Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 września 2021
w Esensji w Esensjopedii

Bernard Maseli Septet, Jerzy Milian, Krzysztof Komeda, Andrzej Zieliński
‹Good Vibes of Milian›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGood Vibes of Milian
Wykonawca / KompozytorBernard Maseli Septet, Jerzy Milian, Krzysztof Komeda, Andrzej Zieliński
Data wydania15 czerwca 2021
Wydawca ForTune Records
NośnikCD
Czas trwania53:16
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Bernard Maseli, Bartosz Pieszka, Dominik Bukowski, Karol Szymanowski, Bogusław Kaczmar, Michał Kapczuk, Marcin Jahr
Utwory
CD1
1) Memory of Bach07:59
2) I Remember Olga06:01
3) The Miner08:04
4) Jerks at the Audience08:16
5) Luciano Coxcomb07:05
6) Street 200006:39
7) At the Watchmakers09:12
Wyszukaj / Kup

Milian od Bacha do Skaldów
[Bernard Maseli Septet, Jerzy Milian, Krzysztof Komeda, Andrzej Zieliński „Good Vibes of Milian” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Chociaż zmarł kilka lat temu, to w pamięci – nie tylko polskich – wielbicieli jazzu wciąż żyje. I pewnie żyć będzie do końca świata. A przysłużą się temu również takie wydawnictwa, jak „Good Vibes of Milian” Septetu Bernarda Maselego. Jeśli zaliczacie się do fanów wibrafonisty Jerzego Miliana, ta płyta będzie prawdziwym balsamem na Wasze uszy.

Sebastian Chosiński

Milian od Bacha do Skaldów
[Bernard Maseli Septet, Jerzy Milian, Krzysztof Komeda, Andrzej Zieliński „Good Vibes of Milian” - recenzja]

Chociaż zmarł kilka lat temu, to w pamięci – nie tylko polskich – wielbicieli jazzu wciąż żyje. I pewnie żyć będzie do końca świata. A przysłużą się temu również takie wydawnictwa, jak „Good Vibes of Milian” Septetu Bernarda Maselego. Jeśli zaliczacie się do fanów wibrafonisty Jerzego Miliana, ta płyta będzie prawdziwym balsamem na Wasze uszy.

