Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 grudnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Miejsca, które warto odwiedzić: Zamek, choć nie zamek

Esensja.pl
Esensja.pl
Na wstępie wyjaśnijmy: Zamek Rycerski w Sobkowie zamkiem nie jest. Już w XVIII wieku przebudowany został na pałac. Ale w niczym to nie umniejsza zasług, jakie właściciele włożyli w restaurację otaczającej go fortalicji z wieku XVI.

Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Zamek, choć nie zamek

Na wstępie wyjaśnijmy: Zamek Rycerski w Sobkowie zamkiem nie jest. Już w XVIII wieku przebudowany został na pałac. Ale w niczym to nie umniejsza zasług, jakie właściciele włożyli w restaurację otaczającej go fortalicji z wieku XVI.
Ruiny pałacu, ogród i rekonstrukcja fortalicji<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Ruiny pałacu, ogród i rekonstrukcja fortalicji
Fot. Wojciech Gołąbowski
Prawo lokacyjne dla Sobkowa (położonego 12 km od Jędrzejowa) uzyskał w 1563 roku za króla Zygmunta Augusta właściciel tego terenu, Stanisław Sobek, starosta małogoski i podskarbi wielki koronny, który wzniósł również zamek. Na przestrzeni wieków grunty i zamek zmieniały właścicieli, aż w XVIII wieku przeszły na własność rodu Szaniawskich, którzy przebudowali zamek na pałac (według projektu Francesco Placidiego). Wiek później Szaniawscy pozbyli się części swego mienia (w tym majątek Sobków) na rzecz Henryka Nakwaskiego, który jednak nie był zainteresowany podupadającymi zabudowaniami ani miasteczkiem (w 1869 Sobków utracił prawa miejskie), więc wkrótce sprzedał go Ignacemu Dobrosławskiemu herbu Nałęcz. Zarówno on, jak i jego rodzina miała kłopoty ze spłatą długów zaciąganych u chęcińskich Żydów, toteż ostatecznie majątek trafił w ich ręce. W czasie I wojny światowej w 1915 osada została doszczętnie spalona, natomiast u progu wybuchu II wojny światowej pozostałości posiadał Szlama Kaminer z żoną Lipą oraz Judka Rozentrauch. Szerzej o historii tego miejsca przeczytać można tutaj.
Mapa poglądowa czasów świetności<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Mapa poglądowa czasów świetności
Fot. Wojciech Gołąbowski
W każdym razie w roku 1997 ruinę pałacu i otaczającej go fortalicji będącej w opłakanym stanie (bez zadaszenia oraz stolarki okiennej i drzwiowej) kupili małżonkowie Andrzej i Alicja Borkowscy. Rozpoczęli remont (być może częściowo korzystając z opracowanej w latach 60. dokumentacji projektowej – planowany był tu ośrodek wypoczynkowy dla mieszkańców Kielc), tworząc obiekt turystyczny. W roku 2020 na miejscu, pod nazwą Zamek Rycerski w Sobkowie funkcjonuje niewielki hotel (dla maksymalnie 50 osób), restauracja serwująca dania kuchni staropolskiej, stajnia rycerska (w tym hotel dla koni). W ofercie są turnusy konne (dla chętnych o różnym stopniu zaawansowania w jeździe na tym zwierzęciu), przejażdżki bryczką (w wozowni stoi kilka stylowych pojazdów, w tym karoca) czy – w zimie – saniami krytymi zwierzęcymi skórami, „królewskie” wesela oraz inne imprezy okolicznościowe, a także spływy kajakowe lub gondolowe rzeką Nidą. Niewątpliwą atrakcją są również ptaki drapieżne (w tym amerykański myszołowiec oraz puchacz europejski) – ich obloty i karmienie na wolnym powietrzu.
Wejścia do ruin strzeże armata<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Wejścia do ruin strzeże armata
Fot. Wojciech Gołąbowski
Odbudowana fortalicja stanowi prostokąt zamknięty z trzech stron parterowymi zabudowaniami mieszczącymi pokoje hotelowe, restaurację, kuchnię, stajnię, powozownię i pomieszczenia własne. Pośrodku terenu wznoszą się malownicze ruiny pałacu – do których wstępu właściciele nie zachęcają z uwagi na ich stan. Czwarta ściana prostokąta otwiera się na dworski ogród (pielęgnowany, przystrzyżony, ze współczesnymi rzeźbami ogrodowymi stylizowanymi na antyczne posągi oraz fontanną) oraz niewielki staw, na którym zauważyliśmy między innymi łabędzia. Tuż za stawem płynie rzeka Nida – prawdopodobnie właśnie w tym miejscu kilka wieków wcześniej był bród, przez który tabory przeprawiały się przez Nidę zdążając w kierunku królewskiego zamku w Chęcinach.
A może zwiedzimy pięterko?<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
A może zwiedzimy pięterko?
Fot. Wojciech Gołąbowski
Wnętrza zabudowań są stylizowane na zabytkowe, właściciele zgromadzili w nich także stosowne akcesoria – jak zbroje rycerskie, ubiory szlacheckie, oręż czy chorągwie. W restauracji podziwiać można także szeroki na ponad cztery metry i wysoki na prawie trzy obraz „Władysław IV pod Smoleńskiem 1633 roku”, wykonany przez rekonstruktora dzieł Jana Matejki Piotra Walerskiego z zaginionego w czasie II wojny światowej szkicu olejnego mistrza. Serwowane posiłki są pyszne i w przystępnej cenie (można płacić kartą). Dostępne są również pamiątki – jak informator oraz – własne! – magnesy. Chętnie tam kiedyś powrócę.


