Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

John Zorn
‹Filmworks XX: Sholem Aleichem›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFilmworks XX: Sholem Aleichem
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn
Data wydania17 listopada 2008
Wydawca Tzadik
NośnikCD
Czas trwania44:32
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
John Zorn, Carol Emanuel, Rob Burger, Mark Feldman, Erik Friedlander, Greg Cohen
Utwory
CD1
1) Shalom, Sholem!2:11
2) Luminous Visions4:11
3) Mamme Loshen3:19
4) Beyond the Pale2:25
5) Mekubolim4:36
6) Portable Homeland4:05
7) Wandering Star3:17
8) Jewish Revolutionaries4:59
9) Shtetls3:01
10) Lucky Me, I'm an Orphan!3:45
11) Nicht Gefahrlich3:41
12) Talking Through Oblivion4:46
Wyszukaj / Kup

Pokój z Zornem!
[John Zorn „Filmworks XX: Sholem Aleichem” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Scholem Aleichem” to po hebrajsku powitalne „pokój z Tobą”. Jest to też pseudonim artystyczny Sholema Naumovicha Rabinovicha – żydowskiego pisarza działającego na przełomie XIX i XX wieku, twórcy między innymi powieści „Tewje mleczarz”, która była kanwą dla „Skrzypka na dachu”. „Scholem Aleichem’ to także tytuł płyty Johna Zorna, na której znalazła się muzyka do filmu dokumentalnego o pisarzu.

Paweł Franczak

Pokój z Zornem!
[John Zorn „Filmworks XX: Sholem Aleichem” - recenzja]

„Scholem Aleichem” to po hebrajsku powitalne „pokój z Tobą”. Jest to też pseudonim artystyczny Sholema Naumovicha Rabinovicha – żydowskiego pisarza działającego na przełomie XIX i XX wieku, twórcy między innymi powieści „Tewje mleczarz”, która była kanwą dla „Skrzypka na dachu”. „Scholem Aleichem’ to także tytuł płyty Johna Zorna, na której znalazła się muzyka do filmu dokumentalnego o pisarzu.

John Zorn
‹Filmworks XX: Sholem Aleichem›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFilmworks XX: Sholem Aleichem
Wykonawca / KompozytorJohn Zorn
Data wydania17 listopada 2008
Wydawca Tzadik
NośnikCD
Czas trwania44:32
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
John Zorn, Carol Emanuel, Rob Burger, Mark Feldman, Erik Friedlander, Greg Cohen
Utwory
CD1
1) Shalom, Sholem!2:11
2) Luminous Visions4:11
3) Mamme Loshen3:19
4) Beyond the Pale2:25
5) Mekubolim4:36
6) Portable Homeland4:05
7) Wandering Star3:17
8) Jewish Revolutionaries4:59
9) Shtetls3:01
10) Lucky Me, I'm an Orphan!3:45
11) Nicht Gefahrlich3:41
12) Talking Through Oblivion4:46
Wyszukaj / Kup
John Zorn – saksofonista, właściciel jednej z najbardziej znanych wytwórni jazzowych na świecie Tzadik, kompozytor, aranżer, producent i… szarlatan. Tak złośliwie przedstawiają go niektórzy fani jazzu. Dlaczego? Powodów tego jest kilka.
Przede wszystkim wątpliwości budzi jego nadmierna, niezdrowa wręcz aktywność twórcza i wydawnicza. Niezdrowa dla słuchaczy, rzecz jasna, bo jeśli przez ponad trzydzieści lat pojawił się na ponad 400 albumach, a wydał ich około 250, to siłą rzeczy części z nich można użyć tylko jako podkładki pod kubek. Stąd wielu uznaje Tzadik za sprawnie działające przedsiębiorstwo, które produkuje rocznie zbyt dużo zbyt słabego materiału.
Inna rzecz to rozchwiana osobowość artysty (na przykład na warszawskim koncercie w 1999 r. opluł siedzącego przed sceną fotografa) i jego skłonność do szokowania odbiorcy: na okładkach płyt zamieszczał zdjęcia ofiar zabójstw, publicznych linczów, aktów sadomasochistycznych i zwłok po wiwisekcji (w Wielkiej Brytanii zniszczono nawet całą pierwszą partię płyty „Virgin’s Guts” za obrazę moralności).
Na całe szczęście „Filmworks Volume XX: Sholem Aleichem” żadnych obiekcji nie budzi. Może za to budzić uzasadnione zadowolenie.
Dwanaście utworów zawartych na płycie najbliższych jest typowo klezmerskiej muzyce. Pełne zawijasów i ozdobników solówki skrzypiec, nostalgiczne melodie, grane najczęściej w żydowskich skalach, a w końcu dość typowe dla klezmerów instrumentarium zdają się to potwierdzać.
Klezmerskość potwierdza już pierwszy utwór „Shalom, Sholem!”. Utrzymany w średnim tempie z wyraźnie filmowym klimatem, nostalgicznym tematem i zgrabną melodią graną pizzicato przez harfistkę Carol Emanuel, musi doskonale pasować do obrazu Joe Dormana (to jedynie supozycja, bo film o Aleichemie w Polsce jest niedostępny).
Jednak już kolejny na liście „Luminous Visions” niewiele ma wspólnego z muzyką Bliskiego Wschodu, więcej za to z tangiem. Wyraźny rytm narzucony przez akordeon, na którego tle rozgrywa się „główna akcja” utworu, przypomina nieco unowocześnione tango Astora Piazzolli. Latynoskie reminiscencje mamy zresztą później na przykład w „Portable Homeland”. Pojawia się i nieco jazzu, choćby w świetnej solówce Feldmana w „Talking Through Oblivion”, lecz generalnie to muzyka semicka wiedzie prym.
Wielką zaletą „Sholem Aleichem” są łatwe do zapamiętywane lejtmotywy poszczególnych kompozycji. Czy to grane przez skrzypce i akordeon, czy też zaznaczane wspólnie przez harfę i wiolonczelę unisono, „wbijają się w głowę”, zostając w niej na długo po wyłączeniu płyty. Przykładem może być „Beyond the Pale”, w którym nastrój budują niepokojące smyczki Feldmana i Friedlandera oraz taneczne partie akordeonu. Uwolnić się od tych melodii jest naprawdę trudno.
Jednak najmocniej zapada w pamięć „Mekubolim”. Dosyć to dziwne, bo nie ma najbardziej wyraźnej linii melodycznej i główny motyw nie jest może łatwy do zanucenia, ale ciemne brzmienie skrzypiec, perliste glissandi harfy i przejmująco tęskne improwizacje wiolonczeli nadają muzyce onirycznego, żeby nie powiedzieć mistycznego aspektu.
„No dobrze”, powie ktoś, „jeśli ani razu nie padł jakikolwiek zarzut pod adresem muzyki, jeśli muzyka pełna jest emocji, a wykonanie perfekcyjne, to dlaczego nie dostała 100% albo przynajmniej 90?”
Ano dlatego, że w XXI wieku każdy chce być zaskakiwany, a to wydawnictwo nie ma prawa zaskoczyć nikogo, kto zna Zorna choć trochę. Krążek ma w podtytule „Volume XX” , co oznacza, że w tej serii pojawiło się już dziewiętnaście nagrań! A wszystkie z nich owszem, dobre, ale podobne do siebie niczym bracia Kaczyńscy. Także „Scholem Aleichem” to w pełni zadowalający album, ale jeśli Zorn ma zostać zapamiętany jako rewolucjonista i innowator, to nie za jego sprawą.
Z drugiej strony: 70% to niemało – mimo wszystko każda płyta jest osobnym dziełem, któremu należy się osobna ocena, nawet jeśli album jest częścią serii. Naturalnie trudno „Scholem Aleichem” chwalić za odkrywanie nieznanych lądów, ale za chwytliwe kompozycje, magiczną atmosferę i świetny warsztat wszystkich muzyków już można.
koniec
20 stycznia 2009
Skład:
John Zorn: saksofony;
Carol Emanuel: harfa;
Rob Burger: akordeon;
Mark Feldman: skrzypce;
Erik Friedlander: wiolonczela;
Greg Cohen: kontrabas