Bernard Maseli Septet, Jerzy Milian, Krzysztof Komeda, Andrzej Zieliński
‹Good Vibes of Milian›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGood Vibes of Milian
Wykonawca / KompozytorBernard Maseli Septet, Jerzy Milian, Krzysztof Komeda, Andrzej Zieliński
Data wydania15 czerwca 2021
Wydawca ForTune Records
NośnikCD
Czas trwania53:16
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Bernard Maseli, Bartosz Pieszka, Dominik Bukowski, Karol Szymanowski, Bogusław Kaczmar, Michał Kapczuk, Marcin Jahr
Utwory
CD1
1) Memory of Bach07:59
2) I Remember Olga06:01
3) The Miner08:04
4) Jerks at the Audience08:16
5) Luciano Coxcomb07:05
6) Street 200006:39
7) At the Watchmakers09:12
Wyszukaj / Kup
Jak ten czas szybko leci! W marcu tego roku minęły już trzy lata od śmierci Jerzego Miliana – światowej sławy wibrafonisty jazzowego i dyrygenta orkiestr. Mimo to wciąż ukazują się płyty z niepublikowanymi wcześniej nagraniami Mistrza (przoduje w tym oczywiście wytwórnia GAD Records) oraz nagrane przez innych jazzmanów albumy będące hołdem dla niego. Kolejny taki hołd to opublikowane przez For Tune w połowie czerwca tego roku, a sygnowane przez Septet Bernarda Maselego wydawnictwo zatytułowane „Good Vibes of Milian”. Nie jest to jednak, wbrew pozorom, materiał całkiem nowy. Powstał w czasach, kiedy Mistrz jeszcze żył. Ale po kolei… Zaczęło się bowiem wcale nie od składu siedmio-, lecz czteroosobowego.
W 2013 roku Bernard Maseli – nie bez powodu uważany obecnie za jednego z czołowych wibrafonistów Starego Kontynentu – stworzył projekt Tribute to Jerzy Milian. Do udziału w nim zaprosił trzech innych kolegów po fachu, czyli obsługujących ten sam co on instrument; byli to Ireneusz Głyk, Dominik Bukowski oraz Karol Szymanowski (Kwartet Pałucki). Z czasem, chcąc wzmocnić siłę przekazu, dokooptowano do niego pianistę Bogusława Kaczmara oraz sekcję rytmiczną, którą stworzyli Michał Kapczuk i Marcin Jahr (znany między innymi ze współpracy z Teatrem Tworzenia oraz Janem Ptaszynem Wróblewskim). A kiedy na odejście zdecydował się Głyk, Maseli zaprosił do kooperacji Bartosza Pieszkę, swojego studenta z Instytutu Jazzu katowickiej Akademii Muzycznej.
W takim zestawieniu osobowym grupa wystąpiła 22 września 2017 roku na drugiej edycji Love Polish Jazz Festival w Tomaszowie Mazowieckim. Wydana właśnie płyta „Good Vibes of Milian” jest zapisem tamtego występu. Na album trafiło siedem kompozycji, jakie w czasie swej niezwykle długiej kariery, sięgającej początku lat 50. ubiegłego wieku, wykonywał – w różnych składach i z bardzo różnymi wykonawcami – Jerzy Milian. Nie wszystkie utwory wyszły spod jego ręki. Są na „Good Vibes…” dwa takie wyjątki: „The Miner” autorstwa Bartosza Pieszki oraz „Street 2000” Andrzeja Zielińskiego ze Skaldów (nie wiedzieć czemu w opisie krążka przypisane wibrafoniście z Katowic, choć rodem z Poznania). Jest też – i ten właśnie numer otwiera wydawnictwo – „Memory of Bach”, którego współtwórcą był Krzysztof Komeda.
Dobierając repertuar, Maseli postanowił wymieszać kompozycje doskonale znane i bardzo popularne (wspomniane „Memory of Bach” i „Street 2000”) z tymi, które przez wiele lat były zapomniane i tkwiły na archiwalnych półkach. Wielce pomocna w tym względzie była – opublikowana w 2003 roku przez Obuh Records – składanka „Ashkhabad Girl (1967-1972)”, która przypomniała między innymi takie kompozycje Miliana, jak „Jerks at the Audience [Młoty na widowni]” (oryginalna rejestracja: grudzień 1967), „Luciano Coxcomb [Bufon Luciano]” (listopad 1967) oraz „At the Watchmakers [U zegarmistrza]” (maj 1970). Pierwotne wersje były jednak zazwyczaj bardzo krótkie (maksymalnie do trzech minut), w wykonaniu Septetu Maselego rozrosły się natomiast do siedmio-, ośmio-, nawet dziewięciominutowych improwizacji. I to jest ich wartość dodana.
Jerzy Milian wkroczył do świata wielkiego jazzu, grając w Sextecie Komedy. Wystąpił z nim chociażby na legendarnym Festiwalu Jazzowym w Sopocie w 1956 roku. I właśnie wtedy po raz pierwszy zarejestrowany został utwór „Memory of Bach”, który następnie wibrafonista włączył do repertuaru swego Tria (longplay „Bazaar” z 1970 roku). W przeróbce Maselego i jego kolegów podkreślono znacząco podwójną warstwę tej kompozycji: z jednej strony mamy więc stricte jazzowy podkład rytmiczny, z drugiej klasyczne Bachowskie wtręty zagrane na wibrafonach i marimbach. Fragmenty taneczne mieszają się z improwizowanymi (vide fortepian i kontrabas). Trudno było wybrać na otwarcie koncertu lepszy utwór! „I Remember Olga” – na płycie Miliana „Jazz” (1995) tytuł ten zapisano nieco inaczej: „I’ll Remember Olga” – przenosi słuchaczy w lata 60. XX wieku. W epokę, w której w Polsce w pełnej symbiozie funkcjonowały jazz i… film. Motyw ten jest więc bardzo filmowy – nastrojowy i subtelny. Słychać w nim wyraźnie wpływy Komedowskiej melodyki i frazowania.
„The Miner” to jedyny współczesny utwór, którego autorem jest zresztą członek Septetu – Bartosz Pieszka. Dlaczego włączono go do repertuaru? Prawdopodobnie z tego powodu, że wpisuje się on w typową dla Miliana narrację, choć zapewne nie bez znaczenia jest również chęć wypromowania młodego artysty przez jego dawnego profesora, czyli Bernarda Maselego. W porównaniu z „Memory of Bach” i „I Remember Olga” więcej tu dynamiki i intensywności, ale też niepokoju. Choć oczywiście instrumentami wiodącymi są cały czas wibrafony, kompozytor zostawia też sporo miejsca na improwizacje pozostałym muzykom. Korzysta z tego zwłaszcza Bogusław Kaczmar i – w mniejszym stopniu – Michał Kapczuk (Marcin Jahr musi jeszcze poczekać na swoje „pięć minut”), których wyeksponowanie za każdym razem otwiera nowy wątek opowieści.
„Jerks at the Audience” pod swoim polskim tytułem, czyli „Młoty na widowni”, przypomniany został pod koniec 2018 roku przez reaktywowaną przez trębacza Macieja Fortunę Poznańską Piętnastkę (patrz: „Big Club Band”), choć oczywiście chronologicznie Septet Maselego grał tę kompozycję jako pierwszy. W jego wykonaniu różni się ona jednak znacząco od bigbandowej wersji artystów z Wielkopolski. Zamiast szalejących dęciaków mamy bowiem improwizujące na całego wibrafony i marimby; w drugiej części utworu natomiast dodatkowo rozwijają skrzydła Kaczmar i – wreszcie się tego doczekał! – Marcin Jahr. Słychać w ich popisach sporą zadziorność, ale też wielką radość grania, która dominowała także w oryginałach. Podobnie rzecz ma się z „Luciano Coxcomb”, który z dość leniwej kompozycji przeistacza się z czasem w intensywną improwizację, skutecznie napędzaną przez Kapczuka i Jahra.
Pierwsza studyjna wersja „Street 2000” pochodzi z sesji radiowej z 1974 roku. Rok później Skaldowie zaprezentowali ten utwór na festiwalu w Sopocie, po czym został on wydany na koncertowym singlu. Na dużej płycie – w nieco zmienionej wersji studyjnej – ukazał się on dopiero w 1976 roku (na longplayu „Szanujmy wspomnienia”), czyli kilkanaście miesięcy po tym, jak Jerzy Milian włączył go do repertuaru swojej Orkiestry Rozrywkowej Polskiego Radia i Telewizji w Katowicach (i wydał na debiutanckiej płycie tego big bandu). W oryginale to mocny, rockowy numer. Septet Maselego, z wyjątkiem rozbudowanej improwizowanej części środkowej, nie „grzebał” przy nim aż tak wiele. I dobrze, bo właśnie zagrany na wibrafonach charakterystyczny motyw przewodni jest tym fragmentem, który wywołuje ciarki ekscytacji na plecach.
Album „Good Vibes of Milian” zamyka kolejna zapomniana staroć Jerzego Miliana – „At the Watchmakers”. To kompozycja o tyle zaskakująca, że oprócz, co oczywiste, jazzu (płynącego przez większość utworu dość leniwie), pojawiają się w niej także – w finale – elementy bluesa i rocka. Co świadczy o tym, jak bogaty i różnorodny, skrzący się niezwykłymi pomysłami jest dorobek Mistrza Jerzego. I z jakim pietyzmem odtworzyli go współcześni artyści. Słuchając „Good Vibes…”, warto jednak zwrócić szczególną uwagę na jeszcze jedną rzecz – to okładka albumu, na której wykorzystano przedstawiający, co nie powinno zaskakiwać, wibrafonistę obraz (w formie ikony) Miliana. Tak, legendarny polski jazzman był również malarzem i poetą.
koniec
27 lipca 2021
Skład:
Bernard Maseli – wibrafon, marimba
Bartosz Pieszka – wibrafon, marimba, muzyka (3)
Dominik Bukowski – wibrafon
Karol Szymanowski – wibrafon
Bogusław Kaczmar – fortepian
Michał Kapczuk – kontrabas
Marcin Jahr – perkusja

