Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Nik Turner, The Space Falcons, Youth
‹Interstellar Energy›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułInterstellar Energy
Wykonawca / KompozytorNik Turner, The Space Falcons, Youth
Data wydania18 września 2020
Wydawca Cadiz Music
NośnikCD
Czas trwania38:34
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Bruce Welch, Chris Barnett, Matt Smith, Will Hughes, Richard Lanchester, Nik Turner, Youth
Utwory
CD1
1) Space10:29
2) Cracker04:48
3) Solar Probe08:17
4) Tesla03:39
5) Sygnus07:22
6) Slider03:59
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Druga „młodość” pradziadka Nika
[Nik Turner, The Space Falcons, Youth „Interstellar Energy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W ubiegłym roku brytyjski saksofonista i flecista Nik Turner obchodził osiemdziesiąte urodziny, z kolei zespół, dzięki któremu zyskał nieśmiertelną sławę i miejsce w historii rocka, czyli Hawkwind, świętował półwiecze. Turner także postanowił ten nadzwyczajny okres uhonorować, dorzucając do grupowego trudu coś od siebie – premierową płytę studyjną, którą, jak na mentora space rocka przystało, zatytułował „Interstellar Energy”.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Druga „młodość” pradziadka Nika
[Nik Turner, The Space Falcons, Youth „Interstellar Energy” - recenzja]

W ubiegłym roku brytyjski saksofonista i flecista Nik Turner obchodził osiemdziesiąte urodziny, z kolei zespół, dzięki któremu zyskał nieśmiertelną sławę i miejsce w historii rocka, czyli Hawkwind, świętował półwiecze. Turner także postanowił ten nadzwyczajny okres uhonorować, dorzucając do grupowego trudu coś od siebie – premierową płytę studyjną, którą, jak na mentora space rocka przystało, zatytułował „Interstellar Energy”.

Nik Turner, The Space Falcons, Youth
‹Interstellar Energy›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułInterstellar Energy
Wykonawca / KompozytorNik Turner, The Space Falcons, Youth
Data wydania18 września 2020
Wydawca Cadiz Music
NośnikCD
Czas trwania38:34
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Bruce Welch, Chris Barnett, Matt Smith, Will Hughes, Richard Lanchester, Nik Turner, Youth
Utwory
CD1
1) Space10:29
2) Cracker04:48
3) Solar Probe08:17
4) Tesla03:39
5) Sygnus07:22
6) Slider03:59
Wyszukaj / Kup
Gdyby oceniać 2020 roku przez pryzmat osiągnięć muzyków związanych z zespołem Hawkwind, a Nika Turnera w szczególności – należałoby go uznać nie za katastrofalny (z powodu pandemii koronawirusa), ale nadzwyczaj udany i twórczy. Artysta, który 26 sierpnia obchodził osiemdziesiąte urodziny, nie zasypiał bowiem gruszek w popiele. Rok wcześniej, przygotowując się dopiero do wielkiego jubileuszu, wydał bardzo udany album solowy „The Final Frontier” (z udziałem skrzypka Simona House’a) oraz wziął udział w koncertach jednego z projektów pobocznych muzyków Hawkwind – Hawklords – który kilka miesięcy później ukazał się na doskonałej płycie „Alive in Concert” (2020). Do tego należy dorzucić jeszcze udaną kooperację z Alanem Daveyem w ramach Hawkestrel, która w minionych dwóch latach zaowocowała aż trzema produkcjami: począwszy od „The Future is Us” (2019), poprzez „Pioneers of Space” (2020), a na świątecznym „SpaceXmas” (2020) skończywszy.
A to i tak nie wszystko! W 2020 roku Turner wydał także kolejny – który to już? – album solowy – najpierw jedynie w wersji winylowej (wiosną), a następnie kompaktowej i cyfrowej (na przełomie lata i jesieni). Choć, gwoli ścisłości, krążek „Interstellar Energy” sygnowany jest przez trzy odrębne „podmioty wykonawcze” (proszę, wybaczcie mi to administracyjno-urzędnicze określenie). Na okładce, obok nazwiska słynnego saksofonisty, znajdujemy jeszcze artystę ukrywającego się pod pseudonimem Youth oraz brytyjski kwintet psychodeliczno-spacerockowy The Space Falcons (jego nazwa również jest nawiązaniem do… Hawkwind). Grupę, o której mowa, tworzą instrumentaliści, którzy, choć doświadczeni, dopiero walczą o uznanie: gitarzysta Bruce Welch (nie należy mylić go ze współtwórcą słynnego The Shadows), skrzypek Chris Barnett, klawiszowiec Matt Smith, basista Will Hughes oraz perkusista Richard Lanchester. A kim jest Youth? To Martin Glover (rocznik 1960) – znany przede wszystkim jako basista i klawiszowiec Killing Joke, z którym z przerwami występuje od 1979 roku. Od początku lat 90. udziela się także jako producent muzyczny.
Po raz pierwszy Nik wystąpił z towarzyszeniem Youtha i The Space Falcons na festiwalu w Glastonbury w 2017 roku; powrócili tam dwa lata później. Po drodze była jeszcze pierwsza wspólna płyta Turnera i Glovera – krążek „Pharaoh from Outer Space” sprzed trzech lat. Ubiegłoroczny „Interstellar Energy” można uznać za jego kontynuację. Składa się na niego sześć kompozycji, trwających w sumie niespełna czterdzieści minut, czyli standard z epoki sprzed płyt kompaktowych. I dobrze się stało, że tylko tyle. Chociaż – tak naprawdę – to i tak nieco za długo. Gdyby skrócić to wydawnictwo do rozmiarów minialbumu, czyli przykroić do dwudziestu pięciu, względnie trzydziestu minut, prezentowałoby się jeszcze ciekawie. Bez żadnej straty dla jakości można bowiem usunąć dwa ostatnie utwory – „Sygnus” oraz „Slider” – które są zdecydowanie najsłabszymi, najbardziej bezbarwnymi w całym zestawie. A trwają ponad jedenaście minut.
Reszcie natomiast na pewno warto przyjrzeć się dokładniej i pochwalić. Krążek zaczyna się od – wielce znaczącego – „Space”, który można uznać za definicję zawartości płyty. To, co znalazło się na „Interstellar Energy”, to bowiem porcja typowego psychodelicznego space rocka, niekiedy tylko uzupełniona elementami charakterystycznymi dla innych gatunków, jak new wave („Cracker”) czy country-folk (nieszczęsny „Slider”). Numerowi wybranemu na otwarcie blisko jest do tego, co proponował przed laty i proponuje po dziś dzień Hawkwind, choć brzmienie na pewno jest czystsze i wyrazistsze, mniej jest psychodelicznego brudu, co uznać można za istotny wkład Glovera. Dzięki temu bez trudu można wyłowił nie tylko powłóczystość dźwięków saksofonów, ale także pojawiające się na drugim planie skrzypce Barnett czy elektroniczne drony Glovera. We wspomnianym już „Cracker” ciekawostką są wtręty nowofalowe, za które też – bez wątpienia – odpowiadał Youth. Wszak taka muzyka zawsze była bliska. Z czasem jednak coraz więcej jest w tym utworze space’u, głównie za sprawą gitary Welcha i klawiszy Smitha.
Nie zmienia się to również w dwóch kolejnych, wciąż trzymających poziom, kompozycjach, to jest „Solar Probe” i „Tesla”. Ten pierwszy zaczyna się bardzo leniwie od duetu saksofonowo-klawiszowego; hasło do przydania mocy rzuca w końcu Lanchester i to on właśnie zachęca Bruce’a do odważniejszego zabrania głosu. Najpierw więc słyszymy zadziorną gitarę w tle, a później wybija się ona na plan pierwszy, aby uraczyć słuchaczy nastrojową solówką. W „Tesli” za to znacznie więcej jest syntezatorów. Szkoda tylko, że to ostatni numer godny uwagi. Owszem, dwa kolejne da się wysłuchać, chociaż „Slider” z trudem, ale na duże wrażenia artystyczne nie ma co liczyć. „Sygnus” jest zwyczajnie… nijaki, zagrany bez polotu, jakby muzycy – i to cała siódemka – nie potrafili wykrzesać w sobie wiary w jego sens. Ostatni kawałek tortu może natomiast przyprawić o lekką niestrawność. Zdaję sobie sprawę, że i Chrisowi Barnettowi – zazwyczaj pozostającemu w dalekim cieniu – należało dać parę chwil na wykazanie się, ale dlaczego postanowił on ten czas wykorzystać na tandetnie country’owanie – nie potrafię wyjaśnić. Może ma to jakiś ukryty sens, ale prawdopodobnie został on ukryty tak głęboko, że i sami muzycy nie potrafią go znaleźć.
koniec
2 marca 2021
Skład:
Nik Turner – saksofon
Youth (Martin Glover) – gitara basowa, syntezator, drony

