Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

Tomasz Rejzdrowicz
‹Traktat o nosorożcach›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorTomasz Rejzdrowicz
TytułTraktat o nosorożcach
Gatunekpoezja

Traktat o nosorożcach

Tomasz Rejzdrowicz

Tomasz Rejzdrowicz

Traktat o nosorożcach

Tomasz Rejzdrowicz
‹Traktat o nosorożcach›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
AutorTomasz Rejzdrowicz
TytułTraktat o nosorożcach
Gatunekpoezja
Traktat o nosorożcach
To jest wiersz socjologiczny
proszę o tym pamiętać – przyp. autora
Zaczynam się nieco bać
Bo teraz rzadziej się uśmiecham
Coraz rzadziej się śmieję
Z rzeczy, które niedawno były
Śmieszne
Teraz są zwyczajne
Trzeba się skupiać
Trzeba się wysilać
Żeby jeszcze je widzieć
Jak igliwie we włosach
Jak starą bliznę
Która dawniej miała znaczenie
Jeszcze mamy chwilę czasu
Kilka wędrówek ziemi
Niewiele więcej pewnie
Dobrze, że choć tyle
Zanim zaczniemy wymierać
Jak niepotrzebne gatunki
Może jeszcze będzie księga
W której to zapiszą
Może już jej nie będzie
Pewnie nie będzie miało to znaczenia
Nie dla tych zapisanych
Złożą jeszcze hołd ostatniemu
Jak temu czarnemu nosorożcowi
Który żył, ale już nic nie mógł zmienić
A nawet jeżeli był sparowany to za mało
Przynajmniej na koniec
Czy mamy coś zrobić?
Nie mam pojęcia
Nie zadawaj mi tego pytania
To przecież wiersz socjologiczny

Wiersz prosty
W zimie księżyc jest jak misa
Do której wlewa się ćwierć kosmosu
A zimno jest zimnem
I ciemność jest ciemnością
Wśród tych oczywistości
Nie trzeba zbyt wiele zastanawiać się
Na jeszcze mniej silić

Globus II
Jestem ciężki jak globus
nie poznałem Atlasa który to uniesie
który chciałby to dźwigać
którego w ten sposób ukarano
Jesteś ciężki jak globus
z papierową hipsometrią
ciemnymi plamami oceanicznych głębin
wypełnionych dziwnym życiem
Strzeliści jak brązowe ośmiotysięczniki
lubujemy się w przeskakiwaniu skal
Kopernik jest dla nas fraszką
zapomniał że słońce jest tylko jedno
Nie lubimy się dzielić
chyba że na dwie części
gdy pękamy wzdłuż linii klejenia
i wyglądamy jak parodie samych siebie

Monodialog X
Słowa nam się wysypały
z miedzianym dźwiękiem niepotrzebności
nastała cisza skomplikowanych gestów
opisanych jak japońskie tańce
Nie zbieraliśmy słów
podnosiliśmy ręce
czasami głosy nam się podnosiły
jak szum w koronach drzew
To wszystko jednak już było
bywało choć może nieco inaczej
wystarczająco często jednak
żeby popaść w przyzwyczajenie
I tak podobnie zgodnie ze scenariuszem
Mówił Tomek
aż przestaje się wierzyć
że coś jeszcze nas czeka

Prorok
To było jakiś czas temu
Spotkałem ulicznego proroka
Chciał papierosa
Jak wielu proroków przed nim
W zimowej kurtce w ciepły dzień
Z pokornie rozwiązanymi sznurowadłami
Bez trzech guzików i szalika
Narzekał że nikt go nie słucha
Nikt go nie widzi
Nie zatrzymuje się nikt
Przenikają przez niego jakby nie był z materii
Wieszczył
Połykając dym
że za trzy dni nikt z nich nic mieć nie będzie
że już nie mają i są bez głów
jak przetrącone pomniki w słusznej lub niesłusznej sprawie
że za trzy dni na jedną chwilę
przypomną sobie go jak im mówił
a wtedy nie słuchali
i ta jedna chwila wystarczy
bo on jest prorokiem końca i takim wystarczy chwila uwagi
wystarczy żeby mieli rację
Kilka dni temu spotkałem ulicznego proroka
Nie był tym samym ulicznym prorokiem
Chciał tego samego i dwóch monet na szczęście
Miał stary sweter i przetarte na kolanie spodnie
Nic nie wieszczył
Nie wskazywał palcem
Nie udzielał rad
Siedział na murku i patrzył na Teneryfę
Laguna odklejała się od jakiegoś czasu
Pod nią inny plakat bez krajobrazu
Usiadłem z widokiem na morze
I zastanawiałem się czy już minęły trzy dni
I tamci byli zmuszeni do wspomnienia
jak ja
koniec
5 czerwca 2021
„Rocznik 84, więc już niemłody. Pełnię kilka szanowanych funkcji jak ojciec, mąż, brat, syn, zięć, szwagier, bratanek, nauczyciel i kilka mniej szanowanych jak pisarzopoeta – amator, łazik, minimalistyczny podróżnik, domorosły filozof, człowiek robiący zdjęcia, lokalny historyk i taki trochę przewodnik czasami reżyser teatralny, scenarzysta i scenograf. Można spotkać mnie w Poznaniu, Bieszczadach, sporadycznie w innych częściach kraju.
Mam za sobą dwa tomiki wierszy, jedną książkę i tysiąc odłożonych na emeryturę planów. W przygotowaniu dwa tomiki poezji, dwa zbiory opowiadań i powieść. W założeniu kilka kolejnych tomików, kilka powieści i kilkanaście zbiorów opowiadań, budowę domu i podróż na rowerze po Polsce, Europie i Świecie. Przy okazji marzy mi się napisać sztukę teatralną, którą wyreżyseruję, a w której nie zagram żadnej roli. Chciałbym również rozwiązać wszystkie palące kwestie społeczne, tak w zakresie lokalnym, jak i globalnym. To jednak mnie już nieco przerasta.
Kilka razy zostałem nagrodzony, a nawet wydrukowany”.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Z datą w tle
Józef Bilski, Andrzej Samborski, Agata Lalik

27 XI 2021

Błękitne oczy jak lnu kwiaty
winni polskości, krzyżowa ich droga
nadzieja tylko na sprawiedliwość
i myśl, że poszli prosto do Boga.

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Dlatego Miserere mei
Michał Witold Gajda, Jan Stanisław Kiczor, Ryszard Szociński

13 XI 2021

I znów zapłonęły zaduszkowe żalniki, znów minął kolejny rok, twarze naszych przyjaciół płowieją w pamięci… ich światy odchodzą a ból łagodzi czas… Po artystach zostaje jednak coś ponad wspomnienia… zostają ich role, teksty, obrazy, zostaje epoka, którą tworzyli swoim byciem…. Po poetach zostaje trwanie ich słów w wierszach… Powróćmy więc do Wrześni, Warszawy i Bieszczadów w wierszach Michała Witolda Gajdy, Jana Stanisława Kiczora i Ryszarda Szocińskiego…

więcej »
Ilustracja: <a href='mailto:aszady@uw.lublin.pl'>Agnieszka ‘Achika’ Szady</a>

Na progu jesieni
Józef Bilski, Andrzej Samborski, Tomasz Kowalczyk

23 X 2021

Lata mijają.
Przychodzą jesienie.
Deszcz. W deszczu nie widać łez.

więcej »

Polecamy

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.