Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 stycznia 2023
w Esensji w Esensjopedii

Draken
‹Book of Black›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBook of Black
Wykonawca / KompozytorDraken
Data wydania13 stycznia 2023
Wydawca Majestic Mountain Records
NośnikCD
Czas trwania44:19
Gatunekmetal, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Hallvard Gaardløs, Even Helte Hermansen, André Drage Haraldsen, Vegard Lien Bjerkan, Anita Kaasbøl
Utwory
CD1
1) The Book of Black06:12
2) Bastards03:09
3) We Deserve to Suffer05:35
4) House of Horrors06:31
5) Symbiote04:15
6) Devotees of the Faith04:43
7) Relentless Sinners04:07
8) Bloodguilt09:43
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Gdyby Lemmy trafił do Black Sabbath…
[Draken „Book of Black” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Chyba wszyscy czekamy niecierpliwie na nowy album norweskiego Spidergawd, którego premiera, jak można sądzić, zbliża się wielkimi krokami. Żeby ulżyć naszej niecierpliwości, Hallvard Gaardløs – wokalista i basista tej formacji – najpierw podarował nam debiutancką płytę kwartetu WIZRD, a teraz dorzucił jeszcze drugi krążek tria Draken – „Book of Black”. Wie, skubany, jak podsycać apetyt!

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Gdyby Lemmy trafił do Black Sabbath…
[Draken „Book of Black” - recenzja]

Chyba wszyscy czekamy niecierpliwie na nowy album norweskiego Spidergawd, którego premiera, jak można sądzić, zbliża się wielkimi krokami. Żeby ulżyć naszej niecierpliwości, Hallvard Gaardløs – wokalista i basista tej formacji – najpierw podarował nam debiutancką płytę kwartetu WIZRD, a teraz dorzucił jeszcze drugi krążek tria Draken – „Book of Black”. Wie, skubany, jak podsycać apetyt!

