Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Pink Floyd
‹Live8›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive8
Wykonawca / KompozytorPink Floyd
Data wydania2005
NośnikCD
Gatunekkoncert, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Speak To Me
2) Breathe
3) Money
4) Wish You Were Here
5) Comfortably Numb
Wyszukaj / Kup

Pot i Kreff – Oni czasem wracają: Szkoda, że ich tu nie ma
[Pink Floyd „Live8” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W 2005 roku miało miejsce niezwykłe, medialne wydarzenie, jakim była seria koncertów Live8. Można nie być zwolennikiem tego typu akcji, ale trzeba przyznać, że warto je śledzić, chociażby ze względu na to, że organizatorzy chcąc przykuć uwagę, zawsze postarają się o coś zaskakującego. W tym wypadku dokonali niemożliwego – namówili czterech członków najbardziej znanego składu Pink Floyd, by ponownie stanęli razem na scenie. Po raz pierwszy od 24 lat.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff – Oni czasem wracają: Szkoda, że ich tu nie ma
[Pink Floyd „Live8” - recenzja]

W 2005 roku miało miejsce niezwykłe, medialne wydarzenie, jakim była seria koncertów Live8. Można nie być zwolennikiem tego typu akcji, ale trzeba przyznać, że warto je śledzić, chociażby ze względu na to, że organizatorzy chcąc przykuć uwagę, zawsze postarają się o coś zaskakującego. W tym wypadku dokonali niemożliwego – namówili czterech członków najbardziej znanego składu Pink Floyd, by ponownie stanęli razem na scenie. Po raz pierwszy od 24 lat.

Pink Floyd
‹Live8›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive8
Wykonawca / KompozytorPink Floyd
Data wydania2005
NośnikCD
Gatunekkoncert, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Utwory
CD1
1) Speak To Me
2) Breathe
3) Money
4) Wish You Were Here
5) Comfortably Numb
Wyszukaj / Kup
Historia konfliktu w szeregach Pink Floyd sięga połowy lat 70. Pierwsze symptomy walki o dominację w grupie zaczęły pojawiać się w czasie nagrywania albumu „Wish You Were Here”. Głównym prowokatorem konfliktu stał się Roger Waters; w opozycji do niego stał David Gilmour, człowiek spokojniejszy, ale chcący mieć swój udział w rozwoju formacji. Ta para (i jej różne spojrzenie na muzykę) doskonale się uzupełniała: Waters preferował muzykę podniosłą, pełną bólu i niemal histeryczną, Gilmour natomiast starał się nadać temu więcej melodii i ciepła, głównie przy pomocy swej charakterystycznej gry na gitarze.
Różnice zdań między muzykami zaczęły niebezpiecznie narastać, co odbiło się na kolejnym krążku, „Animals”. Apogeum wewnętrznej walki nastąpiło w czasie nagrywania monumentalnego dzieła „The Wall”. Doszło do tego, że członkowie grupy, nie mogąc znieść swego towarzystwa, nagrywali partie instrumentów osobno. Wtedy też Waters wyrzucił z szeregów formacji klawiszowca Ricka Wrighta, natomiast poddany presji perkusista Nick Mason nie angażował się w proces twórczy, w wyniku czego w kilku utworach zagrał muzyk sesyjny.
Megalomania Rogera Watersa stała się w końcu nie do zniesienia, a po tym, jak oświadczył, że Pink Floyd to w zasadzie tylko on, koniec zespołu był przesądzony. W trzyosobowym składzie grupa nagrała jeszcze jeden album – „The Final Cut”, po czym się rozpadła. Zaczęły się długie i kosztowne procesy o prawo do nazwy, których finał nie do końca zadowolił obie strony. Waters śmiertelnie obrażony zajął się swoją karierą solową, natomiast Gilmour namówił Masona, a następnie Wrighta, by razem z nim reaktywowali zespół, który po nagraniu dwóch udanych krążków (ostatni „The Division Bell” w 1994 roku) ponownie zawiesił działalność. Wydawało się, że historia Pink Floyd dobiegła końca.
O tym, że czterej panowie ponownie mają zagrać razem w czasie Live8 (2 lipca 2005 r.), w zasadzie się nie mówiło. Dla wielu fanów była to niespodzianka granicząca z szokiem. Wydarzenie to miało miejsce w czasie londyńskich koncertów i stanowiło ukoronowanie całego dnia poświęconego muzyce. Występ reinkarnowanego Pink Floyd bez wątpienia przyćmił wszystkich pozostałych uczestników imprezy razem wziętych.
O tym, jak grupa sobie poradziła, można się przekonać, sięgając po obszerny zbiór czterech płyt DVD „Live8”, zawierający najciekawsze momenty ze wszystkich koncertów, jakie się wtedy odbyły. Dla fanów Pink Floyd jest to pozycja obowiązkowa, albowiem zawiera pełny zapis występu grupy. Niestety, wersja wizualna nie ma swojego odpowiednika audio.
W internecie można jednak natknąć się na zapisy koncertów najważniejszych gwiazd Live8 w formacie mp3. Nie zawsze w zadowalającej jakości (np. Green Day), jednak na interesujący nas set w wykonaniu Pink Floyd nie można narzekać. Wszystko zaczyna się dobrze znanym odgłosem bijącego serca – to „Speak to Me”, który płynnie przechodzi w „Breathe” i następnie w „Money”. Chwilę wyciszenia zapewnia jak zwykle przejmujący „Wish You Were Here”. Jednak największe wrażenie robi ostatni w zestawie „Comfortable Numb”, z długim gitarowym solo Davida Gilmoura. Nawet jeśli muzykom można zarzucić, że grają dość kanciasto, to finał w postaci tego utworu wynagradza wszelkie niedociągnięcia. Zresztą w tym wypadku liczy się atmosfera samego powrotu legendy, która jest potęgowana przez entuzjastycznie reagującą publiczność.
Szkoda, że ponowne spotkanie się na scenie członków Pink Floyd okazało się jednorazowym wyczynem. Pomimo różnych spekulacji, wkrótce Gilmour i Waters zajęli się swoimi solowymi projektami. Szanse na ponowne zejście się muzyków definitywnie przekreśliła śmierć Ricka Wrighta w 2008 roku. Całe szczęście, że w czasie Live8 udało się im być zespołem, którego muzyka się nie starzeje, wciąż wywołując silne emocje.
koniec
22 kwietnia 2010

