Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 maja 2022
w Esensji w Esensjopedii

Jointhugger
‹Surrounded by Vultures›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSurrounded by Vultures
Wykonawca / KompozytorJointhugger
Data wydania31 października 2021
Wydawca Majestic Mountain Records
NośnikCD
Czas trwania40:40
Gatunekmetal, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Nico Munkvold, Tore Pedersen, Øyvind Nordrum Brattås, Daniel Theobald
Utwory
CD1
1) In Dire Need of Fire, Chapter 207:59
2) Midnight10:27
3) Empty Space05:16
4) Delysid Rex08:08
5) The Calm08:49
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Puste przestrzenie wypełnione psychodeliczną materią
[Jointhugger „Surrounded by Vultures” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Istnieją krótko, ale zdążyli już zaskarbić sobie wdzięczność wcale nie małego grona wiernych fanów, którzy z niecierpliwością wyczekiwali na drugi pełnowymiarowy album norweskiego tria. „Surrounded by Vultures”, mimo perturbacji, jakie miały miejsce w czasie sesji nagraniowej, prezentuje się mocarnie i rodzi tym samym nadzieje, że w przyszłości Jointhugger przysporzy nam jeszcze wielu miłych chwil.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Puste przestrzenie wypełnione psychodeliczną materią
[Jointhugger „Surrounded by Vultures” - recenzja]

Istnieją krótko, ale zdążyli już zaskarbić sobie wdzięczność wcale nie małego grona wiernych fanów, którzy z niecierpliwością wyczekiwali na drugi pełnowymiarowy album norweskiego tria. „Surrounded by Vultures”, mimo perturbacji, jakie miały miejsce w czasie sesji nagraniowej, prezentuje się mocarnie i rodzi tym samym nadzieje, że w przyszłości Jointhugger przysporzy nam jeszcze wielu miłych chwil.

