Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Korzenie: Drzewo genealogiczne, cz.2: Akta dziewiętnastowieczne

Esensja.pl
Esensja.pl
Dane do drzewa genealogicznego najbliższych znamy sami lub możemy poznać, pytając rodzinę. Ale jeśli chcemy sięgnąć głębiej w odmęty czasu, warto znać języki obce. A przynajmniej ich alfabety.

Wojciech Gołąbowski

Korzenie: Drzewo genealogiczne, cz.2: Akta dziewiętnastowieczne

Dane do drzewa genealogicznego najbliższych znamy sami lub możemy poznać, pytając rodzinę. Ale jeśli chcemy sięgnąć głębiej w odmęty czasu, warto znać języki obce. A przynajmniej ich alfabety.
Urzędy Stanu Cywilnego powstały w Europie w drugiej połowie XIX wieku – wcześniej oficjalne metryki prowadzone były tylko przez szeroko rozumiane kościoły. Jeśli XIX wiek wydaje się nam być odległym, warto spojrzeć na to z innej perspektywy: wtedy rodzili się – w moim przypadku – pradziadkowie, czyli zaledwie trzy pokolenia wstecz. Aktów urodzenia ich rodziców w USC już nie znajdziemy. Z pozyskiwaniem danych z tych urzędów wiąże się zresztą kilka innych problemów: kiepska wewnętrzna wyszukiwarka, sformalizowane procedury (choć nie zawsze), mocna ochrona danych osobowych (należy udowodnić, że ma się prawo do danych, zwłaszcza w przypadku innego nazwiska) – no i kolejki, przy ograniczonym czasie pracy.
Cyrylica<br/>fot. z wazynska.com
Cyrylica
fot. z wazynska.com
Na szczęście jest internet i liczne chmury z „dobrze ukrytymi” aktami. Oczywiście tylko tymi mającymi ponad sto lat, bliższy horyzont czasowy jest dość słusznie zasłonięty przez RODO czy inne prawodawstwo. Powstało i wciąż powstaje wiele stowarzyszeń i grup genealogicznych oraz bibliotek cyfrowych, skanujących („dygitalizujących”) przeróżne dawne pisma, w tym metryki – i udostępniających je online w uporządkowanej formie. Specjalizuje się w tym… Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, czyli mormoni – którzy od dawna fotografują archiwalne księgi parafialne i udostępniają je na żądanie – kiedyś na mikrofilmach, obecnie także online.1)
Z reguły online dostępne są akta kościelne, ale coraz częściej pojawiają się także te cywilne. Najprościej na nie trafić poprzez strony tychże stowarzyszeń lub fora miłośników genealogii. Samodzielne wyszukiwanie metryk w serwisach typu Dropbox jest z góry skazane na niepowodzenie – tu wyszukiwarka stron www nie pomoże.
Akt zgonu z zaboru rosyjskiego
Akt zgonu z zaboru rosyjskiego
Oczywiście można się tym zajmować także zupełnie offline. Abstrahując od sytuacji pandemicznej, Archiwa Państwowe oraz archiwa kurii kościoła katolickiego (nie znam się, ale przypuszczam, że w przypadku innych związków wyznaniowych sytuacja jest podobna) są z reguły miejscami coraz bardziej przyjaznymi dla poszukiwaczy danych historycznych. Barierą zwykle bywa nasz wolny czas – ile go mamy i o której godzinie go mamy.
Kolejną przeszkodą staje się język. Pamiętamy wszyscy (mam nadzieję), że w XIX wieku Polski na mapach nie było? Akta z tego okresu pisane są więc (z reguły) w języku danego zaborcy. Mało, że w języku – ale i w alfabecie! Przyznam, że nie zetknąłem się jeszcze z aktami zaboru austriackiego, poznałem natomiast te z rosyjskiego oraz pruskiego.
Szwabacha
Szwabacha
Zabór rosyjski to oczywiście cyrylica. I, oczywiście, pismo odręczne (to zresztą dotyczy wszystkich akt tego okresu i starszych…). W latach intensywniejszej rusyfikacji (zwłaszcza po upadku powstania styczniowego) wszystkie dane są zapisane tym alfabetem, w latach łagodzenia represji główne imiona i nazwiska są powtórzone po polsku. Początkowe zdziwienie oraz pewne kłopoty budzi podawanie każdorazowo dwóch dat, odległych od siebie o paręnaście dni – to skutek uboczny dominującego w carskiej Rosji prawosławia z wciąż obowiązującym w nim kalendarzem juliańskim. Dla unikania nieporozumień daty zapisywano więc obie – zgodnie z nim oraz zgodnie z kalendarzem gregoriańskim (czyli uwzględniającym lata przestępne).
Z kolei zabór pruski to odręczna szwabacha (jeśli się nie mylę; specjalistów proszę o ewentualną poprawkę w komentarzach). Czyli także litery podobne do nam znanych, mające jednak odmienne znaczenie. A czasem niepodobne do niczego. Plus kilka możliwości zapisu tej samej – w naszym rozumieniu – głoski. Bywa, że miłujący porządek Prusacy narzucali metrykom suchy układ tabelaryczny – w tej kolumnie wpisujemy same imiona, w tej nazwiska, w tej datę. Ale bywa i tak, jak w zaborze rosyjskim – każdy wpis obejmuje jeden (w przypadku ślubów kilka) akapit, gdzie zdanie po zdaniu opisywana jest sytuacja i wypisane interesujące nas dane. Co gorsza, tu czasem daty wpisane są nie cyframi, lecz słowami, w dodatku w odmianie, czyli jako liczebniki porządkowe.
Akt zgonu z zaboru pruskiego
Akt zgonu z zaboru pruskiego
Jeszcze wcześniejsze wieki to już klasyczna łacina. Przyznam, że w tych metrykach nie mam doświadczenia, zaledwie „liznąłem” temat, wolę się więc obszerniej nie wypowiadać.
Czy nieznajomość języka zamyka nam drogę do samodzielnego przeszukiwania tych akt? Nie, o ile wykażemy się pewnym samozaparciem i chęcią dokształcenia. Wystarczy bowiem… poznać obowiązujący w danym miejscu i czasie schemat metryki opisowej, powtarzający się tak na oko w 90% przypadków. Opis oraz tłumaczenie tych schematów można już bez trudu odnaleźć w sieci. Raz zrozumiawszy szablon, bez problemu wyłuskamy z niego imiona, nazwiska oraz daty. Oczywiście, o ile będziemy potrafili odczytać dane pismo (odręczne) i znaki alfabetu. Ale tu z kolei z pomocą przychodzą liczne jpegi czy inne obrazki lub dokumenty, przedstawiające dany alfabet w pisowni ręcznej. Zaręczam – da się to ogarnąć.
A jeśli nie, to zawsze można poprosić na którymś z forów genealogicznych o odczytanie wskazanego aktu.
O ile wiemy, który to.
koniec
2 grudnia 2020
1) Należy tu nadmienić, że czynią to z powodów religijnych, ponieważ wierzą, że rodzina żyje wiecznie, a skoro żyje, to można też ją ochrzcić, czyli niejako pośmiertnie nawrócić. Wybuchła nawet z tego powodu afera, m.in. żydowskie stowarzyszenia religijne oprotestowały chrzczenie ofiar holocaustu.