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Tu miejsce na labirynt…: Jak na kozetce u psycho(delicznego)analityka
Sebastian Chosiński

11 VIII 2022

Przyznam, że nie wiem, jakie mają wykształcenie czterej muzycy tworzący Svenska Psykvänner. Może naprawdę mieli bądź wciąż jeszcze mają coś wspólnego z psychologią? Jakby nie było, dotąd jednak znacznie więcej rozgłosu przynosi im działalność artystyczna, zwłaszcza że trzech z nich współtworzy jednocześnie jeszcze popularniejszy zespół Kungens Män. Ale dzisiaj nie o nim. Dzisiaj o „Böjda Toner” – drugim wydawnictwie Svenska Psykvänner.

więcej »

Człowiek z duszą i sercem
Sebastian Chosiński

9 VIII 2022

Zaledwie miesiąc temu ukazała się nagrana przez Neila Younga z towarzyszeniem Crazy Horse płyta „Toast” (trafiły na nią utwory zarejestrowane na przełomie lat 2000-2001), a już pojawił się w sprzedaży nowy krążek Kanadyjczyka. „Noise & Flowers” to koncertowy zapis jego europejskiej trasy, jaka miała miejsce przed trzema laty z towarzyszeniem amerykańskiego kwintetu Promise of the Real.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: (Bez)senność we trzech
Sebastian Chosiński

4 VIII 2022

Na świecie pewne są trzy rzeczy: podatki, śmierć i to, że Hawkwind wyda co roku nową płytę. Owszem, to ostatnie jest trochę naciągane, ale biorąc pod uwagę fakt, że od 2016 roku tak właśnie się dzieje, można chyba trochę – dla chwały Dave’a Brocka – naciągnąć rzeczywistość. Gorzej, że nowe produkcje brytyjskiej formacji nie zachwycają. I dotyczy to również tej, jak dotąd, najnowszej – wydanego we wrześniu ubiegłego roku krążka „Somnia”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Wakacyjne szaleństwo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Popularniejsze od Beatlesów?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

„Dziekuje” Katowice!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pokerowa twarz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawie robi różnicę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawie Championi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Niebo i piekło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Holy shit!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Na żywo przez Europę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nazywają się The Police i wrócili!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Dziecko, które pamiętało gwiazdy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Sierpień 2022
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch

Pink Floyd w XXI wieku: Wczesne kiełkowanie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Świat Ultimate jest już zmęczony
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Najwcześniejsze z wczesnych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Drobna usterka w maszynce
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Programowe uczucie niedosytu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tygielek, nie tygiel
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Rysa na murze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gdzie są „Yansy” z tamtych lat?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.