oraz
Jerzy Milian – muzyka (1,2,4,5,7)
Krzysztof Komeda – muzyka (1)
Andrzej Zieliński – muzyka (6)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: „Piątka” na szóstkę!
Sebastian Chosiński

16 IX 2021

Gdyby norwescy muzycy znali Perfect, mogliby zaśpiewać: „Było nas trzech, w każdym z nas inna krew”. Ale to już w zasadzie nieaktualne, bo w ostatnich latach Krokofant rozrósł się z tria do kwintetu. Co należy uznać za błogosławieństwo, bo od tego momentu nagrywa płyty jeszcze bardziej zachwycające. „Fifth” to arcydzieło fusion – tej jego odmiany, która narodziła się na styku free jazzu i rocka progresywno-psychodelicznego.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Czekajcie, a będzie Wam dane!
Sebastian Chosiński

14 IX 2021

Czy zwątpiłem? Trochę. Czy wierzyłem? W głębi duszy – na pewno. Kiedy na nową studyjną płytę jednego ze swoich najulubieńszych zespołów trzeba czekać długie cztery lata – wątpliwości, czy się w ogóle ukaże, są uzasadnione. I potrzebna jest też wielka wiara, że to się jednak stanie. I w końcu jest: „En annan värld” – perfekcyjny pod każdym względem najnowszy album szwedzkiej Agusy.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Syreni śpiew (bez słów)
Sebastian Chosiński

9 IX 2021

Chociaż nazwa zespołu może kojarzyć się ze Szkocją, a miasto, w jakim rezydują muzycy – Frankfurt nad Menem – z Niemcami, tworzą go obecnie trzej… Polacy. Album „Sirens”, który ukaże się w sprzedaży w przyszły piątek, to drugie pełnowymiarowe wydawnictwo Glasgow Coma Scale, które lokuje formację wśród najciekawszych europejskich wykonawców spod znaku post-rocka i post-metalu.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Mroczna zatoka
— Sebastian Chosiński

Zdradzona i porzucona
— Sebastian Chosiński

Znaki na niebie i ziemi
— Sebastian Chosiński

Noir w kolorze… żółtym
— Sebastian Chosiński

Miłość w cieniu katastrofy
— Sebastian Chosiński

Na Dzikim Zachodzie i w kraju Łokietka
— Sebastian Chosiński

W samym sercu Czarnego Lądu
— Sebastian Chosiński

Karmienie bestii
— Sebastian Chosiński

Dlaczego giną uczciwi ludzie?
— Sebastian Chosiński

Nie każdemu służy morskie powietrze
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.