Komentarze

02 XII 2020   16:43:32

"zgodnie z kalendarzem gregoriańskim (czyli uwzględniającym lata przestępne)." - wydaje mi się, że różnice między kalendarzami są trochę bardziej skomplikowane niż uwzględnianie lat przestępnych. Kalendarz juliański uwzględniał te lata.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Irlandzki taneczny blues i kapelusze
Agnieszka ‘Achika’ Szady

19 XII 2021

Kiedy Kochankowie Peggy Brown schodzili ze sceny, Maria Targowska zwana Boską Maryś (konferansjerka) poprosiła wokalistę, żeby jeszcze przez chwilę został, bo „tu jest chyba taka zasada, że na scenie cały czas musi być osoba w kapeluszu”. W związku z czym do kolejnej zapowiedzi ktoś pożyczył jej kapelusz.

więcej »
Front pałacu z pierwszą działającą fontanną<br/>fot. Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Budować 33 lata i… wyjechać
Wojciech Gołąbowski

6 VIII 2021

Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim królewna Marianna Orańska zaczęła budować jako swą letnią romantyczną rezydencję. Mimo kłód rzucanych pod nogi przez rodzinę eks-męża, inwestycję dokończyła… po czym podarowała ją synowi, a sama wyjechała do innych swych majątków.

więcej »
fot. Wojciech Gołąbowski

Miejsca, które warto odwiedzić: Sentymenty, zadziwienie, oszołomienie
Wojciech Gołąbowski

23 VII 2021

Muzeum Zabawek w Kudowie-Zdroju mieści się w samym jej centrum, tuż obok parku – nie ma więc żadnego problemu z jego odnalezieniem. W dodatku informują o nim liczne billboardy, rozlokowane tu i ówdzie w Kotlinie Kłodzkiej.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Z tego cyklu

Drzewo genealogiczne, cz.3: Indeksacja
— Wojciech Gołąbowski

Drzewo genealogiczne, cz.1: W górę, w dół i na boki
— Wojciech Gołąbowski

Złe, złe czasy…
— Winicjusz Kasprzyk

Z wizytą u rabusia
— Winicjusz Kasprzyk

Perła w koronie
— Winicjusz Kasprzyk

Ze wsi rodem
— Wojciech Gołąbowski

W pieczy Bożogrobców
— Wojciech Gołąbowski

Dumna dzielnica
— Wojciech Gołąbowski

Na wyciągnięcie ręki
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

Urok małych książek: Swego nie znacie
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: Pośród cieni
— Wojciech Gołąbowski

Historia w obrazkach: Co znaczy współpraca
— Wojciech Gołąbowski

Urok małych książek: Sęp też człowiek
— Wojciech Gołąbowski

Kadr, który…: No wiesz ty co…?
— Wojciech Gołąbowski

Urok małych książek: Mógłbym polubić chemię
— Wojciech Gołąbowski

Urok małych książek: Pomarzyć zawsze można...
— Wojciech Gołąbowski

Historia w obrazkach: Bardzo na czasie
— Wojciech Gołąbowski

10 naj… : Wehikuły czasu
— Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

10 naj...: Dzień Nauczyciela
— Wojciech Gołąbowski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.