Ruiny pałacowego frontu...<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Ruiny pałacowego frontu...
Fot. Wojciech Gołąbowski


...i widok na ogród ze schodów<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
...i widok na ogród ze schodów
Fot. Wojciech Gołąbowski


Ruiny pałacu widziane od strony stajni<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Ruiny pałacu widziane od strony stajni
Fot. Wojciech Gołąbowski


Główna sala restauracji<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Główna sala restauracji
Fot. Wojciech Gołąbowski


Mniejsza, ale jeszcze bardziej klimatyczna sala jadalni<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Mniejsza, ale jeszcze bardziej klimatyczna sala jadalni
Fot. Wojciech Gołąbowski


Niewypłacalni goście mogą liczyć na specjalne traktowanie<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Niewypłacalni goście mogą liczyć na specjalne traktowanie
Fot. Wojciech Gołąbowski


Czujna płomykówka<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Czujna płomykówka
Fot. Wojciech Gołąbowski


Powóz, jak sądzę, weselny<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Powóz, jak sądzę, weselny
Fot. Wojciech Gołąbowski


W oczekiwaniu na zimę<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
W oczekiwaniu na zimę
Fot. Wojciech Gołąbowski


Ruiny z bliska<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Ruiny z bliska
Fot. Wojciech Gołąbowski


Widok z ulicy nie zapowiada wnętrza<br/>Fot. Wojciech Gołąbowski
Widok z ulicy nie zapowiada wnętrza
Fot. Wojciech Gołąbowski
koniec
2 sierpnia 2020

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Dawna cerkiew w Chyrowej<br/>fot. Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 8: Chyrowa – Bartne
Marcin Grabiński

27 XI 2020

Każdy z 21 etapów mojego GSB ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 8 jest nią H jak Hałbowska Przełęcz. A także jak (C)Hyrowa raz pisana przez samo H, raz przez CH. W poprzednim odcinku dowiedzieliśmy się dlaczego uczniowie na dyktandach są torturowani dwoma zapisami tego samego (wydawałoby się) dźwięku.

więcej »
Drzewo genealogiczne książąt pomorskich; rycina, 1608<br/>W zbiorach Biblioteki Głównej Uniwersytetu Szczecińskiego<br/>fot. za zbc.ksiaznica.szczecin.pl

Korzenie: Drzewo genealogiczne, cz.1: W górę, w dół i na boki
Wojciech Gołąbowski

25 XI 2020

Zaczyna się niewinnie. Po krótkim opisaniu siebie dodajesz rodziców, rodzeństwo, może dzieci. Dziadków. Szwagrów, ciocie, wujków, kuzynostwo. Ani się spostrzeżesz, twoje drzewo genealogiczne jest tak duże, że nie mieści się na pojedynczej kartce.

więcej »
Drewniane figury pod Rymanowem Zdrój – lekcja tolerancji<br/>fot. Marcin Grabiński

Włóczykije: GSB – Etap 7: Wisłoczek – Chyrowa
Marcin Grabiński

20 XI 2020

Każdy z 21 etapów mojego GSB ma swoją literkę – sponsora. Dla etapu 7 jest nią Z jak Zdrój. Dzisiaj poznamy odpowiedź na dylemat dręczący nas od podstawówki – po co nam ‘H’ i ‘CH’ skoro brzmią tak samo?

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Z tego cyklu

Roosevelt jest królem, a czołg skoczkiem
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Jaka jest różnica między dzwonem a fajką?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wieś, która odpływa w przeszłość
— Beatrycze Nowicka

Bliskie spotkania krowiego stopnia
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

A z jakiego to filmu?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Mieszkać na swoim
— Wojciech Gołąbowski

Wielka historia i jeszcze większa nie-historia
— Wojciech Gołąbowski

Palisada nad Olzą
— Wojciech Gołąbowski

Małysz w drewnie i czekoladzie
— Wojciech Gołąbowski

Jurajskie Betlejemowo
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

Przeczytaj to jeszcze raz: Chcąc nie chcąc
— Wojciech Gołąbowski

Korzenie: Drzewo genealogiczne, cz.1: W górę, w dół i na boki
— Wojciech Gołąbowski

Wszystko, a nawet więcej
— Wojciech Gołąbowski

Online: Sprzątaczka zamiast Magazyniera?
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Gdzie Cię boli?
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Ocena raczej kijowa
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Siła magnum
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Kreseczki i kolory
— Wojciech Gołąbowski

Historia w obrazkach: Komiksy nafaszerowane
— Wojciech Gołąbowski

Nie tylko Bodo, nie tylko romanse
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.