Jointhugger
‹Surrounded by Vultures›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSurrounded by Vultures
Wykonawca / KompozytorJointhugger
Data wydania31 października 2021
Wydawca Majestic Mountain Records
NośnikCD
Czas trwania40:40
Gatunekmetal, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Nico Munkvold, Tore Pedersen, Øyvind Nordrum Brattås, Daniel Theobald
Utwory
CD1
1) In Dire Need of Fire, Chapter 207:59
2) Midnight10:27
3) Empty Space05:16
4) Delysid Rex08:08
5) The Calm08:49
Wyszukaj / Kup
Historia tego zespołu (i tej konkretnej płyty), choć krótka, jest jednak mocno skomplikowana. Początki tria, które swoją siedzibę ma w miasteczku Horten (w regionie Vestfold) na południu Norwegii, sięgają początku 2019 roku. Wtedy to wokalista i gitarzysta Nico (a w zasadzie Nicolai Benjamin) Munkvold oraz basista Tore Pedersen (ukrywający się także pod pseudonimem Nekrokrøst) postanowili założyć zespół, który grałby nieco inną muzykę, niż dotychczas preferowany przez nich black i death metal. Jako trzeci ściągnięty został perkusista Hank Kjøttkvern, z którym Tore występował w całkowicie już dzisiaj zapomnianych, a i za swego „życia” cieszących się niewielką popularnością, formacjach Dødsdømt i Morken. W kwietniu 2019 roku własnym sumptem wydali – już pod nowym szyldem, czyli jako Jointhugger – ponad trzydziestominutową płytę „Daemo EP”, którą postanowili zainteresować potencjalnych wydawców.
Nagrania dotarły między innymi do szefostwa… wrocławskiej niezależnej wytwórni Interstellar Smoke Records, która zdecydowała się zawrzeć kontrakt z Norwegami, a jego owocem stał się pierwszy oficjalny krążek Skandynawów – „I Am No One” (2020). Płyta zyskała na tyle dobre recenzje, że wkrótce z jeszcze lepszą ofertą zgłosili się do Munkvolda i kolegów właściciele mającej dużo większe możliwości promocji i dystrybucji sztokholmskiej firmy Majestic Mountain Records. W styczniu 2021 roku zasponsorowali oni zespołowi sesję nagraniową w studiu Stone Bone Crosses w Bergen. Na jej efekty nie trzeba było długo czekać: najpierw, na początku kwietnia, wydana została EP „Reaper Season”, a ostatniego dnia października – drugi pełnowymiarowy krążek „Surrounded by Vultures”. W studiu nie obyło się jednak bez przykrych „wypadków”. Część nagrań dokonanych z perkusistą Øyvindem Nordrumem Brattåsem została skasowana i trzeba było zarejestrować je ponownie.
Dlatego jako bębniarze dodatkowo pojawiają się na „Surrounded by Vultures” sam Nico Munkvold (w pamiętającym jeszcze czasy „Daemo EP” utworze „Empty Space”) oraz ściągnięty awaryjnie Daniel Theobald („Midnight”), którego ogromne doświadczenie (między innymi islandzkie Fortíð i Curse, brytyjskie Heathen Deity, Twisted Autumn Darkness i Ethereal Forest oraz norweskie Den Saakaldte, The 3rd Attempt i od tego roku Nattverd) pozwoliło z miejsca wskoczyć w buty poprzednika. Już po nagraniu płyty, z myślą o planowanych koncertach promocyjnych, Nico i Tore zaczęli rozglądać się za nowym etatowym perkusistą; ostatecznie ich wybór padł na Adama Suleimana, który wcześniej przewinął się przez grupy Syrach, Max Midsun i Wolffish, a obecnie jest podporą psychodeliczno-stonerowego Saint Karloff („All Heed the Black God”, 2015; „Interstellar Voodoo”, 2019).
Co ciekawe, jego zakotwiczenie w Jointhugger okazało się być transakcją wiązaną, ponieważ w drugą stronę powędrował – jako basista – Munkvold (zastępując Olego Sletnera). W efekcie obie, będące triami, formacje różnią się teraz jedynie tym trzecim: w przypadku Jointhugger jest to basista Tore Pedersen, w składzie Saint Karloff – pełniący obowiązki wokalisty i gitarzysty Mads Melvold. Stylistycznie natomiast obie grupy grają niemal bliźniaczą muzykę: to psychodeliczny hard rock z elementami doom i stoner metalu. Słowem: muzyka od ponad dekady ciesząca się w krajach skandynawskich nadzwyczajną popularnością. Co jednak najważniejsze: Norwegowie, Szwedzi i Duńczycy (jak również dorzuceni do tego grona warunkowo Finowie) potrafią ją grać i robią to z dużym sercem i zaangażowaniem. Na „Surrounded by Vultures” słychać to bardzo wyraźnie: od otwierającego krążek „In Dire Need of Fire, Chapter 2” po zamykający go „The Calm”.
Zgodnie z założeniami zespołu, „Surrounded by Vultures” to środkowa część trylogii, co dodatkowo podkreśla właśnie instrumentalny utwór wybrany na początek („Chapter 1” trafił na „I Am No One”). Pierwsze sekundy, oparte na powłóczystych dźwiękach rozlegających się na drugim planie, mogą być odrobinę mylące; szybko jednak trio wskakuje na swoje zwyczajowe obroty i nawet jeżeli nie narzuca arcyszybkiego tempa, to zdecydowanie nadrabia ciężarem. Choć, gwoli ścisłości, im bliżej końca, tym bardziej sekcja rytmiczna Pedersen – Brattås rozpędza się, zmuszając tym samym Munkvolda do zaprezentowania czadowej solówki gitarowej. W „Midnight” więcej jest psychodelii, dzięki zastosowaniu różnych efektów, można odnieść wrażenie, że muzyka docierająca do słuchacza musi najpierw przedostać się przez wyjątkowo gęstą mgłę. Od czasu do czasu pojawiają się jednak ostrzejsze dźwięki gitary, za sprawą których ta mgła jest przecinana i nieco rozpraszana. W każdym razie hipnotyczność utworu idzie w parze z jego doommetalowym ciężarem.
Najstarszy (i najkrótszy) w całym zestawie „Empty Space” wypada też najbardziej… nastrojowo i przebojowo. Głównie za sprawą melodyjnej, hardrockowej gitary i ponownie zasnutego psychodeliczną mgłą śpiewu Munkvolda. To utwór, który spokojnie mógłby znaleźć się na najwartościowszych klasycznych longplayach Hawkwind, choć pewnie nie pogardziłyby nim też inne legendy space-rocka. W „Delysid Rex” w uszy rzuca się z kolei charczący przez niemal całe osiem minut bas Pedersena, do którego narracji dostosowuje się zresztą zadziornie śpiewający Nico. W finałowym „The Calm” trio ponownie stawia na klimat psychodeliczny, nie rezygnując przy tym z cięższych argumentów, podrzucanych przez basistę i ponownie zasiadającego za bębnami Brattåsa. W każdym razie wokalista bardziej skupia się tutaj na melodeklamowaniu tekstu, niż jego wykrzykiwaniu, a atmosfera ta udziela się też pozostałym. Dość powiedzieć, że po rozpędzonej części środkowej następuje ponad dwuminutowe hamowanie. Zakończone sukcesem. Bez stłuczki.
„Surrounded by Vultures” to jeszcze nie jest dzieło wybitne. Ale kto wie, może po wydaniu ostatniej części trylogii – za rok bądź dwa – w takich właśnie kategoriach będziemy rozważać dokonania panów z Jointhugger.
koniec
2 listopada 2021
Skład:
Nico Munkvold – śpiew, gitara elektryczna, perkusja (3)
Tore Pedersen – gitara basowa
Øyvind Nordrum Brattås – perkusja (1,4,5)
Daniel Theobald – perkusja (2)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Świętość zgrzytliwa i awangardowa
Sebastian Chosiński

