Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Tomasz Grysztar
‹Nawet magia›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorTomasz Grysztar
TytułNawet magia
OpisZ wykształcenia matematyk, nigdy nie skończył pisać doktoratu, ale w dalszym ciągu tworzy rzeczy mniej poważne.
Gatunekfantasy, realizm magiczny

Nawet magia

« 1 2

Tomasz Grysztar

Nawet magia

– Poproszę o więcej liści, na pewno się zgodzi – mówiła dalej Gosia. – Wiesz, one potrafią też tak zrobić, że rośliny odżywają i szybko rosną. Może uda mi się zaczarować, żeby były z powrotem drzewa na tym placu u nas za oknem, gdzie jest teraz tak pusto i betonowo?
– Och, córeczko… Nawet magia ma swoje granice. Nie wszystko da się tak po prostu naprawić, do pewnych rzeczy trzeba najpierw przekonać ludzi. Choć jestem pewna, że będziesz potrafiła zrobić wiele dobrego z tymi liśćmi. I bez nich też!
Gosia nic nie mówiła, myśląc o wszystkim, czego będzie mogła dokonać.
– Szkoda, że nie możesz tam ze mną pójść – dodała po chwili.
– Tak, też żałuję, ale bardzo się cieszę, że przynajmniej ty możesz! To takie… dobre miejsce – powiedziała mama. Spojrzała porozumiewawczo na ciocię, która siedziała z boku i przysłuchiwała się rozmowie. Wspólne wspomnienie sprawiło, że siostry uśmiechnęły się do siebie. – Nawet nie wiedziałyśmy, że wciąż tam jest. Myślałyśmy, że zniknęło całkiem, a ono po prostu przestało nas wpuszczać.
– Z początku myślałam, że to tylko kilka liści gdzieś się uchowało! – wtrąciła ciotka. – Kiedy się okazało, że Gosia przyniosła je Stamtąd – zaakcentowała znacząco – poszłam sama i próbowałam wejść. Ale nic z tego. Miałaś rację, pewnie już jesteśmy za duże.
Zaczęły rozmawiać o dawnych czasach i o tym, jak mało już pamiętały, a Gosia słuchała tego wszystkiego i nabierała przekonania, że wolałaby w ogóle nie dorastać.
• • •
– Dobrze byłoby, żebyś zaczęła już powoli pakować swoje rzeczy – powiedziała ciotka następnego dnia po śniadaniu. – Jak to się robi na ostatnią chwilę, zawsze się czegoś zapomni.
Gosia najchętniej wybiegłaby prosto na podwórze, ale nie chciała sprawić cioci przykrości, puszczając jej słowa mimo uszu. Poszła do pokoju, w którym mieszkała, wyjęła torbę i zaczęła do niej wrzucać rzeczy, których nie chciała tu zostawiać.
Wśród nich był najcenniejszy ze skarbów – jeden magiczny liść, który zachowała dla siebie. Kiedy wzięła go w dłonie, zaczął pulsować przyjemnym, różnobarwnym światłem, a pnące się po firance pędy drgnęły i wypuściły kilka nowych pączków. Kiedy bawiła się liściem dwa dni wcześniej, roślina rozrosła się niemal na pół okna – Gosia miała nadzieję, że ciocia nie będzie o to zła.
Stała tak przez dłuższą chwilę i podziwiała kolory, kręcąc listkiem, który trzymała za sam ogonek. Jednak niespodziewanie ktoś zaburzył ten beztroski nastrój, i nie była to ciotka. Coś załomotało w niedomknięte drzwi, które uchyliły się, wpuszczając do pokoju dziwaczne stworzenie. Przypominało kilka zlepionych ze sobą kostek, takich jak do gry, z zaokrąglonymi rogami – jednak zamiast kropek miały na ściankach splątane zawijasy. W dodatku końcówki tych pozornie wymalowanych linii sterczały na zewnątrz i były jakby nóżkami, bo to właśnie na nich stworzenie truchtało po podłodze.
Gosia wystraszyła się, krzyknęła i wskoczyła na łóżko, ale po chwili stwierdziła, że stwór może i wyglądał dziwnie, ale nie był przerażający. To mógł być jeden z mieszkańców magicznego lasu. Najbardziej wystający z jego narożników przypominał nos – węszył w powietrzu i wodził w kierunku liścia, który trzymała w rękach.
Ostrożnie zeszła z powrotem na podłogę. Stworzenie zaczęło lekko szturchać jej nogi, ale nie zrobiło jej niczego złego. Było nieoczekiwanie miękkie w dotyku.
– Potrafisz mówić? – spytała, ale nie usłyszała żadnej odpowiedzi. – Chcesz ten liść, tak? Nie wiem, czy mogę ci go dać. Może Czarek mi powie.
Wyszła na korytarz, a stworzenie tuptało w ślad za nią. Trzymając liść bezpiecznie tuż przy sobie, poprowadziła je na zewnątrz i, przez ogród, do pobliskiego zagajnika, gdzie musiała uważać na ubranie przedzierając się przez gęstwinę. To właśnie tam było ukryte wejście do ciasnego tunelu.
Kiedy wczołgała się do środka, podążające za nią stworzenie tak się ożywiło, że aż zaczęło przepychać się pod nią.
– Ojej, aż tak ci spieszno? – skomentowała. Nie była w stanie go zatrzymać, prześlizgnęło się pod jej brzuchem i popędziło naprzód.
Po drugiej stronie tunelu zobaczyła Czarka oplątującego stworzenie całym pękiem korzeni. A potem w magicznym lesie zaczęło dziać się więcej, niż kiedykolwiek wcześniej, kiedy tam była. Drzewa kołysały się, jakby tańczyły. Z ziemi poderwało się mnóstwo liści i wszystkie zalśniły. Wzleciały setkami, może nawet tysiącami, ale i tak prawie ich nie ubyło na dole.
Niebo zapłonęło intensywnymi barwami liści, które zaczęły zbierać się w wirujące smugi, aż uformowały coś w rodzaju wielkiego leja, obróconego szerszą stroną ku ziemi. Wyglądał, jakby miał wszystko wciągnąć i ponieść nie wiadomo gdzie, jednak nic takiego się nie stało.
– Dziękujemy! – powiedział Czarek. – Znalazłaś nasze Pamiętadło. Bardzo go tu brakowało.
– Och, Czarku! To ten liść je przyciągnął! Ja nawet nie wiedziałam…
Miała tak dużo pytań, że nie wiedziała od czego zacząć.
– Moja właściwa nazwa to Mówidło – powiedział Czarek. – Wszystko tutaj rozmawia za pośrednictwem mnie.
– Rozumiem. A Pamiętadło pamięta!
– Tak, ono przechowuje wszystkie wspomnienia. Ale nie potrafi dobrze zapamiętywać tego, co dzieje się teraz. Dawno temu wyszło razem z Patrzydłami do twojego świata, żeby dowiedzieć się o nim więcej. Ale zdarzył się okropny wypadek i zostało zupełnie samo. Nie pamiętało drogi powrotnej, nie potrafiło odnaleźć tunelu, mimo że był otwarty przez cały ten czas, czekając na jego powrót. Ty jesteś podobnego rozmiaru, dlatego też mogłaś przejść.
– Czy to znaczy… że zamkniecie teraz tunel? Już nie będę mogła przychodzić?
– Tak, niedługo ruszymy w dalszą drogę. Jesteśmy bardzo spóźnieni.
– Ale… Wasza magia mogłaby pomóc też innym!
Zapadła chwila ciszy, zanim Czarek odezwał się znowu.
– Pamiętadło wie dużo o twoim świecie. Jest tam tak wiele rzeczy do naprawienia… Nie mamy tak dużo mocy. Może kiedyś znajdziemy jej więcej i wrócimy tu. Ale to nie będzie prędko. Musicie jakoś dać sobie radę sami.
Wszystkie drzewa pochyliły się ku sobie, splatając się gałęziami. Przez ten gęstniejący splot coraz trudniej było widzieć niebo, na którym przez cały czas powoli obracał się tajemniczy lej. Zanim zupełnie zniknął z oczu, Gosia zdążyła dostrzec, że w jego centrum pojawiły się całkiem nowe kolory, jakby skrawek jeszcze innego świata.
Zdała sobie sprawę, że zbliżał się czas rozstania. Przytuliła pień Czarka i została tak przez co najmniej parę minut, póki nie powiedział, że już pora ruszać w drogę.
– Czy mogę wziąć jeszcze chociaż kilka liści? – zapytała.
– To nasze Zasiladełka. Tak, możesz zabrać trochę. Oby ci dobrze służyły.
Jeszcze przez chwilę zbierała siły, żeby ostatecznie się pożegnać.
– Pa pa! – powiedziała łamiącym się głosem. Złapała całe naręcze liści i wróciła z nim przez tunel, który zamknął się tuż za nią.
Było jej smutno, ale czuła, że ma coś bardzo ważnego do zrobienia. Choć miała ze sobą trochę magii, wiedziała, że to nie wystarczy, by pomóc ze wszystkim, co chciałaby naprawić na świecie. Rozumiała, że będzie mieć przed sobą dużo pracy. Ale miała też więcej nadziei, niż kiedykolwiek wcześniej.
Przytuliła do siebie liście, aż zaczęły przeświecać jej przez dłonie, kiedy wracała.
koniec
« 1 2
4 września 2021

