

Niepisane prawo do nagrywania świetnych płyt
— Sebastian Chosiński

Piękna nasza Ziemia cała
— Sebastian Chosiński

Pomarzyć warto
— Sebastian Chosiński

Balsam na skołataną duszę
— Sebastian Chosiński

Rewolucja bez rewolucji
— Sebastian Chosiński

Trzej przyjaciele ze studiów
— Sebastian Chosiński

Immanentnie i nieskończenie
— Sebastian Chosiński

Giganci wciąż nie śpią
— Sebastian Chosiński

Zapomniane krainy, niezapomniane czasy
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Tacy artyści, jak Morricone, nie umierają
— Sebastian Chosiński

Krótko o muzyce: Czerwony Mór w domu Usherów
— Sebastian Chosiński

Esensja słucha: …Johna Zorna
— Sebastian Chosiński

Pokój z Zornem!
— Paweł Franczak

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.