THE SPACE FALCONS:
Bruce Welch – gitara elektryczna
Chris Barnett – skrzypce
Matt Smith – instrumenty klawiszowe
Will Hughes – gitara basowa, instrumenty perkusyjne
Richard Lanchester – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Nostalgiczna „przechadzka” po świecie
Sebastian Chosiński

13 I 2022

W dzisiejszym świecie, będącym „globalną wioską” – choć w czasach pandemii jakby jednak trochę mniej – nie ma tak wielkiego znaczenia fakt, gdzie się mieszka. Norweski kontrabasista Ingebrigt Håker Flaten na miejsce postoju wybrał Stany Zjednoczone, a jednak często pojawia się w Europie, by pracować nad kolejnymi płytami. Jedną z nich jest solowy album „(Exit) Knarr”…

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Co następne? Ziemia!
Sebastian Chosiński

11 I 2022

Obojętnie gdzie mieszkamy, powinniśmy czuć się tak samo odpowiedzialni za planetę, która udzieliła nam gościny. To starają się przekazać na swoim nowym albumie skandynawscy jazzmani z Friends & Neighbors. Ich piąty w dyskografii album – „The Earth is #” – ukazał się nakładem lizbońskiej wytwórni Clean Feed, która tym samym uczciła dwudziestolecie swojej działalności.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Pomiędzy Agusą a Tusmørke
Sebastian Chosiński

6 I 2022

Chociaż sekstet Endless Valley pochodzi z Australii, muzyka zawarta na jego debiutanckim wydawnictwie – „Nayivada” – ma wielką szansę przypaść do gustu wielbicielom (a w naszym kraju ich nie brakuje) skandynawskiego progresywnego folku spod znaku grup Agusa i Tusmørke. Zwłaszcza że otoczka „ideologiczna” również jest zbliżona.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Nostalgiczna „przechadzka” po świecie
— Sebastian Chosiński

Co następne? Ziemia!
— Sebastian Chosiński

Pomiędzy Agusą a Tusmørke
— Sebastian Chosiński

Tunelem do przeszłości
— Sebastian Chosiński

Polacy nie gęsi, po łacinie umieją
— Sebastian Chosiński

Legenda nie umiera nawet po śmierci
— Sebastian Chosiński

Smocze wyn(at)urzenia
— Sebastian Chosiński

…a kolor jego jest Czerwony!
— Sebastian Chosiński

Mroczne niebo nad fiordami
— Sebastian Chosiński

Zmiany, które wychodzą na dobre
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.