Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Straż nocna (Ночной дозор)

Timur Biekmambietow
‹Straż nocna›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStraż nocna
Tytuł oryginalnyНочной дозор
Dystrybutor CinePix
Data premiery14 października 2005
ReżyseriaTimur Biekmambietow
ZdjęciaSiergiej Trofimow
Scenariusz
ObsadaKonstantin Chabenski, Vladimir Menshov, Walerij Zołotuchin, Maria Poroszyna, Galina Tiunina
MuzykaJurij Potejenko
Rok produkcji2004
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania115 min
WWW
GatunekSF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Jeden z najoryginalniejszych filmów ostatnich lat, rosyjski thriller fantastyczny z elementami horroru, który zdobył ekrany świata, a w Rosji pobił rekordy kasowe. Pełna wizjonerskich efektów specjalnych, zapierających dech w piersiach scen akcji i grozy opowieść o starciu sił światła z siłami ciemności, której tłem jest współczesna Moskwa.
Teksty w Esensji
Filmy – Recenzje      

Filmy – Publicystyka      
Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Kamil Witek ‹Sputnik 2014: Dzień 4›

Utwory powiązane
Filmy      





Tetrycy o filmie [5.57]

MC – Michał Chaciński [4]
Kolejny raz pytanie, czy warto oglądać film dla efektów specjalnych. W tym wypadku jednak tak, bo widać tu przynajmniej, że za grosze (5 mln dolców) można nakręcić rzecz spektakularną. Szkoda tylko, że scenarzyści nie zrobili ze "Straży nocnej" czegoś więcej niż tylko kalejdoskopu atrakcyjnych scen. Postaci i wątków jest za dużo i film w rezultacie robi się tak zagmatwany, że w drugiej połowie zniechęca do oglądania. Ale i tak miło zobaczyć na ekranie słowiańskie gęby w takim wydaniu. Ciekawe, czy Bekmambetow naprawi w następnych częściach błędy, czy sukces kasowy tylko go utwierdzi w przekonaniu, że ma być tak samo, ale jeszcze bardziej.

PD – Piotr Dobry [2]
Treściowo nie wykracza to poza młócki wampirów i dhampirów z „Blade’a”, a jest niebo bardziej pretensjonalne, bo traktowane z powagą i ambicjami wychodzącymi ponad stan. Tam gdzie Wesley Snipes przed zrobieniem z adwersarza sita rzucał krótkim, dowcipnym one-linerem, tak tutaj przeciwnicy przed każdym starciem wygłaszają płomienny ideologiczny monolog. Wizualnie jest jeszcze gorzej. Bekmambetow dość nieudolnie operuje zarówno językiem MTV, jak i quasi-dokumentalną estetyką. Wychodzi z tego ciężkostrawny koktajl, z jednej strony męczący psychodeliczno-frenetycznym stylem, z drugiej nudzący przydługimi ujęciami kręconymi z ręki. Całości dopełniają kiepscy aktorzy i pokserowane z zachodnich blockbusterów efekty specjalne. Od znacznej części naszych krytyków ten film automatycznie dostaje punkty za samo pochodzenie, ale ja – rocznik ’81 – nie jestem na szczęście w żadnym stopniu naznaczony takim socjalistycznym rozumowaniem.

WO – Wojciech Orliński [6]
Takie sobie. Oczywiście, wiele długości przed polską kinematografią, zwłaszcza fantastyczną. Fabułę książki gruntownie poprzerabiano, zostawiając właściwie samą koncepcję walki Ciemnych z Jasnymi we współczesnej Moskwie oraz imiona postaci. Zmieniono też zasady walki - w książce to raczej czary i amulety, tutaj głównie tradycyjne nawalanie się pałami i narzędziami ostrymi. Jakoś nie ma tego powiewu świeżości, jakie niosą książki Łukianienki - wykorzystującego stare schematy ale w twórczy sposób. Tu został już tylko stary schemat "urban fantasy" z wampirami napierniczającymi się w mrocznych zaułkach.

KS – Kamila Sławińska [10]
Iście bułhakowowska, magiczna historia w pierwszorzędnym, nowoczesnym wykonaniu – a wszystko to prosto z Rosji! Film urzeka świetnym tempem, świeżością, czarnym humorem i rozmachem – aż dziw, że tak dobra fantastykę da się robić tak skromnymi w gruncie rzeczy środkami. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów patrząc na otwartą, dająca możliwość kontynuacji końcówkę z całego serca modlę się o sequel.

BS – Bartosz Sztybor [4]
Ładne, a nawet momentami nowatorskie efekty... pojawiają się tylko przez pierwsze dziesięć i ostatnie pięć minut. Długaśny środek to tylko szarości zapyziałej Rosji, które nawet z popitą ciężko wchodzą. Zamiast podziwiać nader oryginalne praktyki magiczne, z ich oglądania miałem kupę śmiechu. Prawie się posikałem, kiedy dwóch postawnych facetów próbowało powstrzymać niedołężną babulinkę, by ta nie klasnęła. Ja wiem, że w tej scenie chodziło o czary-mary, ale wyszło jak banalne mambo-jambo. Pojawia się też znany z kart komiksu syndrom przegadanych walk. Chodzi o to, że antagoniści – podczas pojedynku na śmierć i życie – mają zawsze najwięcej do powiedzenia. Kontynuacje sobie daruję, poczekam na amerykański remake.

KŚ – Kamil M. Śmiałkowski [7]
Dobre. Skrzyżowanie "Mistrza i Małgorzaty" z "Matriksem" dało nam sympatyczną rosyjską urban fantasy. Aż się chce oglądać i pomstować na polską kinematografię, że u nas to tylko "Mistrze" powstają.

KW – Konrad Wągrowski [6]
To niesamowite co można zrobić w socjalistycznym, znaczy wschodnioeuropejskim kraju za nędzne 4 bańki dolców! Wizualnie niektóre sceny naprawdę rzucają na kolana, a efektów specjalnych Rosjanie wstydzić się nie muszą z całą pewnością. Brawa też za konsekwentnie mroczny klimat i niejednoznaczną wymowę. Ale od strony samej fabuły już gorzej - niepotrzebnie dużo postaci, zupełnie nie wykorzystane wątki, zbyt zagmatwana treść, film w drugiej połowie zaczyna męczyć. Miejmy nadzieję, że dwa zapowiadane sequele to wszystko wyprostują.

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2024 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.