Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 marca 2024
w Esensji w Esensjopedii

Agnieszka ‘Achika’ Szady
‹Daleko od domu›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorAgnieszka ‘Achika’ Szady
TytułDaleko od domu
OpisW osiem lat po upadku Starej Republiki Imperium rośnie w siłę, wprowadzając wojskowy terror na kolejnych planetach. Nieliczni ocaleli z pogromu rycerze Jedi ryzykują życiem za każdym razem, gdy ujawniają swoją tożsamość. Jak w takich warunkach uratować dziecko poszukiwane przez samego Dartha Vadera? Alternatywna minipowieść ze świata „Gwiezdnych wojen”, będąca kontynuacją wątków przedstawionych w fanfikach „Próby i błędy”, „Druga strona Mocy”, „Na krętym szlaku” oraz „Na straży”, którego jest bezpośrednią kontynuacją.
GatunekSF

Gwiezdne wojny: Daleko od domu

1 2 3 11 »
– Dziękuję – powiedziała Nessie. – Proszę nie mówić mu, o co pytałam. Ani nikomu… – zawahała się przez chwilę. Nie, nie będzie ryzykować. Z przepraszającą miną dotknęła lekko skroni kobiety.
– Nic nie pamiętasz.
Podtrzymała uśpioną kobietę, chroniąc ją przed upadkiem, ostrożnie ułożyła na dywaniku i wyszła. Drzwi zamknęły się za nią automatycznie.

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Gwiezdne wojny: Daleko od domu

– Dziękuję – powiedziała Nessie. – Proszę nie mówić mu, o co pytałam. Ani nikomu… – zawahała się przez chwilę. Nie, nie będzie ryzykować. Z przepraszającą miną dotknęła lekko skroni kobiety.
– Nic nie pamiętasz.
Podtrzymała uśpioną kobietę, chroniąc ją przed upadkiem, ostrożnie ułożyła na dywaniku i wyszła. Drzwi zamknęły się za nią automatycznie.

Agnieszka ‘Achika’ Szady
‹Daleko od domu›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorAgnieszka ‘Achika’ Szady
TytułDaleko od domu
OpisW osiem lat po upadku Starej Republiki Imperium rośnie w siłę, wprowadzając wojskowy terror na kolejnych planetach. Nieliczni ocaleli z pogromu rycerze Jedi ryzykują życiem za każdym razem, gdy ujawniają swoją tożsamość. Jak w takich warunkach uratować dziecko poszukiwane przez samego Dartha Vadera? Alternatywna minipowieść ze świata „Gwiezdnych wojen”, będąca kontynuacją wątków przedstawionych w fanfikach „Próby i błędy”, „Druga strona Mocy”, „Na krętym szlaku” oraz „Na straży”, którego jest bezpośrednią kontynuacją.
GatunekSF
Śniadanie jedli w mesie, ledwo mieszcząc się przy malutkim stoliku, choć statek teoretycznie obliczony był na cztery osoby. Nessie miała świadomość, że Kenobi przez cały czas obrzuca Luke’a taksującym spojrzeniem. Zastanawiała się, czy mały zdaje sobie z tego sprawę, ale jeżeli nawet, to nie dał tego po sobie poznać. Na szczęście, dzięki wysiłkom Beru, jego zachowanie przy stole nie pozostawiało nic do życzenia.
– Zabiorę was na Hoth – odezwał się Obi-Wan, odstawiając karton po soku. – To chyba najbezpieczniejsze miejsce.
– Hoth? – w głosie Nessie brzmiało powątpiewanie. – Nie wiem, jak Luke zniesie taką zmianę klimatu. Przecież mamy bazy na cieplejszych planetach, na przykład na Yavinie…
– Masz rację – przyznał Kenobi z pewnym oporem. – Yavin rzeczywiście będzie lepszy. Ale nie starczy nam paliwa, żeby tam dolecieć, będziemy musieli tankować po drodze. O, jeszcze coś. Powinniśmy chyba odwiedzić Yodę, skoro Luke ma być szkolony.
Chłopiec spoglądał to na niego, to na Nessie, wreszcie zaryzykował pytanie:
– Kto to jest ten Yoda?
– Mistrz Jedi, jedyny żyjący członek Rady – wyjaśniła. – Kandydatów na padawanów zawsze przedstawiano Radzie, a dziś, kiedy został już tylko Yoda… Obi-Wan ma rację. Powinniśmy cię do niego zawieźć.
– Gdzie on mieszka?
– To tajemnica – odparła poważnie. – Prawie największa ze wszystkich.
Luke nie dopytywał się, jaka jest największa.