19 V 2022

Pięć lat temu, gdy ukazała się pierwsza płyta Weserbergland, zastanawiałem się, czy będzie to jedynie efemeryczny projekt Ketila Vestruma Einarsena i Mattiasa Olssona, czy też zespół zagości na scenie na dłużej. Trzy lata później światło dzienne ujrzał kolejny album, a przed paroma miesiącami trzeci. Jego tytuł – „Sacrae Symphoniae Nr. 1” – sugeruje, że za jakiś czas możemy spodziewać się następnych.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Częstotliwość ma znaczenie!
Sebastian Chosiński

17 V 2022

Nie ma wątpliwości, że pochodzący z Częstochowy Krzysztof Majchrzak to jeden z najbardziej konsekwentnych polskich artystów. Chociaż zaczynał jako jazzman, jego obecne zainteresowania artystycznej wykraczają daleko poza jazz improwizowany. Aczkolwiek nie odżegnują się od niego. Najnowszy album muzyka – „432 Hz” – może zainteresować zarówno wielbicieli free jazzu, jak i elektroniki.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Niepisane prawo do nagrywania świetnych płyt
Sebastian Chosiński

12 V 2022

Nie licząc wydanej w 2018 roku płyty koncertowej, kwintet Niechęć kazał nam czekać na nowy album studyjny sześć lat. Cieszy zatem bardzo, że czas ten nie został zmarnowany. Najnowsze dzieło kwintetu – „Unsubscribe” – to wydawnictwo jeszcze dojrzalsze i ciekawsze, bo bardziej różnorodne. Aczkolwiek wciąż mamy do czynienia ze swoiście pojętym jazz-rockiem.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Świętość zgrzytliwa i awangardowa
— Sebastian Chosiński

Częstotliwość ma znaczenie!
— Sebastian Chosiński

Niepisane prawo do nagrywania świetnych płyt
— Sebastian Chosiński

Piękna nasza Ziemia cała
— Sebastian Chosiński

Pomarzyć warto
— Sebastian Chosiński

Balsam na skołataną duszę
— Sebastian Chosiński

Rewolucja bez rewolucji
— Sebastian Chosiński

Trzej przyjaciele ze studiów
— Sebastian Chosiński

Immanentnie i nieskończenie
— Sebastian Chosiński

Giganci wciąż nie śpią
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.