Draken
‹Book of Black›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBook of Black
Wykonawca / KompozytorDraken
Data wydania13 stycznia 2023
Wydawca Majestic Mountain Records
NośnikCD
Czas trwania44:19
Gatunekmetal, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Hallvard Gaardløs, Even Helte Hermansen, André Drage Haraldsen, Vegard Lien Bjerkan, Anita Kaasbøl
Utwory
CD1
1) The Book of Black06:12
2) Bastards03:09
3) We Deserve to Suffer05:35
4) House of Horrors06:31
5) Symbiote04:15
6) Devotees of the Faith04:43
7) Relentless Sinners04:07
8) Bloodguilt09:43
Wyszukaj / Kup
Chociaż pochodzący z norweskiego Trondheim zespół Spidergawd nie podał, jak dotąd, daty premiery swojej najnowszej płyty (następczyni opublikowanego przed dwoma laty krążka „Spidergawd VI”), raczej nie można mieć wątpliwości, że moment ten zbliża się wielkimi krokami. Po pierwsze: na początku stycznia tego roku muzycy udostępnili w sieci dwie nowe kompozycje („Your Heritage” oraz „The Tower”); po drugie: na początku lutego rusza ich wielka europejska trasa koncertowa, która ma potrwać do końca marca (niestety, Skandynawowie po raz kolejny ominą Polskę, mimo że na brak wielbicieli w naszym kraju na pewno nie mogą narzekać). Ale zaraz… zaraz… przecież nie o Spidergawd miałem pisać. Skąd więc ten zespół wybił się na plan pierwszy? Proste: za sprawą jego wokalisty i basisty Hallvarda Gaardløsa, który robi wszystko co możliwe (i co niemożliwe chyba także), aby uprzyjemnić fanom czas przedłużającego się oczekiwania na album „Spidergawd VII”.
W tym celu w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy zaangażował się w dwa projekty poboczne, z którymi zdążył już wydać – w sumie trzy – nowe płyty. Chronologicznie późniejszym jest supergrupa WIZRD, która w październiku ubiegłego roku zadebiutowała longplayem „Seasons”. Z kolei w kwietniu 2021 na scenie rockowo-metalowej rozbłysła gwiazda tria Draken, które Gaardløs założył z dwoma muzykami dotąd kojarzonymi raczej ze sceną jazzową i jazzrockową: gitarzystą Evenem Helte Hermansenem (vide Bushman’s Revenge, Grand General, Scheen Jazzorkester, Red Kite) oraz perkusistą Andrem Drage Haraldsenem (znanym z grającego mieszankę rocka progresywnego z fusion zespołu Tip the Scales).
Trio zadebiutowało krążkiem zatytułowanym po prostu „Draken”, by niespełna dwa lata później – za sprawą szwedzkiej niezależnej wytwórni Majestic Mountain Records – dorzucić do swojej dyskografii album „Book of Black”. W czasie pracy nad nim do studia Røffsound Recordings w Oslo zaproszono jeszcze dwoje artystów: znanego Hallvardowi z WIZRD organistę Vegarda Liena Bjerkana (z Soft Ffog), który pojawił się w utworze „House of Horrors”, oraz specjalizującą się głównie w muzyce klasycznej i jazzowej, choć niestroniącą od indie-rocka i indie-popu, śpiewaczkę Anitę Kaasbøl (Song Circus, Trondheim Voices, Bladed), która z kolei wspomogła Gaardløsa wokalnie w „Symbiote”. Po takiej wyliczance stylistycznej można sobie, walcząc z bólem głowy, zadać pytanie: Skoro tak różne są korzenie muzyków tworzących Draken (i ich gości), to jaką w końcu muzykę gra ta formacja?
Będziecie zaskoczeni, ale przede wszystkim jest to amalgamat wczesnego sabbathowskiego hard rocka (z elementami doomu) z heavy metalem lat 80. XX wieku (momentami kłania się Lemmy i jego Motörhead), choć całkiem silne są również wpływy późniejszego o dekadę groove metalu spod znaku Pantery i Sepultury. Szaleństwo, prawda? A jeżeli dodamy do tego jeszcze przebijające się, zwłaszcza w monumentalnym finałowym „Bloodguilt”, nawiązania do rockowej psychodelii – naprawdę można dostać rozstroju nerwowego. W każdym razie „jabłko Draken” nie upadło daleko od „jabłoni Spidergawd”. Z tym ostatnim zespołem kojarzyć może się także charakterystyczny śpiew Hallvarda Gaardløsa, którego zresztą trudno pomylić z jakimkolwiek innym wokalistą (co bez wątpienia potwierdza debiut WIZRD).
Płytę otwiera utwór tytułowy – „The Book of Black”. To właśnie w nim słychać echa dokonań Pantery i Sepultury, ale również wpływy Motörhead. Szybkie tempo, ostre jak brzytwa partie gitar (Even Helte Hermansen nakłada na siebie po kilka ścieżek jednocześnie), groove’owy ryk wokalisty, dla którego kontrastem jest znacznie delikatniejszy i bardziej melodyjny chórek – to podstawowe cechy nie tylko tej kompozycji, ale całej twórczości tria. W „Bastards” – numerze, który grupa udostępniła w sieci jako pierwszy, bo już w… grudniu 2021 roku – Lemmy’ego jest jeszcze więcej. Zresztą i tytuł numeru zaczerpnięty został z wydanej przed trzema dekadami płyty Motörhead. W „We Deserve to Suffer” po raz pierwszy dają o sobie znać psychodeliczne korzenie Hallvarda. Zespół nie tylko zwalnia tempo, ale dodaje też w bonusie efekty typowe dla rockowej psychodelii (vide rozmyte dźwięki, schowany za sekcją rytmiczną wokal itp.). Wielbicielom Spidergawd powinien spodobać się „House of Horrors”: hard rock miesza się w nim z progresem, a dodatkowym smaczkiem są pojawiające się w tle organy Hammonda (za sprawą Vegarda Liena Bjerkana). Żal tylko, że potraktowano je jedynie jako przystawkę do dania głównego.
Podobna rzecz stała się z partią wokalną Anity Kaasbøl w „Symbiote” – trzeba wytężyć słuch, aby usłyszeć ją śpiewającą w duecie z Gaardløsem. I udaje się to tylko dlatego, że Norweżka pojawia się we fragmencie środkowym, dużo bardziej stonowanym. Otwarcie i zamknięcie utworu to klasyczny metalowy czad z motorycznymi partiami gitar i rozpędzoną sekcją rytmiczną. W „Devotees of the Faith” do heavymetalowej dynamiki dochodzi nieco psychodelicznej „mgły”, choć sama konstrukcja utworu nie różni się niczym szczególnym od „Symbiote”. To samo można stwierdzić również na temat „Relentless Sinners”, z tą różnicą, że tutaj w części środkowej Hallvard zniża głos do cichutkiej melodeklamacji. Dopiero finałowy „Bloodguilt” przynosi miłą odmianę. Pierwsze minuty tej kompozycji przywodzą na myśl Black Sabbath z początku lat 70., z jego doommetalowymi i psychodelicznymi ciągotkami, wreszcie z gitarową solówką, jakiej nie powstydziłby się Tony Iommi. Tych gitarowych popisów Hermansena jest oczywiście na „Book of Black” więcej (praktycznie w każdym utworze), tyle że nie są one elementem dominującym. Mówiąc prościej: Even Helte nie ma ambicji udowadniania światu, że na liście najlepszych gitarzystów solowych globu na pierwszym miejscu jest właśnie on, a potem… długo, długo nikt. I dobrze!
koniec
24 stycznia 2023
Skład:
Hallvard Gaardløs – śpiew, gitara basowa
Even Helte Hermansen – gitara elektryczna, chórki
Andre Drage Haraldsen – perkusja

