Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 października 2022
w Esensji w Esensjopedii

Acid Mothers Temple
‹Levitation Sessions›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLevitation Sessions
Wykonawca / KompozytorAcid Mothers Temple
Data wydania19 marca 2021
Wydawca The Reverberation Appreciation Society
Nośnikcyfrowy
Czas trwania60:07
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Makoto Kawabata, Jyonson Tsu, Hiroshi Higashi, Taigen Kawabe, Nani Satoshima
Utwory
Pliki
1) Dark Star Blues07:38
2) Santa Maria05:05
3) Disco Pink Lady Lemonade14:27
4) Black Summer Song08:14
5) Pink Lady Lemonade Coda10:15
6) Cometary Orbital Drive14:31
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Lewitowanie… orbitowanie…
[Acid Mothers Temple „Levitation Sessions” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Penetrując zakamarki przebogatej dyskografii japońskiej formacji Acid Mothers Temple, warto zwrócić uwagę na wydany półtora roku temu koncertowy materiał „Levitation Sessions”, który opublikowany został w ramach serii, jakiej patronuje amerykańska wytwórnia The Reverberation Appreciation Society. Ileż tam pasji! Ileż psychodelicznej energii i szalonych improwizacji!

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Lewitowanie… orbitowanie…
[Acid Mothers Temple „Levitation Sessions” - recenzja]

Penetrując zakamarki przebogatej dyskografii japońskiej formacji Acid Mothers Temple, warto zwrócić uwagę na wydany półtora roku temu koncertowy materiał „Levitation Sessions”, który opublikowany został w ramach serii, jakiej patronuje amerykańska wytwórnia The Reverberation Appreciation Society. Ileż tam pasji! Ileż psychodelicznej energii i szalonych improwizacji!