Komentarze

23 V 2022   16:19:06

Chętnie przeczytałabym więcej utworów tego autora.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Lagasz. Za cenę krwi
Barbara Konopka

2 VII 2022

Hegal poszedł za radą Hassema, gdy odkrył w swym łożu jadowitego skorpiona. Poskromił pierwszy odruch lęku i odrazy. Potraktował to zdarzenie jak naturalną kolej losu, nieuchronność, która musiała się wydarzyć.

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:rafal.wokacz@gmail.com'>Rafał Wokacz</a>

Sin-ra
Anna Sikorska

2 IV 2022

Spróbowała odtworzyć w pamięci ich nieskładną wymianę zdań. Jej biedny, ranny symbiont nie mógł pomóc. Z zapamiętanych fragmentów wywnioskowała, że Gertrand pytał głównie o sin-ra. Wtedy złożyła to na karb ich obcości, faktu, że sami nie posiadali symbiontów, ale teraz…

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Opowieści starego nawigatora: Miasto Słońca
Paweł Wolski

15 I 2022

Tym razem jednak, kiedy na dany mi przez cicerone znak jednym ruchem ściągnąłem z Niespodzianki osłaniające ją płótno, pośród z górą dwóch tysięcy skupionych wokół rezydentów zapanowała absolutna cisza.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż twórcy

Czas na światło
— Tomasz Grysztar

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.