Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Kontrolerzy (Kontroll)

Nimród Antal
‹Kontrolerzy›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKontrolerzy
Tytuł oryginalnyKontroll
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery14 stycznia 2005
ReżyseriaNimród Antal
ZdjęciaGyula Pados
Scenariusz
ObsadaSándor Csányi, Zoltán Mucsi, Csaba Pindroch
MuzykaNeo
Rok produkcji2003
Kraj produkcjiWęgry
Czas trwania105 min
WWW
Gatunekthriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Historia o dziwnym młodzieńcu Bulcsu, jego sympatycznych kolegach, konkurencji wśród kanarów, pogoni wzdłuż torów... A zarazem historia miłosna.
Utwory powiązane
Filmy      






Tetrycy o filmie [7.50]

MC – Michał Chaciński [7]
Od razu mówię, że jestem w ocenie tego filmu skłócony sam ze sobą. Po pierwsze, każdy film, który wyraźnie rozmyślnie skonstruowano według klucza psychoanalitycznej interpretacji zasługuje na uznanie właśnie za to, że włożono wysiłek w podprogową komunikację z widzem. Ale po drugie - film, który pełne zrozumienie umożliwia jedynie właśnie po przyłożeniu tego klucza interpretacyjnego, a bez niego jest niepełny, skłonny byłbym jednak uznać za niedopracowany. Bo co to za podprogowy komunikat, o którym na poziomie fabularnym wykrzykuje się, że "jeśli nie zakumaliście podtekstu, to nic nie zakumaliście". A tak tu wygląda m.in. to boleśnie dosłowne zakończenie. A do tego po przyłożeniu odpowiedniej interpretacji absolutnie wszystko okazuje się - paradoksalnie - proste i niemal dosłowne. Mam zatem zagwozdkę - oto film, który po zinterpretowaniu ukrytych symboli zdradza swoją prostotę i powierzchowność i w zasadzie nie mówi nic szczególnie nowego. Niemniej worek plusów za: czarny humor, pierwszorzędne twarze aktorów, kapitalne motywy z kolegami bohatera, wyśmienitą muzykę, a przede wszystkim za ducha i stylistykę, jakich po kinie wschodnioeuropejskim nigdy bym się nie spodziewał. Czyli rzecz do przodu.

PD – Piotr Dobry [5]
Kolejna podpucha – jest to oryginalne i nie jest to amerykańskie – i znów krajowe media jak jeden mąż rozpoczęły intelektualną masturbację. Jak dla mnie bohaterowie-kanarzy nie są wcale tacy bez wyjątku sympatyczni, muzyka techno zespołu Neo (wg branżowego magazynu to trans-rock – no pewnie, techno robią tylko w USA) średnio mi podeszła, a tak okrzyczany błyskotliwy czarny humor Węgrów (skoro rzucanie mięchem na prawo i lewo to czarny humor, czemu ostatnie filmy Lubaszenki miały tak złą prasę?) nie rozbawił. Z seansu pamiętam teraz tylko właściwie dziewczynę-misia, no ale to nie może być tak, że wsadza się do filmu dziewczynę-misia i już jest cool. W takim na przykład „Donnie Darko” był chłopak-królik, ale film mówił jeszcze poza tym całkiem ciekawe rzeczy, a tu nic…

TK – Tomasz Kujawski [5]
Film jednego żartu (jak nie zapłacić biletu w metrze), nieudanego epigoństwa (z Lyncha), utrzymany w formie, której nie znoszę – paraboli dla samej paraboli. "Kontrolerzy" nie ukrywają tego, o czym NAPRAWDĘ opowiadają, ze względów cenzuralnych czy z jakiegoś innego sensownego powodu, tylko dlatego, że do powiedzenia mają niewiele. Filmy o niczym można kręcić, ale trzeba mieć do tego talent – tu go nie ma.

WO – Wojciech Orliński [10]
O rany! Niesamowity film. Nie należy go przedstawiać jako komedii, bo humor tu jest na drugim planie. Na pierwszym jest... jak by to sformułować bez spojlowania... najlepsze od czasu "Full Metal Jacket" Kubricka zaprezentowanie w kinie "the jungian thing, sir!". Serio, to po prostu film o jungowskim Cieniu, który grasuje w labiryntach budapeszteńskiego metra. Chwilami nawet robi się bardzo strasznie - więcej tu scen horrorowych niż komediowych.

KS – Kamila Sławińska [10]
Pięknie zrealizowana, pełna dramatycznych scen i ujmujących drobnych obserwacji współczesna wersja starego jak ludzkość mitu: bohater zstępuję do piekieł, by walczyć z potworem i zwyciężyć, a w nagrodę otrzymać rękę cud-dziewoi. Przy tym postacie są kapitalnie scharakteryzowane, zdjęcia cudne, nastrój chwyta za gardło – a całość daje do myślenia i daje się interpretować nie tylko z użyciem dość oczywistego klucza psychoanalitycznego, ale także jako metafora polityczna, a może nawet religijna... Gdyby wesprzeć „Kontrolerów” machiną marketingowa na miarę tej, która zrobiła z „Matrix” kulturowy i finansowy fenomen, z pewnością zyskałby w pełni zasłużony status filmu kultowego. Zwłaszcza, że węgierski film ma z „Matrix” pewien punkt wspólny – także każe analizować i kwestionować rzeczywistość: nie zewnętrzną jednak, lecz wewnętrzną.

KW – Konrad Wągrowski [8]
Każdy, kto pamięta swoje pierwsze wrażenie na widok pociągu metra, wie doskonale, że to doskonałe miejsce na dowolną filmową parabolę, bo "Kontolerzy", wbrew pozorom, nie są filmem o życiu budapesztańskich kanarów. To film z wszelkimi zadatkami na obraz kultowy. Zadziwiająco sprawnie nakręcony, z elektryzującą muzyką, interesującymi zdjęciami i ciekawym aktorstwem. Węgrzy czerpią również z wzorców kultury masowej (w tym przypadku wyraźnie widoczny "Matrix" i "Imperium kontratakuje"), nie bojąc się, że zaszkodzi to ambitności ich dzieła. Gatunkowo mamy połączenie czarnej komedii z celnością obyczajowej obserwacji (mnóstwo smakowitych scenek konfliktu kontrolerzy-pasażerowie) i drugim, psychoanalitycznym dnem. Inaczej mówiąc - na "Kontrolerach" można się uśmiać, przestraszyć, rozerwać, a na koniec zostaje jeszcze szerokie pole do interpretacji. Ale przynajmniej choć raz znam odpowiedź na pytanie dlaczego u nas się nie kręci takich filmów. Gdy sieć metra obejmuje jedną krótką linię, nie da rady się tam zagnieździć żaden tajemniczy morderca...

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2024 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.