Acid Mothers Temple
‹Levitation Sessions›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLevitation Sessions
Wykonawca / KompozytorAcid Mothers Temple
Data wydania19 marca 2021
Wydawca The Reverberation Appreciation Society
Nośnikcyfrowy
Czas trwania60:07
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Makoto Kawabata, Jyonson Tsu, Hiroshi Higashi, Taigen Kawabe, Nani Satoshima
Utwory
Pliki
1) Dark Star Blues07:38
2) Santa Maria05:05
3) Disco Pink Lady Lemonade14:27
4) Black Summer Song08:14
5) Pink Lady Lemonade Coda10:15
6) Cometary Orbital Drive14:31
Wyszukaj / Kup
Naprawdę czasami nie sposób za nimi nadążyć. Każdego roku kilka nowych płyt – studyjnych i koncertowych, do tego projekty poboczne (jak chociażby wspominany niedawno Acid Mothers Reynols), wreszcie remastery tych sprzed dekady bądź dwóch (i więcej). Pewne jest, że Makoto Kawabata nie lubi się nudzić. Nie lubi też monopolu, dlatego kolejne albumy swojej macierzystej formacji publikuje za pośrednictwem dziesiątek wytwórni rozsianych po całym świecie. Tym razem wybór padł na teksańskie, mające siedzibę w Austin, The Reverberation Appreciation Society. To, jak podpowiada sama nazwa, nie tylko firma zajmująca się wydawaniem płyt, ale także promocją wykonawców i organizacją koncertów, a nawet festiwali muzyki psychodelicznej pod hasłem Levitation. Odbywają się one zarówno w Austin, jak i w Chicago oraz Vancouver, a nawet – w czerwcu tego roku – we Francji (w Angers na zachód od Paryża). Kapitalną pamiątką po nich pozostają koncertowe wydawnictwa sygnowane zawsze tym samym tytułem – „Levitation Sessions”.
W marcu ubiegłego roku tak zatytułowanego krążka doczekali się także Japończycy z Acid Mothers Temple (tym razem bez dodawanego często do nazwy „& The Melting Paraiso U.F.O.”), którzy w 2020 roku – niestety, nie podano dokładnej daty – wystąpili na imprezie zorganizowanej przez The Reverberation Appreciation Society w klubie Dance Hall Benihana w japońskim mieście Hikone (na wyspie Honsiu). Nagrania – w sumie sześć kompozycji – udostępniono pierwotnie na Bandcampie wytwórni; dwa miesiące później, czyli w maju 2021 roku, materiał ten opublikowano na kasecie magnetofonowej, a we wrześniu – na krążku winylowym. W tym ostatnim przypadku, aby zmieścić całość na jednej płycie, okrojono go o dwa utwory: „Santa Maria” oraz „Black Summer Song”. Widać nie opłacało się tłoczyć dodatkowego singla, aby zmieścić wszystkie numery.
W Hikone grupa wystąpiła w składzie pięcioosobowym: Makoto Kawabata zagrał tym razem jedynie na gitarze; obowiązki wokalisty wziął na siebie Jyonson Tsu, który był też drugim gitarzystą, choć często brał także do ręki… buzuki; za syntezatorem Rolanda stanął Hiroshi Higashi, natomiast sekcję rytmiczną tworzyli basista Taigen Kawabe (który na jakiś czas zastąpił Takashiego Uchidę) i perkusista Nani Satoshima. W programie koncertu znalazły się utwory dobrze już znane wielbicielom Acid Mothers Temple, ale i przynajmniej jedna nowość („Santa Maria”). Występ trwał godzinę i ułożył się w absolutnie powalającą, pełną szaleństwa, psychodelicznych improwizacji i noise’owych zgiełków podróż do świata, z którego – choć niekoniecznie przypomina on raj (przynajmniej pod względem obecnych w nim dźwięków) – mimo wszystko niechętnie wraca się do naszej rzeczywistości. Ale któż inny potrafi tak, jak Kawabata, odegrać na scenie rolę szamana!
Na otwarcie koncertu Japończycy wybrali „Dark Star Blues” (znany z wydanej w 2004 roku płyty „Does the Cosmic Shepherd Dream of Electric Tapirs?”). I na pewno nie był to wybór przypadku. Wszak to jeden z tych kawałków w przebogatym repertuarze Acid Mothers Temple, które od pierwszych akordów potrafią zwalić z nóg. Którym nie brakuje hardrockowo-psychodelicznej potęgi, ale które zawierają też akcenty bardziej stonowane, nastrojowe, a nawet… orientalne (i od razu wiadomo po co Jyonsonowi buzuki, prawda?). Chociaż po dotarciu do finału i tak pamięta się przede wszystkim doskonałą solówkę gitarową Makoto, po wysłuchaniu której chyba nikt nie powinien zgłaszać veta wobec uznania Japończyka jednym z najlepszych gitarzystów w dziejach światowego rocka. Zwłaszcza że to jego pierwszy i wcale nie ostatni popis podczas tego występu.
Jeżeli tytuł „Santa Maria” wywołuje w Was skojarzenia żeglarskie – to zrozumiałe. Tak przecież nazywał się jeden ze statków (ten największy), jakim Krzysztof Kolumb wyprawił się w 1492 roku na drugi brzeg Atlantyku. W tym kontekście nie dziwią więc pojawiające się parokrotnie szantowe przyśpiewki a cappella, które z czasem ustępują jednak miejsca intensywnemu psychodelicznemu tłu, na którym jak brylant lśni kolejna solówka Kawabaty. Dużo tego dobrego, a to wszak wciąż jeszcze rozruch. Dopiero teraz pojawia się jeden z najsłynniejszych utworów grupy – podzielony na dwie części, rozdzielony kompozycją „Black Summer Song”, długaśny „Pink Lady Lemonade” (zaczerpnięty z mającego już ćwierć wieku krążka „Acid Mothers Temple & The Melting Paraiso U.F.O.”). Najpierw pojawia się ponad czternastominutowa wersja „Disco Pink Lady Lemonade”, a po przerwie dziesięciominutowa „Pink Lady Lemonade Coda”.
Tu wreszcie Japończycy pozwalają sobie na chwilę odpoczynku, starając się konsekwentnie, choć z dużą cierpliwością, budować napięcie. Korzysta z tego dopuszczony wreszcie na plan pierwszy Higashi, odpowiedzialny za kosmicznie świszczące syntezatory. Ale i tak nadzwyczaj ekspresyjną całość wieńczy – zgadnijcie co? Tak, wygraliście: solówka Kawabaty. W „Black Summer Song” (który w 2018 roku został opublikowany na albumie „Reverse of Rebirth in Universe”) oprócz ostrej psychodelicznej jazdy pojawia się również masa noise’owych zgrzytów, mających uatrakcyjnić monotonny motyw przewodni. Niektórzy to nieustanne świdrowanie mogą uznać za denerwujące, fani takich dźwięków będą natomiast wniebowzięci. Podobne odczucia, chociaż z nieco innego powodu, mogą im towarzyszyć za sprawą kody „Pink Lady Lemonade”, która spięta zostaje nastrojową gitarową klamrą, co – nie ukrywajmy – nie przytrafia się panom z Acid Mothers Temple zbyt często. A potem jest jeszcze finał w postaci – ponownie ponad czternastominutowego – „Cometary Orbital Drive” (z tak zatytułowanej płyty sprzed dziewięciu lat). Dotarłszy do tego miejsca, przygotujcie się na nadzwyczaj energetyczną improwizację, po wysłuchaniu której poczujecie się jak prawdziwi astronauci po orbitowaniu. A co musieli czuć ci, którzy byli wówczas w klubie Dance Hall Benihana na tym koncercie?!
koniec
20 września 2022
Skład:
Makoto Kawabata – gitara elektryczna, efekty elektroniczne
Jyonson Tsu – gitara elektryczna, buzuki, śpiew
Hiroshi Higashi – syntezatory
Taigen Kawabe – gitara basowa
Nani Satoshima – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Niewiarygodne przygody Polaka w Paryżu
Sebastian Chosiński

29 IX 2022

Debiutancki album zespołu Karola Dobrowolskiego to gratka dla miłośników jazzowych skrzypiec. Zwłaszcza tych, którzy gustują w jazzie inspirowanym tradycyjną muzyką romską. „Bleue Mélancolie” powinna spodobać się głównie wielbicielom dokonań takich tuzów, jak gitarzysta Django Reinhardt i skrzypek Stéphane Grappelli.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Jeden z tych dni, które przechodzą do historii
Sebastian Chosiński

27 IX 2022

To oczywiste, że nazwa Ahanes nic jeszcze nikomu nie mówi. Jest to bowiem, jak można sądzić, efemeryczny projekt międzynarodowy, który powstał z inicjatywy szwedzkiego pianisty i organisty Alexa Zethsona i którego debiutancka płyta „Petrichor” dopiero wkrótce trafi do sprzedaży. Ale gdy się już na nią natkniecie, nie zwlekajcie ani chwili. To czterdzieści minut fantastycznych jazzowych improwizacji, którym patronują artyści tej miary, co John Coltrane i Charles Mingus.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Uwolnione pragnienia płatają figle
Sebastian Chosiński

22 IX 2022

Acid Mothers Temple & Infinity Rising Zero to kolejny „odprysk” działalności japońskiego Acid Mothers Temple. Tym razem jednak motorem napędowym nie jest, jak można by sądzić, Makoto Kawabata, lecz perkusista grupy – Nani Satoshima. To za jego sprawą dziś możemy cieszyć zmysły albumem „Free My Infinity Desire”, któremu równie blisko jest do rockowej psychodelii, jak i eksperymentalnej elektroniki.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.