Skończyli jeść, złożyli stół, który wsuwał się w ścianę, brudne naczynia wrzucili do zmywarki. Kenobi usiadł na ławie, poprawiając fałdy płaszcza.
– No dobrze. Podróż zajmie nam kilka dni, możemy zająć się szkoleniem małego. Wpoiłaś mu jakieś podstawy? – zwrócił się do Nessie, jakby ignorując obecność chłopca.
– Trochę teorii, historię Zakonu, zasady postępowania – wyliczyła. – Tyle, ile mogłam mówić, nie zdradzając, kim jestem.
– Medytacji go uczyłaś?
– Tylko prostych technik relaksacyjnych.
Luke nie wytrzymał.
– Moglibyście wreszcie przestać o mnie mówić, jakby mnie tu nie było?! To znaczy – zmitygował się nieco, widząc skierowane na siebie spojrzenia – proszę.
Nessie posłała mu aprobujący uśmiech.
– To teraz ty nam coś powiedz, Luke – zaproponował Obi-Wan. – Co wiesz o Mocy i rycerzach Jedi?
– Noo, tego… – zaczął niepewnie chłopiec – Moc to takie jakby… pole magnetyczne, tylko jakby żywe, tak? – Nessie ledwo dostrzegalnie skinęła głową, stremowana, jakby sama była na egzaminie. – Przenika wszystko i, noo, jest wszędzie… i spaja galaktykę – dokończył szybciej, jakby przypominając sobie wykutą regułkę.
– A rycerze Jedi?
– Przez tysiące lat pilnowali pokoju i porządku w galaktyce – Luke czuł się już wyraźnie pewniej, bez zająknienia powtarzając słyszane wiele razy zdania. – Rycerze Jedi nie mogą istnieć bez Mocy. Moc pomaga im… yyy… w różnych rzeczach. Na przykład walczyć… albo poruszać różne przedmioty na odległość.
Kenobi kiwał głową, słuchając. Nessie zabrała głos:
– Czasem instynktownie korzystałeś z Mocy, Luke, kiedy chciałeś szybciej biegać albo lepiej skakać. Widziałam to, obserwując cię. Teraz będziesz uczył się jej używać w pełni świadomie.
• • •
Następnego dnia Nessie wchodząc do kokpitu zobaczyła, że Obi-Wan z zafrasowaną miną sprawdza wskaźniki hipernapędu.
– Coś z chłodzeniem? – spytała, zaglądając mu przez ramię. Mruknął potakująco, prztyknął kilkoma przełącznikami i odwrócił się.
– Mam nadzieję, że to tylko jakieś drobne zanieczyszczenie… ten statek ma już swoje lata…
Zamyślił się na chwilę, po czym przesiadł się do komputera nawigacyjnego.
– Jeśli trochę zboczymy z kursu, możemy wstąpić do bazy naukowej w sektorze 901 i poprosić o przegląd awaryjny – powiedział po kilku minutach czytania danych z monitora. Bez dalszych słów zaprogramował nowy kurs, po czym wyprowadził statek z nadprzestrzeni.
Szarpnięcie przy skoku sprawiło, że do kokpitu przybiegł przestraszony Luke.
– Co się stało? – zapytał, stając obok Nessie.
– Nic na tyle poważnego, żebyś miał z tego powodu przerywać ćwiczenia – powiedziała, mając wrażenie, że słyszy echo głosu Qui-Gona sprzed lat. Mrugnęła do chłopca, dając znak, że upomnienie wbrew pozorom nie jest zbyt surowe.
– Zmieniliśmy kurs – dodała wyjaśniająco. – Zrobimy postój techniczny, bo siada chłodzenie hipernapędu. A teraz ganiaj z powrotem do swoich zadań. Jak ci idzie koncentracja?
– Średnio – westchnął Luke i wybiegł z kokpitu, nie wdając się w dalsze dyskusje.
Nessie pokręciła głową z uśmiechem.
– Czasami jak na niego patrzę, to jakbym widziała samą siebie z dawnych czasów…
Kenobi nie odpowiedział.
• • •
Baza naukowa nr 17 ośrodka badawczego z Tangrene była niewielkim skupiskiem surowo wyglądających zabudowań ze stali i szkła, przyczepionych do przyholowanej na stałą orbitę asteroidy. Dzięki generatorom grawitacji ciążenie było zaledwie odrobinę mniejsze niż na normalnej planecie. Po uzyskaniu zezwolenia na lądowanie Obi-Wan wprowadził statek do hangaru i połączył się przez radio z dyspozytorem.
– Dyżurny mechanik będzie dostępny za jakieś trzy, cztery godziny – przepraszająco powiedział głos z rodiańskim akcentem. – Przykro mi, ale skoro nie jest to awaria zagrażająca życiu… Mamy mało personelu…
– W porządku. Zaczekam.
Luke pociągnął Nessie za rękaw.
– Czy oni pozwoliliby nam pozwiedzać tę bazę?
– Pewnie tak. To ośrodek naukowy, nie wojskowy: ludzie tu normalnie mieszkają, są sklepy, bary i tak dalej. W sumie nic ciekawego, ale skoro chcesz…
– Nie powinniśmy się pokazywać ludziom – powiedział surowo Obi-Wan. – Vader już pewnie zdążył rozesłać listy gończe do wszystkich garnizonów.
– Według logów tu nie ma żadnego imperialnego posterunku – odparła Nessie. – Nie mam zamiaru ryzykować bez potrzeby. Zresztą ty, jako osoba poniekąd bardziej znana, zostań lepiej na statku. Pójdziemy we dwoje z małym.
– A jeśli ktoś spyta, skąd jesteście?
– Luke?…
– Mieliśmy farmę na Xangerre, ale moi rodzice zginęli w wypadku – wyrecytował chłopiec, mrugając gęsto oczami przy słowie „zginęli”. – Nessie jest moją cioteczną siostrą i się mną zaopiekowała, bo… bo nikt inny mi nie został – dokończył ciszej, opuszczając głowę i trąc nos, żeby zamaskować chlipnięcie.
– I lecimy na Korelię, a ciebie wynajęliśmy tylko jako przewoźnika – dokończyła Nessie, poklepując Luke’a po ramieniu w geście uspokojenia i uznania jednocześnie. – Wszystko gra?
Kenobi skrzywił się z niesmakiem.
– Okropnych wyrażeń nabrałaś przez ostatnich kilka lat.