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Moc i eMOCje
Sebastian Chosiński

20 I 2022

Nie zawsze takie marzenia spełniają się. Historia norweskiego kwintetu Bear Brother udowadnia jednak, że warto marzyć. Na swój pierwszy ważny koncert zaprosili do współpracy szwedzkiego puzonistę Matsa Äleklinta, który nie tylko, że im nie odmówił, to na dodatek obiecał dalszą współpracę. Czego efektem stał się doskonały freejazzowy album „Played Freely with Power and Emotion”.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Piekielna czeluść świata
Sebastian Chosiński

18 I 2022

Tytuł najnowszej płyty madryckiego kwartetu postrockowego Toundra – „Klątwa” („Hex”) – może budzić niepokój. Podobnie zresztą jak „szyld” najdłuższej kompozycji na albumie – suity „Nienawiść” („El odio”). Widać więc od razu, że to nie jest muzyka dla każdego, a jedynie dla najwytrwalszych wielbicieli gatunku. Którzy na dodatek nie boją się zajrzeć w piekielną czeluść naszego świata.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Nostalgiczna „przechadzka” po świecie
Sebastian Chosiński

13 I 2022

W dzisiejszym świecie, będącym „globalną wioską” – choć w czasach pandemii jakby jednak trochę mniej – nie ma tak wielkiego znaczenia fakt, gdzie się mieszka. Norweski kontrabasista Ingebrigt Håker Flaten na miejsce postoju wybrał Stany Zjednoczone, a jednak często pojawia się w Europie, by pracować nad kolejnymi płytami. Jedną z nich jest solowy album „(Exit) Knarr”…

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Tegoż autora

Milczenie Boga
— Paweł Franczak

Są wielcy, nie Mali!
— Paweł Franczak

Podsumowanie muzyczne roku 2008 (2)
— Paweł Franczak, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zawód: kompozytor
— Paweł Franczak

Na żywo i z prądem
— Paweł Franczak

Pierwszy sort Chopina
— Paweł Franczak

Między arcydziełem a Radiem Maryja
— Paweł Franczak

Quo Vadis, rynku muzyczny?
— Paweł Franczak

Diament nieco zszarzały
— Paweł Franczak

40 najlepszych soundtracków wszech czasów
— Sebastian Chosiński, Paweł Franczak, Wojciech Gołąbowski, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Sobczyński, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.