Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Przed podziałem

« 1 2 3

Bartosz Wieczorek

Przed podziałem

X: Na to nie ma czasu. Chodzi o decyzję. To miejsce jest ostateczne.
Kierownik: On ma rację, to ostatnia próba. Więcej szans nie będzie. Nie może być, choć to okrutne. (powoli, smutno)
Kuba: Zaraz, zaraz. Nie rozumiem.
X: Rozejrzyj się, nowy! Ten świat się kończy. Większość nie chce stąd wyjść jako wolni ludzie, spójrz, wyglądają jak wielbłądy i nie przejdą przez bramę. Zostaną tu, zgodnie ze swoim życzeniem. Będą żyli tak, jak chcieli, tylko już na zawsze. Nie będą nawet z tego powodu specjalnie cierpieć. Prawda, panie kierowniku?
Kierownik: Prawda, będą tylko daleko.
Kuba: Proszę, mówcie jaśniej. Jaka większość zostanie tu na zawsze? Dlaczego będą daleko?
X: Posłuchaj go. Nic nie rozumie jak inni. Twój świat jest dla nich za trudny, pójdą ze mną.
Kierownik: Zejdź mi z drogi. Idę do nich.
X: (śmieje się) Powodzenia. Szczerze życzę. Spotkamy się przy kaplicy, tam dokonamy podziału. Każdy trafi tam, gdzie jego miejsce. Tak jak było zaplanowane. Do widzenia kierowniku!
Kuba: (przejęty) Co to za dziwny człowiek?! Jak on mówił o sklepie, jakby to było jakieś pole bitwy z przegranymi i wygranymi. Ci, co zostaną, będą w jego władaniu, reszta pójdzie daleko stąd. Czy pan go rozumiał?
Kierownik: Musimy się bardzo spieszyć. Proszę zebrać swoich ludzi i pójdziemy ratować to, co się da.
Kuba: Może nie jest tak źle, na razie był problem z jedna dostawą.
Kierownik: Megafon nie powie, że to koniec. Trzeba obserwować znaki. Dziś się zaczęło! (mocno, gwałtownie)
VIII
X: Jest pan punktualnie. Wszyscy ze strefy tu już są. Czas zacząć dzielenie.
Kierownik: Usiądę.
X: Proszę, tak będzie doskonale, wręcz uroczyście. Nawet nowy po pana prawej stronie wygląda dobrze. Taka asysta. (zadowolony)
Głos z megafonu: Proszę stanąć w dwóch szeregach. Po lewej pojedyncze osoby z zakupami, na początku ci, co mają najwięcej, będą obsłużeni jako pierwsi, potem ustawiają się …
(megafon w tle, czasem odgłos grzmotu, świszczący wiatr)
Kuba: Jest ich cała masa.
X: To moja elita. Są samotni, silni, sprawni, wiedzą, czego chcą dla siebie.
Głos z megafonu: Po prawej ustawiają się osoby z małą liczbą rzeczy, z dziećmi na rękach, dalej rodziny. Uwaga, przejście to jest mniejsze i wąskie. Proszę zachować spokój. Ewakuacja przebiega pomyślnie.
Kuba: Naprawdę jest ich niewielu. Panie kierowniku, może krzyknę, żeby ci z lewej porzucili trochę rzeczy i przeszli do nas.
Kierownik: Twój głos zginie wśród ogólnego wrzasku. Jest już za późno. Zrobiłeś, co mogłeś.
Kuba: Ale to nie wystarczyło.
X: Wrona by chciała, aby wszystko było czarne, sowa, by wszystko białym było. (mówi jak przysłowie) Teraz okazuje się, jak niewiele od nas zależy.
Głos z megafonu: Wszystko przebiega prawidłowo. Ponad połowa osób już przeszła przez bramy.
Kuba: Panie kierowniku, odejdę na chwilę. Po prawej przechodzi koło nas pewien człowiek. Halo! Proszę pana!
(przy poniższej rozmowie wesoły gwar rozmów, wesołe śmiechy)
Głos 1: Ja?
Kuba: Tak, poznaje mnie pan? Byłem wtedy z księdzem, a pan zbierał swoje rzeczy, to było w strefie meblowej.
Głos 1: A tak. Przypominam sobie. (wesoło)
Kuba: To pana rodzina?
Głos 1: Tak. Wziąłem ich dziś ze sobą. Ale sam nie wiem czemu, bo jakoś dziś nie mogliśmy nic znaleźć dla siebie i wychodzimy z pustymi rękoma, goli jak Bóg stworzył. (śmiech) Tu po prawej stronie jest zresztą mniej ludzi, nie wiem, po co tam się tak tłoczą. Jakby ich jakiś magnes przyciągał do czegoś.
Kuba: Pana nie ciągnie, w tym właśnie różnica. Cieszę się! Do zobaczenia!
Głos 1: Muszę iść, żona woła.
Kuba: Proszę iść do swoich.
(męczący hałas, krzyki ludzkie, szamotanina)
X: Miło pogawędzić ze swoimi, na moment przed ostatecznym podziałem. Dali sobie radę, co? Doskonali. A co będzie z resztą?
Kuba: Twoje pytanie jest oskarżeniem, więc nie uzyskasz odpowiedzi.
X: A zatem ci pójdą tam, a ci tam i koniec. Tak?
Kuba: Odpowiedzi na to nie ma.
X: Milczy pan, kierowniku? Jest już cicho, wszyscy przeszli.
(długa cisza)
Kierownik: Amen!
koniec
« 1 2 3
20 stycznia 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ilustracja: <a href='mailto:rafal.wokacz@gmail.com'>Rafał Wokacz</a>

Baśń o miłości
Elżbieta Leszczyńska

14 II 2021

Dziwny lęk dzisiaj zmącił niewzruszony spokój
Od wielu lat goszczący w tym podziemnym świecie.
Ten intruz w me królestwo nieproszony wkroczył,
Pamięć, z tak wielkim trudem usypianą przecież,
Obudził, a z nią wszystko wróciło do życia.
Najcięższy bój stoczyłem ze sobą w tej celi,
Najcięższy bój z nadzieją, tym punkcikiem bieli
W jaskini jak noc czarnej i nie do przebycia.

więcej »

Strzelec wyborowy
Adam Słowikowski

4 I 2008

Miejsce: Park miejski
Czas: Bliżej nieokreślony, chociaż podejrzewa się 15 kwietnia 2006 roku
Występują:
Eros jako Amor, Jan Kowalski jako Mężczyzna, Jakub Burski jako Lekarz

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:grabcu@radom.net'>Piotr ‘Grabcu’ Grabiec</a>

Cena Życia
Dawid Klimczak

1 X 2005

Autor określa niniejszy tekst jako scenariusz słuchowiska radiowego. Nie widzimy jednak przeszkód, by go nie móc wystawić na amatorskiej scenie teatralnej…

więcej »

Polecamy

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.