Z hangaru wyszli w szeroki korytarz z napisem „Baza Sibil wita”, zakończony bramką celną. Po dość pobieżnej kontroli dokumentów i przejściu przez wykrywacz broni (wykrywacze na szczęście nie reagowały na miecze świetlne), znaleźli się w czymś na kształt krytej ulicy – po obu stronach znajdowały się bary, zakłady usługowe, salony gier i sklepiki – wszystko, co może umilić życie kilkutysięcznego personelu.
– Staraj się wszystko uważnie obserwować, Luke. Kiedy wrócimy, zapytam cię, co zapamiętałeś.
Nessie z lekkim rozbawieniem patrzyła, jak chłopiec rozgląda się dookoła, chłonąc kipiące od towarów wystawy, migające neony, trójwymiarowe reklamy i inne widoki, z jakimi nigdy nie zetknął się na ubogiej Tatooine. Wydawało się, że lada chwila oczy zrobią mu się ogromne jak u Kalamarianina. Widać było wyraźnie, jak co kilka kroków z trudem powstrzymuje ochotę, aby podskoczyć z emocji albo podbiec do jakiegoś bardziej interesującego obiektu – zerkał wtedy na Nessie i opanowywał się, starając się iść w „dorosły” sposób. Aż do następnej kolorowej reklamy albo nieznanego przedmiotu.
To dobrze. Niech przynajmniej przez parę godzin nie myśli o Owenie i Beru. Niech się poczuje jak normalne, beztroskie dziecko…
Byli już dość daleko od lądowiska, kiedy nagle z megafonów wiszących na słupach konstrukcyjnych rozległ się szum, a potem trzykrotny brzęczyk oznaczający, że zostanie nadana ważna wiadomość. Przechodnie zatrzymali się w pół kroku i unieśli głowy, nasłuchując.
1 2 3 11 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ilustracja: Małgorzata Myśliborska