gościnnie:
Vegard Lien Bjerkan – organy (4)
Anita Kaasbøl – śpiew (5)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Romantycy muzyki jazzowej
Sebastian Chosiński

26 I 2023

Mam wrażenie, że do starego powiedzenia, iż w życiu człowieka pewne są tylko dwie rzeczy: podatki i śmierć – należałoby dodać jeszcze trzeci element: ukazujący się co roku nowy album duńskiego tria jazzowego Little North. Zespół konsekwentnie buduje swoją renomę i rozpoznawalność w Europie. Nie rezygnuje przy tym także z prób zaistnienia na polskim rynku. Na szczęście, bo w przeciwnym wypadku dużo trudniej byłoby nam dotrzeć do tak doskonałej płyty, jak „Wide Open”.

więcej »

Maestro na niepogodę
Sebastian Chosiński

19 I 2023

To oczywiste, że z racji wieku kolejne płyty Jana Ptaszyna Wróblewskiego ukazują się coraz rzadziej. Ale tym bardziej zasługują na uwagę, kiedy już trafiają na sklepowe półki bądź do serwisów streamingowych. Wszak słuchanie ich to obcowanie z legendą nie tylko polskiego, ale i światowego jazzu. Dlatego nie tylko warto, ale wręcz należy sięgnąć po koncertowy zestaw „On the Road, Vol. 1”, mając jednocześnie nadzieję, że na „Vol. 2” nie trzeba będzie długo czekać.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Ponad pół wieku od erupcji, a Magma wciąż gorąca
Sebastian Chosiński

17 I 2023

Zeuhl jest niezniszczalny. Podobnie jak jego twórca – lider francuskiej Magmy, perkusista Christian Vander. Na pół roku przed swoimi siedemdziesiątymi piątymi urodzinami wydał on nową studyjną płytę zespołu – „Kãrtëhl”. Może nie tak fascynującą, jak klasyczne longplaye grupy z lat 70. ubiegłego wieku, ale zdecydowanie zasługującą na uwagę wielbicieli progresywnego jazz-rocka.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.