Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 13 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Volver

Pedro Almodóvar
‹Volver›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułVolver
Dystrybutor Gutek Film, SPI
Data premiery29 września 2006
ReżyseriaPedro Almodóvar
ZdjęciaJosé Luis Alcaine
Scenariusz
ObsadaPenélope Cruz, Carmen Maura, Lola Dueñas
MuzykaAlberto Iglesias
Rok produkcji2006
Kraj produkcjiHiszpania
Czas trwania120 min
WWW
Gatunekkomedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Opis dystrybutora
Raimunda jest żoną bezrobotnego mężczyzny i matką nastoletniej dziewczyny; jej siostra Sole jest fryzjerką; matka zaś zginęła wraz z mężem w pożarze. Ta ostatnia najpierw ukazuje się swej siostrze, następnie zaś Sole, choć najwięcej niedokończonych spraw łączy ją z Raimundą i jej sąsiadką Agustiną.
Teksty w Esensji
Filmy – Publicystyka      



Utwory powiązane
Filmy (19)       [rozwiń]






Tetrycy o filmie [6.33]

MC – Michał Chaciński [5]
Almodovar w piętkę goniący. Co gorsza, coraz bardziej przewidywalny. Jeśli kręci o kobietach, to wszystkie są cudowne, a wszyscy ich faceci to molestanci. Jeśli kręci o mężczyznach, to wszyscy pokazują w sobie kobiecą stronę. W gruncie rzeczy wychodzi z tego telenowela, tyle że bardzo, bardzo gustowna i wysmakowana. Pewnie, że Volvera też ogląda się ze zmysłową przyjemnością. Ale po wszystkim pozostaje wrażenie niepotrzebnej powtórki. I co gorsza wrażenie, że to, co kiedyś wyśmiewał, dzisiaj traktuje poważnie.

PD – Piotr Dobry [4]
Już chyba gdzieś pisałem, że lubię patrzeć w kinie na całujące się kobitki. No, ale niezupełnie wtedy, gdy średnia wieku tych kobitek to jakieś 50 lat i przez cały film nie całują się po niczym innym niż po policzkach, w dodatku z zaangażowaniem, jakby brały udział w konkursie na najgłośniejsze cmoknięcie. Było nie było, te całusy i tak są bardziej absorbujące od perypetii bohaterek „Volvera”. Nuda, panie, okropna nuda. Choć trzeba przyznać, że patrzy się na to z nie aż taką irytacją jak na „Złe wychowanie”. Dlaczego? Trawestując Amarota, z Penelope Cruz żadna hollywoodzka gwiazda, ale do cyrku Almodovara pasuje jak ulał. W rzeczy samej, rola Cruz to najjaśniejszy punkt programu (no bo chyba Pedro od dobrych kilkunastu lat kręci te swoje telenowele na programatorze, nie?). I nawet są w tym filmie momenty, w których nie wygląda jak facet!

WO – Wojciech Orliński [4]
Lubię filmy Almodovara robione mniej więcej do połowy lat 90. (na pewno do "Kiki" włącznie), ale od jakiegoś momentu zamiast campowej parodii melodramatu zaczął on naprawdę robić melodramaty. "Volver" to jakby 3856 odcinek wenezuelskiej telenoweli "Rajmunda": "Rajmunda odwiedza ciotkę Paolę i dowiaduje się od Agustiny, że w rodzinnej wiosce widywany jest duch jej matki. Okazuje się, że jej mąż Paco próbował zgwałcić jej córkę. Rajmunda wraz z przyjaciółkami próbuje pozbyć się ciała Paco". Ja rozumiem, że to tak specjalnie miało być jak w telenoweli, ale ja po prostu niespecjalnie lubię telenowele i opowieści o tym, jak ciotka Juanita widziała ducha babki Felicity, a obie kochały się na zabój w Enrique. Jak powiedzieć po hiszpańsku "nie daję faka" - yo no dono un fako, senor?