Pająki
Jan Myśliborski

14 I 2024

Było już prawie zupełnie ciemno. Kiedy zatrzaskiwał ciężkie skrzydło bramy, wydało mu się, że po drugiej stronie drogi dostrzegł zarys sylwetki stojącego pod drzewem człowieka. Mimo wszystko poczuł coś w rodzaju ulgi, gdy już przekręcił klucz.

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:tatsusachiko@gmail.com'>Tatsu</a>, wygenerowane przy pomocy AI

Kształt duszy
Tomasz Jarząb

16 XII 2023

Upubliczniasz dostęp do swoich myśli i ludzie odnajdują w tobie własne odbicie. Nie możesz kłamać, oszukiwać. Jesteś tylko tym, czym jesteś, obrany z pozorów i kurtuazyjnych zasłon, które jedynie przysłaniają twoją zwyczajność. Rzeka to widzi i podziwia. A ty podziwiasz siebie za to, że odważyłeś się pokazać komuś prawdziwe ja. Że stałeś się przez to kimś niezwykłym.

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:tatsusachiko@gmail.com'>Tatsu</a>, wygenerowane przy pomocy AI

Moja anima
Marcel Baron

11 XI 2023

Poszliśmy do muzeum. Annie ubrała się w sukienkę, którą uznała za najpiękniejszą. Nie zamierzałem jej mówić, co ma założyć, choć ona pragnęła wybrać właśnie to, w czym ja chciałbym ją zobaczyć. Mój stanowczy nakaz, by zdała się na własny gust, przyjęła z nieszczęśliwą miną.

więcej »

Polecamy

...ze szkicownika, cz. 9

...ze szkicownika:

...ze szkicownika, cz. 9
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 8
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 7
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 6
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 5
— Jacek Rosiak

Za kulisami autoportretu, cz. 3
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 4
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 3
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 2
— Jacek Rosiak

...ze szkicownika, cz. 1
— Jacek Rosiak

Zobacz też

Z tego cyklu

Druga szansa
— Magdalena Stawniak

Nowa układanka ze starych klocków
— Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Mroziuk, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Przemytnik i pozostali
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

10 razy Darth Vader
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wróg publiczny, cz. 7
— Anna ‘Cranberry’ Nieznaj

Wróg publiczny, cz. 6
— Anna ‘Cranberry’ Nieznaj

Wróg publiczny, cz. 5
— Anna ‘Cranberry’ Nieznaj

Wróg publiczny, cz. 4
— Anna ‘Cranberry’ Nieznaj

Wróg publiczny, cz. 3
— Anna ‘Cranberry’ Nieznaj

Wróg publiczny, cz. 2
— Anna ‘Cranberry’ Nieznaj

Tegoż twórcy

Baśń o trzech siostrach
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Żołnierzyki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Prima Aprilis: Odyseja ko(s)miczna
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Gwiazdka Semiramis
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Kraina podwórek
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.