KS – Kamila Sławińska [7]
Volver nie ma powalającej siły i uniwersalnego przesłania moich ukochanych filmów Almodovara, Wszystko o mojej matce i Porozmawiaj z nią - ale ma za to Carmen Maurę oraz inne panie, świetnie odmalowujące skomplikowane relacje między spokrewnionymi ze sobą kobietami, które - pomimo codziennych utarczek - w większości życiowych sytuacji najbardziej liczyć tylko na siebie nawzajem. Urzekł mnie bardzo ten film nie tylko jako telenowelo-humoreska o kobiecym losie, ale i jako ciepłe, pełne współczucia i szacunku spojrzenie na prowincjonalną Hiszpanię i jej legendarne czarne wdowy, z których każda ma szkielet schowany w szafie. Może to film tylko na jeden seans, ale za to jak pysznie zagrany i zrealizowany! No i tytułowa pieśń flamenco urywa głowę.

KW – Konrad Wągrowski [8]
Bardzo pogodna i podnosząca na duchu opowieść o 3 zabójstwach, kazirodztwie i seksualnym wykorzystywaniu nieletnich, czyli Almodovar w świetnej formie. Na całe szczęście dla widza powraca do tematyki kobiecej i kreśli kilka naprawdę kapitalnych postaci. Dużo humoru (w tym czarnego), szczypta nostalgii, ładna muzyka - drugie miejsce na mojej osobistej liście po "Wszystko o mojej matce". A na dodatek dowód na to, co potrafi wprawna ręka znakomitego reżysera - Penelope Cruz, która dopiero co irytowała w fatalnej "Saharze", tu gra wręcz wyśmienicie.

BZ – Beata Zatońska [10]
Wydaje się, że Almodovar wie o kobietach prawie wszystko. W świecie bohaterek "Volver" mężczyźni często są przekleństwem. Wnoszą w ich życie więcej cierpienia niż pozytywnych emocji. To najbardziej feministyczny film Hiszpana. Bohaterki filmu łączy niewidzialna, ale mocna nić – są solidarne i wierne swojej płci. "Volver" znaczy powrót – znamienny tytuł. Almodovar wraca do wielkiej formy reżyserskiej, wraca do miasteczka swojej matki La Manchy, wraca do kreowania na ekranie genialnie zarysowanych kobiecych postaci. Reżyser swoim zwyczajem miesza gatunki. Ze stopu kiczowatego melodramatu, tandetnego kryminału (np. trup w lodówce) i komedii powstaje szlachetny komediodramat. Niewielu reżyserom udaje się tak żonglować gatunkami, podnosić do rangi sztuki kulturę popularną. Nie byłoby filmów Almodovara bez aktorek. Dobiera je jak nikt (cały zespół "Volver" dostał nagrodę na festiwalu w Cannes). Penelope Cruz (przypominająca gniewną Annę Magnani) jest tu Rajmundą – silną, emocjonalną i przywiązaną do rodziny. Dla niej zrobi wszystko. Jej siostra Soledad jest delikatniejsza, lekko wycofana, mniej szalona, ale też silna. Jak u Hitchcocka "Volver" zaczyna się od trzęsienia ziemi, od morderstwa. Piętrzą się wydarzenia, pojawiają się kolejne wątki. Potem następuje wyciszenie. Wszystko zaczyna się rozwijać. Widz, przyzwyczajony do popkulturowych matryc, z zaskoczeniem przygląda się biegowi wydarzeń. Wkracza w świat małego, hiszpańskiego miasteczka (choć większość akcji rozgrywa się w Madrycie), gdzie głęboko tkwią bohaterki, mimo że od lat mieszkają w wielkim mieście. Zaczynają przenikać się światy żywych i zmarłych. Duch matki Rajmundy i Soledad krąży wokół córek i wokół innych kobiet z rodziny, otacza je opieką. Koniec filmu przynosi wyjaśnienie tajemnic, źródła bolesnych ran, które bohaterki noszą w sobie. Mocna kolorystyka, muzyka, tempo opowieści, operowanie symbolami – "Volver" przypomina wcześniejszy film Almodovara, świetny obraz "Wszystko o mojej matce".

Oceń lub dodaj do Koszyka w

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Copyright © 2000-2024 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.